Czym są Chemtrails?

Zarówno w Stanach Zjednoczonych jak i w Europie od dobrych kilkunastu lat mieszkańcy wielu regionów obserwują na niebie tajemnicze smugi, które czasami pozostawiają samoloty odrzutowe. Najbardziej niepokojącym faktem jest, że żaden rząd na świecie nie przyznaje się do ich tworzenia i nabiera wody w usta. Czy zatem nie padamy jako ludzkość ofiarą jakiegoś chorego eksperymentu, który może zagrażać naszemu zdrowiu i życiu?

Zdjęcia z całego świata pokazują te nowe smugi kondensacyjne, które w odróżnieniu od zwykłych (contrails) nazwane zostały w j. angielskim chemtrails – samo słowo “chemtrail” to zlepek od słów “chemical trail”, czyli “chemiczny ślad”. Badacze twierdzą, że rok 1999 miał być przełomowym okresem, kiedy chemiczny aerozol zaczął się pojawiać na niebie w dużych ilościach. Ale niektórzy badacze mówią, że eksperymenty na pewnych obszarach były przeprowadzane już w 50-60tych latach. Wielu dociekliwych obywateli pobierało nawet próbki substancji rozpylanej z samolotów, oraz analizowało ich skład. Badania mikroskopowe i spektralne wskazują na to, że jest to koktajl substancji biologicznych (jak ciałka krwi), ciężkich metali oraz innych substancji. Z obserwacji na niektórych obszarach wynikło, że powierzchnie nie uprawianej gleby pokryte są czymś, co najlepiej można porównać do pajęczyny.

Jest kilka rzeczy, które odróżniają zwykłe smugi od tych nowych, chemicznych – chemtrails, jak widać raczej rozrzedzają chmury. Podobnie jak zwykłe smugi zawisają i “ciągną” się po niebie, tworząc formacje podobne do chmur cirrusów, ale najczęściej tworzą się niżej niż zwykłe cirrusy. Poza tym zauważono, że padające na nie światło słoneczne załamuje się podobnie jak w plamie ropy – następuje zjawisko refrakcji światła, mieniąc się wszystkimi kolorami tęczy. Chemtrails układają się (są rozpylane) w zauważalne wzory, najczęściej krzyżują się pod różnymi kątami, tworząc szachownice, zachodzą na siebie, przecinają się itp. Często tworzą np. “X”. Przypomina to bardzo często starannie zaorane pole, od horyzontu do horyzontu. Po kilku godzinach smugi te zaczynają opadać, ich kształty rozrzedzają się. Co najważniejsze w tym wszystkim, opad pozostały po nich wywołuje u mieszkańców pobliskich terenów przeróżne schorzenia – duszności, bóle głowy, wysypka etc., będące najwyraźniej alergiczną reakcją na substancje, z których “chemtrails” są zrobione.


Obserwatorzy i świadkowie twierdzą, że spryskiwanie jest dokonywane najczęściej z samolotów wojskowych. Co ciekawe, w bardzo wielu przypadkach do tego celu używane są samoloty NATO. Samoloty te włączają i wyłączają rozpylanie w określonym momencie i zmieniają kierunek lotu. Co jest najbardziej niepokojące, to fakt, że smugi chemiczne – w odróżnieniu do tradycyjnych, kondensacyjnych – pojawiają się najczęściej nad zagęszczonymi populacjami miast i metropolii w godzinach szczytu, kiedy ludzie wracają do domu z pracy, lub pod przykryciem nocy…Czemu więc ma to wszystko służyć?

Należy mieć na uwadze, że ten temat jest z tych, które są przechwytywane i przeinaczane. Sianie dezinfromacji to zawsze najlepszy sposób na przykrycie całej sprawy lub zniechęcenie do niej społeczeństwa. Niektórzy zresztą zawsze wybiorą tę rzekomo “pozytywną” wersję wyjaśniającą to zjawisko tj. że “rząd robi to dla naszego dobra”. To taka bajka dla naiwnych – nic co jest robione potajemnie i bez naszej wiedzy nie może być czymś dobrym. Niektórzy chcą nas przekonać, że spryskiwanie ma związek z ochroną przed promieniowaniem przedzierającym się przez “dziury ozonowe”, zapobieganiem “globalnemu ociepleniu”, itd. Jeszcze inne źródła podejrzewają, że są to działania w celu modyfikacji pogody. Podaje się przykłady doniesień z 70-80-tych lat, na temat prób rozpylania jodku sodu w celu sztucznego tworzenia chmur. To jednak nie wydaje się zbyt wiarygodnym wytłumaczeniem ze względu na zasięg zjawiska, okoliczności i wyboru miejsc, gdzie chemitrails występują.


Podobnego rodzaju smugi zaobserwowano na zdjęciach satelitarnych Zatoki Perskiej w trakcie Operacji Pustynna Burza – czy chodziło o ochronę przed domniemanym atakiem biologicznej broni Saddama Husajna, czy taką bronią potraktowano Irakijczyków? A w USA już od czasów II Wojny Światowej istnieje długa tradycja testowania nowych broni na własnych obywatelach, bez ich wiedzy. Np. w 1950 roku amerykański stawiacz min rozpylił nad zatoką w pobliżu San Francisco chmury bardzo rzadkich bakterii z rodziny “serratia”, w rezultacie czego 11 osób hospitalizowano, a 1 zmarła. Ofiary tego eksperymentu zaskarżyły rząd, w rezultacie czego wyszło na jaw, że w latach 1950-1969 dokonano około 300 podobnych testów “na wolnym powietrzu”. Badacze rozpylali zarazki nawet w takich miejscach, jak nowojorskie metro czy… Pentagon! W 1972 r. rząd USA oficjalnie zaprzestał podobnych badań, jednak nieoficjalnie prace trwają nadal, tym razem stosuje się również zdobycze inżynierii genetycznej. I tak w 1986 roku filadelfijski Instytut Wistar przy pomocy genetycznie zmodyfikowanego wirusa wścieklizny zaatakował argentyńskie bydło. Podobny eksperyment Uniwersytet w Oregonie przeprowadził w Nowej Zelandii. Wojsko ponoć tylko szukało szczepionki przeciwko śmiertelnym wirusom…

Wyrażanie wątpliwości co do przedstawianych argumentów, ośmieszanie wypowiedzi świadków, albo przyznanie wprawdzie istnienia chemtrails, ale bagatelizowanie ich znaczenie, wskazywanie na manewry wojskowe o nieznanym znaczeniu lub odmawianie jakiejkolwiek dalszej odpowiedzi z powołaniem na “bezpieczeństwo narodowe” – oto taktyka rządzących, nie świadcząca dobrze o ich intencjach. “Chemtrails are real”, powiedział w czerwcu 2003 Dennis Kucinich, demokratyczny kandydat na prezydenta USA na publicznym wystąpieniu w sprawie chemtrails w kalifornijskim Santa Cruz. Kucinich żądał wstrzymania wszystkich projektów wojskowych w atmosferze, do których zaliczane się również sztuczne chmury. Po rozpylaniu widać na niebie liczne krzyżujące się smugi kondensacyjne, które po paru godzinach rozmazują się w białe zawiesiny i ich ślady widoczne są nawet po kilkunastu godzinach, natomiast niebo traci swój niebieski kolor. Rozpylanie przeciwdziała zasadniczo opadom atmosferycznym i prowadzi do suchej, chłodnej pogody pod mglistym niebem lub suchych burz z licznymi wyładowaniami atmosferycznymi…


Ludzie z całego świata zaniepokojeni tym zjawiskiem donoszą o tym i przysyłają setki zdjęć do organizacji zajmujących się ich badaniem. Można znaleźć już tysiące fotografii dokumentujących chemiczne rozpylanie. Jednym z największych takich archiwów zdjęć jest Chemtrail Central, gdzie obecnie znajduje się przynajmniej 2000 zdjęć. Jednakże kolejnym niepokojącym faktem jest to, że ani słowa o chemtrails nie znajdziemy w oficjalnych mediach. Jeśli nawet cień informacji przedostanie się do opinii publicznej to jest on podawany w taki sposób, by zdyskredytować i ośmieszyć podejrzliwe jednostki i sprawić, by ludzie zbagatelizowali zjawisko, uznając je za nieistotne. To daje naprawdę wiele do myślenia…

Reasumując, możemy z całą pewnością powiedzieć, że dzieje się coś niedobrego i to na skalę masową. Nie mamy wiedzy o tym, czym są dokładnie owe chmury i jakie jest ich działanie, ale znając bezwzględne metody i sposoby działań iluminatów trzeba zakładać jedynie negatywne lub bardzo negatywne wyjaśnienia. Jeśli w skrytej tajemnicy zamienia się ludzi w króliki doświadczalne, po czym udaje się „głupa”, że o niczym nikt nie wie spodziewajmy się najgorszego. To kolejny powód, by zmienić wreszcie ten świat na lepszy i raz na zawsze usunąć tego typu patologie z naszego życia.

Mikołaj Rozbicki

komentarze 193 to “Czym są Chemtrails?”

  1. Karlos327 Says:

    I przypuszczam że wywołuje choroby psychiczne bądz zaburzenia emocjonalne, sam od 2lat cierpie na depresje i nic mi nie pomaga 😦

  2. oyciec Says:

    Karlos znam temat, jedynym sposobem jest na ten obecny stan jest miłość do ludzi, codzienna, w oparciu o stary i wysłuzony nowy testament i słowa Jana Pawła II – Nie lękajcie się. Działa 🙂

  3. punisher Says:

    Zobacz koniecznie film na youtube JEDZENIE MA ZNACZENIE, TAM JEST RECEPTA NA DEPRECHE, pozdr

  4. ktos Says:

    Hm… „Rozpylanie przeciwdziała zasadniczo opadom atmosferycznym i prowadzi do suchej, chłodnej pogody pod mglistym niebem lub suchych burz z licznymi wyładowaniami atmosferycznymi…” – może chodzi o wywoływaniu efektu cieplarnianego, „na siłę”?…

  5. GEDEON Says:

    dzisiaj rano pas od Chełmży do Torunia był pokryty chemitrals mam zdjęcia

  6. matisss Says:

    Chemtralis oficjalnie nie istnieje. Strefa 51 też oficjalnie nie istnieje i oficjalnie niema takiego czegoś na mapie (google mapy mówi coś innego). Nt. strefy 51 jakiś naukowiec kiedyś wypuścił informacje i nt. chemtralis też prędzej czy później ktoś sie wygada

  7. Nad Poznaniem niemal codziennie widze takie naloty.

    http://www.youtube.com/user/MrKociek#p/a/u/1/VXq5fBvKmcI

    W telewizji nie ma ani słowa a jak na chwile kamera przez przypadek pokazała taka smugę za chwile było ujęcie ze niebo jest czyste bez skazy… To jest działanie na skalę światową.

  8. Dlatego wszyscy sumiennie musimy płacić podatki.Zachowywać się jak grzeczni obywatele i udawać że nic się nie dzieje.
    A nasz eksterminacja będzie szybsza i mniej bolesna.
    Badałem związki zawarte w tym syfie pobranym z pewnych wysokości.
    Pytań pod tym postem będzie pewnie masa nie mam czasu się rozpisywać a na tą stronę natknąłem się przypadkiem ale powiem Wam krótko że jestem KUR.. PRZERAŻONY!
    Nawet nie zależy tym ludziom już specjalnie na kryciu się z tym pryskają nas jak świnie jak jakąś p…… hodowlę gówna.
    Jeżeli chcecie dalej tak żyć życzę szybkiej pobudki na onkologii.

    Pozdrawiam ludzi którzy widzą więcej………………..

  9. Anonimowy Says:

    @oyciec Wraz z rozwojem ducha idzie miłość duchowa do ludzi.
    A JPII był za NWO,poszukaj na youtube.

  10. Anonim Says:

    Karlos327 spróboj terapii Gersona – Niacyna 3000mg dziennie

  11. Platonea Says:

    Jest sposób na to aby się bronić, przed tymi smugami chemicznymi a konkretnie chodzi o to żeby je rozpuścić. Otóż ostatnio znalazłam na necie informację z włoskiej strony gdzie gościu wynalazł sposób za pomocą którego można rozpuścić te smugi… otóż za pomocą octu jabłkowego lub winnego … i to działa…. ja to wypróbowałam i u mnie działa….. mam piękne bezchmurne niebo nad domem.. wy mi nie wierzcie tylko też spróbujcie. Wystarczy kupić butelkę octu jabłkowego lub winnego i otworzyć tę butelkę i zostawić na balkonie…. jaknajwyżej się da…. ja rozlałam sobie z jednej butelki na kilka buteleczek po lekarstwach, napełniając do połowy każdą buteleczkę i wystawiłam na balkon z czterech stron mojego domu, każdą buteleczkę przymocowałam gumką do balustrady żeby nie spadły podczas wiatru.. ma wystarczyc na około 7 dni, potem znów każdą buteleczkę napełniam do połowy…. NIE WIERZCIE MI!!!!! LECZ SPRÓBUJCIE!!!! TO DZIAŁA!!!! http://sphaeralux.blogspot.com/2012/06/scie-chimiche-meta-flak-contro-cloud.html

  12. Platonea – dezinformacja i dyskredytacje to moja specjalność

  13. w każdej teorii jest jakieś ziarenko prawdy. cheminizacja świata już działa od długiego czasu. czy są to samoloty . nie wiem. Ale w jedzeniu jest masakra szczegulnie za oceanem. więcej chmur można tłumaczyć cskokiem cywilizacyjnym i dużą ilością samolotów . Ale jedno jest pewne ktoś kręci lody na całą ludzkość i za dobrze się to nie skończy chyba że ludzie zaczną ze sobą rozmawiać i szukać to najpotężniejsi upadną

  14. Kochani, wejdźcie na stronę http://projectcamelotportal.com/ i posłuchajcie mikrobiologa Dana Burischa – on tłumaczy czym był projekt RainDancer. Chemtrailsy to ślady rozpylonej substancji powodującej choroby, a celem ostatecznym jest „depopulacja adresowana”, czyli wirusy były modyfikowane by zniszczyć konkretną grupę osób (w wersji początkowej indian Navaho).

  15. Jan 23 Says:

    Nie wiem co wy tutaj bierzecie, ale po przeczytaniu tych wszystkich wypowiedzi mogę powiedzieć tylko jedno: ale macie nas_rane w głowach 😀

  16. uhahahaha Says:

    Chyba Ty

  17. Dawid Says:

    Na depresje nie pomaga, bo priorytetem w organizmie chamujacym depresje jest witamina D3 ktora skora produkuje przy uzyciu promieni slonecznych ( promieni UV ), jak niebo jest zasrane aluminium, borem i innymi metalami ciezkimi, ktore odbijaja duzo swiatla a potem ejszcze sie z tego chmury robia to nie dziwota, ze tyle depresjii u ludzi, chodzcie na solarium conajmniej 2 razy w tygodniu, nie trzeba sie opalac, jakas slaba kabine sobie wezcie i sobie polezcie w niej troche zeby tylko troche witaminy D3 sie naprodukowalo 🙂 nie dajcie sie zwiesc propagandzie, ze solarium powodujeraka, chyba tylko u tych co sie na mudzyna spalaja i to bardzo czesto. Pozdrawiam!

  18. vulcan Says:

    stek bzdur

  19. taa Says:

    2 dni temu było chemtrails nad moim miastem.. żyje i nie choruje….

  20. Joanna Says:

    U nas w Otmuchowie,woj opolskie,też zuważyłam to zjawisko.Nie da się po prostu przelatujących notorycznie samolotów,zostawiających widoczne smugi nie zuważyć. Nie są to smugi zwykłe,bo utrzymują sie bardzo długo!!!!

  21. resthome Says:

    Zwykła Smuga kondensacyjna nic takiego. Pracuje na ATC w Londynie i wcześniej pracowałem jako serwisant dla BE, z czystym sumieniem mogę wam powiedzieć że możecie iść spać spokojnie, to o czym tu piszecie to po prostu stek bzdur.

    Smuga kondensacyjna – zbudowana z kryształków lodu chmura typu cirrocumulus (dokładnie Cirrocumulus fractus), powstająca najczęściej za samolotem odrzutowym lecącym w górnej troposferze i dolnej stratosferze, zazwyczaj na wysokości między 8 a 15 km nad ziemią. Może trwać nawet kilka dni.

    Może też wystąpić za samolotem o napędzie śmigłowym, jeśli tylko zaistnieją ku temu odpowiednie warunki.

  22. niki Says:

    Do esthome:
    Won ścierwo!

  23. Ja widze je prawie codziennie i chcialam o tym zpomniec. Niestety statnio masowo schnace drzewa przyciagaja moja uwage i mysle, ze jednak cos w tym jest. Poza tym znajomy pilot potwierdzil, ze w Alberta (Kanada) robili sztuczne zasiewanie chmur i chociaz powiedzial, ze nie manm sie czego obawiac tutaj gdzie mieszkamy, to jednak to co dzieje sie na niebie prawie codziennie – napawa mnie strachem. Pijemy smoothies z cilantro i calcium bentonite clay. Moze jakos przetrwamy… Juz jedno dziecko z autyzmem mamy i jezeli to wszystko prawda, to nie dziwie sie coraz wiecej takich dzieci sie rodzi…

  24. bobik Says:

    Zawsze, gdy mam kiepski humor wpisuję „chemtrails” , a potem chodzę po różnych stronkach i czytam wypowiedzi. Poprawa nastroju gwarantowana 😀

  25. Anonim Says:

    Dziś na obszarze pomiędzy Ciechanowem, Ostrowia Mazowiecka a Białystok potężne koła chemtrails. Oni naprawdę czymś nas faszerują

  26. Mateusz Says:

    😀 Świetna dawka humoru 🙂 I widzę że sami fani teorii spiskowych 🙂 Trochę psychologii, ludzie! Takie historyjki w swojej strukturze są bardzo podobne do „miejskich legend” – musi być coś sensacyjnego, może jakieś zagrożenie i obowiązkowo – nie wiadomo dokładnie kto i co 🙂 A tu jest świetny element wzbudzający lęk i strach, bo przecież samoloty latają prawie wszędzie 🙂 😀 SZOK! Nie wierzę że jest tak wielu naiwnych ludzi, ślepo wierzących w takie historyjki. Coś jak PiS i zamach w Smoleńsku. Naprawde nie wiem czy te wszystkie komentarze to jakaś prowokacja czy one są prawdziwe 😀 Skoro to wojskowe samoloty „spryskują niebo” 😀 Zajrzyjcie na FlightRadar24 i popatrzcie co za samoloty latają Wam nad głowami. Czy tania linia WizzAir tez rozpyla… nie no co ja w ogóle piszę 🙂 Śmiech i niedowierzanie, przechodzące w żałość i smutek odczuwam. Szkoda że ludzie są tak słabo wyedukowani, potem są depresje, lęk przed wyjściem z domu… masakra 🙂 Mimo wszystko życzę powodzenia bo każdy jest człowiekiem.

  27. Mateusz Says:

    Pomyślałem że może uda mi się uratować choć jedną osobę…

    1) Nad terenami miejskimi – bo przeważnie w większych miastach są radiolatarnie czyli punkty nawigacyjne dla wszystkich samolotów, dlatego tam częściej latają! 🙂 (sprawdźcie mapy w Polskiej Agencji żeglugi Powietrznej – ais.pata.pl/aip)

    2) Smugi „dobre” pozostają kilka-kilkanaście sekund, a rozpylacze ( 😀 ) kilka godzin – poczytajcie o właściwościach pary wodnej w różnych warstwach atmosfery (a konkretnie troposfery). Na różnej wysokości zachodzą różne zjawiska! Smugi zależą też od aktualnych warunków pogodowych, czy jest wyż, niż, czy jest dużo wilgoci, temperatura, ciśnienie itp., jaki typ samolotu (1-6 silnikowy), jego prędkość, aktualny ciąg silników itd.

    3) Układają się w różne kształty (!) – no przecież samoloty lecą z różnych kierunków w różne strony! 🙂 A często miejsce przecięcia ich trasy z innymi trasami (punkty wspólne) znajdują się nad większymi miastami i wtedy smugi tworzą literę „X” albo „A” 🙂 Bo tam jest radiowa pomoc nawigacyjna, patrz punkt 1.

    4) Nagłe masowe zachorowania na jesień, żeby sprzedaż koncernów farmaceutycznych była większa 😀 Poczytajcie co to jest odporność i dlaczego osłabiana jest gdy przychodzi wilgoć i chłód (idealne warunki dla rozwoju drobnoustrojów)

    5) Pojawiają się przeważnie podczas ciepłej i słonecznej pogody – bo wtedy przeważnie widać ich najwięcej! 🙂 Poza tym są wtedy lepsze warunki do dłuższego pozostawania ich na niebie (patrz punkt 2).

    Weźcie to pod rozwagę, spróbujcie chociaż zasięgnąć innych źródeł, takich jak choćby encyklopedia!

  28. Pozwolę sobie konkluzje tego artykułu „zebrać do kupy”:

    „Nie wiemy co to jest, nie wiemy co to robi, po co jest tworzone, ani przez kogo. Wszyscy zaprzeczają, ze to istnieje, a my, nie mamy żadnych niepodważalnych dowodów. W związku z powyższym, NIE ULEGA WĄTPLIWOŚCI, że to istnieje, jest groźne, złe i zaplanowane”.

    Jak ramy koguta… serio ludzie? 😉

  29. Karol88 Says:

    do Mateusz. to jeszcze wytłumacz dlaczego te chmury układają sie tak jakby w szachownice? dlaczego bywają dni że całe niebo jest nimi poprzecinane i to nie tylko nad dużymi miastami bo również nad wioskami i terenami nie zabudowanymi? dlaczego widywane są samoloty lecące obok siebie i równocześnie rozpylające te g.ó.wn.o i do tego latają w taki sposób jak by tylko to rozpylenie mieli na celu a nie dotarcie w konkretne miejsce. ? słucham

  30. Aar Says:

    Najprymitywniejszy dowód na chemtrails =lecą samoloty sypiące chemtrails (na podobnym pułapie) …i tu nagle na pułapie kilka km wyższym ich tor lotu przecina samolot nie pozostawiający smug. Smugi contralis (szanse na ich powstanie) okreśnone są krzywą temperatury do ciśnienia. Im wyżej tym jedno i drugie szybko spada.
    I dowód gotowy. Jest inny bardzo prosty dowód -chemtralsowy syf nie posiada podstawowej właściwości chmury (zbudowanej z H2O) -nie ma żadnych tendencji do znikania przy spadku gęstości (np.prąd powietrza rozpycha chemię, a ta jedynie rozrzedza się jak „odchody” rozsmarowywane na szkle)

  31. Aar Says:

    p.s. dowód 3 bardzo prosty matematyczny. Dni bez chemtrails, np. niektóre dni Swiateczne =absolutne zero % samolotów zostawia smugu. Dni chemtrailsowe =ponad 80% samolotów zostawia smugi (i częstsze przeloty)

  32. Aar Says:

    Do Mateusza. Zal człowieka bierze, jak jakiś gnooj próbuje robić z siebie publicznie analfabetę.

    „1) Nad terenami miejskimi – bo przeważnie w większych miastach są radiolatarnie czyli punkty nawigacyjne dla wszystkich samolotów, dlatego tam częściej latają! 🙂 (sprawdźcie mapy w Polskiej Agencji żeglugi Powietrznej – ais.pata.pl/aip)”
    —Proponuję wyciezczkę do miasteczka Hel i obserwację samolotów nadlatujących nad Trójmiasto znad Baltyku, a szczególnie moment inicjowanie wypuszczania chemii przy zbliżaniu się do lądu (jeszcze nad obszarem morza).

    „2) Smugi „dobre” pozostają kilka-kilkanaście sekund, a rozpylacze ( 😀 ) kilka godzin – poczytajcie o właściwościach pary wodnej w różnych warstwach atmosfery (a konkretnie troposfery). Na różnej wysokości zachodzą różne zjawiska! Smugi zależą też od aktualnych warunków pogodowych, czy jest wyż, niż, czy jest dużo wilgoci, temperatura, ciśnienie itp., jaki typ samolotu (1-6 silnikowy), jego prędkość, aktualny ciąg silników itd.”
    —to wspomniałem we wpisie wyżej. A pkt. 2 to tekst analfabety w pełnej krasie. Można tylko dodać, że zimą powinno być smug więcej (bo i zimniej na tych samych pułapach co latem).

    „3) Układają się w różne kształty (!) – no przecież samoloty lecą z różnych kierunków w różne strony! 🙂 A często miejsce przecięcia ich trasy z innymi trasami (punkty wspólne) znajdują się nad większymi miastami i wtedy smugi tworzą literę „X” albo „A” 🙂 Bo tam jest radiowa pomoc nawigacyjna, patrz punkt 1.”
    —prócz X tworzą też gwiazdki, a to niezgodne z zasadami poruszania się korytarzami. Co ciekawe lecątak aby trzy tory przecięły sie w tym samym punkcie („gwiazdka”). „Mam liczne fajne fotki”

    „4) Nagłe masowe zachorowania na jesień, żeby sprzedaż koncernów farmaceutycznych była większa 😀 Poczytajcie co to jest odporność i dlaczego osłabiana jest gdy przychodzi wilgoć i chłód (idealne warunki dla rozwoju drobnoustrojów)”
    —Bla bla; sugestie analfabety

    5) Pojawiają się przeważnie podczas ciepłej i słonecznej pogody – bo wtedy przeważnie widać ich najwięcej! 🙂 Poza tym są wtedy lepsze warunki do dłuższego pozostawania ich na niebie (patrz punkt 2).
    —haaahahaha. Gubisz się już nawet. Teraz to już nawet temperatura ma odwrotne znaczenie?

    =Chemtrails to zbrodnia ludobójstwta, w Polsce pod patronatem zbroniczej organizacji o skrócie nazwy PO

  33. Aar Says:

    O; jeszcze kolega ze Smoleńsa naśmiewa się. Moja pierwotna diagnoza „Mateusza” była bardzo więc trafna. Pewnie ten „matematyk” zaraz podeprze swoje „poglądy ślisła matematyczną analizą ciągu zdarzeń, o ile rozumie co mam na myśli

  34. Aar Says:

    Szach mat dla prymitywów zbrodniarzy od Chemtrails! =
    Tak zabiegają o ukrycie swojej zbrodni, że popelniają podstawowe błedy. Uwaga: prawie 100% odnowionych cyfrowych wersji starych filmów kolorowych, które puszczane są w mediach, ma albo „dorobione chemtrailsy” albo głeboki błekit nieba jest zastąpiony niebieskawym lub białawym nawet szlamem. Macie stare oryginały -byle co, np z Luisem de Funes, Stalone, etc. szczególnie polecam Cobra ze Stallone i sceny z pościgu po ulicach San Francisco (w „nowej wersji” zamiast błekitu nieba są chemtrailsowe „pazury” na ujęciach). …Macie po prostu zapomnieć, że niebo było kiedyś w pełni błękitne.

  35. Kowal Says:

    W społeczeństwie od czasów niepamiętnych znaczny procent ludzkości stanowiła ciemna gawiedź. To bardzo ułatwialo rządzenie. Dzis edukacje mamy bardziej dostępna lecz problem niedoedukowanej ciemnej masy nadal pozostaje. Gdy rozum śpi, budzą sie demony.

  36. Anonim Says:

    gjg

  37. Anonim Says:

    Przepraszam za wyżej.
    Do tematu: czy mając takie możliwości jak kontrolowanie upraw, żywności przetworzonej, wody, produktów przemysłowych, mediów, koncerny zabawiałyby się w taki sposób? Jesteśmy truci od dawna, ba, sami kupujemy w sklepach, w aptekach – codziennie. Nikt nie potrzebuje żadnych chmur, żeby nas truć. Żywnością, lekami, szczepionkami… potrzeba tu jakiś nalotów?

  38. Don Chichot Says:

    Ci co nie kumają w ogóle o co chodzi to z małych miasteczek. Tam chemitrails nie dociera. Te krzyża a’la pole do gry w kółko i krzyzyk pojawiają się tylko w pogodne dni i nad wielkimi aglomeracjami, przemieszczają się z wiatrem. Chmury kondensacyjne samolotów pasażerskich rozpływają się bardzo szybko te, które sa tematem mogą zawisnąć na kilka godzin i powolutku się przemieszczać. Jeżeli jesteś ze wsi czy małego miasteczka, nie zobaczysz tego „zjawiska” dlatego jeden z drugim nie mędrkujcie. Jestem przekonany, że to „coś” to nie witaminy dla ludzkości, ani antidotum na stonkę amerykańską.

  39. Anonim Says:

    Nie ma znaczenia, w co wierzycie i co myślicie. Skoro John Holdren potwierdził oficjalnie, że pryskają Was jak warzywka, to jest to prawdą.

  40. Anonimek Says:

    ja mieszkam na wsi i tego gówna jest tutaj czasami tyle, że słońce ledwo przez to prześwituje, kilka samolotów na raz przeleci i to się rozciąga na „pół nieba”, po prostu nawet opalać się nie można w środku czerwca(!) Inna sprawa depopulacja – jest na rękę rządom, bo ludzi jest zbyt wiele wg. nich, są w stanie zgnieść ich większością i po prostu jakby to powiedzieć- ci którzy pociągają za sznurki mają bardzo chore główki, oni nie traktują ludzi jak powinni, oni mają nas za siłę roboczą praktycznie wartą nic, a świat to dla nich plansza do gry gdzie mogą robić co chcą. cóż jak to spiewał Lenon „instant karma gonna get You” i tak pewnie będzie, kto pod kim dołki kopie ten sam w nie wpada.

  41. anita Says:

    Panie Mikołaju, powstańmy wreszcie, zbierzmy się i wyjdźmy w proteście na ulice, jest 2015 rok a ten proceder trwa. Tak być dłużej NIE MOŻE !!!

  42. Mateusz Says:

    Wow, nie myślałem że ktokolwiek odpisze 🙂
    @Karol88: „Szachownica” może powstać chociażby w sytuacji gdy nad pomocą nawigacyjną przecinają się dwie drogi lotnicze (a takich miejsc są tysiące-zobacz mapy na ais.pata.pl/aip). Jeśli w niedługim czasie przelecą tymi drogami dwa samoloty, na niebie powstanie „X” – to przecież jasne. I teraz zależnie od pogody, wiatr może te dwie smugi kondensacyjne „znieść” kilka kilometrów dalej. Następnie powiedzmy że po 30 minutach przelecą kolejne dwa samoloty nad tym samym punktem nawigacyjnym – powstaną kolejne dwie smugi w miejscu gdzie powstały pierwsze (i po jakimś czasie też się przesuną z wiatrem). I mamy „kółko-krzyżyk”/szachownicę.
    Bywają dni że smug nie ma – bo jest po prostu mniejszy ruch lotniczy 🙂 Na niebie nie istnieje rozkład jazdy tak jak w przypadku np. autobusów (pomyśl o dodatkowych lotach, charterach, business jet’ach czy choćby air-taxi). Smugi nie powstają również wtedy gdy warunki troposferyczne na to nie pozwalają – tu po szczegóły zerknij do wikipedii.
    Czy nad wioskami czy nad miastami – to jest uzależnione od ruchu lotniczego oraz punktów nawigacyjnych (wszystko jest jawne!). Proponuję posłuchać częstotliwości lotniczych – zależnie od ruchu, samoloty dostają często skróty – nie lecą zaplanowaną trasą tylko kierują się od razu na 2-3 punkt do przodu (i widać je wtedy tam gdzie zwykle nie latają). Tak samo jak przy ostatniej katastrofie A320 AirAsia – pilot poprosił o zmianę wysokości, pomimo że w planie lotu miał inną 🙂 I np. po zmianie wysokości nagle smuga by zniknęła (z powodu zmiany warunków atmosferycznych) – a jak by to tajemniczo z ziemii wyglądało 🙂 (pewnie skończyły się chemikalia, pewnie będzie zmiana obszaru oprysku bo tu może ktoś ważny mieszka 😉 )
    Czemu samoloty lecą obok siebie? Kiedyś zakładałem się o piwo z kolegami podczas takich podniebnych wyścigów. Wtedy odpalałem FlightRadar24.com i patrzyłem na prędkości – zawsze wygrywałem zakład kto kogo prześcignie 😉 Czy nie zdarza Ci się nigdy w drodze do pracy/szkoły widzieć te same samochody którymi ludzie też jadą do pracy/szkoły? 🙂

    @Aar, nie wiem gdzie w mojej odpowiedzi doszukałeś się analfabetyzmów, może po prostu masz problem z czytaniem ze zrozumieniem 🙂 Ja po twoich wypowiedziach widzę że jesteś prostym chamem, ale mimo to odpiszę by inni też mogli się zastanowić nad tematem.
    Napisałeś „Najprymitywniejszy dowód na chemtrails…” – warunki w atmosferze zmieniają się wraz z wysokością i nie jest to rozkład liniowy 🙂 Niestety jesteś słabo dokształcony i pominąłeś choćby często występującą inwersję temperatury, kiedy to wraz z wysokością temperatura rośnie a wilgotność spada. I dalej napisałeś o dziwo dobrze – samolot na innej wysokości może smugę produkować lub nie.
    Co do prądów powietrza – jest tyle czynników wpływających na wiatr na wysokości 6-14 km. że miejsca braknie – odsyłam do wiki.
    Co do dni świątecznych 🙂 Porównaj rozkłady lotów w dni powszednie i świąteczne, weź pod uwagę loty biznesowe itd. a znajdziesz odpowiedź 🙂
    „Moment inicjowania chemii” przy nadlatywaniu nad ląd w Helu 😀 To moment wyjścia samolotu ze strefy zwiększonej wilgotności powietrza i nie tylko. Mam wątpliwości czy ukończyłeś podstawówkę skoro nie wpadłeś na to ze nad wodą jest wilgotno a nad lądem sucho. Warunki się zmieniły – smuga zaczęła powstawać lub zniknęła.
    Zimą wcale nie musi być więcej smug. Tutaj już jestem pewien że miałeś problem z podstawówką. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego że w lato na wysokości 11 km. jest mniej więcej -56 C a w zimie… -56 C! 😀 Chyba rozwaliłem teraz twój światopogląd 😉 W sieci są dane z balonów meteo – nad polską 2 razy na dobę są wypuszczane we Wrocławiu i Legionowie, porównaj dane z zimy i lata.
    „Lecą tak aby trzy tory przecięły się w tym samym punkcie” – bo tak z grubsza wygląda organizacja ruchu powietrznego! 🙂 Samoloty lecą od punktu do punktu a nie w prostej linii od lotniska do lotniska. Pisałem wcześniej o mapach – strony Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej (ais.pata.pl/aip)! 🙂
    P.S. Smugi zawsze towarzyszyły samolotom odrzutowym/turbośmigłowym, wystarczy żeby był odpowiedni silnik i odpowiednie warunki w troposferze – popatrz na zdjęcia z 1940 roku (http://en.wikipedia.org/wiki/Chemtrail_conspiracy_theory). Ponad to pomyśl – smugi można łatwo dorobić lub łatwo usunąć ze zdjęć 🙂
    Podkreślam – nie jestem naukowcem ani ekspertem, jestem wieloletnim pasjonatem lotnictwa i astronomii. Zajrzę tutaj za jakiś czas, może ktoś merytorycznie odniesie się do powyższych tekstów.

    Pozdrawiam wszystkich i nie dajcie się nabierać!

  43. ruda Says:

    A wszystko to po to by człowiek mógł kontrolować słońce 😦

  44. Barbara Says:

    Od kilku lat interesujesie tymi opryskami,tak ,tak,opryskami.Nikt mi nie wmowi ze to tylko smugi kondensacyjne.To trole próbują zagluszyć myslacych ludzi i wciskaja ze to teoria spiskowa.U mnie nad moja miejscoeoscia tez sa smugi i staram sie ich uwiecznisc na zdjeciach,ku potomnosci …o ile ta potomnosc przetrwa.

  45. Krzysiek Says:

    Wystarczy balon zeby zebrac probki

  46. Anonim Says:

    Niedziela 08.03.2015 Ruda Śl, Tychy, Bielsko. kilka punktów (oddalonych od siebie o ok. 20-30 km), w których przecinają się 4 proste smugi. W oddali widoczne były 3 równolegle lecące samoloty (tam i z powrotem) + 2 ślady pod kątem ok. 30 stopni, co 30 km. Śladów było bardzo dużo. itd itp. Po 3h niebo z głębokiego błękitu zamieniło się w lekko zachmurzone z widocznym wzorem szachownicy

  47. Anonim Says:

    I dokładnie wczoraj to samo było widoczne z Krakowa i spod Krakowa. Bardzo dużo smug, wiele z nich się przecinało…W tej chwili patrzę przez okno i widzę jak odwrócę głowę po widnokręgu „piękną” smugę, jak lekko rozwiana ale jest, nie zwróciłam uwagi kiedy powstała ale zobaczę od teraz ile się utrzyma. Z kolei dzisiaj z samego rana (godzina ok 6:30) również widoczna długa rozmazana smuga, czyli zrobiona jakiś czas wcześniej….

  48. Wystarczy miska do zebrania wody deszczowej. Stężenie aluminium na litr jest teraz kilkaset razy większe niż przeciętne do roku 2000 (są normy zagraniczne -np. szwajcarskie)

  49. do Mateusza
    Jak wyżej napisane, do udowodnienia ilości zrzucanego aluminium wystarczy zbiórkla wody deszczowej. Zresztą w paru krajach to robiono i badano próbki w laboratriach; zrób to i ty.
    Twój cytat:
    „Bywają dni że smug nie ma – bo jest po prostu mniejszy ruch lotniczy :” -no niestety ale albo są smugi albo nie ma ich wogóle. Mniejszy ruch lotniczy mógłby skutkować mniejszą ilością smug, a nie ich całkowitym brakiem. To samo w niektóre świeta -nie jest miej smug, albo jest ich zeto absolutne (czyli 0%) i tu pada twoje nibywyjaśnienie.
    Udajesz naświewanie się z czegoś czego nieprawdy nie będziesz w stanie udowodnić. Zostałeś dobrze oceniony powyżej i takich kłamców trzeba piętnować na każdym kroku.
    „nad wodą jest wilgotno a nad lądem sucho” -chyba tym bardziej nad wodą powinny powstawać smugi, a nie dopiero przy zbliżaniu się do lądu, skoro jest większa wilgotność nad morzem; zaplątałes się tutaj kompletnie.
    „Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego że w lato na wysokości 11 km. jest mniej więcej -56 C a w zimie… -56 C!” -niestety opryski są dokonywane na znacznie niższym pułapie; dlatego powyżej nich samoloty nie zostawiają smug, mimo że i zimniej i ciśnienie niższe (codzienne obserwacje)
    W twoim wpisie nie ma nic merytorycznego. Odpowiadasz wybiórczo tak jak Ci wygodnie. Chemtrails to nie smugi kondensacyjne ponieważ nigdy nie zanikąją. Smuga kondensacyjna także może przez jakiś czas pozostawać (z moich obserwacji to sekundy/minuty; nie rozszerzają się); lecz „może” oznacza że jednocześnie „nie musi”. Chemtrails natomiat zawsze rozszerzają się; one „muszą”, tzn. że nie są złożone z wody/lodu. Chemtrails nigdy nie zanika. Latwo odróżnić od contrails, bo te z kolei błyszczą w świetle słońca -to w końcu kryształki …lodu; chemtrails są mleczne/matowe.

  50. p.s. Czyli chemtrails (pseudokondensacyjne smugi) zawsze rozszerzają się i nigdy nie zanikają,nawet po wielu godzinach; po prostu opadają na grunt. Contrails natomiast zawsze zanikają, ewentualnie częściowo (ale myślę że zawsze i szybko).
    Jak ktoś chce tu dyskutować to niech pokaże mi choć jeden przypadek nagłego zaniku chemtrails (choćby fragmentu) po jego wcześniejszym rozsmarowywaniu się na niebie 🙂

  51. Mangel Says:

    Dz: Żartujesz? Z tego co piszesz większość to Twoje własne przemyślenia albo skutki akumulacji metali w przyrodzie.
    Może najpierw Ty zaprezentuj jakieś dowody? Może być np fotka tych „oopadajacych” na ziemię smug.

  52. Co do inwersji temperatury; owszem zdarza się ale nie przy poziomach różniących się o kilometry. poza tym jest jeszcze ciśnienie, a to niestety drastycznie spada wraz z wysokością -dlatego codziennie przelatujące samoloty nad tymi „sypiącymi” i które nie pozostawiają smug są najprostszym dowodem chemtrails. Powyżej nie ma żadnych moich własnych przemyślen a jest wymienione wiele dowodów na to czym jest chemtrails i nie da rady ich podważyć.
    Do Mangel-a Jaka fotka opadających smug? Przecież one zmieniaja się w coraz szerszą i rozrzedzoną (w pionie) warstwę; opadając na ziemię jest już niewidoczna. I nie pisz głupot o akumulacji metali. Zawartość aluminium w litrze wody deszczowej jest srednio kilkaset razy większa niż srednia sprzed roku 2000 (gwałtowny wzrost!). Ponadto znakiem rozpoznawczym jest jednoczesna obecność w wodzie deszczowej baru i stronty, którego wogóle nie powinno być w atmosferze! Aluminium razy kilkaset plus bar i stront to aż kilka dowodów naraz na sypanie na ludzi toksyn.
    Znam takie wyniki (badania z profesjonalnego europejskiego laboratorium; opieczetowany dokument) i znam dokładnie wszelkie inne pierwiastki zawarte w deszczówce po chemtrails. Badana deszczówka po chemtrails; woda „wyłapana” na rozłożonej na gruncie folii. /…tyo wszystko najprostsze dowody. Są bardziej skomplikowane i matematycznie można obalić prawie kazde kłamstwo/

  53. p.s.
    pomyłka; nie na gruncie, a na folii zawieszonej jakieś półtora metra ponad gruntem.

  54. p.s 2 dla maksymalnej wiarygodności woda deszczowa wyłapywana na obszarze wiejskim, podgórskim (brak przemysłu); ale właśnie chemtrails gwarantuje równe „porcje” i „dostawy” dla wszystkich.

  55. Mangel Says:

    DZ: No bez jaj. .. Powołujesz się na badania i ich nie prezentujesz ? Na słowo mam Ci wierzyć? Kto robił te badania? Jaka była metodologia badania próbek i interpretacji wyników? Z jakiego okresu są to wyniki? Gdzie były publikowane? Czy wyniki potwierdzono w co najmniej dwóch niezależnych próbach?

  56. suhar Says:

    do wszystkich ignorantów!! wystarczyło mi 30 min, żeby znaleźć na internecie filmiki obrazujące samoloty, z których następował (czyli, że nie już trwał podczas odpalania kamery) zrzut i zapewniam Was, że samolot w tym momencie nie zmieniał prędkości, wysokości czy wyznania. rząd francuski np. wypowiedział się nawet na ten temat. stworzył sprytną animację (jak dla dzieci), w której, poczciwy naukowiec potwierdził taką możliwość jako formę walki z „globalnym ociepleniem”. a dlaczego to robią? wszystko przez monopole spożywcze. na początku Monsanto broniło się patentem na nowe nasiona (gmo) wytaczało sprawy rolnikom w usa, gdy na ich polach znaleziono odmianę zakazaną patentem. przeważnie znajdowano bo Monsanto się o to postarał. ta firma ma długą historię także w europie i na całym świecie. Ludzie jednak za bardzo zaczęli się burzyć i Monsanto stworzył takie mieszanki genów, które odporne są na to cholerstwo z samolotów. przy jednoczesnych zmianach w normach żywieniowych rolnik , który nie weźmie nasion od monsanto, nie zbierze plonów. tak mówi jedna z teorii. dla, naprawdę, zainteresowanych jest dużo publikacji w internecie o tym jak to funkcjonuje w usa o czym chętnie opowie Alex Jones , „kto tak naprawdę rządzi w unii europejskiej” (tak chyba nawet nazywa się filmik), i wiele wiele innych historii o grupie bilderbergów i całej reszcie hołoty, która na mój zdrowy chłopski rozum naprawdę to robi. patrząc na historię prywatyzacji polski, wstąpienia do ue, ustaw, które się uchwala to jest jedna wielka ściema i prowadzi do monopolizacji rynku i wymarcia rzemiosła tak, by wszyscy potulnie pracowali u niemca w fabryce. to samo się tyczy rolnictwa i stąd to całe chemtrails. dla bardziej otwartych umysłów polecam sprawdzić temat „chembuster”ów. ja sam zamierzam sobie taki zrobić. pozdrawiam

  57. suhar Says:

    aha i jeszcze jedno odnośnie odbioru tych filmów w internecie. zwłaszcza tych dłuższych. autorzy mają różny styl i zaczynają historię w różnych momentach dla nich istotnych. przyznam, że ja sam na początku śmiałem się i sceptycznie patrzyłem na film, w którym hitler ukazany był jako jeden z iluminati, dopóki nie poznałem tematu eugeniki i jego fascynacji tą częścią nauki. trzeba mieć otwarty umysł i samemu czasem szukać analogi. kojażyć fakty i odnosić się do sytuacji z innych krajów. każdy z tych filmów mówi prawdę. bo kłamca ma zawsze jakiś cel, żeby skłamać. kłamca, albo chce Ci coś sprzedać, albo się od czegoś wymigać. obejrzałem „kilka” filmów o nwo, chemtrails itd. i nie odczułem żeby ktoś mi coś sprzedawał lub się migał. wręcz przeciwnie.

  58. Wiele jest możliwości, jedną z nich po przeczytaniu tego tekstu jest.
    -szukanie
    Tylko czego? Do czego te związki „ciągną”?
    Może wskazują w jakim miejscu znajduje się broń jądrowa?
    A może związki wydobywającego się gazu łupkowego?
    A może złota , ropy diamentów? whatever.
    Ja bym tak to zrobił:)

  59. Zaniepokojony Says:

    Dzisiaj od rana opryskiwacz nad Szczecinem, bardzo intensywne. Po południu niebo zainteresowany pseudo chmurami, których wiatr nie rusza.

    Obłęd

    Gdzie to zgłosić?
    Do kogo z tym iść?

  60. Mangel Says:

    Fo polonistki się zgłoś. . .

  61. Niepoprawny POlitycznie Says:

    Nawet takie chemitrails pokazują że ta „potworna” Rosja i ten „demon” Putin są 100 razy lepsi niż Unia. Z tego co wiem nad Moskwą nie widać samolotów NATO, nikt nie walczy z globalnym ociepleniem, więc i żadnych smug na niebie nie widać, a ludzie żyją dłużej.

  62. suhar Says:

    A jak to napiszę bez błędów ortograficznych to się nad tym zastanowisz? to się nazywa ignorancja?

  63. Mangel Says:

    Juz pisałem czemu mnie to NIE zastanawia, teraz tylko proszę o nie gwalcenie języka polskiego.

  64. Co poniektórych tu piszących odkrywcze niezmiernie sprawy uświadamiam- ,,Polska,, piszemy wielką literą.

  65. Czy Mateusz zrozumiał?

  66. gośc Says:

    ciekawe sa wyjaśnienia o warunkach powstawania smug. w ogóle do mnie nie przemawia, że to sa jakieś okoliczności. nie jeden raz widzialam lecacy normalny samolot z normalna smuga , a w pobliżu ten specjalny z chemicznym syfem. jak to jest??? warunki maja takie same. smugi – nie.

  67. F/O Says:

    Cywilizowani ludzie z dostępem do internetu w takie cos wierzą :/. Latam od roku w ryanie i jestem w stanie zdementować każdy podany argument. Tylko w końcu niech ktoś poda jakiś o którym warto mowić. Pozdro dla fanów deprawacji 😉

  68. Mateusz Says:

    Pytania wciąż te same, jakby niektórzy nie widzieli (nie chcieli widzieć) odpowiedzi, np. przedostatni post: „warunki mają te same. smugi -nie”. Skąd wiesz na jakich wysokościach lecą? Jakie mają silniki? Jaki aktualny ciąg? Ręce opadają. Szkoda mi was, naprawdę. Szczerze i ze smutkiem to piszę. Na pewno żyje się wam gorzej z myślą że spada wam na głowy coś strasznego, okropnego itd. Cóż, Macierewicz też mówił że w Smoleńsku rozpylono hel. Ba, nawet znalazł 10 profesorów którzy mu to potwierdzili 🙂

    Obiecuję – zbiorę wszystko do kupy i zrobię na ten temat opisową stronę www 🙂 Może zdążę do końca wakacji.

    Wszystkiego dobrego!

  69. Anonim Says:

    DZ

  70. DZ (do Mangela). …Mertodologia badania, interpretacja wyników? A co tu chcesz interpretować? To najprostsze pomiary stężenia. Takie badanie jest bardzo proste. Wspomniane przeze mnie powyżej są badaniami współczesnymi (z roku 2014). Przeprowadzone przez laboratorium Interlabor Belb AG w Szwajcarii. …Nie zrobisz ani jednego badania (po obserwacji na niebie chemtrails), które nie wykaże w wodzie deszczowej minimum kilkudziesięciokrotnego przekrzzcenia dopuszczalnej zawartości aluminium (i kilkusetkrotności średniej zawartości sprzed roku 2000)

  71. p.s. Metoda badania:
    PS-510-001 ICP-MS
    Oczywiście że wyniki upubliczniono. Pogoogluj. Na liczniku już ponad 23 tys. ludzi, czyli tylu zapoznało sie z wynikami.
    Albo zrób wlasne i „pochwal się” kłamczuszku/

  72. badania przeprowadzali:
    Nils Zimmermann, Ruedi Camenzind, Adrian Zobrist

  73. qwerty Says:

    nad szczecinem codziennie to gowno rozsiewaja po kilka moze nawet kilkanascie razy…

  74. xman Says:

    Powiem jedno jak widzicie takie chmury nad głowami starajcie się jak najmniej przebywać na „świerzym powietrzu” to coś wiem na 100 procent ma niekorzystny wpływ na zdrowie a inni niech sobie piszą co chcą.UWAŻAJCIE!!!!!

  75. emilka Says:

    Tu nie potrzeba być jedynie znawcą teorii wszelkich,wiedzy zapisanej,a potem pobijcie się kto ma rację.Bo i o to chodzi by ludzi skłócić ze sobą,bo zajęcie swoją awanturą nie zwrócą uwagi na to,że „ten trzeci z tego korzysta” .NAJPROSTSZYM wytłumaczeniem i spostrzeżeniem jest zawsze nie to co pokomplikowane i szukać trzeba w należytej wiedzy,ale to co po prostu widać przed każdym nosem.KIEDYŚ proste obserwacje CHŁOPA z dni codziennych dawały informację o przewidywalności pogody,czyli nie wiedza książkowa,ale ta tuż sprzed oczu i nosa…..Drugi dowód na rację to DZIECKO,jego prosty umysł na pojmowanie tego co jest prawdą…ono nigdy nie skłamie póki nie nauczą go przyzwalający dorośli.DO CZEGO ZMIERZAM ????Otóż…nie muszę mieć wiedzy,wystarczy logika i obserwacja co do czego nie pasuje i jaki jest wynik……..
    Ostatnie upalne dni…..Ranek ….5.50 …pierwsze zdjęcie cud wschodu słońca….ale moją uwagę przykuwa tłusta linia skośna,na pięknym obrazie,,po chwili są już dwa skośne tłuściochy w kształcie litery V.dO GODZ.7- mej było już słońce całe zamglone od TŁUSTYCH linii….Wokół był błękit..bezchmurne niebo….,ale słońce przez calutki dzień..zasłonięte..liniami,które nie znikały…jedynie się rozprężały….I takie same zdjęcia..zachodów…Czyli matematyka..prądy powietrza itp itd by to co się rozpyli natrafiły wędując na tarczę słońca……Powody? Co jest prawdą a co nie? Jedna jest odpowiedź….Człowiek jest zdolny do wszystkiego by zawładnąć drugim człowiekiem…Wszystkie parszystwa tego świata są na to dowodem….To,że niektórzy chcą tu się wykazać nieprzeciętnością swej wiedzy i jej nieskończonością dowodów,że ludzie tu czepiając się ot „normalnych” jakby zdarzeń fiksują ?Chciałabym znać tylko jedną odpowiedź od takich ludzi.ZAKŁADAJĄC,ŻE CI CO WYMYŚLAJĄ TE TEORIE SPISKOWE tO,ŻE (teoretycznie)MAJĄ RACJĘ TO CO POWINNI ZROBIĆ,ŻEBY OCALIĆ tak np siebie innych i Was także.I teraz poproszę o naukową drogę…kropka po kropce..by nikt nie zachorował przez te „wymyślone” świństwa.Poproszę o nazwy instytucji,o udokumentowaną ich wiarygodność,że nie mają powiązań z finansjerą zysków,że pomogą w powstrzymaniu procesów niesłużacych zdrowiu społecznemu ….itd itd.Teoretycznie jak znależć antidotum,czy lub jaką drogę wykonać by to zaniechano,wstrzymano….teoretycznie….a przygotowawczo..gdyby kiedyś to co teraz jest brane za „sfiksowanie”a nastąpiło realnie TO CO W TEN MĄDRY SPOSÓB NALEŻAŁOBY ZROBIĆ..ABY SIĘ UCHRONIĆ? ? ? ? ? ? ? TYLKO TYLE I bez popisywanie się i wyśmiewania,chyba,że…ma ..TO… już jako chorobę NIEODRWACALNĄ…No i o to poproszę…da radę Ktoś ? Podoła ?

  76. Mangel Says:

    @emilka: Tez… nie… mogę… tego… opanować. .. wielokropki. .. zniszczyły… mi… życie. ..!

  77. Wiem że to działa strasznie niekorzystnie na ludzi. 03.10.2015 od 8.00 rozpylali to coś nad Przemyślem. Efekt za dwa dni wiele osób skarżyło sie va złe samopoczucie. karetki w mieście jexdziły jak oszalałe. Wiem i dołoże wszelkich starań żeby podobne gówno dostało się do organizmów osób odpowiedzialnych za to masowe trucie. A najlepiej jak poszkodowani będą ich najbliźsi i jeszcze doładuję trochę substancji z efektem gamma. Uważajcie zatem truciciele POWAŻNIE!!!!!!!!!!!!!!!!! z poważaniem XMAN.

  78. Basia Says:

    Bardzo ciekawy wpis. Niestety nikt w telewizji ani w radiu nie wypowie się w tym temacie. Na szczęście smugi chemiczne można zneutralizować chembusterem. Chembuster to działo orgonowe, którego użycie powoduje wypromieniowanie na zewnątrz czystą, ożywczą energię, neutralizując różnorakie zanieczyszczenia i zaburzenia. Takie działo orgonowe można zamówić na http://www.magicstones.co robią chembustery jedno i wielorurowe. Na ich stronie znajdziecie także orgonity, breloki, biżuterię orgonitową lub z kamieni naturalnych, mandale itp. Polecam każdemu. Basia

  79. You can have the beautiful glowing skin that you’ve always wanted.
    Skin cells require appropriate nutrition so apply
    a nourishing cream before goig to sleep at night.
    You may have also noticed that lots of trusts iin the power of this system
    which includes Hollywood personalities also.

  80. tom Says:

    http://www.esky.pl/radar Linie lotnicze które zrzucają chemtrails

  81. duśka Says:

    Odkąd nastąpiła zmiana rządu chemtrails nie obserwuję nad Gdańskiem. Pierwszy plus dla nowego rządu- na jak długo… to się okaże .

  82. wrocławianka Says:

    1.teraz zmieniono taktykę-przedtem były szachownice-teraz samoloty rozpylają to tu ,to owdzie,żeby ludzie się nie skapneli,bo za głośno już o tym w necie!.Jak to jest ,przecież siebie też trują!!!

  83. Mangel Says:

    @wroclawianka: A czym to się tak trują? ;>

  84. gabryska Says:

    Obserwuje takie opryski od ponad3 lat nad centralna Polska praktycznie codziennie.Ostatnio zauwazylam tez ,ze chmury staly sie na moim terenie nieco ciemniejsze rozchodza sie w szeroka plaszczyzne zalegajaca ladnych pare godz.Jest tak, o poranku swieci slonce pojawiaja sie samoloty zostaje oprysk i „po pogodzie”.Zastanawiam sie jednak jak chronia sie osoby i ich rodziny za to zjawisko odpowiedzialne jak sadzicie?

  85. emilia Says:

    Zjawisko chemtrails w jest w Polsce bardzo nasilone, w wielkopolsce obserwuję codziennie jak dziesiątki samolotów dokonują oprysków a niebieskie niebo zmienia kolor na biało siny jakby wata szklana. Opada to na ludzi zwierzęta i ziemię, oddychamy trucizną, zjadamy tuciznę a za kilka lat okaże się, że rak będzie przyczną śmierci każdego człowieka…..

  86. Snajper Says:

    Aż dziwne, że w dobie teleskopów, nikt nie namierzył po oznaczeniach jednego z tych samolotów i nie wykradł próbki tego co na nas spuszczają i nie dał do analizy.

  87. nol Says:

    Faktem jest ze w Polasce lecznictwao psychiatryczne jest bardzo slabe. Skutkiem tego bedzie wiecej tych „chemtrailsow” i wpisow o ich istnieniu.

  88. Anonim Says:

    Ciężko to wszystko się czyta.czarne tło i białe drobne literki męczą moje oczy.No wiem…chemtrails…Proszę o zmianę,by lepiej przeczytać tekst

  89. Anka Says:

    To nie sa zadne teorie spiskowe,tak sie dzieje naprawdę.Znalazłam artykuł na ten temat i zdjecia,które „wyciekły”…Mozecie sobie myslec co chcecie ,ale tak po prostu jest

  90. zaszokowana Says:

    Właśnie wczoraj latały „fortece” nad Swietokrzyskiem.Dzis smutne szare niebo.

  91. Licznik Says:

    Uwielbiam te chmury!
    Z cała rodzinką, kiedy tylko zaobserwujemy jakiegoś chemiktralsia, od razu lecimy na dwór łapać jak najwięcej opadu. Jesteśmy ich tak spragnieni, że rok temu w czasie wycieczki na serenketi wykupiliśmy sobie ekstra atrakcję – lot balonem. Jakie było zdziwienie przewodnika i operatora balonu kiedy poprosiliśmy by lecieli jak najbliżej ogonków samolotowych. Gdzie tam nam do tych lwów na dole, byle wyżej. W końcu udało się złapać jednego. Po raz pierwszy byliśmy tak blisko. Wziąłem najmłodszą, Anulkę, na ręce i zaraz za kosz by kosztowała jak najwięcej! Rękom kładliśmy sobie do buzi wspaniałe, puchate chemitralsy. W tych wyczuwaliśmy dużo metali ciężkich, dominowała nuta CANDIDizowanego tytanu złamana cierpkim poliwęglanem. Bardzo chrupkie jak na chmury. Nawet nie zdążyliśmy wylądować, a już się zdepopulacjonowaliśmy, wyszły nam piękne glejaki. Żona do dziś jest otumaniona i zdepopulacjonizowana! Dzięki za tą stronę, bez niej nie wiedzielibyśmy o łakociach z NWO! wpisujcie gdzie je widzicie bo bardzo często, oczywiście w miarę możliwości, wsiadamy w nasze tico i gonimy chemisie.

    ps z afryki przywieźliśmy kilka w słoikach, będą na stypy

  92. Cleo Faro Says:

    W tym sa metale ciezkie , wirusy , kadm, olow , siarka , rtec itd… To zbrodnia przeciwko ludzkosci… Jestesmy tylko numerkami… , ktorych jest za duzo …

  93. profis Says:

    Poprostu.robią wszystko aby ocieplić klimat aby czapy lodowe biegunów znikły i odsłoniły grunt w celu eksploatacji tam znajdujących się bogactw.to sa ogromne przestrzenie i tam znajduje sie znaczna czesc bogactw ziemi.a smugi kondensacyjne spreparowane z odpowiednich chemikaliow ten proces zapewnia.tym bardziej że lód tam jest grubości kilku kilometrów w niektórych miejscach.czyli wg.zasady czyńcie sobie ziemię poddana!

  94. Waldi Says:

    To wydaje się być sensownym tylko przy założeniu, że właśnie w tych rejonach dokonywano by oprysków, a przecież tak w rzeczywistości nie jest. Opryskuje się wszędzie tam, gdzie są ludzie i gdzie jest ich NAJWIĘCEJ.
    Poza tym, czyż nie daje się raczej zauważyć, że jest coraz zimniej. Często wieją silne i zimne wiatry, które np. w porze zimowej potęgują ziąb. Moim skromnym zdaniem, to opryskuje się celowo, by wywoływać OCHŁODZENIE i by było dla opryskujących jakieś tam tłumaczenie, iż robią to w interesie społeczeństw, by PRZECIWDZIAŁAĆ właśnie OCIEPLENIU klimatu.
    Nie zaprzeczę jednak temu, że w pewnych momentach dokonywanych oprysków ocieplenie (ale chwilowe) rzeczywiście ma miejsce; generalnie zaś wszystko zmierza ku oziębianiu. Nie może być inaczej, skoro zasłania się notorycznie słońce grubą warstwą wytworzonych chmur i utrudnia tym samym jego pożyteczne operowanie (m.in. poprzez dawanie tak potrzebnego ciepła) na naszej planecie.

  95. Waldi Says:

    Do: „licznik”: Już niedługo odechce Ci się ironizowania…

  96. […] Warto też przeczytać informacje w tym zakresie znajdujące się na stronie Stop NWO – https://stopnwopoznan.wordpress.com/czym-sa-chemtrails/ Niedowiarków słuchających mediów na usługach globalnych bandytów i ich uniżonych pachołków […]

  97. Anonim Says:

    Jest to substancja tak idealna ze zamiast tlenu oddychamy hemistrals,głuwnie chodzi o to ze to co w powietrzu to w umysle działa w sposub pobierania czystego myslenia od obywateli i kontrole informacji

  98. pagani Says:

    Dzis na niebie zauwazylem samolot pasazerski nad mlawa ostro zakrecil zostawiajac dziwne smugi. Pomyslalem ze ma awarie silnika ale nie zrobil jedno kolko potem drugie,trzecie,czwarte zostawiajac smugi ktore nie znikaly. Po co samolot pasazerski koluje na niebie kilka razy a moze ten samolot nie ma pasazerow na pokladzie….. Po niedlugim czsie smugi zmienily sie w siwa mgle ktora zaczela opadac mieniac sie przy tym na rozne kolory. Zabieg ten jest powtarzany przynajmniej raz w miesiacu… Niech mi ktos powie ze to normalne…….

  99. pagani Says:

    Dla niedowiarkow za wszystkie te opryski odpowiedzialny jest John Holdren geoinzynier doradca Obamy. W wywiadzie przyznal sie ze ziemia jest opryskiwana czasteczkami aluminium,baru itd.ma to na celu zapobiec ocieplaniu klimatu.Rozpylone metale maja za zadanie odbijac promienie sloneczne od ziemi stad ten efekt teczy. Nie trudno domyslec sie jak te metale dzialaja na nasz organizm…..

  100. Pawel Says:

    Licznik – dzięki za najbardziej i super zabawny komentarz. Uśmiałem się do rozpuchu 🙂
    Mateusz – dzięki za najbardziej rzeczowy komentarz. Dobrze że Ci się chciało. Sam chciałem dodać coś zabawnego ale widzę że ludzie są tak głupi że rzeczywiście w to wierzą i będą doszukiwać się niewiadomo jakich uzasadnień. No ale na pewno chemtrails tak działa że ogłupia ludzi 😉

    Dodatkowo chciałem powiedzieć, mam znajomego który zna się na paliwie i jego rafinacji. Każdy samochód też zostawia chemtrails. Aby temu przeciwdziałać ludzie proszę przesiadzcie się na rowery!!! To jedyny sposób by uratować Ziemię i nasze zdrowie.

  101. […] z samolotów, co nazywane jest z ang. Chemtrails – tłumacząc dosłownie: smugi chemiczne. Chemtrails jest zaś ściśle powiązany z instalacjami HAARP – tajną cichą bronią. Stwardnienie rozsiane […]

  102. osaczony Says:

    Byłem kiedyś przedstawicielem Światowego Rządu i sam byłem przy tym jak moi współpracownicy otwierają luki w samolocie nad Rwandą i wypuszczają tę chemię. Policja otoczyła mój dom i teraz tylko czekam kiedy wyważą mi drzwi. UWAŻAJCIE!

  103. Senior Says:

    Mam w swoim archiwum ponad 2tys zdjęć i filmiki chemtrails nad Trójmiastem i Pomorzem

  104. waldek Says:

    JESLI KTOS CHCE MNIE MORDOWAC, TO MAM PRAWO GO ZABIC (NIE MORDOWAC). ORGANIZUJMY SIE I STRACAJMY MORDERCOW. WALDEK C.

  105. Meg Says:

    Ludzie idźcie się leczyć

  106. Eli Says:

    Zgadzam się w zupełności,ale jak to zrobić?Większość ludzi nie ma pojęcia inni nie chcą słyszeć a reszta ma to gdzieś.

  107. Waldi Says:

    do Eli: Na który komentarz odpowiadałeś/aś – na ten „waldka”, czy na „mega”? Do jednego i drugiego pasuje, choć do tego pierwszego, bardziej. Dobrze wiec na przyszłość zaznaczać do kogo kieruje się swą wypowiedź, jeśli się ją oczywiście do kogoś konkretnego kieruje.

  108. adac Says:

    Zauważyliście że pryskają zawsze przed wypłatami , a potem na ulicach pełno aut pędzi jak by byli naćpani ?

  109. Przerażona Says:

    U nas (Iłża) dziś było pęłno samolotów, niedziela, południe, ludzie na spacerze (w tym ja z córką), nasiliło mi się AZS i kiepsko się czuje od rana… to jest straszne, smugi zamiast znikać jak to czasem obserwuje, odrazu, tworzą takie cienkie warstwy chmur…

  110. trauma Says:

    Ja mam zawsze duszności jak pryskają , zastanawiam się na wyjazdem z europy , nie wytrzymuję już tych tortur 😦

  111. Emeryt Says:

    2 tygodnie było tak ładnie a znowu od tygodnia pryskają , dziś jest masakra normalnie same krzyże na niebie i robiące się z tego mleko .

  112. Ola Says:

    Ja mieszkam w Holandii i tutaj codziennie jest szachownica na niebie . Kiedyś może się dowiemy o co w tym wszystkim chodzi .

  113. ms. Says:

    Mieszkam 20 km od Lublina a o chemtrails dowiedziałem się kilka miesięcy temu, początkowo byłem sceptyczny ale od kilku tygodni codziennie w mojej miejscowości latają samoloty które robią tzw. chemtrails, codziennie rano na niebie są dziwne nienaturalne chmury a około 21, 22 zawsze słyszę lecący samolot po czym rano niebo jest spryskane, to samo w dzień, dzisiaj widziałem samolot który zostawiał smugę która szybko znikała ale wyglądała dziwnie.
    Jednak w wielkim szoku byłem gdy chyba pod koniec sierpnia albo już we wrześniu rwałem maliny na działce i po jakimś czasie usłyszałem samolot który wydawał dziwny głośny dźwięk, spojrzałem w górę a tam samolot który zostawia chemtrails, pomyślałem że to dziwne bo to było na wsi ale to jeszcze nic, w malinach siedzi się trochę czasu, kilka godzin a w tym czasie widziałem może z 10 samolotów, jeden zostawiał smugi znikające szybko a inny zostawiał smugi które nie znikały, samoloty co chwila znikały i pojawiały się nowe latały w kółko, zmieniały kierunek lotu, wtedy po raz pierwszy zobaczyłem na żywo to co widziałem na youtube, nikt po za mną nie zwrócił na to uwagi, jedynie mój ojciec powiedział że samolot ma dziwny dźwięk wtedy mu powiedziałem że go trują samolotami i żeby spojrzał w niebo, oczywiście nie uwierzył i twierdził że samoloty pilnują bezpieczeństwa przed szczytem ue w Bratysławie. Na pewno nie jest to nic normalnego bo
    zwykle gdy jestem na działce to może 1, 2 samoloty dziennie przelatują a tu w kilka godzin z 10 i do tego zostawiające dziwne ślady. Od tamtego czasu chemtrails widuję prawie codziennie co mnie zdziwiło bo jeszcze kilka miesięcy temu na pewno tak nie było, może to ma związek z szykowaniem się do wojny która podobno ma niedługo wybuchnąć, dziwi mnie że przez tyle lat nie widziałem w śladach jakie zostawiają samoloty nic niepokojącego, napewno kiedyś to zjawisko było mniejsze ale dopiero gdy dowiedziałem się o chemtrails zacząłem przyglądać się niebu i teraz zastanawiam się jak mogłem wcześniej tego nie widzieć, nikt z mojego otoczenia o tym nie mówi a ja tylko czasem coś o tym wspomnę, nie będę ich próbował uświadamiać bo mnie wyśmieją że naoglądałem się jakiś pierdół. Skoro ja przez tyle lat nigdy nie zauważyłem nic dziwnego to inni pewnie też nie i gdybym się o chemtrails nie dowiedział pewnie nadal nie zwracałbym uwagi na dziwne smugi na niebie.

  114. Bobik Says:

    Siemanko ludzie nie z tej ziemi! Znowu się nie zawiodłem czytając Wasze komentarze, jak zwykle rozbawiły mnie do łez. Dziękuję za wspaniałą rozrywkę. Ilu z Was już zamordowały te gazy wylotowe, bo zbliża się Wszystkich świętych,to bym jakąś świeczkę zapalił 🙂

  115. Waldi Says:

    Nie myśl szyderco, że Tobie „te gazy” nic nie robią. One działają bardzo powoli, ale z wiadomym skutkiem. Przyjdzie więc na pewno moment, kiedy już nie będzie Ci się chciało śmiać. A może się też zdarzyć, że nie będzie komu zapalić Tobie świeczki…

  116. Anonim Says:

    Już cały świat wie co to jest i że NWO jest w stanie wojny z ludzkością. Chcą nas zagazować tak jakby cały świat był obozem koncentracyjnym. Myślą szaleńcy że mają to pod kontrolą i że schronią się w licznych podziemnych miastach połączonych tunelami ale kiedy zniszczą wszystko, całe życie biologiczne dla nich też nie będzie ucieczki.

  117. Bobik Says:

    @ Waldi Mam gdzieś, czy ktoś zapali mi świeczkę, czy też nie. Co do obecności „tych gazów” nawet nie będę dyskutował, bo nie ma o czym. Wystarczająco dobrze znam tematykę smug kondensacyjnych, żeby się nie obawiać o zdrowie bliskich i moje. Bardziej się obawiam ludzi, którzy wierzą w takie teorie jak „te gazy”, bo tacy ludzie istnieją na prawdę.. w przeciwieństwie do „tych gazów” 🙂

  118. wandalita Says:

    Ten pajac z linii lotniczych chyba sie oparow chemicznych nawdychal ze tak bredzi.Wolno opadajacea zawiesina ,kto sie interesuje to widzi co sie dzieje.Warszaw, KIelce zasiewaja rowno kilka razy dziennie.sory za pajaca ale moze ta osoba jeszcze zyje.

  119. Anonim Says:

    @wandalista – Jeśli pijesz do mnie, to dlaczego „pajac” ? Ty wierzysz (podkreślam wierzysz) ,że ktoś coś rozpyla, a ja wiem (podkreślam wiem) że to jak napisałeś brednie 🙂 Mam się świetnie i moi bliscy i wszyscy wyśmiewamy tę z dupy teorię. I fakt, wszyscy jesteśmy związani z lotnictwem 🙂

  120. chłop Says:

    Ludzie mają tyle przyziemnych problemów,że nie mają siły spoglądać w niebo,a z intelektualnego lenistwa przyjmują każdą brednię jako prawde,byleby tylko samodzielnie nie mysleć.Geoinżynieria to fakt,to jest szkodliwe jak chemiczne śmieci przemysłu spożywczego zalegające półki marketów.Ale kogo to…
    Dopiero nieszczęście otwiera oczy,ale jak widać niestety nie kazdemu.
    Podobno Polak mądry po szkodzie.Za mało jeszcze szkód ,ale coraz więcej ludzi się „budzi”.

  121. […] A jak jest w rzeczywistości? Owszem jesteśmy bezwzględnie truci: żywnością zawierającą toksyczne dla naszego układu trawiennego konserwanty, czy wprost pozostałości trucizn na czele z rakotwórczym glifosatem , którym opryskuje się już niemal wszystkie uprawy; neurotoksycznym fluorem w pastach do zębów; a może przede wszystkim czymś, co nazywa się chemtrails […]

  122. Bobik Says:

    Opryski na polach=zło? Niestety to nie takie proste,bo po 1. preparaty są różne, mniej i bardziej szkodliwe, mniej czy bardziej celowane. Po 2. jeśli myślisz,że np. niepryskane ziemniaki zawsze są zdrowsze od pryskanych, to jesteś w błędzie. Jednym z największych zagrożeń dla naszego zdrowia są pleśnie. Zagrożenie mykologiczne istnieje, wywołuje różne schorzenia i ma charakter kancerogenny – udowodnione,można sprawdzić. Każdy może sobie wybrać, czym woli się truć 🙂 Tylko o tym się tutaj nie mówi, bo mało chwytliwy temat i ma podstawy naukowe, a to najgorsze dla fascynatów teorii zbiorowego trucia ludzkości w celu ..właściwie nie wiadomo jakiego.. 🙂

  123. terrain Says:

    Obserwuję to badziewie od kilku lat i nie mam sił na to patrzeć.
    Pochodzę z południa Polski, tu kiedyś w wyżowe pogodne dni był błękit, lampa z nieba w dzień a w nocy pięknie gwiazdy było widać.
    Tak po 2005 zaczęło się psuć. Nawet jak jest „bezchmurny” dzień, to niebo jest srebrzyste, białawe, widać to dobrze pod wieczór, gdy robi się białe od wschodu. To po prostu masakra jakaś. Nie wiem czy jest już tak duży ruch lotniczy i normalne zanieczyszczenia doprowadziły do takiego syfu, czy faktycznie dodają coś do paliwa żeby dłużej się chmury utrzymywały, ale normalne to nie jest. Najgorsze jest to, że jak popatrzeć po filmach, które obecnie się kręci, programach robionych w plenerze w kraju i zagranicą, to nie idzie uświadczyć widoku czystego nieba, specjalnie się temu przyglądam.
    Najgorsze jest to, że mało osób to dostrzega. Odpowiedzi są zazwyczaj: „ czego chcesz, przecież ładna pogoda jest” itp. Tak się zastanawiam czy by do IMGW nie napisać, czy ktoś w ogóle ma pojęcie co się dzieje.

  124. Ashtaar Sheraan i Ptaah Says:

    jesteście kurwa debilami ja pierdole xD
    Weźcie jakąś książkę kurwa albo się zabijcie wszyscy.

    BO to jest kurwa dramat czytać

  125. Bobik Says:

    @Ashtaar Sheraan i Ptaah 😀 dokładnie 😀 , ale z drugiej strony to fajnie że są takie strony, gdzie możesz się przekonać, jak łatwo jest ludzi oszukiwać i nimi manipulować. Nie różnią się niczym od tych na miesięcznicach, biorąc wszystko na wiarę. Nie potrzebne im twarde dowody, własny rozum, wszystko mają podane, nawet wspólnego wroga. Czy to będzie stonka ziemniaczana, czy chemia rozpylana z samolotów, rządy które nie informują o UFO, szczepionki (mój drugi ulubiony temat teorii spiskowych), czy generalnie ONI ! – ONI rozpylają, ONI trują, mordują itd itp.. Wystarczy zdjęcie samolotu z beczkami, nie ważne co w nich jest, w jakim labie przebadano zawartość, kto się pod tym podpisał, czy wszystkie procedury zostały zachowane itd.. A wystarczy stanąć trochę obok tej rzeki durnoty i tak się chwilę nad tym zastanowić. A jak chwila nie wystarczy, to dwie 😉

  126. ludek Says:

    Chemtrails? Bzdury. Kto i po co miałby wywalać tyle kasy żeby truć ludzi mało efektywna metodą oprysków z samolotów. To sie robi prosciej i taniej. Dużo taniej. Bierze się zjadliwego wirusa, zaraża nim komary a one rozniosą to świństwo na cały świat. ZA DARMO.

  127. Jakim ciężkim frajerem trzeba być, żeby wierzyć w ‚chemtrails’?

  128. antyNwo Says:

    ćwoku ar Says przez take tępe łby mamy chemtrails!

  129. Darek Win Says:

    STOP CHEMTRAILS NAD POLSKĄ !!! FB

  130. Bobik Says:

    antyNwo I to jest Twój jedyny dowód ? No to brawo Ty 😀

  131. Anonim Says:

    Bo to wcale nie tak, że smugi kondensacyjne to odpadki po spalaniu i wyrzucaniu paliwa samolotu, które składa się z pierwiastków ciężkich i jest dosyć szkodliwe (tak jak spaliny).

  132. bobik Says:

    Spaliny to spaliny, nic dobrego,ale też nic nadzwyczajnego, dlatego trzeba było trochę popajacować i wymyślić jakąś historyjkę. Im głupsza historia, tym lepiej, zawsze się jakieś proste głowy znajdą i uwierzą. Proste głowy uwierzą we wszystko, bo tak łatwiej. Przecież myślenie boli.

  133. ms. Says:

    W Łęcznej znowu pryskają, ale w styczniu chyba była jakaś krótka przerwa ale to przecież tylko teorie spiskowe. Nieważne że są dokumenty ONZ potwierdzające chemtrails.

  134. bobik Says:

    @ms.says Dokładnie tak jak mówisz, nie ważne.

  135. wykształcona, w przeciwieństwie do was Says:

    Myślałam, że nic mnie w życiu już nie zdziwi. A jednak. Myślałam, że ludzie nie są tacy głupi. A jednak są. Takich bzdur nie słyszałam jak żyję! Byłoby to nawet śmieszne, gdyby nie komentarze ludzi, którzy na poważnie w to wierzą! Ale cóż, tak to już jest, że głupi nigdy nie wie, że jest głupi. Polecam wykorzystać marnowaną tu energię na coś pożytecznego, może skończenie wreszcie podstawówki? Nie pozdrawiam

  136. Waldi Says:

    Szanowna i wielce „wykształcona przeciwieństwie do mnie”, kobieto. Zapewniam, że jeszcze nieraz przyjdzie Ci się zdziwić i to nie tylko z powodu głupoty –tej rzeczywistej, jak i tej dostrzeganej jedynie przez Ciebie i Tobie podobnych, czyli ludzi, którym wydaje się , ze pozjadali wszystkie rozumy, a w rzeczywistości…
    Najłatwiej jest, nie mając żadnych sensownych argumentów, czy w tym akurat wypadku, kontrargumentów, zarzucać komuś, że jest głupi, a Ty właśnie żadnych kontrargumentów uzasadniających Twoje poniżanie innych, NIE PRZEDSTAWIŁAŚ. Cóż, może to (nieumiejętność stosowania i unikanie kontrargumentacji, oraz bezwzględne poniżanie innych) wg Ciebie jest właśnie domeną ludzi wykształconych, ale nie zapominaj, że pośród ludzi uznających cheimtrals za fakt, niemało jest osób właśnie wykształconych, więc to Twoje sugerowanie, iż miałyby wreszcie skończyć podstawówkę, jest zupełnie nie na miejscu – jest pozbawione taktu i nad wyraz zuchwałe, nie jest też roztropnym zachowaniem i nie przystoi ludziom wykształconym i mądrym. Może i co niektórzy RZECZYWIŚCIE głupi są aż w tak ciężkim stanie swej głupoty, że nie mają co do niej, świadomości, niemniej uważam, że w gorszym położeniu i bardziej zasługującym na dezaprobatę i brak szacunku u innych są wszelcy zarozumialcy lubujący się w poniżaniu swych bliźnich. Wydaje mi się -popraw mnie, jeśli się mylę-, że tego typu osoby można śmiałoby określić prostakami i chamami, mimo iż chełpią się swoim wykształceniem i to jeszcze w sytuacji, kiedy (forum internetowe), nie są stanie go udowodnić.
    Ponadto, chciałbym Tobie WYKSZTAŁCONA kobieto, uzmysłowić coś jeszcze, a mianowicie to, że aby określać kogoś mianem „głupi” trzeba naprawdę DOBRZE znać i wiedzieć (a nie wierzyć tylko komuś na słowo), że ta czy inna osoba RZECZYWIŚCIE postępuje NOTORYCZNIE i w CAŁYM swym życiu, GŁUPIO. Natomiast to, co Ty tu na forum pokazałaś pokazuje jak wielce pochopną w oskarżaniu i ośmieszaniu innych, jesteś osobą. Prezentujący tu swoje negatywne nastawienie do Cheimtrals, na czele z Mikołajem Rozbickim, jeśli mieliby się mylić, to myliliby się w odczuciu rozważnych, czytających to forum, jedynie, co do tej właśnie kwestii i z tego powodu mogliby jedynie być oceniani, jako tacy, którym ZDARZYŁO SIĘ coś głupio ocenić, źle zrozumieć, a nie , że ZAWSZE i bezwzględnie SĄ GŁUPIMI i nierozumnymi, ludźmi.
    Czy Tobie, kobieto, nigdy nie przydarzyło się postąpić w jakiejś sprawie, głupio? Może w przejawie tej swej buty, jakiej próbkę zademonstrowałaś w swym wpisie, nie zechcesz się do tego przyznać, ale zapewniam Cię, że na pewno tak się stało, gdyż czy zechcesz się z tym zgodzić, czy tez nie, to my wszyscy, jako ludzie niedoskonali, zawsze popełniamy i popełniać będziemy, rożne błędy, które spokojnie miedzy sobą, możemy określać nieraz, jako GŁUPIE.

    Tak więc jest różnica między popełniającym czasem jakąś głupotę, a notorycznie ją prezentującym w całym swym życiu. Przy czym tez warto nadmienić, iż ludzie WYKSZTAŁCENI, nieraz postępują wiele więcej razy głupio, niż ci, którzy wykształcenia są pozbawieni. Dlaczego? Ano dlatego, ze zdobyte wykształcenie, wiedza i inteligencja, nie są równoznaczne Z MĄDROŚCIĄ. Ktoś może otrzymać jakieś liche wykształcenie świeckie, a jednak w wyniku swego samouctwa i wykorzystując swe tzw. mądre serce, czyli wrodzone skłonności, które zechce rozwijać, może stać się o wiele mądrzejszym od tego, kto zdaje się być WIELCE WYKSZTAŁCONYM. Ktoś będąc solidnie zadufanym w sobie z uwagi na omawiane cały czas wyższe wykształcenie, może wyraźnie chełpić się nim, lecz właśnie taka pozbawiona pokory i pełna zarozumialstwa, postawa, jest postawą GŁUPIĄ – w każdym razie na pewno na dany czas nie cechuje jej PRAWDZIWA MĄDROŚĆ. Warto by to głębiej, Z POKORĄ i w sposób mądry właśnie, rozważyć. Szczerze do tego zachęcam, zanim zechce się znowu zabrać głos jakiejś sprawie.

    Na temat smug chemicznych nie będę się teraz szerzej wypowiadać. Nie zamierzam też -choć mógłbym- nazywać głupimi tych, którzy ignorują tego typu zjawiska, bo cóż to da i o czym miałoby to świadczyć. Uważam, że tak jak we wielu sprawach życiowej wagi, co do których zdania są zasadniczo podzielone, mądrze jest temat obserwować i analizować całość rożnych wypowiedzi i prezentowanych argumentów, faktów, a następnie wyciągać (starać się wyciągać) POPRAWNE wnioski. W tym wyciąganiu wniosków, nigdy rzeczywiście mądra osoba, nie będzie posuwać się do bezmyślnego krytykowania swych adwersarzy, a już na pewno nie będzie posuwać się do ich obrażania poprzez PONIŻANIE, które samo w sobie mądrym nie jest. Niektórzy tutaj w tej swej „mądrości” posuwali się nawet do stosowania wobec zwolenników cheimtrals, zwrotów pełnych przekleństw i wszelkiego typu wulgaryzmów, czego chyba w kontekście całej omawianej tutaj sprawy, komentować za bardzo nie trzeba.
    Na koniec mogę o sobie powiedzieć, że zaliczam się do ludzi, którzy przejawiają zdrową wiarę w to, co ma do przekazania Pismo Święte, czyli tzw. popularna Biblia. Właśnie ta Księga mówi nam wiele o sytuacji na świecie i o tym, kto tak naprawdę ma władzę nad wszystkimi władcami tego świata. Z całą stanowczością stwierdzam, że ten, który wg Biblii włada tym światem, PRZYJEMNIACZKIEM bynajmniej nie jest. Ma on zdecydowanie destrukcyjny wpływ na władców światowych i nimi we właściwy sobie sposób steruje. Jego ujemny wpływ jest już od dawna widoczny i nie ma się co dziwić, że ci, którzy dzierżą swą władzę sprawują ją nierzadko w sposób naganny i wcale nie zależy im na naszej, zwykłych ludzi, pomyślności. Jako tacy śmiało mogą być podejrzewani o tworzenie różnych rzeczy, które mogłyby nam mniej lub bardziej wyraźnie zagrażać. Ten, o którym Biblia zdecydowanie się wypowiada, jako o władcy nad władcami ziemi, jest nazwany w niej „ZABÓJCĄ, gdy rozpoczął, i nie stał mocno w prawdzie, ponieważ prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, mówi zgodnie z własnym usposobieniem, gdyż jest kłamcą i ojcem kłamstwa”. Warto więc byłoby się nad tym choć trochę zastanowić, zamiast usprawiedliwiać często w dość niepoważny sposób (stosując głównie POZORNE argumenty) to, co jest wyraźnym zagrożeniem dla ziemi i jej mieszkańców. Zamiast zarzucać innym, że piszą BZDURY, lepiej byłoby obiektywnie zbadać temat i zastanowić się nad sobą zadając sobie takie pytanie: Czy czasem ta podła osoba wymieniona w Biblii, jako ZABÓJCA i KŁAMCA, nie ma złego wpływu na naszą planetę i nas samych, oraz czy w perfidny sposób nas nie okłamuje i każe okłamywać innych, a nawet ich zawzięcie i bezmyślnie, PONIZAĆ.
    Jezus w Ewangeliach przepowiedział wiele proroctw, które się już sprawdziły, inne są w trakcie spełnienia, a te spełnione i spełniające się dają rękojmię tego, że te jakie mają się spełnić, spełnią się na pewno i niezawodnie.
    Chciałbym wiec teraz przedstawić, zacytować, jedną z takich proroczych wypowiedzi Jezusa, którą z powodzeniem można odnieść m.in. do naszych czasów i okresu, w jakim obecnie żyjemy. A oto te prorocze słowa: „I będą ZNAKI na słońcu, księżycu i gwiazdach [prawdopodobnie NOCNE opryski], a na ziemi udręczenie narodów nie znających wyjścia wskutek ryku morza i jego wzburzenia [„wzburzone morze” obrazuje zastraszoną i bezradną, oraz w tej bezradności, buntującą się i protestującą, ludzkość] , podczas gdy ludzie będą mdleć ze strachu i w oczekiwaniu rzeczy przychodzących na zamieszkaną ziemię…” – Ew. wg Łukasza 21:25,26.

    Oczywiście, owe słowa Jezusa mogą mieć jeszcze inne spełnienie – bardziej dosłowne, lub bardziej symboliczne, ale nie możemy wykluczyć, że mówiąc w ten sposób, mógł mieć on na myśli to, co za sprawą „władcy tego świata”, dzieje się niejako „pod stopami” samego Boga, który już niebawem zaingeruje w sprawy ludzi i usunie tych, których usunięcie marzy się z pewnością tym, którzy opowiadają się tak wyraźnie tu na tymże forum, przeciwko zjawisku cheimtrals.

    Tak, taka jest nadzieja, i znowu – MĄDRZEJ będzie czekać na naszego Stwórcę, niż samemu kombinować, jakby tu zlikwidować narastający nad naszymi głowami, baldachim z chemicznych chmur śmierci.

    W przeciwieństwie do wykształconej kobiety, na której wpis pozwoliłem sobie zareagować, pozdrawiam WSZYSTKICH bez wyjątku i życzę pomyślności w ich życiu; a tym, którzy nie widzą żadnego zagrożenia w Cheimtrelsowych smugach, traktując je z mniejszym czy większym przekonaniem i złośliwością, za wymysł chorych umysłów, życzę poddania dogłębnej weryfikacji swej tak bardzo buńczucznej postawy, i zastanowieniu się nad sobą, – czy czasem nie są… a nawet, czy sami w jakimś stopniu świadomie, nie poddają się wszechobecnemu KŁAMSTWU?!

  137. Bobik Says:

    @Waldi Z trudem,ale się zawziąłem i przeczytałem Twoją tyradę do końca. Niestety widzę,że nie wiele zrozumiałeś,a to jest bardzo proste. Koleżance,jak i wielu tu piszącym ze mną włącznie po prostu trudno uwierzyć, że ktoś wierzy w tę bzdurę. Odnośnie merytorycznych kontrargumentów,to padło ich dużo,łącznie z tym podstawowym,że nie da się udowodnić,że coś nieistnieje. Chcesz się dowiedzieć dlaczego ta teoria jest bzdurą to zadaj sobie trochę trudu i poczytaj o zjawiskach pogodowych.Naukowcy,czy ludzie wykształceni nie tracą czasu na bzdurne teorie,bo zajmują się zagadnieniami,które istnieją. Co do biblii..eh,jak by to ująć, jeśli wiedzę o dzisiejszym świecie czerpiesz z książki napisanej 2k lat temu,to nawet nie będę się wdawał z Tobą w dalszą dyskusję. Tu sprawa też jest prosta, albo wierzysz ze coś istnieje,albo to udowadniasz. Jeśli tylko wierzysz,to niestety, nie ma o czym rozmawiać.

  138. Waldi Says:

    Witaj „Bobik”!
    Dziękuję Ci za to, żeś zareagował (spodziewałbym się bardziej reakcji tej Twej -jak to określiłeś- „koleżanki”…) na ten mój ostatni może nieco długi wpis w porównaniu z innymi tu zamieszczanymi. Niestety, ja już tak mam, że w większości wypadków nie potrafię pisać krótko, szczególnie jeśli piszę na tematy dość kontrowersyjne i nieraz nawet mocno bulwersujące. Poza tym często się w trakcie czytania różnych wpisów, wyłaniają się takie kwestie, na które nie da się za bardzo w skrócie odpowiedzieć. Stąd też te moje „tyrady” (mam nadzieję, że owo określenie ma u Ciebie ten bardziej pozytywny wydźwięk i to moje pisanie NUDNYM bynajmniej nie jest), choć tak szczerze mówiąc, to nie jest to jeszcze szczyt mych pisarskich możliwości, jeśli chodzi o objętość tekstu. Ta ilość, jaką zaprezentowałem wobec Twojej „koleżanki”, jest naprawdę niewielka, kiedy się weźmie chociażby pod uwagę moje wpisy na sąsiednich forach, które zaistniały w wyniku działań M. Rozbickiego, choćby na tym forum, które jest związane z „mikcochipami” i „znamieniem Bestii”.
    Na tymże forum jest obszernie poruszony temat, jaki ma swoje miejsce właśnie w Biblii, lecz został on nieco opatrznie przedstawiony przez Mikołaja Rozbickiego oraz wtórujących mu później, forumowiczów, więc nie sposób było milczeć w tej sprawie i się OBSZERNIEJ na ten temat nie wypowiedzieć uwzględniając przy tym wiele kontrowersyjnych i trudnych do przyjęcia, wypowiedzi. Pisałem więc i to nieraz z wielkim trudem (poważnie choruję z uwagi na odkleszczowe infekcje), z trudem najpewniej o wiele większym, niż ten, jaki Ty włożyłeś w to, by przeczytać moją „tyradę”, a następnie wystukać dla mnie swoją odpowiedź. No właśnie, teraz chciałbym się może i na niej bardziej skupić.

    Trochę mnie zasmuciło to, że zasugerowałeś, jakoby czytanie tej mojej „tyrady”, było dla Ciebie wielką trudnością. Nie zabrzmiało to miło i coś mi się teraz wydaje, że owemu określeniu („tyrada”), nie został w ten sposób nadany jakiś bardziej pozytywny wydźwięk. Ale cóż, choć smutne to i niemiłe, to jednak NIE ROZPACZAM z tego powodu, gdyż w swoim życiu doświadczyłem już wiele wyjątkowo niemiłych doznań, więc zdążyłem się niejako na nie uodpornić, zahartować. Dziwi mnie jednak to Twoje sformułowanie, gdyż obserwując Twoje uczestnictwo na tym forum, odnosi się wrażenie, jakbyś z uwagą i bez większych TRUDNOŚCI śledził wszystkie zamieszczane tu wpisy, a ich w porównaniu z moim ostatnim wpisem, jest naprawdę multum – ich objętość jest z pewnością wielokrotnie większa od objętości mego wpisu.
    Czyli wypadałoby, że te Twoje sformułowania („tyrada”, i „trud” w jej przyswajaniu), wyraźnie trącą uszczypliwością. No cóż, ale złośliwość i drwina w Twym wydaniu, jest raczej widoczna we wielu Twoich wpisach, więc nie ma się co za bardzo dziwić, i należałoby się już z tym faktem po prostu pogodzić. Spróbuję się więc zgodzić i będę pisać dalej z mocnym przeświadczeniem o tym, iż jednak jesteś dość wytrawnym i wytrwałym czytelnikiem i z mniejszą lub większą chęcią zapoznasz się do końca z moimi wywodami.

    Możesz bronić sobie ile tylko chcesz tę swoją „koleżankę”, i tym samym możesz zyskiwać u niej pewne plusy, ale wiedz, że nie zmienisz tym jawnej wymowy tego, co ona tym swym pismem zaprezentowała. Nie zmienisz w pozytyw tego, co jest jawnie negatywne i naganne. „Koleżance i Tobie może być trudno uwierzyć, że ktoś wierzy w tę bzdurę (…)”, ale nie powinno sprawiać trudności poprawne zachowanie się wobec osób, które może według Was bzdurzą, jednak są osobami, które mimo wszystko należałoby szanować, a nie poniżać, naśmiewać się z nich i nierzadko też bezmyślnie krytykować. Widzisz, „Bobik”, ta Księga, o której niezbyt chlubnie się wypowiedziałeś, a którą jest Biblia (słowo Biblia jest nazwą Księgi ksiąg, a więc należałoby pisać je z dużej litery – dla samej zasady i poprawności pisowni, choć w sercu ma się do tej Księgi wzgardę), przyczynia się do tego, że ja i inni jej czytelnicy, zostaliśmy tak wychowani, by traktować z powagą i szacunkiem swych bliźnich, by ich miłować nawet wtedy, kiedy na tę powagę, szacunek i miłość, zdają się nie zasługiwać – miłować ich nawet wtedy, kiedy okazują się naszymi nieprzyjaciółmi, nieżyczliwymi i nie sprzyjającymi nam, ludźmi. Potrafisz to zrozumieć? Jak widać, chyba nie.
    Czyli, biorąc już chociażby ten fakt pod uwagę, to Biblia, choć jest starą Księga, bez wątpienia zawiera tez pewne ważne zasady, jakie respektowane we współczesnym życiu, stają się niezmiernie przydatne, gdyż uczą nas jak żyć i pokazują co robić, aby to nasze życie stawało się pożytecznym i miłym zarówno dla nas samych, jak i dla innych ludzi, którzy wg tej świetnej i świętej Księgi, są naszymi bliźnimi. Czyż więc już choćby pod tym względem ta święta i STARA Księga, jaką jest Biblia (o Biblii, o ile czas i samopoczucie pozwoli, napiszę nieco więcej, ale bardziej już pod koniec tego mego, jak widzę, znowu obszernego wywodu), nie staje się bardziej AKTUALNA i godna tego, by jej treści, w tej, czy innej sprawie, NIE LEKCEWAŻYĆ, a nawet WIELCE SZANOWAĆ?!

    Z tego, co zauważyłem, to Ty tę Księgę właśnie lekceważysz i nie szanujesz, a „bogiem” dla Ciebie i Tobie podobnych, staje się np. nauka, której i tak nie do końca jesteś wierny i tez nie wszystko, co ona głosi, uznajesz. Działasz selektywnie, bardziej wybiórczo co do naukowych pojęć – przyjmujesz te, jakie wydają się być dla Ciebie wygodne, bo zdają się mniej lub bardziej, popierać tezy, które głosisz, a które takim jak Ty, WYDAJĄ SIĘ być poprawne i przekonujące. W rzeczywistości jednak jesteś w błędzie a to czym się podpierasz w swojej kontrargumentacji, to głównie pseudonaukowe wymądrzanie się. Gdyby się przyłożyć i przeanalizować te Twoje czy też Wasze argumenty i zechcieć skonfrontować je z rzeczywistymi faktami, jakich nie sposób podważyć, a już na pewno twierdzić, że one w ogóle NIE ISTNIEJĄ, to okazałoby się dość szybko, że nie są one tak logiczne i spójne, a przy tym merytorycznie poprawne, jakby się mogło Wam wydawać. To, co głosisz i na siłę próbujesz wtłaczać w ramy tego forum, na pozór wydawać by się mogło słusznym i pozornie też trafnym wydaje się być Twoje, czy innych („Mateusz” i Twa prześwietna, WYKSZTAŁCONA „koleżanka”) rozumowanie związane z różnymi zjawiskami pogodowymi, czy tymi dotyczącymi przelotów samolotowych, i co wyrywkowo można byłoby zaakceptować. Niemniej, kiedy weźmie się pod uwagę CAŁOŚĆ zagadnień i faktów związanych z danym bulwersującym zjawiskiem, owo Wasze rozumowanie, nie może być akceptowalnym do końca, gdyż zasadniczo mija się z prawdą.
    Nie wiem „Bobik”, kim Ty jesteś z zamiłowania, czy z wykształcenia, ale jeśli Ci nikt za sianie -pod płaszczykiem nauki- dezinformacji, nie płaci, to widocznie działasz tutaj wyłącznie z powodów ambicjonalnych. Chcesz się wyraźnie przeciwstawiać temu, co wydaje się Tobie być czymś NIEPRAWDOPODOBNYM, co najlepiej jest skwitować, jako bzdurę i określić jako coś, co w ogóle NIE ISTNIEJE. Ryzykowne to działanie i tak naprawdę nie wiadomo czemu ono miałoby służyć. Moim zdaniem – NICZEMU!!! Choćbyś wraz z niektórymi innymi podobnymi sobie, osobami, nie wiadomo, jak bardzo się starał, to i tak nie przekrzyczysz tych wszystkich, którzy tutaj gremialnie się wypowiadają – choćbyś ambitnie nie wiadomo jak bardzo się starał, to nie zmienisz nastawienia ludzi, którzy choć może są wg Waszej oceny, prości, ale to nie znaczy, że są „w ciemię bici”, i że nie wiedzą, co się wokół nich dzieje; że nie dociera do nich to, co widzą ich oczy. Tu nie chodzi o żadną WIARĘ w sensie tego, że się o czymś nie wie NA PEWNO, ale o jawne fakty, z którymi się raczej nie dyskutuje i bezsensem jest podważanie ich. Chodzi więc o wiarę w ujęciu biblijnym, która oparta jest na tym, co się realnie widzi, a nawet która daje silne przeświadczenie o istnieniu tego, czego nasze oczy zobaczyć nie są w stanie (List ap. Pawła do Hebrajczyków 11:1).

    Jeśli zaś chodzi o mnie, to ja tak samo, nie muszę skupiać się na tym, co Ty, Mateusz czy inni Wam podobni, zamieszczacie na forum w sensie tym, aby chyba nieco zabłysnąć, i na siłę wykazać, że jesteście jakby za nauką, a jednocześnie przeciw bzdurom, które z nauką wiele wspólnego mieć nie mogą. Nie muszę się więc jakoś bardzo skupiać na nauce, nawet tej bardziej poprawnej, bo opartej na faktach. Dla mnie, tak jak dla wielu, jest wystarczającym to, co widzę, i co potwierdzają tez pewne fakty i doniesienia. Tak więc ja wiem NA PEWNO, że:

    1. Zanim Polska wstąpiła do NATO i Unii Europejskiej, to nad moją głową nie latały żadne samoloty, które zostawiałyby za sobą jakieś dziwne, szerokie i mocno rozszerzające się warkocze białych smug, wyraźnie różniących się od rzeczywistych smug kondensacyjnych. Faktem na tamten czas było to, że smugi samolotowe, jakie widziałem zadzierając do góry swą głowę, były bez wątpienia smugami kondensacyjnymi wydobywającymi się w naturalny sposób z silników. Ktokolwiek by mi wtedy powiedział, że owe smugi, to jakaś chemia celowo wypuszczana, by osłabiać ludzką odporność, byłby uważany przeze mnie i z pewnością przez wielu innych także, za jakiegoś niepoważnego i szukającego taniej sensacji, fantastę. Rzeczywiście, nikt kto wtedy miał nawet nikłe pojecie o samolotach odrzutowych, nie dawałby wiary -nie dałaby się przekonać- , że owe zjawisko, to jakaś akcja pilotów mająca szkodzić ludzkości, w tym akurat moim wypadku, mająca szkodzić ludziom mieszkającym w Polsce.
    2. Później jednak, te zwykłe i naturalne, szybko znikające ciągi KRÓTKICH smug, zaczęły jakoś dziwnie się przeistaczać i stawały się jakieś takie mocno szerokie. Kiedy się tak zacząłem coraz baczniej temu zjawisku przyglądać, to uświadomiłem sobie, że daleko mu do naturalności, jaka ma ścisły związek z RZECZYWISTYMI smugami kondensacyjnymi, widywanymi do tej pory. Owo przecinanie się za sprawą wyraźnie celowych zmian kierunków lotu, smug samolotowych, jak i ich rozszerzanie się, żywcem przypominało mi paskudną sytuację, jaka nieodłącznie towarzyszyła mi w mieszkaniu, jakie zajmowałem razem ze swą matką. Matka moja była namiętną palaczką (dwie paczki „Sportów” dziennie, to była norma…) i ona to często z fajką w zębach, krążyła to tu to tam po pokoju i w ogóle po całym mieszkaniu (mieliśmy długi wspólny korytarz), pozostawiając za sobą biało-sine, czy biało-niebieskie ciągi krzyżujących się nieraz, smug, które tez, jak na złość (jestem wielkim wrogiem palenia tytoniu), nie nikły, lecz się rozszerzały tworząc gęstą i grubą zawiesinę tworzącą się akurat na moje nieszczęście na wysokości mej głowy. Żeby więc tego g…a nie wdychać, siadałem, a jeszcze częściej kładłem się na łóżku, i wtedy bardzo dobrze już widziałem, jak ta biało-niebieska zawiesina papierosowego dymu, zaczynała unosić się w całym pokoju niemalże do tego stopnia, że nie było w ogóle widać sufitu, a światło dość silnie świecącej żarówki, ledwie było widoczne spoza tej warstwy dymu – totalny koszmar!!! Mimo, iż to wszystko w tej wymuszonej pozycji miałem nad swa głową, to jednak czułem, jak bardzo ogranicza mi to poprawne oddychanie, jak mocno nieraz podrażnia do kaszlu. Kiedy z konieczności musiałem wstać, to wiadomo – było jeszcze gorzej! Chociaż to moje reagowanie mogłoby wydawać się dziwnym, szczególnie dla gości, jacy nas odwiedzali będąc również nałogowymi palaczami, to jednak żaden z nich nigdy nie powiedział mi, iż moje reakcje mające na celu ochronę swego zdrowia, są jakieś bzdurne i głupie, nikomu tez nawet chyba na myśl nie przyszło, by miał zaprzeczać, iż to, co wytwarzała moja matka jak i oni sami, było czymś naturalnym, a przede wszystkim, że było czymś zdrowym. Albo jeszcze inaczej – NIKOMU nie przyszłoby do głowy, by uznać, ze to coś, co utrzymywało się długi czas nad moją głową mimo stwarzania przeciągu (otwierałem naraz okno i drzwi), to w ogóle NIE ISTNIEJE, że to mi się tylko tak zdaje; że wygaduję jakieś bzdury, że dramatyzując wszystko sobie wymyślam. Na pewno pośród tych namiętnych palaczy, jacy truli zarówno mnie, jak i siebie samych, nie znalazłby się nikt, który nazwałby mnie GŁUPIM z uwagi na takie, a nie inne moje reagowania. Gdyby natomiast tak o mnie myśleli i wypowiadali się, to jak Ty byś, „Bobik”, ich określił… czy czasem wysilając się na obiektywizm, nie określiłbyś ich i to zdecydowanie, właśnie jako GŁUPICH i wygadujących BZDURY? A czy widzisz w tym obszernym opisie, pewne analogie, które śmiałoby można powiązać z sytuacją, jaka ma miejsce obecnie nad naszymi głowami, ale w o wiele większej skali i zakresie swego ujemnego oddziaływania? Czy może w końcu będziesz w stanie zrozumieć i ostatecznie przyznać, że nazbyt pochopnie określasz bzdurzącymi i głupimi, tych, którzy boją się o własne zdrowie i mają świadomość niszczenia go przez innych, nie liczących się z nimi ludzi?
    3. Do tego wszystkiego, co zdążyłem już zaobserwować w działaniu pilotów samolotów wojskowych (i nie tylko takich), doszło jeszcze to, że w ich działaniach była widoczna pewna metodyka. To nie były jakieś normalnie mające miejsce przeloty z jednego punktu do drugiego w obrębie jakiegoś państwa, czy tez pomiędzy jakimiś krajami, ale wyruszanie w pewną misję, której wyraźnym celem jest LATANIE NAD pewnymi obszarami zamieszkiwanymi przez ludzi i wypuszczaniem nad ich głowami czegoś, co łudząco przypominać by mogło wydobywające się smugi z tlących się końcówek papierosowych znajdujących się w jakimś pomieszczeniu palaczy, jak i z ich ust, które mogłyby przypominać dysze samolotowe… No właśnie…
    4. Zaczynałem dostrzegać, oglądając stosowne zdjęcia i filmy, że to, co wydobywa się z samolotów i wyraźnie różni się od kondensacyjnych smug, nie wydobywa się z silników samolotów, ale ze specjalnie w tym celu zainstalowanych dysz, także umieszczonych na skrzydłach. To właśnie owe dysze wypuszczają różne chemiczne związki, jakie znajdują się z kolei w widocznych, również udokumentowanych zdjęciowo i filmowo, zbiornikach w tego typu samolotach. Dlatego też, obok stałych i krótko istniejących RZECZYWISTYCH kondensacyjnych smug (one wydobywają się zawsze i nigdy nie znikają, gdyż są nierozerwalnie związane z pracą silników odrzutowych), pojawiają się co jakiś czas (w trakcie lotu), również i te, które wydalane są właśnie przez wspomniane dysze specjalnie do tego celu zainstalowane. To jest argument nie do zbicia i wielu takich jak Ty, czy „Mateusz”, możecie sobie kombinować jak tylko chcecie i wypisywać nawet, co prawda, pewne słuszne tezy odnośnie pogody czy składu smug, jednak to wszystko nie jest w stanie obalić jawnych faktów i dowodów, na jakie każdy ma możność zwrócenia uwagi i bynajmniej nie będąc GŁUPIM, na trzeźwo i w zgodzie z logiką, je ocenić. Obserwatorzy smug (ja akurat nie mam za bardzo czasu, aby tak jak oni wpatrywać się w niebo…), wyraźnie wiec dostrzegają, jak samoloty wypuszczające stałe smugi kondensacyjne, nagle na pewnej wysokości, zaczynają dodatkowo ze wspomnianych już dysz, wypuszczać smugi zupełnie innego typu, które ostatecznie tworzą gesty baldachim – tworzą strasznie grubą i nieprzyjemnie wyglądającą sino-czarną warstwę czegoś, co niemalże skutecznie zasłania słońce, tę daną nam od Boga światłodajną wielką „żarówkę”. Ten baldachim utworzony ze smug, które bynajmniej kondensacyjnymi nie są, dla człowieka o zdrowych zmysłach nie jest naturalną powłoką z chmur, jakie powołał do istnienia i ku pewnemu pożytkowi, nasz kochany i kochający Stwórca. Najpewniej Ty i Tobie podobni, nie uznajecie Go i dlatego tez łatwo przychodzi Wam krytykować i ośmieszać to wszystko, o czym piszą ludzie wierzący. To fakt, i zgodzę się z tym, że nie wszyscy, którzy deklarują się, iż wierzą w Boga, myślą racjonalnie i nie popełniają żadnych błędów, oraz też nie postępują w pewnych okolicznościach dość fanatycznie i są uciążliwością dla innych, niemniej nie można wszystkich potępiać w czambuł i oceniać ich jako głupich tylko dlatego, że są wierzącymi, albo, że wypowiadają się o rzeczach, którym trudno dać wiarę, bo w istocie, -czemu nie zaprzeczę- WYDAJĄ SIĘ być one dość NIEPRAWDOPODOBNE. Ale ileż to już rzeczy, które z początku wydawały się nieprawdopodobnymi, wręcz nie istniejącymi, a jednak po pewnym czasie okazywało się, faktycznie istniejącymi i na prawdzie polegało wszystko to, co się z nimi wiązało. W tej sprawie również czas pokaże, jak rzeczywiście wygląda cała ta sprawa ze smugami, o których wielu mówi, że są „smugami [chmurami] śmierci”. Niektórzy, na czele z Tobą, wypowiadają się z wielką ironią twierdząc, ze cóż to za trujące smugi, skoro jakoś nikt z ich powodu NIE UMIERA. A skąd Ty, do jasnej ciasnej, możesz o tym wiedzieć. Czy miałeś może dostęp do jakichś statystyk, które by poświadczały, ze ludzie na obszarach opanowanych przez chemtrails, mają się znacznie lepiej, niż ci, którzy przebywają w czystych i wolnych od tych wpływów, rejonach? Nie, nie masz wglądu w coś takiego! Nie jesteś tez w stanie wykazać -nikt z nas nie jest w stanie tego zrobić- ilu ludzi, którym ostatnimi laty nagle zaczęło pogarszać się zdrowie (wcześniej mogli być chorymi mniej dostrzegalnie i chorowali przewlekle), nie zaczęło doświadczać tego pogorszenia właśnie z uwagi na skażenie środowiska zaistniałe m.in., czy tez głównie dlatego, że chemia, jaka jest rozpylana nad ich głowami, jest nie tylko wdychana, ale również spożywana – przecież to, co się unosi nad naszymi głowami i co trudno nazwać NORMALNYMI chmurami (normalne chmury nie powodują niemalże ciągłego zasłaniania słońca, one istnieją wówczas, kiedy ziemię powinien nawiedzić pożyteczny, mniej lub bardziej obficie padający deszcz, lub śnieg), nie znika bezpowrotnie, ono opada na ziemie i wnika w glebę, zanieczyszczając ją razem z wodą pitną. A czyż zaprzeczysz, że mnóstwo chorób, jakie według terminologii współczesnej medycyny mają mniej czy bardziej znane nazwy, są wynikiem, nie tylko oddziaływania pasożytów, czy złych nawyków żywieniowych, ale także powstają w wyniku SKAŻENIA naturalnego środowiska?! Naigrawanie się poprzez twierdzenie, ze nikt „nie umiera” z tego powodu, jest właśnie dość niepoważne i GŁU…, oj nie, nie będę się zniżać do Twego i innych, poziomu i powstrzymam się od pochopnego wydawania sadów, gdyż nie mam w zamiarze obrażać kogokolwiek.
    Można by jeszcze dużo przytaczać faktów i wyciągać słuszne wnioski na potwierdzenie tego, że to, co dzieje się od pewnego momentu nad Polską (inne kraje, jak wiadomo, tez nie są od tego wolne i w nich historia z chemtrails rozpoczęła się dużo wcześniej), nie jest czymś normalnym i naturalnym, czymś co pochodzi od naszego Stworzyciela i Boga. Dlatego dziwić może fakt, iż tak dużo ludzi jeszcze o tym nie wie, lub nie zwraca na to jakiejś większej uwagi. Ale cóż począć, nie zmienimy tego, tak samo, jak nie zmienimy mentalności ludzi, którzy uważają się za wierzących, lecz wiara ich (całe ich życie, także) nie jest zgodna z tym, co zawiera wspomniana już Biblia, – chodzi o pewne wytyczne dane nam przez Boga, które przez większość tzw. wierzących, nie są w ogóle respektowane. W tym wszystkim jest tez znamienną rzeczą to, że Ty i Tobie podobni też nie dajecie temu wiary, choć w przeciwieństwie do większości, badacie w jakimś chociaż stopniu, cale to zagadnienie i chętnie zabieracie swój głos w ogólnej dyskusji na ten temat. Szkoda tylko, że „dyskutujecie” mimo wszystko z „klapkami na oczach”, których posiadanie, jak na ironię, zarzucacie tym, którzy od Was widzą więcej i nie boją się o tym mówić, czy pisać. Jednak nie byłbym tak do końca pewien tych „klapek na oczach” w odniesieniu do wszystkich sprzeciwiających się twierdzeniom dotyczącym chemtrails. Podejrzewam, że wielu z Was, nawet nie są w jakiejkolwiek formie opłacani, a jedynie lubią się przekomarzać i stawiać na swoim, a przy tym lubią tez poniżać innych. Zastanawiającym jest też to, że mimo wielu, jakby nie spojrzeć, argumentów, których Wy w ogóle NIE CHCECIE brać pod uwagę, nie chcecie również, nawet w minimalnym stopniu przyznać, że ci, którzy są Waszymi adwersarzami, mogą mieć pewne racje. Tak, to jest bardzo podejrzane i albo świadczyć może o wielkim braku pokory i unikania jak najbardziej pożądanego obiektywizmu, albo faktycznie w grę może wchodzić jakieś tam opłacanie. Jednym z dowodów czy choćby tylko tego podejrzeń, może być Wasze reagowanie, a właściwie IGNOROWANIE, oczywistego dowodu w postaci wypowiedzi jawnych prominentów, którzy w sferach rządzących zajmują swe poczesne wysokie miejsca.

    Otóż, jawnym jest przecież to, że ci, którzy funkcjonują na wyższych szczeblach władzy, mniej czy bardziej skrycie, postanowili przekazać informacje, które świadczą o tym, iż rozpylanie substancji chemicznych nad naszymi głowami jest czymś, co już od dawna planowano robić i co cały czas aktualnie też się czyni. Więc z tego powodu GŁUPOTĄ właśnie byłoby zaprzeczać, iż coś takiego faktycznie ma miejsce, i że jest to jakąś bzdurą wymyśloną przez jakichś niespełna rozumu, zacofańców. Skoro przedstawiciele władz o tym fakcie mówią, to kwestia, że nie są to żadne smugi kondensacyjne, a celowo wypuszczane ze specjalnie montowanych zbiorników, chemiczne związki, nie powinna w ogóle być tematem sporów i nie powinna być w ogóle owiewana jakąś tajemnicą. To są jawne fakty i tym samym dowody na to, ze coś takiego się w ogóle uskutecznia i że nie jest to jakimś wymysłem chorych umysłowo zwolenników chemtrails, ale ma miejsce naprawdę. Wiec po co cala ta zaprzeczająca gadka i kombinowanie, jak tu wykazać tym „przygłupom”, że nie mają racji bo smugi uznawane przez nich za chemiczne to w rzeczywistości smugi kondensacyjne – dla mnie to jest bezsens i jeden wielki koszmar!

    Tak wiec rzecz jest w tym, że nie warto wykazywać na silę, iż chemia to smugi kondensacyjne i że wszystko jest w porządku, bo władze nic dodatkowego nie wypuszczają do atmosfery, gdyż dowody, i to właśnie ze strony władz, mówią zupełnie co innego. Warto natomiast jest zadać jedno frapujące, jak myślę, pytanie: DLACZEGO władze tak właśnie postępują??? Czy jak same twierdzą, robią to po to, aby powstrzymać narastające ich zdaniem „ocieplenie klimatu”, czy też powody może są jeszcze jakieś inne.? To właśnie jest cały czas otwarta kwestią, o której najdokładniej i najlepiej wiedzą same władze i po co (tu zwracam się do wszystkich, którzy z chemtrails „wojują”), w takim razie podnosić raban z tego powodu, jak żaden z nas nie jest w stanie dociec GŁÓWNEJ przyczyny, ani tym bardziej powstrzymać całość tego typu działań, ze strony władz.

    A teraz, tak jak we wstępie zapowiadałem, chciałbym napisać Ci trochę więcej o Biblii i wykazać, że choć jest ona Księgą sprzed wieków, to jednak zawiera ważkie orędzie skierowane do nas żyjących współcześnie, ludzi. Z uwagi też na to właśnie, ja tej Twojej WYKSZTAŁCONEJ „koleżance”, zafundowałem taki a nie inny wykład na temat ogólnej wartości Biblii nawiązując do NASZYCH właśnie czasów i tego, co legło u przyczyn zaistnienia kłamstwa na ten naszej, a właściwie, Bożej, planecie. Wskazałem tez na znaczenie proroctw biblijnych, a proroctwa, jak wiadomo to coś, co wiąże się z teraźniejszością, jak i przyszłością i powinno być czymś, co dla każdego człowieka ma wielką wartość, ale niestety, dzisiaj większość ludzi nie potrafi, bądź tez NIE CHCE tej wartości dostrzec i jej docenić – ich strata. Nie znaczy to jednak, że z uwagi na ich brak spostrzegawczości i chęci doceniania, Biblie należy wykluczyć z naszego życia i uznać za starą i nieprzydatna książkę.

    Dla przykładu ja często rozmawiam, bądź koresponduję, z różnymi osobami na tematy związane z Biblią i jej proroctwami, oraz w ogóle z jej korzystnym wpływem na ludzi żyjących całkiem współcześnie. Takich jak ja głosicieli i obrońców Pisma Świętego, są miliony. Każdy z nas ma jakieś swoje doświadczenia na tym polu. Myślę, ze niezłym pomysłem z mojej strony będzie teraz, by pokazać Ci na pewnym przykładzie, jak mogłaby przebiegać taka rozmowa w obronie Biblii? Wyobraź sobie, że jakiś tam głosiciel prawd zawartych w Biblii, którego określimy imieniem, Szymon, nawiązał rozmowę z panem Mariuszem.
    BIBLIA — DOKŁADNA POD WZGLĘDEM HISTORYCZNYM
    Mariusz: Muszę przyznać, że nie jestem zbyt religijny. Więc chyba nie mamy o czym rozmawiać.
    Szymon: Dziękuję za szczerość. Tak w ogóle to mam na imię Szymon. A czy mogę poznać pana imię?
    Mariusz: Mariusz.
    Szymon: Bardzo mi miło. Panie Mariuszu, jeśli mogę zapytać, to czy dorastał pan w religijnej rodzinie?
    Mariusz: Tak. Ale kiedy wyjechałem na studia, przestałem się interesować religią.
    Szymon: Rozumiem. A co pan studiował?
    Mariusz: Nauki społeczne i historię. Zawsze lubiłem historię — ciekawiły mnie dzieje ludzkości.
    Szymon: Faktycznie, historia bywa fascynująca. Być może wie pan, że Biblia dużo mówi o historii. A czy kiedykolwiek miał pan okazję badać tę Księgę?
    Mariusz: Nie bardzo. Wiem, że jest ciekawa, ale nigdy nie myślałem o niej jako o książce historycznej.
    Szymon: Widzę, że jest pan osobą o otwartym umyśle. Jeśli ma pan chwilę, to chętnie pokażę kilka przykładów na to, jak dokładna jest historia biblijna.
    Mariusz: Czemu nie. Ale ja nie mam Biblii.
    Szymon: Nic nie szkodzi. Pokażę panu w swojej. Zacznijmy od Księgi 1 Kronik, rozdziału 29, wersetów 26 i 27. Czytamy tu: „Co się tyczy Dawida, syna Jessego, panował on nad całym Izraelem; a dni jego panowania nad Izraelem było czterdzieści lat. W Hebronie panował siedem lat, w Jerozolimie zaś panował trzydzieści trzy lata”.
    Mariusz: Jaki to ma związek z dokładnością historyczną?
    Szymon: Otóż w przeszłości krytycy twierdzili, że król Dawid nigdy nie istniał.
    Mariusz: Naprawdę? Dlaczego ktoś miałby tak twierdzić?
    Szymon: Poza Biblią niewiele wskazywało na to, że Dawid był rzeczywistą osobą. Jednak w roku 1993 grupa archeologów natrafiła na starożytną stelę z napisem „dom Dawida”.
    Mariusz: To ciekawe.
    Szymon: Inna postać biblijna, której istnienie kwestionowano, to Poncjusz Piłat, namiestnik z czasów Jezusa. Proszę zobaczyć, w Ewangelii według Łukasza, rozdziale 3, wersecie 1, wymieniono go obok innych urzędników.
    Mariusz: Tak, widzę… „Poncjusz Piłat był namiestnikiem Judei, a Herod władcą okręgu Galilei…”
    Szymon: Właśnie. Przez długi czas niektórzy uczeni wątpili w to, czy Poncjusz Piłat żył naprawdę. Ale jakieś 50 lat temu na Bliskim Wschodzie znaleziono kamienną płytę z wyraźnie wyrytym imieniem tego człowieka.
    Mariusz: Hmm. Nie słyszałem o tym.
    Szymon: W takim razie cieszę się, że o tym wspomniałem.
    Mariusz: Właściwie to zawsze szanowałem Biblię jako dzieło literackie. Może i jest też dokładna historycznie, ale nie wydaje mi się, żeby miała dzisiaj jakąkolwiek praktyczną wartość.
    BIBLIA — SPISANA DAWNO TEMU, ALE WCIĄŻ AKTUALNA
    Szymon: Wiele osób myśli podobnie. Ale spójrzmy na to z innej strony. Przecież od początku dziejów podstawowe potrzeby ludzi się nie zmieniły. Na przykład zawsze potrzebowaliśmy jedzenia, ubrania i dachu nad głową. Zawsze czuliśmy potrzebę, by rozmawiać z drugimi czy mieć szczęśliwą rodzinę. Prawda, że dla wszystkich jest to ważne?
    Mariusz: Pewnie.
    Szymon: Biblia może być pomocna w tych dziedzinach. Chociaż została spisana dawno temu, to nadal jest aktualna.
    Mariusz: Dlaczego tak pan uważa?
    Szymon: Dlatego, że zawiera ona zasady, które są równie użyteczne dzisiaj, jak wieki temu, kiedy je spisano.
    Mariusz: No dobrze, a w czym są uzyteczne?
    Szymon: Między innymi, Biblia, pomaga wyrobić sobie zrównoważony pogląd na pieniądze, podaje rady, jak być dobrym przyjacielem czy też prowadzić szczęśliwe życie rodzinne. Jest jak mapa, która wskazuje drogę do sukcesu. Na przykład czy nie zgodzi się pan, że dzisiaj niełatwo jest być dobrym mężem i głową rodziny?
    Mariusz: Ma pan rację. Jestem żonaty od roku i nie zawsze we wszystkim się zgadzamy.
    Szymon: To naturalne. Ale Biblia zawiera na ten temat proste rady, które naprawdę się sprawdzają. Weźmy choćby pod uwagę List do Efezjan, rozdział 5, wersety 22, 23 i 28. Czy mógłby je pan przeczytać?
    Mariusz: Jasne. „Żony niech będą podporządkowane swoim mężom jak Panu, ponieważ mąż jest głową żony, jak i Chrystus jest głową zboru — on, wybawca tego ciała”. I jeszcze 28: „Mężowie powinni tak miłować swe żony, jak własne ciała. Kto miłuje swą żonę, ten samego siebie miłuje”.
    Szymon: Dziękuję. Gdyby małżonkowie starali się do tego stosować, czy nie wpłynęłoby to pozytywnie na ich wzajemne relacje?
    Mariusz: Tak, chyba tak. Ale łatwiej powiedzieć niż zrobić.
    Szymon: To prawda, nikt nie jest doskonały. W tym samym rozdziale zachęcono, żeby kierować się rozsądkiem. W każdym związku potrzeba zrównoważonego podejścia do siebie nawzajem i gotowości do ustępstw. Przekonaliśmy się z żoną, że dzięki Biblii można się tego nauczyć.
    Mariusz: To brzmi rozsądnie.
    Szymon: Dla przykładu, Świadkowie Jehowy mają serwis internetowy, w którym można znaleźć przydatne informacje na temat małżeństwa i życia rodzinnego. Jeśli ma pan jeszcze kilka minut, to mógłbym pokazać, co on zawiera.
    Mariusz: Parę minut? W porządku.
    Szymon: Świetnie. Adres to http://www.jw.org. Tak wygląda strona główna.
    Mariusz: Fajne zdjęcia.
    Szymon: To migawki z działalności ewangelizacyjnej, którą prowadzimy na całym świecie. A tutaj jest sekcja „Pomoc dla małżeństw i rodziców”. Znajdziemy w niej kilka krótkich artykułów na temat rodziny. Czy któryś szczególnie pana interesuje?
    Mariusz: Tak. „Rozwiązywanie problemów w małżeństwie”. To by mi się przydało!
    Szymon: Omówiono tu cztery pomocne rady. Proszę zwrócić uwagę na ten akapit. Panie Mariuszu, czy może go pan przeczytać?
    Mariusz: Jasne. „Jeżeli wymianę myśli w rodzinie przyrównamy do krwiobiegu, to miłość i szacunek przypominają serce i płuca”. Hmm, podoba mi się ten przykład.
    Szymon: Dziękuję za przeczytanie. Podano tutaj werset biblijny. Można go otworzyć, po prostu w niego stukając.
    Mariusz: Tak, widzę. Efezjan 5:33: „Ale niech też każdy z was z osobna tak miłuje swoją żonę, jak samego siebie, żona zaś winna mieć głęboki respekt dla swego męża”.
    Szymon: Czy zauważył pan, że położono tu nacisk na dawanie tego, czego oczekuje druga strona?
    Mariusz: Chyba nie bardzo rozumiem.
    Szymon: Czy nie jest tak, że mąż chce być szanowany przez żonę? A czy żona nie pragnie, żeby mąż zapewniał ją o swojej miłości?
    Mariusz: Zgadza się.
    Szymon: Jeśli mąż szuka sposobów, by okazywać żonie miłość, to czy żonie nie będzie łatwiej go szanować?
    Mariusz: Pewnie tak.
    Szymon: Czyli ten jeden werset z Biblii, choć zapisany prawie 2000 lat temu, trafia w potrzeby i męża, i żony. Zawiera przydatną radę, która naprawdę działa. Jeśli się ją zastosuje, to „serce i płuca” małżeństwa będą zdrowe.
    Mariusz: Muszę przyznać, że Biblia jest praktyczniejsza, niż przypuszczałem.
    Szymon: Cieszę się, że doszedł pan do takiego wniosku. Chętnie bym się jeszcze z panem spotkał i poznał pana zdanie na temat śródtytułu „Cztery kroki do rozwiązania problemu”.
    Mariusz: Ok. Zajrzymy tam razem z żoną.
    O, tak mniej więcej mogłaby wyglądać jedna z rozmów, jakie na całej ziemi każdego dnia przeprowadza a się niezliczona ilość. Właściwie to prawie wszystkie sformułowania padały już nieraz w rzeczywistych rozmowach na temat tej wspaniałej Księgi, jaką jest Biblia, traktowana przez poważnych i wiernych sług prawdziwego Boga, jako Jego spisane Słowo. Ta Księga ma naprawdę wiele do powiedzenia odnośnie naszych czasów i zawiera rady, które nigdy nie przebrzmiały, ale zawsze są i będą aktualne dla wszystkich mądrych ludzi, którzy potrafią dostrzec to, co w niej jest rzeczywiście dobre.
    Pozdrawiam, trzymaj się i bądź uważny na przyszłość. Nie bagatelizuj faktu, że obecne wydarzenia na świecie, bardzo wyraźnie spełniają proroctwa biblijne. Jeśli dalej masz wątpliwości, czy to jest faktycznie Prawdą, to zawsze masz możliwość to sprawdzić, ale musisz chcieć to robić, – sprawdzać, zamiast bezmyślnie -jak to ma miejsce u wielu- krytykować tę Bożą Księgę (może dlatego, że kojarzy się z nielubianym, nominalnym chrześcijaństwem), lub, co gorsza, CAŁKOWICIE tę Księgę odrzucać.

  139. Bobik Says:

    Meritum:
    1. Bardzo dobry odruch,że byś nie uwierzył na słowo o masowym osłabianiu odporności. Polecam ten tok rozumowania kontynuować.
    2.- Proces kondensacji oparty jest o trzy parametry,zmień jeden i masz inną chmurę. Warunki tam są dynamiczne,rzadko stabilne dłuższy czas.
    – Porównianie z dymem papierosowym przypomina doświadczenie z parówkami smoleńskimi i obrazuje tylko,jak zachowuje się dym w stabilnych warunkach(ciśnienie,temperatura,wilgotność)
    -Krzyżowanie się smug- korytarze powietrzne.
    3. -Pilot zawsze leci z p. A do B. Czasem obserwuje kierowców hipermarketem, ci to dopiero dziwnie się poruszają!
    -Tlące końcówki-w sprzyjających warunkach kondensacja zachodzi z powodu innych elementów samolotu,które wprowadzają strugę powietrza w turbulentny przepływ.
    4. -Poproszę o konkretny wynik badania próbki tej substancji przed rozpyleniem +źródło(laboratorium i osoba która podpisała się pod analizą). To będzie argument,na razie podałes przypuszczenie,nie mówiąc o „nie do zbicia”.
    -Wątek o śmiertelności-dane nie skorelowane,brak zależności między samolotami,a śmiertelnością(wyjątek-katastrofa w ruchu powietrznym)
    -„..można by przytoczyć inne fakty..”-rozmach godny pozazdroszczenia,ale teraz dla odmiany podaj jeden,potwierdzony badaniami.
    -Opłacani piszący na forum-bardzo ciekawe zagadnienie,ale z tego co widzę,to wiesz na ten temat znacznie więcej ode mnie. Ja jedynie zakładam,że może ktoś taki tu jest.
    -Rządy-i znowu mam uwierzyć komuś na słowo,że przy wszystkich różnicach i sporach międzynarodowych,wszystkie rządy są takie zgodne i jednomyślne w kwestii depopulacji?

    P.S.
    To jest forum pod stroną zwolenników teorii „chemtrails”. Jest tu wielu ludzi,którzy argumentują mniej lub bardziej merytorycznie,jak i tych,którzy przyjmują wszystko na wiarę. Argumentując wykazujesz oznaki myślenia,nawet gdy jesteś w błędzie. Przyjmując na wiarę,nie wykazujesz.Żeby poznać zagadnienie trzeba je oglądać z różnych stron,dlatego tu jestem.Może ktoś po przeczytaniu kontrargumentów dojdzie do wniosku,że ”prawdy objawione”nie są wcale takie oczywiste. Tym samym wyśmiewanie przyjmowania na wiarę teorii spiskowych jest dla mnie słuszne,a nawet konieczne.
    Nie będę się wdawał w polemikę na tematy religijne,pomyliłeś forum.

  140. Waldi Says:

    Witaj „Bobik”!
    Dzięki za odpowiedź. Wybacz, ze dopiero teraz reaguję. Jak łatwo się domyślić, przyczyną było złe samopoczucie i typowy brak czasu. W moim wypadku, aby cokolwiek napisać (z mówieniem generalnie mam większe trudności), to muszę się dobrze skoncentrować, a z tą koncentracją u mnie, jest nie najlepiej. Głowa gdzieś „odpływa”, a palce po klawiaturze „nie chodzą” jak należy. Nie lubię też popełniać błędów, co przy tej chorobie ostatnio zdarza mi się dość często, a błędy są raczej proste i głupie, jakich raczej nigdy nie popełniałem jeszcze przed ugryzieniem przez ostatniego (czwartego) zakażonego kleszcza. Zatem przystępując do pisania, z uwagi na szacunek dla czytających, staram się przystępować w chwilach remisji, a i to zdarzy mi się, że w tekście coś się czasem zaczerwieni, co wymaga wyraźnej korekty. No dobrze, ale do rzeczy…

    Nie uwierzyłbym o osłabianiu odporności w tamtym czasie i w odniesieniu do typowych smug kondensacyjnych, a nie do tych „warkoczy”, jakich obecnie pełno za przelatującymi samolotami.

    Porównanie do smug i zawiesiny papierosowej w wydaniu mojej matki i jej znajomych palaczy, było wyrazem mego subiektywnego odczucia i pewnych nie dających się ukryć, analogii, a nie jakimś namacalnym dowodem, więc porównanie do „dowodów” przedstawianych przez p. Macierewicza, było niezbyt trafione i powiedzmy nawet, – nie na miejscu! Chociaż nie podoba mi się PRZESADNA krytyka różnych twierdzeń tego pana i robienie z niego na siłę jakiegoś imbecyla, to jednak nie muszę przecież ze wszystkimi jego tezami się zgadzać. A zresztą, jako prawdziwy chrześcijanin kierujący się zasadami opartymi na Biblii, nigdy nie wnikałem jakoś bardzo w te jego wypowiedzi, ani w ogóle we wszelkie sprawy związane z polityką. Politycznie jestem NEUTRALNY. Nie popieram, ani jakoś też demonstracyjnie nie potępiam żadnej ze stron w jakimkolwiek krajowym czy międzynarodowym konflikcie. Dobrze wiem z Biblii, kto sprawuje nadzór nad całością, i dlatego chcąc być z nią w zgodzie, tak jak Jezus „nie należę do tego świata [polityka i militaryzm, religia fałszywa, zachłanny handel]”, i nigdy też dobrowolnie nie zechcę być jego częścią. Będąc więc apolityczny, samej polityce i temu wszystkiemu, co dzieje się na tym świecie, jedynie się przyglądam, a całość oceniam z biblijnego punktu widzenia.

    Piszesz znowu o korytarzach powietrznych, ale co chcesz tym udowadniać… przecież to oczywiste, że takowe korytarze istnieją, ale nie muszą być one widoczne poprzez ciągnące się za samolotem i długo utrzymujące się smugi. Już wykazałem poprzednio, że chemtrails nie jest typową smugą kondensacyjną, gdyż pojawia się już na pewnej wysokości i na pewnym odcinku trasy lotu (kondensacyjna smuga jest widoczna niemalże zawsze – nieraz widzę ją, kiedy samolot (lub grupa samolotów lecąca równolegle, bądź w różnych kierunkach) natowski wzbija się coraz wyżej i wyżej. Po pewnym czasie jednak, do tych typowych i krótkich smug kondensacyjnych, dołącza się coś dodatkowego, co wydostaje się również z dodatkowo zainstalowanych na skrzydłach, specjalnych dysz, i co wyraźnie różni się od tego, co kondensacyjne. Ty wyraźnie ignorujesz ten fakt!

    Tak więc nie neguję istniejących korytarzy powietrznych, które istnieją dla danych grup samolotowych (owe wypuszczające chemię samoloty, rzecz jasna muszą te korytarze uwzględniać, a ich DODATKOWO wypuszczane smugi tylko te korytarze uwypuklają), by te mogły swobodnie i bezpiecznie latać. Uważam jednak, że dziwnym nadzwyczaj jest to, iż owych „korytarzy” jest nagle cała masa, a samoloty je wykorzystujące potrafią nagle zrobić dziwny nagły i ostry skręt a nawet pełny nawrót – to nie jest przelot z punktu „A” do punktu „B”, gdyż jedne i te same samoloty, wyraźnie krążą po niebie wykorzystując dostępne dla siebie korytarze. Jak już pisałem, działają metodycznie – to jest celowa robota! One nie lecą do odrębnych oddalonych od siebie lotnisk, ale po wykonaniu odpowiedniej ilości oprysków, kiedy zawartość zbiorników się wyczerpie, wracają na to samo lotnisko (może czasem w wyjątkowych sytuacjach, również na inne…), skąd wystartowały. Następnie uzupełniają zapasy i… a piać od nowa…
    Poza tym gołym okiem widać, że to, co po sobie pozostawiają rozchodzi się w potężną zawiesinę, której istnienie wyraźnie potwierdza celowość takiej a nie innej misji. I właśnie ta zawiesina skojarzyła mi się z warstwą dymu papierosowego, jaka w minimalnym rzecz jasna, zakresie, była widoczna i oddziaływała ujemnie na moje zdrowie, kiedy jako chłopiec, byłem zmuszony mieszkać z matką i tym samym byłem zmuszony wdychać to papierosowe świństwo.

    Tutaj nie trzeba jakichś tęgich umysłów, by zauważyć, że owe dodatkowe smugi wyraźnie się różnią od tych typowych, kondensacyjnych. To, co pozostawiają po sobie nie jest czymś naturalnym – ja wyraźnie odróżniam te smugi i wiem, co jest rzeczywistą zawiesiną utworzoną z naturalnych chmur, a co jest sztucznym wytworem spowodowanym przez dokonujące masowych oprysków, samoloty. Czasem nie jest to jakaś potężna, mocno zbita warstwa sinej zawiesiny, przysłaniająca niemalże całe niebo nad głowami ludzi i utrudniająca dostęp słońca (czy możesz policzyć ile w tym miesiącu było PEŁNYCH słonecznych dni… – gdybyś zechciał to zrobić na początku miesiąca, to stwierdziłbyś, że byłoby ich w sumie niewiele), ale także jakieś dziwaczne pojedyncze pasma smug, niektóre z nich (te większe) przypominają mi te dawne urządzenia do prania bielizny, które zwano tarami. Owe „tary”, jak i inne równie dziwaczne smugi, z pewnością nie są naturalnymi obłokami, jakie moje oko potrafi także dostrzec doceniając w nich piękno i twórczość Boga.
    Dziwacznym jest to Twoje na siłę udowadnianie, że to, co dzieje się nad naszymi głowami, jest czymś jak najbardziej normalnym. O Tobie można wyraźnie powiedzieć, że zaliczasz się do tych ludzi, którym można napluć w twarz, a oni będą mówić, że to deszczyk pada. Jeśli już wykazałem, ze to same władze potwierdzają, iż robi się coś takiego z uwagi na efekt cieplarniany, to nie rozumiem, jak można dalej z uporem maniaka twierdzić, że nie ma czegoś takiego, jak zakrojone na szeroką skalę działania władz nadrzędnych, mających na celu zmniejszenie siły operowania słońca…

    Ty wyraźnie „Bobik”, nie czytasz moich tekstów, ze zrozumieniem (Twoje też trudno się nieraz przyswaja, ale z innych powodów – np. z uwagi na brak stosowania spacji…), przecież ja nie podawałem, że Ty NA PEWNO jesteś opłacany przez kogokolwiek, raczej bardziej zakładałem, iż działasz tu głównie ze względów ambicjonalnych – chcesz zabłysnąć jako wielki znawca i krytyk teorii spiskowych!

    Tak więc ja również jedynie zakładam, że „ktoś taki może tu być”, a nie że jest na pewno, i że Ty najpewniej jesteś kimś takim. Jeszcze raz podkreślę – czytaj, a przynajmniej staraj się czytać, ze zrozumieniem.

    Co do depopulacji, to kto powiedział, że WSZYSTKIE rządy mają być co do niej zgodne. Przecież „wszystkie rządy”, wcale nie muszą o niej wiedzieć. Jeśli w ogóle miałoby o nią chodzić, to wiedzieć o tym może jedynie sam szczyt, czyli ci, którzy pragną mieć pełnię władzy nad całym światem ludzkim – jeszcze pełniejszą kontrolę, niż mają w tej chwili (Biblia mówi o ogłoszeniu niebawem przez zjednoczone narody, „Pokoju i bezpieczeństwa”, co może świadczyć tylko o ich chęci utworzenia jednego rządu światowego mającego ów „pokój” zapewnić). W rzeczywistości jednak, władzom w poszczególnych krajach, mówi się raczej o konieczności prowadzonych zabiegów zabezpieczania ziemi przed globalnym ociepleniem, a one to „łykają” i spokojnie udostępniają swą przestrzeń powietrzną. Czy Ty myślisz, że pan Kaczyński byłby skłony pozwalać na latanie nad Polską, obcym samolotom, gdyby ich działania odbierał, jako mające związek z tzw. teoriami spiskowymi (Rosja przez długi czas była wolna od tego typu zjawisk, ale od niedawna zdaje mi się, ze i w tym kraju dostrzegłem śladowe ilości chemtrails)?! Znając jego specyficzny temperament i sposób reagowania w różnych tego typu kwestiach, trzeba byłoby się liczyć z odmową udostępnienia pilotom NATO, polskiej strefy powietrznej. Podejrzewam, że wtedy nawet sympatia i wiadomy sojusz z Ameryką, nie miałby chyba dla niego wielkiego znaczenia. Ale mogę się też mylić…

    Piszesz mi o „wyśmiewaniu teorii spiskowych” i tu właśnie pokazujesz, że chcesz zabłysnąć jako ktoś światły, kto w jakiekolwiek wymysły zdaje się nie wierzyć, a nie jako ktoś, kto koniecznie chce zarobić. Jednak w całym tym swym ośmieszaniu owych teoretyków spiskowych, nie możesz zapominać o jednym, a mianowicie, że sporo już różnych sytuacji zaistniałych w sferze polityki, a które z wiadomych powodów były określane jako teorie spiskowe, w rzeczywistości okazywały się prawdą, czymś co faktycznie zaistniało i zostało po pewnym czasie ujawnione. Nie trzeba szukać za daleko wstecz, wystarczy wziąć pod uwagę okres II wojny światowej, czy też okres ją poprzedzający.

    Jeśli chodzi o to forum i tematykę religijną, to niczego nie pomyliłem. Dobrze wiem gdzie i o czym piszę. Moje pisanie o Biblii zaistniało głównie dlatego, że Ty zareagowałeś na mój wpis skierowany do „wykształconej koleżanki”, w którym coś o Biblii napomknąłem w kontekście przekazania proroctwa w niej się znajdującego, a dotyczącego „ZNAKÓW na słońcu…”. Czyli, jakby nie spojrzeć, temat religijny wiązał się ściśle z głównym tematem tego forum. W końcu Ty w swym reagowaniu na ten mój wpis, dość wyraźnie wypowiedziałeś się negatywnie o Biblii, więc nie sposób było nie stanąć w jej obronie, co zawsze jestem skłonny czynić w wiadomych sytuacjach. Musisz wiedzieć, „Bobik”, że temat PRAWDZIWEJ religii, jest tematem bardzo elastycznym i prawie każdą dziedzinę życia człowieka, można z powodzeniem omówić wykorzystując właśnie różne zasady podane w Biblii. Biblia porusza różne sprawy związane z ogólną problematyką społeczną. To nie tylko jakiś specyficzny podręcznik religijny, który wg wielu nie znających jej osób, zawiera same rytuały, obrzędy religijne, ale jakże wszechstronny i pożyteczny przewodnik dla każdego i w każdym czasie. Przykładowo, gdyby jakieś forum dotyczyło spraw małżeństwa i rodziny, to -jak wykazałem w tym zamieszczonym dialogu- Biblia śmiało mogłaby być brana pod uwagę. To samo dotyczy wielu innych tematów – Biblia jest naprawdę UNIWERSALNĄ Księgą i tym samym, jak wykazałem, ZAWSZE AKTUALNĄ.
    A poza tym, czy nie zdarzyło się Tobie nieraz w różnych rozmowach na jakiś konkretny temat, mniej lub bardziej od tego tematu odbiec… Myślę, że nie jest niczym zdrożnym, jeśli ktokolwiek tak postąpi. Ważnym natomiast jest to, aby nie odbiegać za bardzo i wyskakiwać z czymś, jak przysłowiowy „Filip z konopi”. Jeżeli będziemy się sztywno trzymać jakiegoś obranego tematu, to nigdy nie poszerzymy dokładnej wiedzy go dotyczącej. Zawsze trzeba uwzględniać jakieś „odnogi” obranego wcześniej tematu, jakieś myśli, które pozornie nie mają raczej z nim związku, ale po pewnym, nieraz wnikliwszym zastanowieniu, okazują się dość z nim spójne. Pamiętaj o tym, zanim komuś znowu zechcesz zwrócić podobną jak w moim wypadku, uwagę.

  141. Waldi Says:

    Do „Bobik”. Oto fragment jednej z Twoich wypowiedzi: „Poproszę o konkretny wynik badania próbki tej substancji przed rozpyleniem +źródło(laboratorium i osoba która podpisała się pod analizą). To będzie argument,na razie podałeś przypuszczenie,nie mówiąc o ,nie do zbicia’ ”.

    Znowu źle zrozumiałeś. Pisząc „nie do zbicia”, nie miałem na uwadze jakichś przeprowadzonych badań, ale zdjęciowe i filmowe dowody na to, że w samolotach są montowane specjalne zbiorniki i dysze, z których wydobywają się pewne związki chemiczne. Próbki owych związków już nieraz zostały pobrane, więc tez jakiś tam dowód na nie się znajduje. Co Ty myślisz, że wypuszcza się do atmosfery, jakieś składniki odżywcze i działające prozdrowotnie…
    Jeśli tak bardzo jesteś przekonany, że to, co podają ludzie przeciwni chemtrails, jest wymysłem, a ich badania są nienależycie poświadczone, to przedstaw Ty jakieś badania, które z kolei poświadczałyby, że owe substancje wydobywające się ze specjalnie zamontowanych dysz, mają takie korzystne właściwości o jakich powyżej wspomniałem, albo przynajmniej UDOWODNIJ laboratoryjnie, że nie są one niekorzystne dla zdrowia i życia, powiedzmy, – udowodnij, że są NEUTRALNE. Dlaczego nie miąłbyś to zrobić, skoro tak mocno krytykujesz zasadność tego, co już w temacie chemtrails, zostało przedstawione. Jeśli ludzie widzący smugi i źle się o nich wypowiadający, są głupimi zwolennikami teorii spiskowych, to dlaczego im nie udowodnisz tej ich głupoty i nie pokażesz, że to Ty masz rację. Okaż się dobrym wzorem do naśladowania i pokaż wreszcie dowody (LABORATORYJNE) na to, że to, co wydobywa się z samolotów w pewnych momentach ich lotu, jest ZUPEŁNIE NIESZKODLIWE – No, zrób to! Jestem bardzo ciekaw EFEKTÓW BADAŃ Twoich czy innych ludzi…

  142. Bobik Says:

    1. Raz jeszcze poproszę o przedstawienie badania próbki rzekomo rozpylanej substancji, bez tego rozmowa jest bezcelowa.
    2. Obawiam się,że smugi mają w d. Twoje zdanie, na temat ich kształtu i długości utrzymywania się w powietrzu 😉 Będą tak wisiały i zmieniały kształty, aż się będą do tego warunki.
    3. ..”ja wyraźnie odróżniam te smugi i wiem, co jest rzeczywistą zawiesiną utworzoną z naturalnych chmur, a co jest sztucznym wytworem spowodowanym przez dokonujące masowych oprysków, samoloty” – nie, nie wiesz. Stoisz wtedy na ziemi i obserwujesz, jak zwykłe smugi kondensacyjne rozpraszają się w odpowiednich do tego warunkach. Spaliny dostarczają jąder kondensacji, dzięki którym zachodzi takie zjawisko.
    4. To o korytarzach to jakiś bełkot, pracujesz w kontroli lotów na lotnisku wojskowym,żeby im mówić jak mają latać na ćwiczeniach?
    „kiedy zawartość zbiorników się wyczerpie, wracają na to samo lotnisko (może czasem w wyjątkowych sytuacjach, również na inne…), skąd wystartowały. Następnie uzupełniają zapasy”-radosna twórczość, widzę że jesteś w formie 🙂 Co uzupełniają? – badanko z laboratorium itd.. poproszę, inaczej to bajkopisarstwo.
    5. „..Poza tym gołym okiem widać, że to, co po sobie pozostawiają rozchodzi się w potężną zawiesinę..”- zrób sobie mniej trującą, ja mam taką potężną zawiesinę od ściany do ściany po gorącej kąpieli. Gdybym się pokusił o zachowanie odpowiednich warunków, to by sobie tak wisiała równym „dywanem” ile bym chciał.
    6. „O Tobie można wyraźnie powiedzieć, że zaliczasz się do tych ludzi, którym można napluć w twarz, a oni będą mówić, że to deszczyk pada.”- obracam się w towarzystwie, w którym nikt takiego zachowania nie doświadcza, więc pewnie się nie spotkamy panie głęboko wierzący, szanujący bliźnich 😉

    Na początku chciałem Ci wypunktować wszystkie błędy myślowe, ale wtedy ten post byłby dłuższy do Twojego. Nie odrobiłeś pracy domowej.Miałeś przeczytać ze zrozumieniem o zjawiskach meteorologicznych, polecam też zapoznać się z termodynamiką. Z Twoich wywodów wynika tylko to,że nie masz bladego pojęcia o tych zagadnieniach, a bez tej podstawowej wiedzy, to możesz sobie jedynie..uwierzyć w teorię chemtrails 🙂

    Na koniec perełka z Twojego wywodu :”Okaż się dobrym wzorem do naśladowania i pokaż wreszcie dowody (LABORATORYJNE) na to, że to, co wydobywa się z samolotów w pewnych momentach ich lotu, jest ZUPEŁNIE NIESZKODLIWE” – no i klops 🙂 Nie lubię się powtarzać,ale nie da się udowodnić, że „coś” nie istnieje 🙂 Można tylko udowodnić,że „coś” istnieje. To co się wydobywa z silników samolotu, to spaliny, ze spalania paliwa lotniczego, te z rur samochodowych też za zdrowe nie są i proszę uwierz mi na słowo, sam nie testuj 🙂 A teraz chciałem przypomnieć, że żyjesz w XXI wieku, a nie XV, kiedy trzeba było udowodnić,że się nie jest czarownicą. W naszych czasach, w ramach naszego prawa przyjęte jest, że trzeba udowodnić komuś winę, żeby był winny. Prosta, logiczna zasada. Inaczej, gdy ktoś Ci napluje w twarz, będziesz musiał udowodnić, że byłeś niewinny i niesłusznie Cię opluł , może być ciężko 😉

  143. Krzysiek Says:

  144. Krzysiek Says:

  145. Bobik Says:

    Fajne filmiki, a co Ty na nich widzisz i dlaczego uważasz,że są to groźne zjawiska?

  146. Bobik Says:

    O! Znalazłem niezbity dowód ! ;D Nawet nie trzeba badań, sami się przyznali ! 😀

  147. (送料別)何かありましたらいそべ家具までお問い合わせください☆送料無料!!☆鉛筆削りプレゼント! 2015年NEWモデル ランドセル ふわりぃ エクセレントキラキラパール2色【A4クリアファイル対応】☆2015年度版 女の子用 ランドセル☆※入荷次第の発送となります※2015年度新入学のお子様に向けた、ワールドオリジナルモデルのふわりぃランドセル。ケイトスペードとは http://www.alterationsandcustomsewing.com/scripts/templates/about/20141203005344-e382b1e382a4e38388e382b9e3839ae383bce38389e381a8e381af-bvbw.html

  148. Waldi Says:

    Widzę „Bobik”, że choć zdajesz się być wykształconym facetem i generalnie dość inteligentnym, to jednak masz wyraźne braki w odbiorze i zrozumieniu różnych rzeczy, różnych wypowiedzi do Ciebie kierowanych. Niezależnie od niezrozumienia, kierujesz się też w pewnych sprawach wyraźnym uporem, oraz cały czas pomijasz te argumenty, które są dla Ciebie niewygodne. Pisałem Ci wyraźnie o specjalnie montowanych w samolotach dyszach i zbiornikach, a Ty mi cały czas nadajesz o silnikach i ich spalinach oraz o stanach pogodowych, meteorologicznych, sugerując niczym jakiś profesor wobec niedouczonego studenta, że ja „nie odrobiłem pracy domowej”. To jest niepoważne. Nigdzie w swoich wypowiedziach nie sugerowałem nawet, ze ja mam jakieś wielkie pojecie o tych sprawach, na jakie Ty mi raczyłeś wskazać. Nie mam wykształcenia w tym kierunku i całkiem szczerze ci powiem, że tematy meteorologiczne mnie raczej nie interesują, chyba, że chcę wiedzieć jaka w danym dniu będzie pogoda.
    Już Ci chyba pisałem, że głos na tym forum zabrałem głównie dlatego, że widzę różnicę między zwykłą i naturalną smugą kondensacyjną, a tym, co popularnie zwie się chemtrails i takową smugą bynajmniej nie jest (do tego nie trzeba mieć jakiegoś wielkiego wykształcenia, aby móc to dostrzec i ocenić), oraz dlatego, że nie lubię poniżania kogoś tylko dlatego, ze ma inne poglądy. Zareagowałem wiec na wpis pewnej kobiety, która określiła siebie, jako WYKSZTAŁCONĄ i innych potraktowała jak jakieś stado imbecyli. Ona nie odpowiedziała, Ty tak, wiec z Tobą postanowiłem trochę pociągnąć ten temat.
    Moja zgoda na wymianę z Tobą myśli, nie jest jednak dla mnie jakimś przymuszeniem do tego, bym miał koniecznie błyszczeć tu na tym forum poprzez stosowanie jakichkolwiek specjalistycznych określeń i bym miał wielce skupiać się na składzie chemtrails. Mnie nie tyle obchodzi skład tego dziadostwa, ile sama świadomość, że to coś jednak istnieje i na pewno nie jest obojętne dla zdrowia, ale dużo bardziej szkodliwe, niż emitowany w różnych okolicznościach (także przez samochody) dwutlenek węgla.
    Co do odróżniania przeze mnie smug, to nie o warunki tu chodzi -aczkolwiek sam wiatr na przykład, ma pewien wpływ na ich kształt no i oczywiście na gromadzenie się z nich zawiesiny-, ale o to, że owe smugi kondensacyjnymi nie są, bo wydobywają się z zamontowanych na skrzydłach dysz, a nie z silników, a dysze z kolei są wyraźnie połączone z charakterystycznymi dla całości, zbiornikami. Zatem nie tak bardzo same warunki, ile składniki, jakie znajdują się w owych zbiornikach, a następnie są wypuszczane przez wspomniane dysze, mają przemożny wpływ na kształt, który oczywiście się zmienia, jak wspomniałem, za sprawą wiatru, ale generalnie rzecz ujmując, jakiekolwiek nie tworzyłyby się kształty tych smug, to zawsze będą się różnić od typowych kondensacyjnych, które pojawiają się na krótko – na tak krótko z uwagi właśnie na swój skład, ze sam wiatr nie jest w stanie na nie jakoś widocznie oddziaływać, rozpraszać je i tworzyć z nich jakiekolwiek inne smugi czy smużki. Po prostu NIE MA takiej możliwości, a przy chemtrails, niestety taka możliwość istnieje i to właśnie cały czas staram się uwypuklać. Natomiast Ty próbujesz ciągle odwracać od tego uwagę i spłycać całość sprawy, stosując czasem przy tym nic nie dający sarkazm. Ciągle, jak jakiś dzieciak, naiwnie paplasz swoje i zrównujesz z rzeczywistymi smugami kondensacyjnymi, za jakie są odpowiedzialne silniki odrzutowe, z typowymi Chemtrails, które mają zupełnie inny skład i dlatego istnieją dłużej, a za ich istnienie odpowiedzialne są już nie silniki, ale -o czym wielokrotnie już wspominałem- specjalne dysze zamontowane na skrzydłach. Czy dotarło to w końcu do Ciebie i czy w końcu dostrzegasz bezsens powoływania się na zjawiska meteorologiczne, oraz domagania się przedstawiania składu tych trucizn, jakie wyraźnie się w pewnym celu, rozpyla, niczym opryskiwanie pól, mające na celu wyniszczenie szkodników niszczących zbiory. Można to też przyrównać do pokazów lotniczych, gdzie dla efektów wizualnych wypuszcza się kolorowy dym ze smugaczy samolotowych.
    Śmiać mi się chce, „Bobik”, z Twego nagłego nasrożenia się. Pisząc o „pluciu w twarz” i odbieraniu tego jako „padającego deszczyku” nie miałem na uwadze niczego złego i dobrze wiem, że nie przyszło mi nawet do głowy, abym w ten sposób okazywać Ci brak szacunku. Natomiast łączenie z tym mojej „głębokiej wiary” nazbyt roztropnym z pewnością nie było. I znowu brak zrozumienia oczywistej sprawy! Absolutnie, stosując owo porzekadło, nie miałem na uwadze tego, że Ty przebywasz w gronie osób, które miałyby czegoś takiego doświadczać. Chodziło mi głównie o to, że Ty prezentujesz taką postawę i tak mocno jesteś zaaferowany krytykowaniem demaskujących trujący wpływ Chemtrails, że go w rzeczywistości nie dostrzegasz. Sprawiasz wiec wrażenie kogoś, kogo się wyraźnie truje („plucie w twarz”), a on uważa, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, wszystko jest normalne i do przyjęcia, więc trzeba tego bronić („padanie deszczu”). Zastanów się i powiedz: – Czy Ty faktycznie czujesz się przez tę moją sugestię, aż tak strasznie ogołocony z szacunku? Czy faktycznie tą swoją wypowiedzią pokazałem, że moja „głęboka wiara” wcale taką nie jest i że w ogóle użycie takiego porzekadła względem Ciebie, o tej mojej wierze źle świadczyć może? Szczerze mówiąc ja tu nie widzę żadnego związku i dodatkowo w szczerości serca swego mogę Cię zapewnić, że nie miałem niczego złego na myśli w momencie pisania o tym. Coś mi się wydaje, że Ty albo znowu źle odebrałeś i zrozumiałeś, z drugiej strony znowu nie tak trudną wypowiedź, albo jesteś osobą wyjątkowo przewrażliwioną na swoim punkcie.
    Piszesz, że miałeś na początku chęci, by mi odpowiedzieć, ale nie zrobiłeś tego, z uwagi na obszerność postu. Jednak ja uważam, że nie masz specjalnych argumentów, niż te, jakie do tej pory przedstawiłeś. A że owe „argumenty”, nie są jakieś rewelacyjne, to uważam, że jeśli miąłbyś je powielać na tymże forum w odpowiedzi do mnie, to lepiej, żebyś ich nie używał, bo są one żenujące. Naprawdę – szkoda czasu, i tak nikogo z nas tutaj piszących demaskatorsko o Chemtrails, z pewnością nie przekonasz z kolei do tych swoich teorii.

    No i jeszcze jeden przykład Twego niezrozumienia, jakby nie było, prostych słów, prostych sformułowań. Chodzi o Twe przekonanie, ze ja oczekuję udowadniania czegoś, co NIE ISTNIEJE. A gdzie tak jednoznacznie z moich sformułowań miałoby to wynikać. Zastosowałem tu swego rodzaju hiperbolę, czyli celowo przesadnie zestawiłem dla kontrastu wybitnie szkodliwe smugi, z czymś , co takowym wg Ciebie, miałoby nie być, no bo Ty przecież szerokie i długo utrzymujące się smugi, które zawsze niezależnie od warunków mają mniej więcej tę samą konsystencję i wygląd, i które nie wydobywają się z silników, lecz ze specjalnych dysz, nazywasz ciągle smugami kondensacyjnymi i tworzysz przy tym niby przekonującą meteorologiczną, historyjkę. Jeśli więc demaskatorzy Chemtrails wskazują, że odnośne smugi i chmury to trująca chemia, a Ty twierdzisz, że nie, to w takim razie to udowodnij. Nie pisz bzdur, że to NIE ISTNIEJE, gdyż dowody na Chemtrails, są wyraźne. Nie można mówić , że ich NIE MA, skoro faktycznie są, tylko Ty w swej… nazywasz je smugami kondensacyjnymi, bo Tobie dysze połączone ze specjalnymi zbiornikami, zawsze kojarzą się, jak widać, z silnikami samolotów, a dla mnie i dla wielu innych, jest to wielka różnica. To zrozumiałe, że w smugach kondensacyjnych znajdują się głównie kryształki ludu, z jak i czysta para wodna, co tworzy smugi SZYBKO się rozpraszające. Oczywiście w grę tu wchodzi tez dwutlenek węgla jako proces spalania się paliwa. Tak więc mnie chodziło o to, ze jeśli jesteś taki pewien, że szerokie ciągnące się za samolotami smugi, które nie znikają przez długi czas, to contrails, to wykaż, że zawierają właśnie tę nieszkodliwą parę wodną, czy kryształki ludu (przecież to faktycznie istnieje – temu nie zaprzeczysz!) wykaż tez, że smugi te nie zawierają części tablicy Mendelejewa, a jedynie dwutlenek węgla. To wszystko można wykazać i o to mi właśnie chodziło, kiedy postanowiłem przerzucić ciężar udowadniania na Ciebie samego. A Ty mi strzelasz niepoważny wywód o tym, że kiedyś trzeba było udowadniać, że nie jest się czarownicą – przyrównanie nad wyraz, kiepskie! Ty myślisz, że jak będziesz stosować sarkazm i uszczypliwie będziesz odnosić się do innych, to przydasz sobie tym blasku – nie, nie przydasz!

  149. Waldi Says:

    Jeszcze chciałbym się odnieść co nieco do zaprezentowanych przez Krzyśka, filmików, oraz do Twoich z nimi związanych, niby pobudzających do myślenia, pytań. Filmiki te zawierają wyraźnie uwiecznione dowody na to, że istnieje wyraźna różnica między kondensacją wynikającą z działania silników samolotowych, a celowym wypuszczaniem DODATKOWYCH substancji z zupełnie innych miejsc, niż miejsc, gdzie na stałe znajdują się silniki samolotowe. Na filmie właśnie zostało to uwypuklone, jako „NIENORMALNE”, w przeciwieństwie do tego, co „NORMALNE”, czyli do rzeczywistych smug kondensacyjnych. To fakt, że smugi kondensacyjne nie zawsze są widoczne, ale Chemtrails kiedy tylko się włączy ich wydalanie, jest widoczne zawsze i niemalże na każdej wysokości. Kiedyś pilot dosłownie był tuż nad ziemią i ciągnął za sobą jeszcze pozostałości owych smug, które rzecz jasna nie były smugami kondensacyjnymi, bo nimi po prostu być nie mogły z uwagi właśnie na wysokość, no a przede wszystkim, z uwagi na miejsce skąd się wydobywały. Nie były to silniki, a już parokrotnie przeze mnie wspomniane, specjalne dysze zainstalowane na skrzydłach. Najwyraźniej pilot, lądując zapomniał zamknąć dopływ pewnych związków ze zbiorników, i dosłownie resztki, wydobywały się jeszcze ze wspomnianych dysz. Tu nie trzeba żadnych udowodnień związanych ze składem tych substancji, gdyż wystarczy tylko udokumentowany filmowo sam fakt ich istnienia, który dla człowieka spostrzegawczego i rozsądnie myślącego, jest wystarczająco przekonujący.

    Jeśli zaś chodzi o ten Twój filmik, gdzie piloci w kpiący sposób, -tak mi się przynajmniej wydaje, oceniając tę ich niezbyt czytelną i niezbyt płynną wymianę myśli- mieliby wskazywać na Chemtrails, to jedna wielka żenada. Dla przeciwstawienia można byłoby przytoczyć wypowiedzi wielu innych pilotów, którzy wypowiadają się całkiem poważnie na temat Chemtrails i nie zaprzeczają zupełnie ich rzeczywistemu, szkodliwemu istnieniu – https://youtu.be/72cdaVGDtrY.
    A teraz już na koniec, chciałbym Ci zakomunikować, że nie mam już żadnej przyjemności w odpowiadaniu na ciągle przedstawiane te same zarzuty i niby argumenty z Twojej strony podawane. Można dyskutować z kimś, kto nie neguje oczywistych faktów, nie ignoruje wiele niewygodnych mu wypowiedzi, ale stara się obiektywnie zwracać uwagę na te rzeczy, które rzeczywiście mają miejsce i są wbrew temu, co zawarłeś w swym pytaniu, rzeczywiście NIEPOKOJĄCE.

    Jak już wspomniałem, nie kształciłem się w kierunku poznawczym zjawisk meteorologicznych, ani też nie wiem zbyt wiele o lotnictwie, ale to, co wiem, jak i możliwości obserwacji i wyciągania logicznych wniosków daje mi możliwość zrozumienia i oceny pewnych niepokojących wielu ludzi, zjawisk, jakie zaistniały (a nie istniały ZAWSZE), szczególnie w ostatnich okresach moich obserwacji nieba.
    Oczywiście, jak już kiedyś wspomniałem, nie jestem jakimś wyjątkowym obserwatorem, który na te obserwacje miałby poświęcać większość swego wolnego czasu,. O nie, takim zapaleńcem to znowu nie jestem. Nie rozpatruje też tego typu zagadnień pod kątem tzw. TEORII SPISKOWYCH, gdyż jestem neutralnym politycznie, prawdziwym chrześcijaninem. Moje zainteresowanie tym tematem ma miejsce jedynie dlatego, że jako sumienny Badacz Biblii mam też na uwadze obserwację zjawisk, jakie wiążą się bezpośrednio z moim życiem, jak i życiem całych społeczeństw. Jestem ciekaw tego, jak proroctwa zapowiedziane w Biblii spełniają się wyraźnie na naszych oczach i obserwuję świat właśnie pod tym kątem. Nie jestem jakimś fanatykiem religijnym ani teoretykiem spiskowym, jak to Ty zdawałeś się w pewnych swych wypowiedziach sugerować. Moja wiara jest dobrze i poprawnie ugruntowania i jeśli tylko chcesz możemy i o niej prywatnie trochę sobie porozmawiać, jak i w ogóle poruszyć głębiej to, co jest związane z problematyką ogólnospołeczną. Właśnie na tego typu sprawy ja poświęcam swój wolny czas, który staram się zawsze wykupywać, kosztem spraw naprawdę mniej ważnych, a jakimi niestety, większość ludzi jest wyraźnie pochłonięta. Podejrzewam, że zaliczasz się do ludzi antyreligijnych i nie wierzących w istnienie Boga, więc myślę, że ten temat można byłoby z Tobą poruszyć – ten temat jest chyba najważniejszy i uważam, że głównie nim wszyscy powinni się zajmować, tym bardziej, jeśli mają w związku z nim jakieś wątpliwości, które należałoby rozwiać.
    Pozdrawiam

  150. Bobik Says:

    Będzie krótko 🙂
    Nie interesuje mnie, co o mnie sądzisz i jeszcze mniej interesują mnie Twoje analizy tego co napisałem. Nie rozumiesz tego co między wierszami, chociaż już prościej nie umiem pisać. Jeśli nie odpowiadam na niektóre „argumenty”, to robię to celowo, bo albo już je wcześniej podważyłem,albo to żadne argumenty. Napisałeś jak dotąd ponad 10.000 znaków i nie przedstawiłeś żadnego dowodu w postaci badań rozpylanej substancji, czyli niczego nie wniosłeś do dyskusji,a czytanie Twoich baśni było zwykłą stratą czasu. Nie interesuje mnie w co wierzysz, tylko czy masz dowód w postaci badań. Jak już musisz się opierać na wierze, to proponuję się przerzucić na Latającego Potwora Spaghetti,bo ten ma przynajmniej coś wspólnego z lotnictwem. Jeśli nie masz wiedzy o podstawowych zjawiskach atmosferycznych oraz budowie samolotów i nawet nie zadałeś sobie trudu,żeby się czegoś dowiedzieć, to oszczędź nam następnych tysięcy znaków, jako że jesteś ignorantem z wyboru.

  151. Kama Says:

    Moe są to zwykle smugi. Niebo po nich robi się szare a powinno buc w słoneczny dzień niebieskie

  152. Kama Says:

    To nie są to zwykle smugi. Niebo po nich robi się szare a powinno buc w słoneczny dzień niebieskie. Ka dodatkowo mam bóle kości i głowy a dużo przebywam na świeżym

  153. Waldi Says:

    „Bobik” daj sobie spokój z tym składem – to staje się coraz bardziej żenujące! Nie pamiętam, abyś podawał cokolwiek na temat dysz, a jeśli jednak, to dlaczego nie powtórzysz, skoro o podawaniu dowodów w sensie składu Chemtrails klepiesz niemalże na okrągło, co chwila się powtarzając.

    Poza tym kto dla Ciebie będzie autorytetem i jakie badania będą dla Ciebie miarodajne. Przecież nikt, kto jest aprobującym owo opryskiwanie nieba i podobnie jak Ty twierdzi, że Chemtrails, to zwykłe smugi kondensacyjne, nie będzie takowych badań przeprowadzał. Również nikt bardziej obiektywny tego robić nie będzie, a i Ty z pewnością takich badań i wyników byś i tak nie akceptował, gdyż masz najwyraźniej jakieś tam swoje kryteria oceny tego, co jest poprawnie naukowe. Tym bardziej, nie byłbyś w stanie zaakceptować dowodów tych osób, o których wiesz, że są Tobie przeciwni i nie uznają Chemtrails za smugi kondensacyjne. Więc po co Ci tak na gwałt owe badania, skoro Ty i tak zawsze będziesz mieć co do niech jakieś tam swoje „ale”. Widzisz w tym jakiś sens, bo ja nie.

    Zresztą, coś sobie z daleka przypominam, że były chyba pobierane próbki z wody deszczowej i ich skład z pewnością nie był zadowalający. Sam też nieraz widziałem, jak po obfitych czasem opadach (z zawiesiny chemicznej, bardzo rzadko coś pada poza tłustym kapuśniaczkiem i utrudniającą oddychanie, mżawką, ale czasem zdarzy się, że lunie…), na wierzchu kałuż pojawiał się białawy, lub żółty szum, piana, która z czasem zamieniała się w charakterystyczny proszek o takich samych kolorach, pozostający często na obrzeżach wysychających kałuż. Gdyby tego właśnie proszku wziąć próbki, to bez wątpienia miałbyś to, czego cały czas się domagasz – miałbyś przynajmniej częściowe dowody na to, że z chemicznej zawiesiny rzeczywiście może pojawiać się tylko to, co chemiczne i tym samym także szkodliwe.

    Ty lepiej przestań „liczyć” znaki, a bardziej skup się na treści, jaka przewija się przez to forum, a wtedy dostrzeżesz niemało myśli, z których wyraźnie widać, że ludzie nie są obojętni i dobrze widzą, co dzieje się nad ich głowami. Naprawdę, nie trzeba być jakimś znawcą meteorologicznym, czy mieć dokładną wiedzę na temat lotnictwa, czy też dysponować składem opadających związków chemicznych, aby zauważyć, że to, co NOTORYCZNIE wyprawiają nad głowami SAMOLOTY NATO (nie pasażerskie lecące z punktu „A” do punktu „B”) nie jest czymś normalnym, obok czego można przejść obojętnie. Wyraźną jest w tym pewna powtarzająca się metodyka działania i temu nie da się zaprzeczyć, a wspomniana piana, a później proszek na brzegach kałuż, zaczął się pojawiać właśnie wtedy, kiedy zaczęto coraz częściej zauważać łatające i smużące chemią, natowskie samoloty.
    Właśnie Ty to IGNORUJESZ, więc większego na tym forum (a może i nie tylko na nim….) ignoranta, raczej spotkać nie można. W porównaniu z moją ignorancją można tu zastosować porzekadło: „Przyganiał kocioł garnkowi, ze smoli”. To również można odnieść do Twego zwracania mi uwagi, że słysząc ode mnie o „pluciu” i „deszczu”, poczułeś się ogołocony z szacunku, podczas, kiedy Ty sam o wiele bardziej ogołacasz z szacunku i godności, wielu uczestników tego forum, używając wobec nich jakże niestosownych określeń. W tym porzekadle, ja nawet nie mogę przejmować roli „garnka”, gdyż właściwie cały czas uważam, aby niczym nikogo nie urazić, czy choćby tylko nie okazać szacunku.

  154. Waldi Says:

    Kama, chociaż trochę Ci się urwał ten Twój wpis, to ja jednak i tak wiem o co Ci chodziło i w pełni się z Tobą zgadzam. Tak, niebo powinno być niebieskie, a jeśli miałyby najść na nie chmury, to z pewnością powinno z nich trochę popadać. Na pewno też, owe NATURALNE chmury, z których byłby widoczny deszcz, nie będą miały miejsce zawsze, natomiast te smugi i powstająca z nich zawiesina, niemalże na okrągło zasłania słońce i ogólnie widok pogodnego nieba. Już to jest dowodem samym w sobie, że dzieje się coś niedobrego.
    Odczuwanie tego w sensie zdrowotnym, także jest prawdopodobne, gdyż ja sam faktycznie to odczuwam. Moja choroba, mój chory na boreliozę organizm i jego reakcje, są takim jakby probierzem dla ilości i rodzaju trucizn w danym czasie rozpylonych. I to również jest pewnym dowodem na to, że nie jest to, co nad naszymi głowami się uskutecznia, czymś normalnym i obojętnym dla zdrowia. Nie potrzeba tu żadnego składu, by to stwierdzić i wręcz mieć tego pewność. Domaganie się dodatkowych dowodów w postaci składu, to tak, jakby koniecznie chcieć dotknąć rozżarzonej płyty, aby stwierdzić, że ona rzeczywiście parzy.

  155. Bobik Says:

    Uuu,słabo Waldi, słabo. Skład do podstawa, to początek analizy problemu. Nikogo z rozumem zamiast papki nie interesują rzeczy które Ty uważasz,czy Ty widzisz i jak na nie patrzysz. Wzrok jest g. warty, szczególnie jak nie idzie w parze z wiedzą. Wiara tutaj nie ma mocy. Dysze montuje się w wielu przypadkach-samoloty pożarnicze, opryskujące pola, większość samolotów pasażerskich-zrzut paliwa, instalacje do zbiorników balastowych itd., ale ty wolisz wierzyć zamiast sprawdzić i robić z siebie i innych idiotów. Niestety nie wszyscy dadzą się sprowadzić do twojego poziomu. Podobni do mnie będą pokazywali innym, że jak zjawisko może zaistnieć na więcej niż jeden sposób, to znaczy, że wymaga zbadania który czynnik go powoduje. Niestety dla Ciebie i podobnych społeczeństwo się rozwija, zdobywa wiedzę i przestaje wierzyć byle komu, czy fotom z sieci. Ludzie wiedzą co się dzieje nad ich głowami? Duża część na pewno, ale akurat ci nie są wyznawcami religii chemtrails. Resztę cechuje niezła wyobraźnia i nierzadko choroby psychiczne. Ogołocony z szacunku? 😀 Nie bardzo,raczej rozbawiony 😉 Z innej beczki, tego może nie wiesz,ale pisanie wyrazów z capslock-iem to krzyk, a krzyk jest oznaką słabości..tak że znowu słabo Waldi..słabo. A teraz zamiast mnie zaatakuj problem Waldi, tak dla odmiany.

  156. Waldi Says:

    „Mój Drogi „Bobiku”, nie atakuję Ciebie a jedynie wykazuję, że możesz nie mieć co do pewnych spraw słuszności, choć niezmiennie wydaje Ci się, że ją masz. Natomiast głównie zwracam uwagę na problem, ale Ty jakoś chyba masz znowu trudności z prawidłowym odbiorem moich wypowiedzi i poprawnym ocenieniem mnie i moich działań, albo lubowanie się w tym, by poniżać innych przesłania Ci trzeźwy osąd całej sprawy związanej z nami i z tematem Chemtrails. Zarzeczysz może, że poniżasz… – myślę, że jeśli mimo, iż nie kierujesz się wiarą, jesteś uczciwym człowiekiem, to nie zaprzeczysz. Określanie mnie i innych jako IDIOTÓW, oraz sugerowanie, że jesteśmy chorzy psychicznie, jest wyraXnym poniżaniem i atakiem na osobę a nie na problem. Zatem znowu skutkuje tu cytowane już przeze mnie porzekadło: „Przyganiał kocioł garnkowï…”.

    A żeś się uczepił tego składu… – owszem to podstawa, ale nie w każdej sytuacji i w nie w każdym wynikającym z czegoś, zjawisku, zdarzeniu; nie zwsze jest też konieczne by na niego tak upierdliwie, jak Ty to robisz, się powoływać. Ty powołując się na niego wyraźnie dążysz do zamknięcia ust i odwróceniu uwagi czytających to forum, od głównego problemu, którego wymowę wyraźnie -kierując się zapewne przebiegłością- chcesz osłabiać. Wiedz jednak, że Ci się to nie uda. Nie zdławisz wymowy tego tematu i myśli z nim związanych a prazentowanych tu na tym forum, ani jakimkolwiek poniżaniem, ani też czepianiem się o skład substancji, jak cały czas uwazam, w mniejszym czy większym stopniu szkodliwym, nie od razu, ale po pewnym dłuższym okresie, na pewno – szkodliwym również dla Ciebie samego, choć tego z różnych wiadomych sobie powodów, nie chcesz nawet dostrzegać, albo udajesz, że nie dostrzegasz…

    A zresztą, na temat składu napisałem trochę w popzrednim wpisie – jasno chyba wyraziłem na jego temat swe zdanie i wcale nie jestem skłonny go pomijać w temacie i problmatyce z Chemtrails związanej. Jedynie nie zamierzam bawić się w jego ustalanie, od tego są inni, którzy najpewniej już to zrobili. Ty natomiast powołując się ciagle na niego (skład), pomijasz, wręcz wyraźnie ignorujesz, wiele innych faktów, ktore jeśli już coś o nich wspomnisz, w sprytny sposób traktujesz jako bajanie i przyjmowanie na wiarę (weź przeczytaj sobie w Biblii właściwą definicję wiary, zaisaną w Liście Pawa do Hebrajczykow 11:1, a dopiero oceiaj na tej podstawie PRAWDZIWIE, a nie fanatycznie wierzących ludzi–może poznając tę definicję uświadomisz sobie różnicę, między wiarą, a WIARĄ; między tą wiarą w ujęciu biblijnym, a tą słownikową, która jest wyraźnym antonimem dla wiedzy, a którą pzrejawiają m, in. nominalni chrześcijanie).

    Piszesz, że „rozbawiony”, ale wyraźnie teraz zmieniłeś nastawienie, po moim wpisie, rzecz jasna… w każdym razie poprzednio wyraźnie ześ się z tego powodu na mnie obruszył i z tego też powodu skrytykowałeś moją wiarę, a to bardzo nieładne podejście do sprawy.
    Nieładnym też było z Twojej strony sugerowanie mi, że nie wiem czym charakteryzuje się piszący wersalikami i ponowne niepoprawne ocenienie mnie na tej podstawie. To nie wystawia Tobie dobrej opinii . Nie wskazuje bynajmniej na Twą bystrość w ocenie innych ludzi. Tyle już ze mną korespondujesz, że powinieneś się zorientować, iż j. polski msiał być moim ulubionym przedmiotem, więc powinieneś wziąć to pod uwagę, i szybko się zorientować, iż moje pisanie wersalikami musi być czymś konkretnym spowodowane i ma jakiś sens i bynajmniej nie wynika z braku mojej wiedzy w tego typu zagadnieniach. Ty natomiast zachowując się w ten sposób -jak zwykle nieco uszczypliwie- uukaałeś swój brak bystrości i wiedzy związanej z ojczystym językiem. Dlatego też postaram Ci się krótko tę sprawę wyjaśnić, choć oczywiście nie musiałbym tego robić, a całość tego mego, jakby „niedociągnięcia” zepchnąć na karb mojej choroby, która czasem powoduje, że umysł płata mi figle i popełniam czasem nawet bardzo głupie błędy w pisowni.
    Teraz jednak chcę Ci powiedzieć, iż choroba, jaka czasem potrafi mnie dość mocno ograniczyć, tutaj nie oddziaływała. Wersalikami, gdybym pisał cały tekst, albo przynajmniej większość, to mógłbyś zarzucić mi KRZYKLIWOSC i słabość jednocześnie, ale w tym wypadku, powinieneś się raczej domyślić, że przyczyna takiego pisania musi być zgoła inna. Otóż wiec, że pewne zwroty czy słowa, ja chciałem jakoś szczególnie mocno zaakcentować, podkreślić w tekście ich większe znaczenie. Zawsze stosuję do tego typu podkreśleń, uwypuklającą KURSYWĘ (chyba wiesz, co to jest, a jeśli nie to informuję, że to druk pochyły), ale niestety, tu nie ma takiej możliwości więc zastosowałem wersaliki, które -jeszcze raz powtórze- bynajmniej nie wskazują na krzykliwość, ani na słabość.
    Bywaj zdrów…

  157. Waldi Says:

    Jeszcze coś ważnego przeoczyłem i w ogóle zauważyłem już po opublikowaniu tekstu, że jest w nim trochę braków – konkretnie brakuje niektórych liter w wyrazach, czy można też byłoby znaleźć trochę innych drobnych błędów. Przepraszam, Cię za nie. Wynikły one z tego, iż tekst pisałem na prymitywnej dość klawiaturze dołączonej do ośmiocalowego tabletu, która nie wychwytywała niektórych liter i w dodatku, znajdowałem się na pewnych zabiegach, podczas trwania których, obie ręce miałem częściowo zajęte…

    Piszę więc teraz jeszcze o pominiętej sprawie. Rzecz dotyczy tych nieszczęsnych dysz. I co Ty mi tu biedaku, zademonstrowałeś… Chełpisz się wiedzą i znajomością przedmiotu, a kiedy przychodzi co do czego, to stać Cię jedynie na jakieś szczątkowe wyrwane jakby z kontekstu głównej wypowiedzi wstawki, które w istocie niczego w odnośnej kwestii nie wyjaśniają. Zwróć uwagę na różnice między nami – ja -nie chwaląc się-, kiedy coś wyjaśniam, to raczej staram się to czynić dość szczegółowo i jest to czynione z sensem nawet jeśli w Twoim mniemaniu bajdurzę i kieruje się li tylko samą wiarą – wg Ciebie, w podstawowym jej znaczeniu i definicji słownikowej. Ty natomiast przede wszystkim pomijasz wiele z moich wypowiedzi pomniejszając tym samym ich znaczenie, a jeśli już na coś zechcesz zwrócić łaskawie swą uwagę, to jedynie ma miejsce w Twym wydaniu typowa dla Ciebie krytyka (kąśliwa, ale jednocześnie bezmyślna) i poniżanie (ot, i Twój wysoki poziom, który ma się ponoć różnić od tego niskiego jaki ja i inne jeszcze osoby, prezentujemy…).

    W taki to sposób Ty próbujesz demonstrować swoją siłę zarzucając jednocześnie słabość u mnie tam, gdzie de facto, ona nie występuje. Dużo rzeczy ze mną i nie tylko ze mną związanych, a także z samym zjawiskiem Chemtrails, pojmujesz dość opacznie i chyba robisz to, jak mi się zdaje, celowo i tym samym z pewną też świadomością. Z uwagi na to coraz bardziej zniechęcasz do siebie i pozwalasz mi wyciągnąć chyba słuszny wniosek, iż dyskusja z Tobą jest bezcelowa, gdyż z natury, a także chyba z samej konieczności związanej z celem wystąpienia tu na tym forum, jesteś człowiekiem dość upartym, a przy tym niereformowalnym, gdyż z uwagi na sam główny cel tego Twego zaznaczania swej obecności na forum, MUSISZ takowym po prostu być (w życiu prywatnym, możesz być zupełnie innym – LEPSZYM człowiekiem).

    A wracając do tematu dysz, bo trochę od niego odskoczyłem, to te Twoje wyrywkowe dane nic wielkiego do sprawy nie wnoszą. W żadnym wypadku nie wyjaśniają istnienia dysz w samolotach, nie pożarniczych, czy tych opryskujących pola, ale wyraźnie samolotach WOJSKOWYCH, które należą do NATO. Co innego wydobywa się bowiem z tego typu samolotów w określonych sytuacjach, a co innego z tych wymienionych przeze mnie przed chwilą, czyli samolotów należących do NATO, którym wyraźnie pozwala się wchodzić w naszą przestrzeń powietrzną wyłącznie w celu czynienia fikuśnych smug („znaków na słońcu” a w nocy „na księżycu i gwiazdach” – cytując wspomnianą już Biblię i jej prorocze przesłanie przez wielu, takich jak Ty, ignorowane) nad rejonami, gdzie istnieją mniejsze czy większe skupiska ludzi. To jest namacalne i tu , mój Drogi, wystarczą same oczy i coś, co zowie się doświadczalnością. Wiedza swego rodzaju tez jest tu przydatna, ale nie ta, jaką Ty próbujesz tutaj zabłysnąć myśląc, że odwrócisz uwagę ludzi, którzy zaczynają podejrzewać, co się faktycznie wyprawia nad ich głowami, tylko ta, jaką przedstawił chociażby w swym blogu, Mikołaj Rozbicki i jaką potwierdzają owe „foty z sieci”. Temat Chemtrails, porusza nie tylko M. Rozbicki, ale również wielu innych poważnych i myślących ludzi i to niekoniecznie wierzących, czy praktykujących katolików, których Ty najpewniej uznajesz za „byle kogo” i osoby „z bujną wyobraźnią, nierzadko chorych psychicznie”. A kimże Ty, u licha, „Bobik”, jesteś, że ośmielasz się znowu w tak poniżający i nieprzystojny sposób, oceniać innych tylko na podstawie niektórych wypowiedzi – czyżbyś kreował na jakiegoś psychiatrę, psychologa, czy jeszcze kogoś podobnego? Jeśli tak, to wiedz, że i ci wykształceni panowie, będący reprezentantami współczesnej medycyny i nauki, mogą się… i też często się mylą w ferowaniu swoich diagnoz. Czasem sami pod tym względem (choroby, która wg medycznej nomenklatury, ma taką czy inną nazwę),potrzebują słusznej diagnozy i ewentualnego leczenia.

    Tak więc wypadałoby się wreszcie nad sobą zastanowić, bez względu na cel, jaki sobie obrałeś w uczestniczeniu na tym forum, i stanąwszy przed pewnym „duchowym lustrem” (Jakuba 1:22-24), ocenić siebie oczami tego, który bada wszystkich bez wyjątku. Do tego bez wątpienia potrzebna będzie pokora, ale myślę, że Ty możesz ją w tej kwestii, okazać. Jeśli tak się stanie, to nie tylko będziesz w stanie ocenić siebie jak wypadasz w kontekście samego tematu Chemtrails, i jak wypadają te Twe niby autorytatywne, bo bazujące na wiedzy i nauce, wypowiedzi, ale będziesz w stanie ocenić, jakim jesteś człowiekiem w ogóle i czy Ci czasem czegoś nie brakuje, co należałoby uwzględnić przy tej pokornej samoanalizie, a następnie zastosować w swym życiu. Może całość wpłynęłaby na Ciebie o tyle korzystnie, że uświadomiłbyś sobie w końcu, czym tak naprawdę jest PRAWDZIWA i szczera wiara i … i może w końcu zacząłbyś POPRAWNIE wierzyć odnosząc z tejże wiary wymierne korzyści. Wierz mi – przy tej całej dezaprobacie dla Twych nieciekawych moim zdaniem, zapatrywań na temat tzw. chemicznych smug, i w ogóle tematu związanego z wiarą, ja Tobie życzę pod tym wglądem jak najlepiej i mam nadzieję, że Ty przyjmiesz owe życzenia i uznasz, że mądrze będzie zacząć w końcu rozumieć czym jest prawdziwa wiara i kierować się nią w swoim życiu.

    Oj, coś mi się wydaje, ze się trochę rozpędziłem i w swej szczerości i życzliwości wobec Ciebie (jako człowieka; jako mego bliźniego, a nie przeciwnika „wyznawców Chemtrails”), za bardzo się odkryłem i zbyt otwarcie, jak na pierwszy raz, przekazałem Ci to, co powinni jednak znać wszyscy ludzie, bez względu na swój światopogląd, i co powinni brać pod uwagę w swym urozmaiconym pod każdym względem, życiu. Możliwe, że niektóre z prezentowanych tutaj przeze mnie wypowiedzi mogą okazać się dla Ciebie zbyt trudne do zrozumienia i przyswojenia, wszak język zaprezentowany mimo woli przeze mnie, to tzw. język BIBLIJNY, ale ufny będąc i zdając się na Twa inteligencję, pozwolę sobie mieć nadzieję, że przynajmniej część z tych zaprezentowanych tutaj wywodów, do Ciebie trafi i w jakimś chociaż procencie pobudzi Cię do wyciągnięcia poprawnych, właściwych, i korzystnych dla siebie wniosków. Jeszcze raz – życzę Ci tego z całego serca!
    Pozdrawiam i kłaniam się z szacunkiem. Jeśli zobaczę, że Twoje wypowiedzi dalej będą prezentowały taki sam, jak do tej pory poziom i będą wyraźnie wskazywać na to, że nie zamierzasz się w ogóle nad sobą zastanawiać, tylko dalej chcesz brnąc w to, w co już wdepnąłeś, to wybacz, ale nie będę mieć przyjemności w dalszym dyskutowaniu z Tobą i to bez względu na to, cokolwiek byś zastosował w swych wypowiedziach, jako prowokację do dalszej między nami, konwersacji.
    Trzymaj się, „Bobik” i kłaniam się z szacunkiem.

  158. Bobik, który w duchowym lustrze nie ma odbicia ;) Says:

    W odpowiedziach pomijam wiele z tego co piszesz, bo to po prostu bełkot na rozmydlenie faktu, że nie masz żadnego twardego dowodu na potwierdzenie tej zabawnej teorii 🙂 Czekam na konkret i tu właśnie jest twój i innych problem. Nakręcacie się fotkami i mniej lub bardziej własnymi przemyśleniami, bo tak łatwiej niż podejść do tematu naukowo..chociaż tu akurat wszystkie Wasze „niepodważalne fakty” nawet nie wymagają jakiejś kosmicznej wiedzy, podstawowa wystarczy. Szanuję ludzi potrzebujących opoki ze strony sił wyższych, ale też wymagam od nich szanowania tych, którym takowa jest zbędna do życia. Wiem, że nie mieści im się to w głowach,ale niestety mam to gdzieś i oni muszą to uszanować 🙂
    Daruj sobie te psychoanalizy, bo kiepsko Ci to wychodzi 🙂 Poza tym, nie mierz wszystkich swoją miarką, nie każdy pozwala sobą manipulować, w przeciwieństwie do wyznawców teorii spiskowej.

  159. Waldi Says:

    Oj, „Bobik”, „Bobik”, – Ty nieszczęsny i zadufany w sobie, człowieku! Nazbyt często i niepoprawnie oceniając, przypisujesz mi „bełkot”, co jest już samo w sobie niegrzeczne i przez co pokazujesz, iż brak okazywania przez Ciebie szacunku innym, jest raczej na porządku dziennym. Z kolei jakże wielką zuchwałością z Twojej strony, jest domagania się szacunku od innych, – od tych, którym Ty go właśnie nie okazujesz. Jak do tej pory, podczas naszej konwersacji, ja byłem tym, który takowy szacunek Tobie okazywał, jak więc możesz sugerować, że czegoś takiego z mojej strony jednak nie było – wstydź się!
    Tak więc, chociaż -jak mawiają- na szacunek trzeba sobie zasłużyć,
    to Ty doświadczyłeś go z mojej strony niemało, gdyż często w sposób taktowny i z uznaniem dla Twojej wiedzy i inteligencji, wypowiadałem się o Tobie poprawnie i nigdzie nie dawałem podstaw, byś mógł czuć się zlekceważony, poniżony i obrażony. Ty jednak cały czas postępujesz przeciwnie nie tylko wobec mnie, ale wobec większości na tym forum piszących. Jeśli możesz wysilić się na odrobinę samokrytycyzmu, to spróbuj ocenić teraz samego siebie uwzględniając przedostatnie zdanie w tym akapicie.

    Wbrew temu, co cały czas sugerujesz, z mojej strony i nie tylko, padło już trochę KONKRETNYCH wypowiedzi, które być może nie były tymi, jakich się głownie spodziewałeś, ale zawsze… Ty ich jednak nigdy nie doceniałeś, lekceważyłeś, całkowicie pomijałeś tak, jakby ich w ogóle nie było – rażąca nierzetelność; rażący brak szacunku! Nie oczekuj więc, że my…, że ja, będziemy Cię teraz wielce szanować. Nie, nie będziemy bardziej, niż na to mógłbyś zasługiwać – to powinno być dla Ciebie oczywiste.
    Bynajmniej, nie masz racji – nikogo nie mierzę swoją miarką, chyba że jedynie chciałbym doszukać się w kimś typowych cech człowieczeństwa i podstawowych uczuć, choćby takich, jak tkliwość i łącząca się bezpośrednio z nią, miłość – miłość do bliźniego. Pojęcie może dość wyświechtane przez wielu, w tym przez nie przejawiających tej cechy, obłudników (także religijnych), ale jednak rzeczywiście istniejące i dające obopólne korzyści tym, którzy raczą uwzględniać je w swoim życiu.
    Ukaż mi w jakim sensie i w jaki sposób ja na przykład, miałbym Tobą manipulować. Wybacz, ale Ty sobie wyraźnie kpisz! Osoby bardziej i wyraźnie starającej się dominować nad innymi, oraz narzucającej im swoje mniej czy bardziej naukowe poglądy, na tym forum, poza Tobą oczywiście, chyba trudno byłoby dostrzec.

    Ty tak często starasz opierać się na nauce. Ale czyż nie zastanawiałeś się nigdy nad tym, iż nauka właśnie, zdaje się być często wielce rozczarowującą i jakże niepewną dziedziną badawczą?! Ileż w niej domniemywań, ileż kontrowersji! Oczywiście nie neguję jej rzeczywistych osiągnięć i pożytecznej roli dla większości społeczeństw, niemniej nigdy nie będę – w przeciwieństwie do Ciebie – bezmyślnie się nią zachłystywał; na różny sposób się nią posiłkował po to tylko, by jakoś zabłysnąć przed innymi, jako jej zwolennik i znawca.
    Tak więc, skoro Ty tak nagminnie na tę naukę się powołujesz robiąc z niej niejako „świętą krowę”, to ja postanowiłem ukazać Ci jej prawdziwe oblicze i co nieco na jej temat, napisać.

    Przede wszystkim chciałbym zacząć od podziałów między naukowcami: „Chociaż nie należy odrzucać koncepcji, że nauka jest poszukiwaniem prawdy o świecie, trzeba też uwzględniać psychologiczne i społeczne czynniki, które często w tym poszukiwaniu przeszkadzają” — napisał Tony Morton w referacie „Konflikty w łonie nauki — pobudki i metody naukowców”. Rzeczywiście wydaje się, że na wyniki badań ma nieraz wpływ chęć zdobycia sławy, korzyści finansowe lub nawet poglądy polityczne.
    Już w roku 1873 lord Jessel wyraził zaniepokojenie występowaniem tego zjawiska w procesach sądowych: „Opinie biegłych (…) to opinie ludzi, którzy wydawaniem ich czasem zarabiają na życie, w każdym zaś wypadku otrzymują za nie wynagrodzenie. (…) Jest zatem rzeczą naturalną, że jakkolwiek ktoś byłby uczciwy, jego umysł będzie skłonny sprzyjać osobie, która go zatrudnia, i taką skłonność rzeczywiście daje się zaobserwować”.
    Weźmy na przykład pod uwagę naukowców wykonujących ekspertyzy kryminalistyczne. Pewien sąd apelacyjny wysunął twierdzenie, że zdarza im się przejawiać stronniczość. W piśmie Search zauważono: „Policja potrzebuje ich pomocy i samo to sprawia, iż naukowcy prowadzący badania kryminalistyczne czują się z nią związani. (…) Jako pracownicy państwowi, nieraz dochodzą do wniosku, że ich zadanie polega na pomaganiu policji”. Dalej wspomniano także o rozprawach przeciw Maguire’owi (1989) i Wardowi (1974) o dokonanie w Wielkiej Brytanii zamachów bombowych z polecenia IRA (Irlandzkiej Armii Republikańskiej), rozprawach będących „wymownym świadectwem gotowości niektórych bardzo doświadczonych i skądinąd szanowanych naukowców do odstąpienia od naukowej bezstronności i uznania, że mają obowiązek pomagać prokuratorowi”.
    Inny znany przykład to proces Lindy Chamberlain (Australia, 1981-1982), który posłużył za kanwę filmu „Krzyk w ciemności”. Opinie specjalistów najwidoczniej zaważyły na orzeczeniu sądu na niekorzyść pani Chamberlain, oskarżonej o zamordowanie swej córeczki Azarii. Chociaż matka utrzymywała, że niemowlę zostało zabite przez dzikiego psa dingo, uznano ją winną i skazano na karę więzienia. Po kilku latach znaleziono brudną, zakrwawioną kurtkę dziewczynki i wówczas stwierdzono, że poprzednie dowody wcale nie świadczyły jednoznacznie o winie. Lindy wyszła więc na wolność — niesłuszny wyrok uchylono i przyznano jej odszkodowanie.
    Spory między uczonymi stają się niekiedy bardzo zacięte. Kilkadziesiąt lat temu świat dowiedział się o zarzucie, jaki dr William McBride postawił firmom farmaceutycznym produkującym talidomid. Kiedy ogłosił, iż to lekarstwo, stosowane przeciw porannym mdłościom towarzyszącym ciąży, było przyczyną poważnych deformacji u nie narodzonych dzieci, z dnia na dzień stał się bohaterem. Ale gdy po latach zajmował się innymi badaniami, pewien dziennikarz będący wcześniej lekarzem oskarżył go o fałszowanie danych. McBride został uznany winnym oszustwa naukowego oraz naruszenia etyki zawodowej. W rezultacie skreślono go z rejestru lekarzy w Australii.
    Nie można w tym wszystkim pominąć różnych innych
    NAUKOWYCH SPORÓW.
    Kontrowersje wzbudza ostatnio kwestia, czy pole elektromagnetyczne wywiera szkodliwy wpływ na zdrowie ludzi i zwierząt. Pewne dowody zdają się wskazywać, że nasze środowisko jest wręcz skażone promieniowaniem elektromagnetycznym, emitowanym przez najróżniejsze źródła — od linii wysokiego napięcia po używane w domu komputery osobiste i kuchenki mikrofalowe. Niektórzy twierdzą nawet, iż użytkownikom telefonów komórkowych po latach grozi uszkodzenie mózgu. Inni zwracają uwagę na badania naukowe, sugerujące, że promieniowanie elektromagnetyczne może doprowadzić do choroby nowotworowej oraz śmierci. Na przykład gazeta The Australian informuje: „Jednemu z zakładów energetycznych w Wielkiej Brytanii wytoczono proces o spowodowanie zgonu chłopca, który zachorował na raka podobno dlatego, że w pobliżu jego sypialni przebiegały kable wysokiego napięcia”. Doktor Bruce Hocking, konsultant w zakresie chorób zawodowych z Melbourne, oznajmił, że „dzieci mieszkające w odległości mniejszej niż cztery kilometry od głównych wież telewizyjnych w Sydney zapadały na białaczkę dwa razy częściej niż te z dalszych okolic”.
    Kiedy obrońcy środowiska propagują takie twierdzenia, świat interesów uważa to za „nieuzasadnione sianie paniki”, narażające go na straty rzędu miliardów dolarów. Broni się więc, znajdując poparcie w innych kręgach naukowych.
    Tematem sporów są także zanieczyszczenia chemiczne. Dioksyny bywają określane mianem „najbardziej trujących związków chemicznych wyprodukowanych przez człowieka”. Substancje te — które Michael Fumento opisuje po prostu jako „nieunikniony produkt uboczny w procesie wytwarzania pewnych herbicydów” (Science Under Siege) — niektórzy nazwali „kluczowym składnikiem Agent Orange”. Uwagę opinii publicznej ściągnęły na siebie po wojnie w Wietnamie.
    Pomiędzy kombatantami a przedsiębiorstwami chemicznymi toczyły się istne batalie prawne, a racji każdej ze stron bronili uczeni eksperci, wydający SPRZECZNE opinie.
    Dużo się też mówi o problemach ekologicznych — między innymi o ocieplaniu klimatu ziemi, efekcie cieplarnianym czy niszczeniu warstwy ozonowej (osobiście nie będę teraz oceniać, na ile owe doniesienia są prawdziwe, a w jakim procencie rozmijają się z prawdą…). Na temat zagrożeń środowiska w Antarktyce gazeta The Canberra Times donosi: „Prace badawcze prowadzone na amerykańskiej stacji naukowej Palmer na wyspie Anvers wykazały, iż silniejsze promieniowanie nadfioletowe niszczy niższe formy życia, takie jak plankton i mięczaki, co może negatywnie wpłynąć na kolejne ogniwa łańcucha pokarmowego”. Tymczasem wiele innych badań naukowych wydaje się temu przeczyć i rozpraszać obawy związane z dziurą ozonową i ociepleniem klimatu ziemi.
    Kto wobec tego ma rację? Wygląda na to, że uczeni potrafią dowieść każdego twierdzenia i obalić każdą argumentację. „Klimat społeczny danego okresu decyduje o prawdzie naukowej przynajmniej w takim samym stopniu jak nakazy rozumu i logiki” — oznajmiono w książce Paradigms Lost (Utracone paradygmaty). Michael Fumento tak podsumowuje kwestię dioksyn: „W zależności od tego, kogo słuchamy, wszyscy jesteśmy albo potencjalnymi ofiarami zatrucia, albo potencjalnymi ofiarami zupełnej dezinformacji”.
    Jednakże pewnych głośnych tragedii, do których przyczynili się uczeni, nie da się zbyć byle wyjaśnieniem. Nauka musi zdać z nich rachunek.
    A oto jedna z takich „Straszliwych tragedii”
    W „Orędziu do intelektualistów” opublikowanym 29 sierpnia 1948 roku Albert Einstein snuł rozważania nad ciemniejszymi stronami nauki: „Bolesne doświadczenia uświadomiły nam, że racjonalne myślenie nie wystarcza, by rozwiązać problemy życia społecznego. Wnikliwe badania i wybitne prace naukowe mają często dla ludzkości zgubne następstwa, gdyż (…) owocują powstaniem środków służących masowej zagładzie. To doprawdy straszliwa tragedia!”
    Opublikowana niedawno informacja agencji Associated Press nosiła tytuł: „Wielka Brytania przyznaje się do testowania na ludziach skutków promieniowania jądrowego”. Brytyjskie Ministerstwo Obrony potwierdziło, że eksperymenty takie przeprowadzano na zlecenie rządu niemal przez 40 lat. Jeden z nich był związany z próbnymi wybuchami jądrowymi, których dokonano w latach pięćdziesiątych w Maralindze w Australii Południowej.
    Nazwa Maralinga wywodzi się od aborygeńskiego słowa „grzmot”. Ta odludna okolica stanowiła dla Wielkiej Brytanii idealne miejsce do przeprowadzania eksperymentów naukowych. Sukces pierwszego wybuchu wywołał euforię. W pewnej gazecie ukazującej się w Melbourne informowano: „Kiedy [radioaktywna] chmura rozproszyła się, konwojami ciężarówek i dżipów przyjechali brytyjscy, kanadyjscy, australijscy i nowozelandzcy żołnierze, którzy obserwowali wybuch z ziemianek oddalonych zaledwie osiem kilometrów od miejsca eksplozji. Wszyscy mieli uśmiechnięte miny. Zupełnie jakby wracali z pikniku”.
    Chapman Pincher, autor artykułów o tematyce naukowej w brytyjskim dzienniku Daily Express, skomponował nawet piosenkę zatytułowaną „Wypatrując grzyba atomowego”. Co więcej, członek rządu zapewnił, że próba przebiegła zgodnie z planem i że promieniowanie jądrowe nikomu w Australii nie zagraża. Po latach jednak uśmiechy znikły z twarzy osób umierających wskutek choroby popromiennej, posypała się zaś lawina wniosków o odszkodowania. Nikt już nie ‛wypatruje grzyba atomowego’! A na teren Maralingi do dziś zabrania się wstępu z uwagi na skażenie promieniotwórcze.
    Podobnie przedstawiają się doświadczenia USA z próbami jądrowymi przeprowadzanymi w Nevadzie. Niejeden sądzi, że wchodzą tu w grę nie tyle błędy uczonych, ile interesy polityczne. Robert Oppenheimer, który kierował budową pierwszej amerykańskiej bomby atomowej w Los Alamos w stanie Nowy Meksyk, powiedział: „Decyzja o użyciu bomby wodorowej nie wchodzi w zakres odpowiedzialności naukowca. Spoczywa ona na obywatelach Ameryki i osobach, które ich reprezentują”.
    Ale to nie wszystko, zaistniała też „Tragedia” innego rodzaju…
    Po II wojnie światowej rutynowo zaczęto stosować w medycynie przetaczanie krwi. Nauka okrzyknęła ją środkiem ratującym życie i zapewniła, że jest on bezpieczny. Ale pojawienie się AIDS wytrąciło świat medyczny z błogiego zadowolenia. Rzekomo zbawienny płyn nagle okazał się dla wielu zabójczy. Dyrektor pewnego wielkiego szpitala w Sydney powiedział naszemu wysłannikowi: „Od kilkudziesięciu lat przetaczaliśmy substancję, o której niewiele wiedzieliśmy. Nawet nie znaliśmy wszystkich chorób przez nią przenoszonych. Ciągle nie mamy pojęcia, co jeszcze przetaczamy razem z krwią, ponieważ nie potrafimy przebadać jej na obecność czegoś, czego nie znamy”.
    Szczególnie tragiczne skutki przyniosło leczenie bezpłodności za pomocą pewnego hormonu wzrostu. Kobiety pragnące zaznać radości macierzyństwa uważały tą terapię za dobrodziejstwo. Po latach część z nich z niewiadomych przyczyn zmarła na chorobę Creutzfelda i Jakoba, powodującą zwyrodnienie mózgu. Zaczęły też umierać dzieci, u których tym samym hormonem leczono zahamowanie wzrostu. Okazało się, że naukowcy uzyskiwali hormon z przysadek mózgowych pobieranych z ludzkich zwłok. Widocznie jakaś liczba zmarłych była nosicielami czynnika zakaźnego wywołującego chorobę Creutzfelda i Jakoba, którym zostały zainfekowane całe partie hormonu. Co bardziej zatrważające, część leczonych nim kobiet przed pojawieniem się objawów choroby była krwiodawcami. Istnieją obawy, że ów czynnik zakaźny znajduje się też w obecnych zapasach krwi, gdyż nie ma sposobu na jego wykrycie.
    Rozwój nauki zawsze wiąże się z jakimś ryzykiem. Nic więc dziwnego, że naukę „postrzega się (…) z mieszaniną podziwu i lęku, nadziei i rozpaczy, zarówno jako źródło wielu chorób współczesnego społeczeństwa, jak i nadziei na znalezienie lekarstw przeciw tym przypadłościom” — czytamy w książce Nienaturalna natura nauki.

    A tak między nami – czyż naukowcy to, co projektują, tworzą i co potem poprzez innych propagują odbierając chwałę i uznanie u społeczeństw, sami zdołali wytworzyć?! Czy chwałę, jaką odbierają od ludzi nie powinni w pokorze przypisać raczej komuś wyższemu od siebie, kto rzeczywiście jest autorem wielu tworów ożywionych, jak i nieożywionych?
    „Godzien jesteś, Jehowo, Boże nasz, przyjąć chwałę i szacunek, i moc, ponieważ tyś stworzył wszystko i z twojej woli wszystko zaistniało i zostało stworzone” – Księga Objawienia /Apokalipsy/ wg Jana 14:11. Takie słowa w natchnieniu wyraził wierny apostoł Jezusa Chrystusa, – Jan. Czy miał rację? Czy to, co istnieje, rzeczywiście może Bogu przydać chwały i wzbudzać dla Niego podziw? Ano zobaczmy…

    PEWNEGO dnia w latach czterdziestych XX wieku szwajcarski inżynier George de Mestral wybrał się z psem na spacer. Po powrocie do domu zauważył na swoim ubraniu i w sierści psa mnóstwo rzepów. Zaciekawiony, obejrzał je pod mikroskopem i dostrzegł maleńkie haczyki, które czepiały się różnych powierzchni. Po jakimś czasie wynalazł syntetyczny rzep. Nie tylko de Mestral podpatrywał rozwiązania istniejące w przyrodzie. W Stanach Zjednoczonych bracia Wright obserwowali ptaki w locie, a następnie skonstruowali samolot. Francuski inżynier Alexandre-Gustave Eiffel zbudował wieżę w Paryżu, wykorzystując podstawowe zasady, dzięki którym ludzka kość udowa utrzymuje ciężar ciała.

    Powyższe przykłady dobrze ilustrują, czym zajmuje się biomimetyka — dziedzina nauki, która naśladuje rozwiązania występujące w naturze. Warto by więc jeszcze zapytać: Jak często wynalazcy przypisują zasługę Temu, kto zaprojektował maleńkie rzepy, duże ptaki, kość udową i wszystkie inne błyskotliwe dzieła, które ludzie jedynie imitują w swych wynalazkach? Niestety, w dzisiejszym świecie rzadko kto oddaje Bogu należną Mu chwałę.
    (Psalm 10:4; 14:1). Szanowane osobistości, nawet jeśli podają się za ludzi wierzących, przyczyniają się do tego, że inni przestają okazywać szacunek chwalebnemu Stwórcy wszechświata. Jak do tego dochodzi?
    Wielu uczonych twierdzi, że Boga nie ma. Jak wobec tego tłumaczą istnienie cudów stworzenia, w tym człowieka? Ich powstanie przypisują ślepym mechanizmom ewolucji, którymi rządzi przypadek. Na przykład ewolucjonista Stephen Jay Gould napisał: „Jesteśmy tutaj, ponieważ pewna osobliwa grupa ryb miała dziwacznie zbudowane płetwy, które zdołały się przekształcić w kończyny zwierząt lądowych (…) [właśnie takowe dziwaczne wnioski ludzi niby uczonych, można z powodzeniem uznać za „bajdurzenie”, jakie Ty mnie często zarzucasz] Być może pragnęlibyśmy znaleźć ‚wznioślejszą’ odpowiedź, ale takiej nie ma”. Podobnie wypowiedzieli się inni uczeni — Richard Leakey i Roger Lewin: „Niewykluczone, że gatunek ludzki (…) jest po prostu straszliwym wybrykiem natury”. Nawet ci naukowcy, którzy zachwycają się pięknem i konstrukcją natury, nie zawsze przypisują za to chwałę Bogu.
    Przedstawiając ewolucję jako fakt, niektórzy wykształceni ludzie sugerują, że nie wierzą w nią wyłącznie ignoranci. Jak takie postawienie sprawy wpływa na innych? Przed laty pewien mężczyzna dobrze zaznajomiony z naukami ewolucjonistów przeprowadził wywiady z osobami, które opowiadają się za tą teorią. Potem stwierdził: „Przekonałem się, że większość wyznawców ewolucjonizmu uwierzyła w tę teorię, ponieważ powiedziano im, że wierzą w nią wszyscy inteligentni ludzie”. Rzeczywiście, kiedy naukowcy dają wyraz swym ateistycznym poglądom, odwodzą innych od przypisywania Bogu chwały należnej Mu jako Stwórcy (Przysłów 14:15, 18).
    Ale czy wszyscy tzw. naukowcy rzeczywiście opierają swe wnioski na faktach i niepodważalnych dowodach? Wcale nie! Wszędzie otaczają nas dowody istnienia Stwórcy. Apostoł Paweł napisał: „Jego niewidzialne przymioty — jego wiekuista moc i Boskość — są wyraźnie widoczne już od stworzenia świata [od stworzenia ludzi], gdyż dostrzega się je dzięki temu, co zostało uczynione, tak iż oni [niewierzący] są BEZ WYMÓWKI” (Rzymian 1:20).
    O Stwórcy WYMOWNIE świadczą Jego dzieła. Jak mówi Paweł, od zarania dziejów ludzie mogą dostrzegać w widzialnych dziełach stwórczych dowody istnienia Boga. Co możemy do nich zaliczyć?
    Dowodów istnienia Boga dostarcza na przykład rozgwieżdżone niebo. W Psalmie 19:1 czytamy: „Niebiosa oznajmiają chwałę Boga”. „Niebiosa” — Słońce, Księżyc i gwiazdy — świadczą o mocy i mądrości Boga. Już sama ilość gwiazd jest wprost oszałamiająca. Co więcej, wszystkie te ciała niebieskie poruszają się w przestrzeni kosmicznej, i to nie chaotycznie, lecz zgodnie z precyzyjnymi prawami fizyki (Izajasza 40:26). Czy rozsądnie byłoby przypisywać ten porządek ślepemu trafowi? Co ciekawe, wielu naukowców przyznaje, że wszechświat miał nagły początek. Pewien profesor oświadczył w związku z tym: „Ateiście lub agnostykowi łatwiej jest zaakceptować ideę wszechświata istniejącego wiecznie. Ale wszechświat, który miał początek, wymaga istnienia przyczyny; bo któż mógłby sobie wyobrazić taki efekt bez odpowiedniej przyczyny?”
    Dowody istnienia Boga widzimy także na ziemi. Psalmista wykrzyknął: „Jakże liczne są twe dzieła, Jehowo! Wszystkie je uczyniłeś mądrze. Ziemia jest pełna twych tworów” (Psalm 104:24). „Twory” Jehowy, w tym świat zwierząt, są świadectwem Jego mądrości. Jak padałem wcześniej, sposób zaprojektowania żywych organizmów jest naprawdę zdumiewający i naukowcy często usiłują go naśladować. Można więc jeszcze wspomnieć o kilku dalszych przykładach…

    Badacze chcący skonstruować mocniejsze kaski podpatrują budowę rogów jeleni; inni w celu usprawnienia aparatów słuchowych badają pewien gatunek muchy, który ma wyostrzony słuch; a z myślą o udoskonaleniu konstrukcji samolotów niewidzialnych dla radarów analizują budowę piór sowy. Ale mimo tylu wysiłków człowiek nie jest w stanie doskonale odtworzyć wzorców występujących w przyrodzie. W książce Biomimicry — Innovation Inspired by Nature (Biomimetyka — wynalazki inspirowane przez przyrodę) napisano: „Żywe organizmy robią wszystko, co my byśmy chcieli robić, i nie zużywają przy tym zawrotnych ilości paliwa, nie zanieczyszczają planety ani nie stawiają swej własnej przyszłości pod znakiem zapytania”. Czyż nie widać w tym prawdziwą mądrość?! – WIDAĆ!
    Gdziekolwiek, „Bobik”, nie spojrzysz — na niebo czy na dzieła stwórcze na ziemi — wszędzie ujrzysz przekonujące dowody istnienia Stwórcy (Jeremiasza 10:12). Jednakże wielu naukowców nie dostrzega tych dowodów ‛oczami swego serca’, choć zdumiewa ich budowa i funkcjonowanie tego, co widzą swymi literalnymi oczami (Efezjan 1:18).
    Można by to podsumować następująco: Podziwianie piękna i złożoności przyrody, a przy tym zaprzeczanie istnieniu Wielkiego Projektanta, jest tak nielogiczne, jak podziwianie świetnego obrazu i zaprzeczanie istnieniu artysty, który kawałek płótna zamienił w arcydzieło. Nic dziwnego, że o tych, którzy nie chcą uwierzyć w Boga, napisano, iż „są bez wymówki”!

    O jej! Znowu się rozpisałem! Lecz wierz mi, dużo w tym Twojej „winy”. Ty mnie wyraźnie pewnymi swymi wypowiedziami i dość buńczuczna postawą, wyraźnie prowokujesz do takiego a nie innego postępowania. Uważasz, że moje psychoanalizy Twej zacnej osoby, marnie mi wychodzą… Cóż, nie spodziewam się, abyś miał nagle w tej kwestii być ze mną zgodny. Zawsze możesz powiedzieć, że na temat tych zagadnień wiesz więcej i lepiej ode mnie, bo przecież lepiej niż ja, znasz samego siebie. Ale przecież można tez śmiało powiedzieć, że „najtrudniej jest poznać samego siebie”. Więc jak jest naprawdę… trudno tak do końca powiedzieć. Dlatego też, gdybyś był uważnym czytelnikiem moich wypowiedzi do Ciebie kierowanych i Ciebie tez bezpośrednio dotyczących, to dostrzegłbyś, że na ogół w takich wypadkach ja nic STANOWCZO nie twierdzę, a jedynie przeprowadzając jakaś tam analizę Twoich postaw i zachowań, uznaję hipotetycznie, że Ty MOŻESZ BYĆ tym, a tym, takim czy innym człowiekiem.
    Trzymaj się ciepło! Z mojej strony dyskusję uważam raczej za zamkniętą. Życzę Ci pomyślności wszelkiej i radości z życia, ale nie, nie z uwagi na zbliżające się święta… Nie jestem ani trochę tradycjonalistą, czy zwolennikiem świąt i działań religijnych, które korzeniami sięgają pogaństwa i jako takie nie podobają się Bogu Biblii, czyli prawdziwemu Bogu i Stwórcy o wzniosłym imieniu własnym – Jehowa, lub Jahwe. No bo czy można dla przykładu dopatrzyć się jakiejś wspólnoty z Chrystusem Jezusem oraz zajączkiem i jajkiem… Na siłę, by poprzeć swoje wierzenia, zawsze można jakichś „podobieństw” się doszukać, ale chcąc być w zgodzie z faktami i uczciwie uwzględniać przy tym przekazy historyczne i biblijne, to takiej wspólnoty, doszukać się nie sposób.

  160. Bobik Says:

    Nie bez przyczyny napisałem, że łatwo tobą manipulować 🙂

  161. MIMI Says:

    LECZCIE SIĘ NA NOGI, BO NA GŁOWĘ JUŻ ZA PÓŹNO. wizyta u psychiatry obowiazkowa.

  162. Waldi Says:

    Bobik, nie chciałem już odpisywać z wiadomych powodów. Wyskoczyłeś jednak z tak absurdalnym stwierdzeniem, że nie sposób nie zareagować. Twierdzisz, że mną ktoś manipuluje, a ja Ci powiem, ze już niedługo, wielu będzie w stanie ocenić kto, przez kogo, w jakim celu i z jakim skutkiem rzeczywiście był manipulowany. Natomiast teraz chciałbym abyś ukazał mi chociaż jeden powód w tym moim ostatnim piśmie zawarty, który miałby Ciebie skłonić do wypisywania takich niedorzeczności o manipulacji.

  163. Bobik Says:

    Jesteś świadkiem jehowy, lepszego argumentu na manipulację nie potrzeba 🙂 Kiedyś w liceum mieliśmy kolegę, był ś. j. ponieważ jego rodzice tak chcieli. Dwa lata konstruktywnych rozmów spowodowały, że ten inteligentny, najlepszy uczeń w naszej klasie zaczął oprócz wiedzy, korzystać również z logicznego myślenia i w konsekwencji przestał być ś.j. Tak, to możliwe. Wszystkim nam przypadł do gustu Sokrates, który nie udzielał odpowiedzi wprost na zadawane mu pytania, tylko zadawał pytania ludziom powoli naprowadzając ich na odpowiedzi. To skłaniało do myślenia syntetycznego i w rozwinięciu do myślenia systemowego. Można się szybko wyleczyć z przeświadczenia o bliskim końcu świata i innych zabawnych teorii. Żyje się spokojniej i można poświęcić więcej czasu dla rozwoju własnych możliwości i poszukiwania odpowiedzi na znacznie ciekawsze pytania dotyczące życia, tak że polecam.

  164. Waldi Says:

    Długo zastanawiałem się, „Bobik”, czy cokolwiek jeszcze do Ciebie napisać. Moje wahania były związane głównie z tym, na co Ty już przy pewnej okazji zwróciłeś mi uwagę – to forum NIE DOTYCZY tematyki religijnej. Poza tym, jak widzę, Ty w ogóle nie bierzesz pod uwagę sensu moich wypowiedzi oraz w dalszym ciągu prezentujesz chęci do obrażania mnie i moich uczuć religijnych. Nie uwzględniasz jasnego przesłania zawartego w tych wypowiedziach, choć jawisz mi się, jako człowiek (pewnie dość młody w porównaniu ze mną) inteligentny i wykształcony. Szkoda, że tak na mnie patrzysz i tak nieciekawie oceniasz mnie i moje wyznanie. Utrzymując takie spojrzenie możesz ostatecznie wiele stracić, zamiast zyskać.
    Tak więc biorąc to co powyżej pod uwagę, straciłem już chęć do wypowiadania się na tym forum, a konkretniej, do odpisywania Tobie na coraz to nowsze zarzuty z Twej strony, jakie pojawiają się w Twych wypowiedziach, a które to wypowiedzi wyraźnie nie są do końca przemyślane, aczkolwiek są dość szczere i jednoznaczne w swym wyrazie. I właśnie z uwagi na tę szczerość i jednoznaczność; z uwagi na to, że sam jestem szczery i staram się w sposób jednoznaczny wypowiadać na temat różnych kwestii, pociągnę jeszcze trochę ten temat i w odpowiedzi na Twój ostatni wpis, udzielę Ci jako takiej odpowiedzi.
    Zacznijmy może od sprostowania i małej korekty. Moje wyznanie określa się jako „Świadkowie Jehowy”, jest to nazwa ugrupowania religijnego, a jak powszechnie wiadomo, wszelkie nazwy i imiona piszemy Z DUŻEJ LITERY. Można nie wiadomo jak wielką wzgardę odczuwać do tego czy innego wyznania, ale bez względu na to, zawsze należy starać się pisać poprawnie po polsku, gdyż w przeciwnym razie wystawiamy o sobie nieciekawe świadectwo, a nasze pismo i my sami, wiele przez to tracimy. Tutaj o tyle błąd staje się poważniejszy, o ile w samej NAZWIE wyznania znajduje się jeszcze słowo, które jest wyraźnym IMIENIEM i to imieniem nie byle kogo, bo Stwórcy całego Uniwersum. Tutaj wyraźnie pokazałeś ignorancję i wzgardę, okazałeś się człowiekiem złośliwym, bowiem nie sądzę, abyś był tak ograniczony, by nie wiedzieć, jakie zasady w pisowni obejmuje j. polski. Słabe naciśnięcie zmieniacza wielkich liter, tez najpewniej tu nie wchodzi w grę, gdyż Ty wyraźnie powielałeś tę sprawę, stosując skrót „ś.j.” .

    Cóż, widocznie tak postępują ci, którym „przypadł do gustu” Sokrates, czy inni podobni jemu myśliciele. I właśnie my, Świadkowie, tym się różnimy od Ciebie i Twego pokroju, ludzi, że nasze myślenie opieramy nie na uczoności i „mądrości tego świata”, ale na tym, co mądrego zawiera spisane Słowo samego Boga. Nas interesuje przede wszystkim MYŚLENIE samego Boga, Jehowy, a także nie jest nam obcy „umysł chrystusowy”. Jezus Chrystus był MISTRZEM w zadawaniu pytań i naprowadzaniu słuchaczy na właściwy sposób myślenia i wyciągania stosownych wniosków, co powinno być Tobie wiadome, o ile wysiliłeś się na tyle, by w ogóle przeczytać cokolwiek z Biblii, a przede wszystkim „Cztery Ewangelie”. Czyli można powiedzieć, że to, czym tak bardzo zachłystywałeś się wczytując się w nauki Sokratesa, było nieobce Mistrzowi Chrystianizmu i jestem przekonany, że w jego wydaniu było nawet skuteczniejsze.
    Dlatego ja wolę być wierny temu, co prezentuje i do czego zachęca nas w sensie analitycznego a także systemowego myślenia, i w ogóle myślenia LOGICZNEGO, sam Jehowa Bóg i Jego Syn, Jezus Chrystus, a nie stricte LUDZCY myśliciele. Oczywiście, my jako ludzie i tym bardziej w aktualnym stanie niedoskonałości, nigdy nie będziemy w stanie poznać zupełnie sposobu myślenia naszego Boga i Ojca, gdyż Jehowa myśli zupełnie inaczej niż my. Za pośrednictwem proroka Izajasza powiedział Izraelitom: „Wasze myśli nie są moimi myślami ani moje drogi waszymi drogami”. Następnie zilustrował to przykładem: „Jak niebiosa przewyższają ziemię, tak moje drogi przewyższają wasze drogi, a moje myśli — wasze myśli” (Izajasza 55:8, 9).
    Czyżby to oznaczało, że nie należy nawet próbować zrozumieć sposobu myślenia Jehowy? Wręcz przeciwnie. Co prawda nigdy nie pojmiemy w pełni wszystkich myśli Boga, jednak Biblia zachęca nas do nawiązania z Nim „zażyłej więzi” (odczytaj sobie może, jeśli posiadasz Biblię -a każdy wykształcony człowiek powinien ją posiadać- Psalm 25:14, oraz Księgę Przysłów 3:32). W tym celu musimy z docenianiem analizować poczynania Jehowy ukazane w Piśmie Świętym (Psalm 28:5). Musimy też poznawać „umysł Chrystusowy”, gdyż Chrystus jest „obrazem niewidzialnego Boga” (1 do Koryntian 2:16; List do Kolosan 1:15). W miarę jak poświęcamy czas na wnikliwe studiowanie relacji biblijnych, zaczynamy lepiej dostrzegać przymioty Jehowy oraz rozumieć JEGO sposób myślenia.
    Sposób myślenia Jehowy, a także Jego Syna, Chrystusa, z całą pewnością nie ma nic wspólnego z cynizmem, tak jaskrawo uwypuklanym u zwolenników Sokratesa, – u jego uczniów i następców. Jednym z jego uczniów, jak zapewne wiesz, był Antystenes. To właśnie on wraz z innymi, stanowił silną grupę cyników, których sposób postępowania, Ty wyraźnie naśladujesz, co przewija się niemalże we wszystkich Twych komentarzach, jakie udzieliłeś już na tym forum. Możesz sobie uważać, myśleć i postępować jak chcesz, ale Twoje podejście na pewno nie zmieni MOJEGO myślenia. Mogło Tobie się udać z moim duchowym bratem, -o ile historia ta nie jest wymyśloną a ja uważam, że raczej nie jest-, ale na mnie samego i wielu innych moich braci, takie osoby, jak Ty, na pewno nie wpłyną w taki sposób, by odwrócić nas od poznanych prawdziwych ścieżek Boga i od JEGO sposobu myślenia, choć Jego duchowy przeciwnik jest istotą nad wyraz potężną i silnie zwodzącą i oczywiście nie kieruje się mądrością Stwórcy. Natomiast „mądrość tego świata [podległego Szatanowi] jest u Boga GŁUPSTWEM”, toteż niebawem Bóg „zniweczy mądrość mędrców”. Napisano bowiem w Piśmie: „’Sprawię, że zginie mądrość mędrców, i odtrącę inteligencję intelektualistów’. Gdzież jest mędrzec? Gdzież uczony w piśmie? Gdzież uczestnik dysput tego systemu rzeczy? Czyż Bóg nie obrócił mądrości świata w głupstwo? Skoro bowiem w mądrości Bożej świat nie poznał Boga przez swą mądrość, Bóg uznał za dobre, by przez głupstwo tego, co jest głoszone, wybawić wierzących”. Dlatego o nas Świadkach, można powiedzieć dalszymi słowami Pawła: „Widzicie bowiem, bracia, jak was powołał, że powołano niewielu mądrych na sposób cielesny [wg „mądrości tego świata”], niewielu mocnych, niewielu szlachetnie urodzonych; lecz Bóg wybrał właśnie to, co głupie u świata, by zawstydzić mędrców, i Bóg wybrał to, co słabe u świata, by zawstydzić to, co silne, i Bóg wybrał to, co nieszlachetne u świata, – to, na co się patrzy tylko z góry, i to, czego nie ma wybrał Bóg, by obrócić wniwecz to, co jest, aby żadne ciało [żaden człowiek] nie chełpiło się wobec Boga” (1 List do Koryntian 1:19-29).
    Tak więc, kiedy przyszłoby nam W SWYCH myślach rozważać działania i myśli Jehowy, to powinniśmy wystrzegać się skłonności do oceniania Go według ludzkich standardów, choćby takich, jakie prezentował Sokrates i jemu podobni. Do skłonności tej nawiązują słowa Boga zapisane w Psalmie 50:21: „Mniemałeś, że na pewno się do ciebie upodobnię”. Ponad 175 lat temu pewien biblista oznajmił: „Ludzie są skorzy do sądzenia Boga wedle siebie. Mniemają, że podlega on prawidłom, których przestrzeganie sami uważają za słuszne”.
    Nie wolno nam patrzeć na Jehowę Boga przez pryzmat własnych norm i oczekiwań. Dlaczego? Ponieważ z naszego ograniczonego, niedoskonałego punktu widzenia, niektóre poczynania Boże opisane w Biblii mogłyby się wydawać nie do końca właściwe. Taki błędny sposób myślenia przyjęli starożytni Izraelici. W rezultacie zaczęli mylnie oceniać sposób traktowania ich przez Jehowę. Dlatego On im oznajmił: „Wy zaś powiecie: ‚Droga Jehowy nie jest słuszna’. Posłuchajcie, proszę, domu Izraela. Czy moja droga nie jest słuszna? Czyż to nie wasze drogi nie są słuszne?” (Ezechiela. 18:25).
    Aby uniknąć takiej pułapki, trzeba pamiętać, że nasz punkt widzenia jest zawężony, a czasami wręcz wypaczony. Fakt ten musiał uznać Hiob. Gdy spadły na niego nieszczęścia, pogrążył się w rozpaczy i zaczął skupiać na sobie. Stracił z oczu ważniejsze kwestie. Ale Jehowa Bóg życzliwie pomógł Hiobowi spojrzeć na sprawy z szerszej perspektywy, ZADAJĄC MU PONAD 70 PYTAŃ. Mąż ten nie potrafił na nie odpowiedzieć, dzięki czemu uświadomił sobie, jak niepełne było jego zrozumienie, i pokornie dał się skorygować (odczytaj sobie Hioba 42:1-6).
    Wszystko, co dotyczy poznania, a w szczególności poznawania Prawd pochodzących od Boga i z Nim wyraźnie związanych, musi być powiązane z taka cechą, jaką jest POKORA, jeśli komuś jej brakuje, to z pewnością Prawdy nie pozna, gdyż za każdym razem będzie odrzucać jej prezentacje, jak i same możliwości poznania.
    A tak szczerze, „Bobik”, kim Ty właściwie jesteś, jeśli chodzi o Twój światopogląd, o Twoje idee. Do tej pory, -zanim przeczytałem ten ostatni Twój wpis-, jawiłeś mi się jako ktoś w ogóle nie wierzący w istnienie Boga i odrzucający wszelką religię, a tutaj, proszę – Sokrates i jego nauki, jego RELIGIA! Zdawałeś mi się więc być człowiekiem niewierzącym i źle odnoszącym się do… np. do katolików, i sarkastycznie traktującym ich nauki, ale przecież na pewno wiesz, iż sam Sokrates był zwolennikiem religijnej nauki o „NIESMIERTELNOŚCI duszy ludzkiej”, którą także propagował jego uczeń, Platon, a która to nauka jest też dominującą pośród wielu tzw. chrześcijan z kotlikami na czele.
    Dla katolików i w ogóle dla nominalnego chrześcijaństwa, jest typowym również oddawanie się filozofii i jej nierzadko trudnym, tudzież dziwacznym pojęciom. Przecież to na jej podstawie, w oparciu o nią i w ogóle naukę, ukuto termin – TeoLOGIA. Słowa „filozofia” i „filozof” występują w Chrześcijańskich Pismach Greckich tylko po jednym razie (Kolosan 2:8; Dz.Ap. 17:18). Kiedy Paweł pisał do zboru w Kolosach w Azji Mniejszej, niektórym tamtejszym chrześcijanom najwyraźniej groziło, że padną ofiarą „filozofii i pustego zwodzenia według tradycji ludzkiej”. Cechą narodową Greków, przynajmniej w późniejszym okresie dziejów, była dociekliwość i szczególne zamiłowanie do rozmów i dyskusji o rozmaitych nowinkach (Dzieje 17:21). Starali się rozwikłać niektóre podstawowe zagadnienia dotyczące życia i wszechświata, posługując się ludzką logiką (i spekulacjami). Z tego względu uważali się za elitę intelektualną ówczesnego świata. W Liście 1 do Koryntian Paweł przyłożył właściwą miarę do takiej człowieczej mądrości i kultu rozumu, gdy napisał m.in.: „Jeżeli ktoś wśród was myśli, że jest mądry w tym systemie rzeczy, niech się stanie głupi, aby móc się stać mądrym. (…) ‚Jehowa wie, że rozważania mędrców są daremne’” (1Ko 1:17-31; 2:4-13; 3:18-20). Niemniej z dzieł mędrców greckich wynika, że mimo wszelkich filozoficznych dysput i rozważań nie znaleźli niczego, co mogłoby stanowić rzeczywistą podstawę nadziei. Profesorowie J. R. S. Sterrett i S. Angus zaznaczyli: „Żadna spuścizna literacka nie zawiera tak rozdzierających lamentów nad troskami życiowymi, nad przemijaniem miłości, zwodniczością nadziei i nieuchronnością śmierci” (Funk and Wagnalls New Standard Bible Dictionary, 1936, s. 313).
    Za czasów ap. Pawła większość pojęć filozoficznych (epikurejczycy, stoicy, sofiści, cynicy), wyraźnie była sprzeczna z ideą Chrystianizmu i kolidowała też wyraźnie z mądrością Boga. Uważano, że szczęście polega na życiu zgodnym ze wskazaniami rozumu i że nic poza tym się nie liczy. Także modnym było podejście do życia, które apostoł Paweł określił słowami: „Jedzmy i pijmy, bo jutro pomrzemy”. Poza pewnymi założeniami filozoficznymi, które obecnie można uznać za korzystne, ogólnie filozofia, jaka funkcjonowała za czasów pierwszych chrześcijan i jaka funkcjonuje współcześnie, jest dziedziną, jak wspomniałem, dość pogmatwaną, a zasady jej nie do końca są poprawne. Dlatego nic dziwnego, że ap. Paweł przestrzegał przed nią chrześcijan w Kolosach, mówiąc, aby nie dali się jej zwieść, chociażby tak, jak dał się zwieść już całkiem współcześnie nasz brat, a Twój kolega z liceum, który posłuchał Ciebie i wykładni filozoficznej, jaką mu zapewne z przekonaniem zademonstrowałeś (List do Kolosan 2:8). Udało się to Tobie najpewniej dlatego, że, jak podkreśliłeś, był on Świadkiem dlatego, że tak chcieli jego rodzice. W istocie, czasem zdarza się, że w sercu danego, młodego sługi Bożego, nie ma zbyt mocno zakorzenionej prawdy, a istnieje JEDYNIE wiedza, która częstokroć okazuje się nie wystarczającą do tego, by cały czas trwać w Prawdzie Bożej. Dlatego tak ważna jest rola rodziców, by zakorzeniać w odpowiedni sposób prawdy ze Słowa Bożego w serca swych dzieci, aby ci później nie dali się zwieść duchowemu przeciwnikowi Bożemu i jego matackim świeckim naukom – naukom, m.in. filozoficznym! Jak wspomniałem, filozofia, poza pewnymi korzystnymi swymi sformułowaniami, jest dość pogmatwaną w swych dziwnych pojęciach. Nic dziwnego więc, że różnie się o niej różni ludzie wypowiadają. W tym momencie przypomina mi się jedna taka, nieco humorystyczna wypowiedź, będąca swoistą definicją filozofii, którą kiedyś usłyszałem, a która mimo tej pewnej dozy humoru, ukazuje jednak dość dokładnie zawiłość i niemożliwość dokładnego zbadania pewnych filozoficznych twierdzeń. A oto i ta „definicja”: „Filozofia jest jak szukanie czarnego kota w ciemnym pokoju przez dziurkę od klucza, z silnym przeświadczeniem, że go tam w nim w ogóle nie ma…” .
    Może jeszcze, już tak zupełnie na koniec odniosę się do Twojej następującej wypowiedzi: „ Można się szybko wyleczyć z przeświadczenia o bliskim końcu świata i innych zabawnych teorii. Żyje się spokojniej i można poświęcić więcej czasu dla rozwoju własnych możliwości i poszukiwania odpowiedzi na znacznie ciekawsze pytania dotyczące życia(…)”. A powiedz mi – jak Ty rozumiesz owo sformułowanie: „koniec świata”? Czymże dla Ciebie jest świat, który miałby się skończyć i jak ten jego koniec miałby wg Ciebie, wyglądać” Oczywiście zakładam, że NIE WIERZYSZ w jakikolwiek koniec, ale niewiara nie wyklucza przecież pojmowania i widzenia czegoś w taki czy inny sposób, jaki mógł wryć się w Twoją wyobraźnię na bazie rozmów i poznawania poglądów ludzi wierzących. A swoją drogą to mogę Cię zapewnić, że koniec świata w sensie, jakim my go pojmujemy, wcale nie wiąże się dla nas z jakimś wielkim niepokojem, a wręcz przeciwnie – wielce jesteśmy uradowani tym, że w ogóle ów koniec nastąpi. Jesteśmy niesamowicie SPOKOJNI wiedząc, że Jehowa, nasz Bóg, jest Bogiem miłości i sprawiedliwości, i nic, co miałoby być okrutne i trwożące w swej wymowie, Z JEGO akurat ręki, nas nie spotka. Oczywiście, jeśli pozostaniemy mu cały czas wierni, a nie tak jak ten Jego były sługa, a nasz duchowy brat, a z kolei Twój kolega z liceum, który był skłonny ulec temu, co propaguje przeciwnik Boga pośród ludzi żyjących w świecie, nad którym dzierży on z przyzwolenia Boga swą wielką władzę.
    Pozdrawiam Cię „Bobik” i życzę Ci owocnego pomyślunku, nie tylko i nie koniecznie, filozoficznego…

  165. Waldi Says:

    Aha, jeszcze mi się coś ważnego przypomniało, a co Ty poruszyłeś, zarzuciłeś mi/nam/ w swym piśmie. Chodzi o „manipulację”. Mogę Cię z całą stanowczością zapewnić, że ani mną nikt nie manipuluje, ani też ja nie stosuję manipulacji wobec kogokolwiek. Może przypomnijmy sobie w tym miejscu definicję słownikową wyrażenia – „manipulacja”. Oto ona:
    „Manipulacja, to kierowanie kimś bez jego wiedzy; posługiwanie się kimś lub czymś dla osiągnięcia określonych celów (…) Manipulacja językowa – nieuczciwe posługiwanie się językiem w celu wywarcia określonego wpływu na ludzi, np. przez świadome używanie wyrażeń niejasnych lub niejednoznacznych”.

    Mogę Ci szczerze powiedzieć, że wbrew obiegowym opiniom osób, które nie są nam nazbyt przychylne, żaden świadek Jehowy, nie jest NIEŚWIADOMYM tego, co dzieje się w organizacji Bożej, a konkretnie w jej widzialnej części, jaka funkcjonuje na tej naszej, a właściwie, Bożej, planecie. Przed nami się niczego nie skrywa, a o większości działań „Ciała kierowniczego”, jesteśmy na ogół dość dokładnie informowani i zaznajamiani z nimi. Ma tu miejsce wyraźna różnica w porównaniu z wieloma denominacjami zwanych Kościołami, gdzie faktycznie stosuje się wyraźną wobec większości, manipulację, jednak ta większość, co zrozumiałe, nie jest tego świadoma. W odniesieniu do takiego stanu, można by było posłużyć się takim oto cytatem: „Religia dla ludzi niewykształconych jest prawdą, dla wykształconych kłamstwem, a dla rządzących narzędziem”.

    Oczywiście można tu mówić li tylko o religii FAŁSZYWEJ, jaka, – obok wielkiej polityki z militaryzmem, oraz wielkiego handlu i komercjalizmu z nim związanego – jest wyraźną częścią składową świata podległego Szatanowi (Szatan, to nie żaden mityczny stwór z rogami i kopytem, ale potężna i niesamowicie inteligentna istota duchowa – energetyczny byt, zwany w Biblii, aniołem; w tym wypadku – zbuntowanym odstępczym i jakże przebiegłym, aniołem!) – 2 List do Koryntian 4:4. Tak, w tym jego świecie, dla którego stał się on „bogiem”, czyli potężnym władcą, ma miejsce ciągła manipulacja. Zawsze ktoś kimś manipuluje, gdyż największym manipulantem jest właśnie sam Szatan (imię, które z hebrajskiego znaczy „przeciwnik”), Diabeł (imię od greckiego słowa „diabolos” – „kłamca, oszczerca”).

    Jednak wg zapowiedzi Chrystusa, miało w pewnym okresie, nastąpić zebranie chrześcijańskiej „pszenicy”, spośród diabelskiego „chwastu”. Innymi słowy miano dokonać wyraźnego oddzielenia Prawdy od fałszu religijnego. Stało się to szczególnie widoczne w okresie, kiedy Jezus zaczął jednoczyć obok siebie pierwszych swoich naśladowców, przed którymi nie miał żadnych tajemnic, i którym przekazywał najróżniejsze informacje, jakie tylko na dany czas byli w stanie sobie przyswoić. Nie było w tym żadnej manipulacji!!! Ostatecznie to nie on korzystał z ofiarności swych uczniów, których zebrał i oddzielił od szatańskiego świata pełnego fałszu, ale sam gotów był ponieść największą ofiarę w sensie ich odkupienia, czyli oddać za nich i za wielu innych ludzi, swoje życie – życie bezgrzesznego człowieka, który tym swoim życiem pokazał naprawdę, jaką Osobą jest Jego niebiański Ojciec – sam Bóg i Stwórca, Jehowa.

    Zatem, mój Drogi „Bobiku”, dobrze byłoby się trochę wpierw zastanowić zanim wyda się zbyt pochopnie osąd na czyjś temat. Czasem samo zastanowienie nie wystarczy, i trzeba by wtedy nabyć nieco więcej PRAWDZIWEJ wiedzy z całkiem poprawnego źródła, czego ci na przyszłość bardzo szczerze życzę.

  166. Bobik Says:

    1.Według litery prawa art.196 K.K. nie obraziłem niczyich uczuć religijnych. Jestem na to wyczulony, więc się już przestań wygłupiać.
    2.Młody to ja jestem, ale niestety już tylko duchem, więc znowu pudło.Inna sprawa,że wiedza nie idzie w parze z inteligencją, tym bardziej z wiekiem, wiec nie wiem po co w ogóle o tym wspominasz. Takie podejscie działa zdecydowanie na twoją niekorzyść.
    3.Kwestie na które odpowiadasz nie mają nic wspólnego z tematem tego forum, raczej z forum science fiction.
    4.Podstawowa różnica między nami jest taka,że nie prowadzę tu agitki religijnej, tak ja ty. Ponad to będę pisał imiona i nazwy własne tak jak będzie mi wygodniej, albo tak jak na to moim skromnym zdaniem zasługują.
    5.Po następnym akapicie mogę tylko dodać- no cóż, jakiego boga sobie wymyśliliście, takiej jakości wypowiedzi później musimy czytać. Po już któryś raz polecam własne myślenie, podstawy dobrego postępowania masz już w dekalogu.Jeśli ktoś ci musi tłumaczyć, co oznacza te 10 prostych zasad na kilkuset stronach i podczas zborów, no to już mi się przedstawiłeś.
    Dla zaspokojenia twojej ciekawości jestem inżynierem, ale też studiowałem historię sztuki, tak z zamiłowania. Tam poznałem nie jeden przekład Biblii Tysiąclecia, ale też Wulgatę i przekład ks.Jakuba Wujka, które porównywaliśmy, również po łacinie. Nie bez powodu pisałem,żebyś sobie odpuścił te wklejki reliligijne, bo tu czekamy na twarde dowody na chemtrails, a nie dowód twojej wiary.
    6.Widzę, że sobie tu z kolegami zrobililiście poletko do werbowania 🙂 No więc nie ze wszystkimi to przejdzie, sekciarskie sztuczki na mnie nie działają 😉 Was też dobrze poznałem i w Nadarzynie i w Ursusie 😉
    W sumie niezły pomysł, tutaj jest wielu przerażonych i zagubionych w dzisiejszym świecie, których łatwo „wciągnąć do społeczności”. Swoją drogą, to bardzo ciekawy temat z socjologicznego punktu widzenia.

    Moi drodzy wyznawcy teorii spisku, zastanówcie się przez chwilę dlaczego właściwie wierzycie w te teorie. Zapewniam was, że jak byście nie kombinowali, to odpowiedzią będzie zwykły strach. Boimy się tego,czego nie znamy, dlatego poznawajcie i uczcie się, żeby inni nie mogli was wykorzystywać. Jak sami wywnioskujecie z poprzednich wypowiedzi, ludzie którzy będą was chcieli wykorzystać i wciskać kit, będą was przekonywać, że nauka jest wam niepotrzebna i wręcz stanowi zagrożenie. Takie ogłupianie ma tylko spowodować,że będzie łatwiej wami sterować. I to akurat nie jest teoria spisku, to stary jak świat sposób kontroli. Nie dajcie się nabrać.
    Powodzenia

  167. Waldi Says:

    „1.Według litery prawa art.196 K.K. nie obraziłem niczyich uczuć religijnych. Jestem na to wyczulony, więc się już przestań wygłupiać.”

    W tym wypadku, to Ty się wygłupiasz, czy też wygłupiłeś się „wyjeżdżając” nagle i aż z artykułem KK. Pisząc o obrazie uczuć, nie twierdziłem przecież, że Ty akurat mnie tym, co zaprezentowałeś, jakoś szczególnie obraziłeś, co mogłoby kwalifikować się jako wykroczenie względem Prawa. Bynajmniej, – gdybym się faktycznie czuł obrażony, to bym się zupełnie zniechęcił do Ciebie, wyraźnie tez bym Ci to zakomunikował, a gdybym NIE BYŁ Świadkiem, to z pewnością solidnie bym Cię za to i owo obsztorcował. Jednak ja cały czas -czemu nie powinieneś zaprzeczyć- odnoszę się do Ciebie dość poprawnie i z szacunkiem i pewną dozą życzliwości. Jedyne, co mógłbyś mi zarzucić, to szczerość mych wypowiedzi, o ile wg Ciebie mogłoby coś takiego być odbierane jako nieprawidłowość i wadę. Z całą pewnością nie jestem człowiekiem złośliwym i tym samym złośliwie demonstrującym swą obrazę, czego raczej nie można byłoby powiedzieć o Tobie i Twych ciągłych kąśliwych uwagach kierowanych do uczestników tego forum, do mnie, a ostatnio w odniesieniu do mego wyznania religijnego.

    Kiedy więc pisałem o obrażaniu mnie, czy mych uczuć, to jedynie wskazałem, że Ty przejawiasz ku temu skłonności, a nie że faktycznie mnie obraziłeś. Poza tym powinieneś wiedzieć, że obrazić można kogoś słowem czy postępowaniem, niekoniecznie przy tym łamiąc jakiś przepis prawny. Osobiście mogę stwierdzić, że byłem już nieraz OBRAŻANY przez różnych ludzi (moje wyznanie i uczucia również mogły zostać obrażone) i to nieraz w sposób, jaki rzeczywiście można byłoby podciągnąć pod odpowiedni artykuł KK, ale czy faktycznie CZUŁEM się obrażony…
    No właśnie, mogę stwierdzić z całą stanowczością, że jako prawdziwy chrześcijanin, nie trzymam w swym sercu urazy ani też jej nigdy NIE DEMONSTRUJĘ, co może nie zawsze jest dobre, gdyż przez to ludzie nie wiedzą, że mogli mnie w jakiś sposób urazić. Niemniej boli mnie to, że w różnych okolicznościach, ludzie, którzy kierując wobec mnie jakieś tam swoje uwagi i zarzuty związane z religią i Bogiem, w rzeczywistości obrażają nie mnie, ale właśnie Jego. Jeśli np. odnoszą się ze wzgardą do Jego świętego imienia, co zdarza się bardzo często, to jak myślisz – kogo w ten sposób obrażają?

    „2.Młody to ja jestem, ale niestety już tylko duchem, więc znowu pudło.Inna sprawa,że wiedza nie idzie w parze z inteligencją, tym bardziej z wiekiem, wiec nie wiem po co w ogóle o tym wspominasz. Takie podejscie działa zdecydowanie na twoją niekorzyść.”

    Dlaczego – „pudło”? Wyraźnie nie czytasz mych wypowiedzi ze zrozumieniem. Pisałem jednak dość wyraźnie, że chodzi o wiek W PORÓWNANIU ze mną. A czy Ty znasz mój wiek? Nie podawałem go przecież… Poza tym już któryś raz wysnuwasz jakieś tam swoje niestosowne wnioski na podstawie pewnych moich ZAŁOŻEŃ, – wnioski, w których Ty wyraźnie przypisujesz mi coś, co ja miałbym stwierdzać NA PEWNO. A ja właśnie założyłem jedynie, że możesz być młodszy ode mnie. Twoje uświadamianie mnie co do wiedzy i inteligencji, też tu nie było trafione, gdyż ja określenia „inteligencja”, użyłem jedynie w kontekście umiejętności oceniania i wychwytywania sensu cudzych wypowiedzi, w tym przypadku moich, i nie uzależniałem tego akurat od wieku, o którym wspomniałem jedynie mimochodem, ciekawym będąc tego, czy cały czas mam kontakt z osobą młodszą lub starszą ode mnie – to wszystko. Który więc z nas, gdyby uwzględnić brak zrozumienia tej sprawy, wypadł tak naprawdę NIEKORZYSTNIE…

    „3.Kwestie na które odpowiadasz nie mają nic wspólnego z tematem tego forum, raczej z forum science fiction.”

    Przecież ja wyraźnie na początku stwierdziłem, że mam świadomość tego (z tego też powodu wyraźnie WAHAŁEM SIĘ, czy w ogóle udzielać Ci tej odpowiedzi), że to forum nie jest poświęcone tej tematyce, jaką akurat przyszło mi, momentami dość obszernie, poruszać, więc po co mi zwracasz na to uwagę. Jeśli tematyka, jaką poruszam kojarzy Ci się z fikcją, czy fantastyką naukową, to znaczyłoby to, że Ty sam piszesz podobnie, bo ja niczego innego nie czynię, jak tylko odpowiadam szerzej… rozwijam bardziej zagadnienia, jakie Ty właśnie poruszasz.

    „4.Podstawowa różnica między nami jest taka,że nie prowadzę tu agitki religijnej, tak ja ty. Ponad to będę pisał imiona i nazwy własne tak jak będzie mi wygodniej, albo tak jak na to moim skromnym zdaniem zasługują.”

    „Agitka religijna”… – dobre sobie! Nawet o tym nie pomyślałem, abym miał tu kogokolwiek agitować. Po prostu temat wyłonił się, na co powinieneś raczej zwrócić swą uwagę, całkiem PRZYPADKOWO, a chyba przyznasz, że zjednywanie zwolenników, w tym wypadku do wyznania religijnego, jest raczej kwestią wiążącą się z planowanym działaniem. Ale nie tylko. Istotą sprawy są również same AGITACYJNE sformułowania i częstość ich występowania. Czy ja tu kogokolwiek namawiałem do tego, aby stał się świadkiem Jehowy, Boga, którego uznaję za Stwórcę wszechrzeczy? Jedyną osobą, z jaką tak otwarcie odważyłem się polemizować na wyłaniające się MIMO WOLI tematy religijne, jesteś Ty sam, i nikt więcej. Wobec Ciebie samego również nie wystosowywałem jakichkolwiek zaleceń, byś np. zmieniał swą religię, choć tak naprawdę, to nawet trudno byłoby ustalić, czy jesteś człowiekiem religijnym, czy też przeciwnie…
    W rzeczywistości jednak jest tak, że większość ludzi (z Tobą rzecz jasna, włącznie) błędnie postrzega działalność ewangelizacyjną, jaką prowadzą Świadkowie, uważając ją za jakąś niestosowną SEKCIARSKĄ agitację. A to nie jest tak, jakby z pozoru mogło wyglądać.
    Przede wszystkim NIE JESTEŚMY sektą, ale o tym może później. Natomiast nasze rozmowy z ludźmi mają głównie na celu uzmysłowić im, iż to co zawiera Pismo Święte jest Prawdą pochodzącą od Boga – prowadzimy więc działalność bardziej INFORMACYJNĄ, niż agitacyjną. Nie znaczy to jednak, że nie cieszymy się, kiedy ktoś podziela nasze poglądy i DOBROWOLNIE postanawia się z nimi bliżej zapoznać, a ostatecznie postanawia nawet do nas się przyłączyć. Dla nas nie liczy się bowiem -jak w przypadku typowych sekt – to, ilu nas ostatecznie będzie w prawdziwie chrześcijańskiej Organizacji Boga, ale liczy się jakość naszego życia i boska tego życia ocena, akceptacja. Właśnie nasza kampania informacyjno-edukacyjna, ma na celu zapoznawanie ludzi nie z tym, co my sami od siebie mówimy (tak to wygląda w rzeczywistych sektach, które prowadzą typową agitacje dla własnych korzyści), ale z tym, co mówi Słowo Boże i czego tak naprawdę Bóg oczekuje od ludzi. Czy widzisz, „Bobik”, w tym coś złego… w tym, że chcemy przybliżyć ludzi do prawdziwego Boga?

    Wypowiedzi moje, jakie do Ciebie kierowałem, cytując przy tym także Biblię, nie zawierały sformułowań typowo agitacyjnych w sensie celowych działań skłaniających Ciebie do stania się zwolennikiem mojej religii, a jedynie przekazywały Ci pewne informacje, jakie bezpośrednio wiązały się z podniesionymi przez Ciebie zarzutami. To chyba normalne, że ucięliśmy sobie taką swoistą „pogawędkę” na temat smug chemicznych, w której, bezwiednie ja (nawet nie wiem teraz, kiedy to się stało, ale najpewniej Ty się do tego przyczyniłeś), nawiązałem do tematu religii. To nie miało i nie ma też teraz, kiedy piszę te słowa, nic wspólnego z jakąś celową agitacją i werbowaniem Ciebie, czy kogokolwiek do swego wyznania. Szczerze – naprawdę o tym w tej rozmowie z Tobą wcale nie pomyślałem, gdyż nie było nawet ku temu żadnych przesłanek. Przecież nikt na tym forum nie reagował na to, co ja do Ciebie piszę, ani w kwestii smug chemicznych, ani tym bardziej w poruszonej kwestii religijnej. Również Ty sam nie reagowałeś tak, iżbym ja mógł mieć jakiekolwiek odczucia, że się interesujesz pozytywnie moją religią i zgłaszasz odnośnie niej wobec mnie, swój akces. W istocie – nie myślałem by Ciebie, ani kogokolwiek z forumowiczów, religijnie agitować – to jakieś nieporozumienie! To, co robię wobec Ciebie na tym forum, to jedynie przekaz pewnych informacji związanych z religią i Pismem Świętym, które wyłoniły się mimochodem w tej naszej, od dłuższego już czasu prowadzonej, forumowej rozmowie.

    Co do pisania pewnych imion z małej litery, to Twoja niereformowalność w tym względzie jest mocno widoczna i wręcz porażająca, ale mnie ona nie interesuje. Co mnie to zresztą obchodzi, czy Ty chcesz coś pisać małą czy dużą literą. To, co jedynie uczyniłem, to INFORMACYJNE wskazanie Ci, że takie pisanie nie jest językowo poprawne, oraz że może być wyrazem wzgardy (i tu, jak widać, się nie myliłem – prawda?), a to, nawiązując jeszcze raz do Twego odżegnywania się od stosowania obraźliwych określeń, może być właśnie dla kogoś obraźliwe.
    Przede wszystkim -jak już wcześniej wspomniałem- jest to na pewno obraźliwe dla Boga. Ale zapewne Ciebie to nie obchodzi i nie wzrusza… niemniej mogę Cię zapewnić, że w zależności od Twej świadomości, możesz jeszcze liczyć na Boże przebaczenie, gorzej by było, gdybyś z taką ignorancją i wzgardą odnosił się do imienia Bożego dokładnie wiedząc, że odnosisz się do kogoś, kto rzeczywiście istnieje i gdybyś wcześniej poznał o Nim prawdę. W takiej niebezpiecznej i niekorzystnej dla siebie sytuacji, znaleźli się kiedyś Żydzi za czasów proroka Izajasza (Izajasza 65:1-5).

    Powinieneś również wiedzieć, że jeśli odrzucasz jakiekolwiek postanowienia Boże związane z Jego Królestwem, o których głosimy my, Świadkowie, to w rzeczywistości NIE NAS odrzucasz traktując jako jakąś tam sektę, ale właśnie samego Boga, Jehowę i Jego tez tym samym, czy tego chcesz, czy nie, obrażasz (1 Sam. 8:7).
    Jak wiec widzisz kryteriami w odniesieniu do obrazy, mogą być nie tylko przepisy Prawa świeckiego, ale także zasady i pewne opisy sytuacji, znajdujące się w Słowie Boga.
    A tak jeszcze na koniec tych myśli związanych z obrazą i dowolnym pisaniem czyjegoś imienia z małej litery – czy imię Adolf, tez pisałbyś z małej litery, bo Twoim „skromnym zdaniem” na to zasługiwałoby, gdyż kojarzyć się może z pewnym morderczym dyktatorem, którego -notabene- nie tylko imię, ale też nazwisko, raczej wszyscy piszą z DUŻEJ litery. I Ty pewnie tez to robisz, choć dla samej przekory wobec mnie, mógłbyś temu zaprzeczyć, w co ja oczywiście bym nie uwierzył. Ale czymże /kimże/ jest Adolf Hitler, Józef Stalin, „wiecznie żywy” Lenin, czy bliżej czasów Jezusa – wielki Cezar lub Piłat, a kimże jest Najwyższy Jehowa Bóg i Jego Syn, Jezus. Czyż będąc człowiekiem zdrowym na umyśle, obiektywnie myślącym i uczciwym, a przy tym poprawnie oceniającym historię starożytną, można w ogóle porównywać pod względem wielkości tych pierwszych, na niekorzyść dla tych ostatnich?!

    Odnośnie punktu nr 5, nie będę już go cytować, bo jest zbyt obszerny, ale pokrótce się do niego ustosunkuję.
    Świadkowie żadnego Boga sobie NIE WYMYŚLILI, a jedynie wykorzystali swe zdolności poznawcze, które właśnie od tego Boga w darze otrzymali, i skierowali je we właściwą stronę skupiając swą uwagę na Księdze ksiąg zwanej Biblią. W niej to postać Boga, została dość dobrze i wystarczająco opisana, aby dać wiarę w jej istnienie i by uznawać Ją w całym swym życiu. Mimo, iż wielu ludzi podaje się za wierzących, to jednak sporo z tych wielu nie przykłada się prawie wcale do systematycznego studiowania tej Księgi, a ci, którzy uważają, że ją jednak studiują (m.in. przywódcy religijni), w rzeczywistości często postępują sprzecznie co do jej nauk i zasad i tym samym też zniechęcają innych do poznawania Boga, jak i przyczyniają się do jawnego odrzucenia Go i nie respektowania tych Jego zasad w swym życiu. Możliwe, że i właśnie Ciebie coś zraziło do Boga i przestałeś wierzyć w Jego istnienie, – jeśli przestałeś…

    Tłumaczenie zasad dekalogu, który tylko z pozoru wydaje się być prosty i nie potrzebującym szerszego komentarza, jest nieodzowne, gdyż wielu nawet nie wie, że ów dekalog nie obowiązuje w sensie dosłownym rozumienia tego Prawa, prawdziwych naśladowców Chrystusa i tym samym wyznawców biorących na siebie miano chrześcijan. Jako LITERALNY kodeks, był on skierowany głównie do Żydów i ich też obowiązywał. Nie znaczy to jednak, że wypowiedzi w nim zawarte zupełnie nic dla nas, jako chrześcijan, nie znaczą, wszak jest to cały czas Słowo Boga. Ale nie wszystko, co w tym dekalogu jest zawarte, chrześcijan obowiązuje jako PRAWO, gdyż zostało ono (Prawo Mojżeszowe a w nim ów dekalog) WYPEŁNIONE przez Chrystusa i zastąpione jego Prawem – „Prawem Chrystusowym”. Poza tym w całej Biblii możemy napotkać pewne powiązania właśnie z samym dekalogiem czy poszczególnymi przykazaniami w nim zawartymi, wiec nic dziwnego, ze efektem studiów Słowa Bożego i Jego głębszej analizy, są obszerniejsze informacje informacje na temat samego dekalogu, lecz bez przesady – nie zawierają one „kilkaset stron”, ani też, jak to zdałeś się w swej typowej dla siebie złośliwości, zasugerować, nie wałkuje się ich non stop w chrześcijańskich zborach świadków Jehowy.
    Ciągle podkreślasz rolę WŁASNEGO myślenia, ale jak próżnym i pełnym pychy jest owo podkreślanie, to chyba nie muszę Ci jakoś specjalnie uzmysławiać, choć tak pokrótce uzmysłowienie takie miało miejsce w tych, jak to określiłeś „wklejkach religijnych” (ciekaw jestem, skąd przyszło Ci do głowy, że ja cokolwiek „wklejałem” i z czego miałbym to robić – czyżbyś tak dokładnie znał naszą literaturę?!), w których biblijnie owa pycha została wyraźnie ukazana, a pycha, jak wiadomo z tej Bożej Księgi, poprzedza upadek i zagładę. Biblia również wypowiada się jednoznacznie, że ci którzy opierają się na WŁASNYM zrozumieniu nie respektując Jego zasad, w tym ci, którzy nie wierzą w działania Boga, lub nawet w Jego istnienie, są w rzeczywistości NIEROZSĄDNI, a mówiąc bardziej dosadnie -wg popularnych Przekładów Pisma-, wręcz głupi, nie mają jednak na tyle w sobie pokory, by to przyznać (Księga Przypowieści, Przysłów [Salomona] 8:13; 16:5, 18; Księga Psalmów 14:1; oraz 53:1).
    A odnośnie tych „wklejek”, cokolwiek miałbyś na myśli stosując to wyrażenie, to byłbym wielce nieuczciwym, gdybym nie potwierdził, że momentami tak własnie robiłem. Tak jest, korzystałem z pewnych gotowych już materiałów, jakie mam w formie elektronicznej przygotowane w razie powtarzania się tych samych, czy podobnych do siebie zarzutów pod naszym adresem, czy też poruszania innych ważkich kwestii związanych z religią i Bogiem. Mam tez dostęp do wielu Przekładów Pisma również w formie elektronicznej. To wszystko jest dla mnie nieodzowne, szczególnie, że spotykam się z osobami, które reagują podobnie na Prawdę Bożą, wiec po co w kółko to samo przepisywać, kiedy można pewne trafne myśli i sformułowania na dany temat wraz z cytatami z Biblii, po prostu ponownie wkleić. Robię tak tym bardziej chętnie, że z uwagi na swą chorobę o wielu rzeczach nie jestem w stanie sobie na bieżąco przypomnieć, a samo pisanie na klawiaturze tak obszernych tekstów, niestety, ale byłoby dość meczące, więc…
    Ty oczywiście nie agitujesz, ale niestety, na forum dotyczącym Chemtrails poruszasz tematy, które chcąc nie chcąc skłaniają mnie do rozwinięcia swych duchowych skrzydeł i niejako „pomachania” nimi przed Tobą. Nie pisz takich niedorzeczności na nasz temat, a szczególnie temat związany z rzeczywiście istniejącym, a nie WYMYŚLONYM, Bogiem, to i ja siłą rzeczy nie będę poruszał tego typu zagadnień, a to tym bardziej, że już dawno planowałem całkowicie zakończyć dyskusję miedzy nami… czyż, biorąc to ostatnie pod uwagę, można powiedzieć o mnie, iż postępują jak ktoś, kto koniecznie chce agitować innych w kierunku swego wyznania?!

    A co do „twardych dowodów na chemtrails”, to nie bądź śmieszny… – ludzie piszący na tym forum, wraz ze mną, przedstawili ich tu sporo, a to, że Ciebie, strasznie upartego i zacietrzewionego w tym temacie człowieka, one nie przekonują, bo Ty uważasz, że koniecznie dla udowodnienia potrzebny jest skład chemiczny, a nie samo oddziaływanie tej chemicznej mieszanki czy inne dowody, które Ty zapamiętale pomijasz, to TY masz wyraźnie problem -głównie z należytą percepcją i uczciwością-, a nie ci, których określasz „wyznawcami teorii spiskowych”. Dlatego też w pewnym momencie napisałem, że już niedługo wielu,-z Tobą najpewniej, włącznie, o ile założymy, że nie działasz z premedytacją, tylko NIEŚWIADOMIE-, zorientuje się dokładnie, kto miał rację i kto kim faktycznie manipulował i jaki to ostatecznie przyniosło skutek.
    Już chyba pisałem, że w świecie, w którym przyszło nam żyć, ma miejsce wiele rożnych manipulacji, a to dlatego, że panem manipulacji jest nie kto inny, jak duchowy przeciwnik samego Jehowy Boga, w których (przeciwnika i Boga) Ty zdajesz się NIE WIERZYĆ, i to jest Twój poważny błąd, z którego prędzej czy później zdasz sobie sprawę. Także jest to dowód, iż ten główny i niewidzialny dla oczu ludzkich, Manipulator, bardzo dobrze wywiązuje się ze swojej roli, gdyż oddziałuje nie tylko na możnych tego świata, ale poprzez nich i swoją ogólnoświatową religię, wyraźnie wpływa na całą resztę społeczeństw włącznie z tymi, którzy nie wierzą w jego istnienie.
    W tym momencie powtórzę może po raz kolejny myśl, jaką cytowałem już na innych forach, a której autorem jest pewien francuski poeta – powiedział on: „Największym fortelem diabła było wmówienie wam [wielu ludziom żyjącym na przestrzeni wieków, szczególnie tym wykształconym], że diabeł w ogóle nie istnieje”. Niestety, ale kiedy ten duchowy manipulator i animator na wielkiej scenie swego świata, nie będzie już mógł dłużej funkcjonować w tak zakamuflowany sposób, jak to ma miejsce obecnie, i kiedy ludzie w końcu odczują niemalże w pełni grozę jego działań, to będzie już za późno na dokonanie w sobie jakichkolwiek pożytecznych zmian i zwróceniu się z korzyścią ku prawdziwemu Bogu. Teraz jeszcze jest na to stosowny czas, trzeba tylko chcieć i umieć go dostrzec. W rzeczy samej, kiedy nastąpi chociażby zapowiadany w Biblii słuszny atak na fałszywą religię i „nastanie wielki ucisk [możesz to odczytać, jako „wielki kryzys”], jakiego nie było odkąd świat ludzki istnieje”, to będzie już stanowczo za późno na jakiekolwiek decyzje i chęci opowiedzenia się po właściwej, Bożej, stronie.

    Mój Drogi, „Bobiku”, chociaż jesteś tylko inżynierem, który zajął się też z pasją historią sztuki, to jednak to, czym odznacza się rzeczywista sekta i jakie jest dokładne znaczenie tego słowa, raczej powinieneś wiedzieć. Używając tego określenia w stosunku do nas, wystawiasz sam sobie nieciekawą opinię i zachowujesz się tak, jak wielu naszych religijnych oponentów i adwersarzy. Naprawdę, -z przykrością to muszę stwierdzić-, jesteś dość trudnym i pogmatwanym człowiekiem, bo z jednej strony wypowiadasz się antyreligijne i zdajesz się wskazywać na swój ateizm zarzucając nam – wierzącym, WYMYŚLENIE sobie Boga, a z drugiej mówisz jednak językiem ludzi, związanych w ten czy inny sposób, Z RELIGIĄ. Może byś się tak w końcu określił. Popatrz, ja uczciwie przedstawiłem się od strony swego wyznania, a Ty ciągle jesteś nieszczery wobec mnie pod tym względem… Czy nie wypadałoby to zmienić.
    Jeśli Twoim zdaniem my jesteśmy sektą, to w takim razie powiedz mi – także nam, Świadkom i czytającym to forum- kto wg Ciebie nią nie jest, gdyż samo pojecie słowa „sekta”, zawiera w sobie myśl, o odróżniającej się od niej religii prawdziwej, jako swego rodzaju bazy, od której się ODERWAŁA?

    To, że swego czasu poznawałeś różne Biblie (Biblia Tysiąclecia, to tylko jeden Przekład, a nie KILKA, jak napisałeś; natomiast kilka, to było WYDAŃ tego katolickiego Przekładu), to jeszcze nie oznacza, że zapoznałeś się w pełni z jej naukami i -co ważniejsze-, że je dobrze zrozumiałeś i stosujesz się do nich w swym życiu („NIE JEDEN przekład” pisze się w tym wypadku razem, gdyż „jeden” w tym momencie liczebnikiem a w połączeniu z „nie” wskazywać ma na KILKA przekładów. No tak, ale Ty przecież jesteś tylko inżynierem i „historykiem sztuki” z zamiłowania, a nie np. polonistą, więc rozumiem ten mały błąd.
    Natomiast, jeśli Ty nie do końca rozumiesz czym jest w istocie przekaz biblijny i brak Ci właściwych biblijnych pobudek do równie właściwego reagowania wobec mnie, czy innych uczestników tego forum, to jakim prawem zdajesz się tak autorytatywnie wypowiadać odnośnie tego, kogo należałoby zwać sekciarzami i czyich podstępnych machinacji, należałoby unikać. Moim zdaniem, i chyba nie tylko moim, – nie masz do tego prawa! Takie podejście względem nas i u takiego człowieka jak Ty, jest delikatnie mówiąc – niestosowne i niegrzeczne, co już nieraz demonstrowałeś na tym forum, ale w innym, wiadomo jakim, temacie.
    Również bycie w Nadarzynie czy jakikolwiek inny kontakt z nami w innym miejscu, nie upoważnia Cię do tego, by twierdzić, że zdążyłeś nas „dobrze poznać” i by wydawać tak krytyczne opinie na nasz temat. Wyraźnie sprawiasz wrażenie, jakbyś był zwolennikiem jakiejś większej religii… jakbyś, jako taki, chciał bronić innych przed nami, jako sekciarzami. To jest błędne i nieszczere podejście i gdyby wdać się w polemikę, to łatwo można by wykazać, kto rzeczywiście jest sekciarzem i jakie religie kwalifikują się do takiego pogardliwego określenia.
    Tak więc mógłbym prosić Ciebie o udowodnienie tego, że jesteśmy sektą, tak jak Ty zawzięcie domagałeś się udowodnienia trującego składu smug chemicznych, czego ja nigdy robić nie zamierzam, gdyż nie jest to moim przeznaczeniem i pasją, jak większości piszących tu na tym forum, ale nie będę się tego domagać, gdyż polemika między nami -zresztą, nie na główny temat-, mogłaby na tym forum trwać w nieskończoność, a tego, mimo wszystko, mimo Twych niesłusznych twierdzeń, chciałbym jednak uniknąć. Pamiętasz, jak pisałem Ci kiedyś, że te tematy, tematy związane z religią, możemy poruszać między sobą, ale nie na tym forum, tylko, jeśli będziesz chciał, prywatnie, wykorzystując mailowe adresy. Czyż już samo to nie świadczy o tym, że nie zamierzałem i nie zamierzam tu nikogo z forumowiczów, agitować?! Zatem ponawiam tę propozycję – możemy na tematy sekt i w ogóle religii, porozmawiać sobie na drodze mailowej – co Ty na to?
    Biorąc więc powyższe pod uwagę, dziwię się bardzo temu, że tak mocno przeciwstawiłeś się mnie i mi podobnym ludziom wiary, i uczyniłeś to z tak wielkim i niepotrzebnym przejęciem, że teraz ja z kolei mógłbym twierdzić, że to Ty właśnie agitujesz forumowiczów przekonując ich wyraźnie do swoich teorii i szukając u nich dla siebie poparcia – wstydź się!

    „6.Widzę, że sobie tu z kolegami zrobiliście poletko do werbowania”. A możesz Ty mi, „Bobik”, wskazać „moich kolegów” na tymże forum, bo ja akurat nikogo takiego nie kojarzę; chyba, że Ty masz jakieś wyjątkowo dokładniejsze informacje…, jeśli tak, to proszę – nie bądź taki tajemniczy i udziel mi ich w końcu, ha, ha, ha… – to tak zamiast tych emotikonów, w których zamieszczaniu Ty się wyraźnie, lubujesz.

    A co do tego porywającego apelu do „zwolenników teorii spiskowych”, to muszę przyznać, że się wysiliłeś i gdyby tylko to, co napisałeś było prawdą, to można byłoby to uznać za prawdziwy majstersztyk, niż całe to „udowadnianie”, że chemtrails, to nie chemtrails, tylko normalne smugi kondensacyjne.
    Ty twierdzisz, że u ludzi tutaj piszących, ja miałbym na celu wykorzystywać ich „strach przed nieznanym” – bzdura! Czyż ja kiedykolwiek w swoich komentarzach na tym forum, oczywiście poza „rozmową” z Tobą samym, nawiązywałem do strachu i czy może oferowałem komuś religijną receptę na ów strach. Zastanów się nad tym głęboko i oceń fakty i proszę Cię: nie bzdurz więcej, gdyż nie jest to przyjemne w odbiorze i staje się wyraźnie męczące. Nawet wobec Ciebie, do którego w ogóle coś na temat religii i Boga, będąc przez Ciebie sprowokowanym, napisałem, nie użyłem jakiejkolwiek perswazji odwołując się do Twego domniemanego strachu. Pisałem natomiast szczerze o faktach, jakie Ty, jak to już nieraz bywało, pomijałeś, lub przeinaczałeś. Odnośnie ostatniej sprawy, Twoje przeinaczenie polegało na zamianie mego stanowiska. Stanowisko to wyraźnie wskazywało na fakt, iż nauce nie DO KOŃCA możemy wierzyć i ufać (przytoczyłem na to wyraźne dowody), ale Ty przeinaczając me wypowiedzi chcesz wmówić ludziom, ze my ZUPEŁNIE negujemy naukę i uważamy, że jest niepotrzebną.
    To nie jest zdrowe i uczciwe podejście do całości sprawy.
    Może tak dla przypomnienia, przytoczę teraz jedna z mych wypowiedzi w której zaraz na wstępie wykazałem, jaki jest mój /nasz/ stosunek do nauki: „Oczywiście nie neguję jej [nauki] rzeczywistych osiągnięć i pożytecznej roli dla większości społeczeństw, niemniej nigdy nie będę – w przeciwieństwie do Ciebie – bezmyślnie się nią zachłystywał; na różny sposób się nią posiłkował po to tylko, by jakoś zabłysnąć przed innymi, jako jej zwolennik i znawca”. To zdanie dalej cały czas podtrzymuję, gdyż bardzo sobie cenię wiele z odkryć naukowych, ale rzecz jasna takich, z których ludzkość na przestrzeni wieków, bez wątpienia skorzystała. Błędów, a szczególnie POWAŻNYCH błędów, wynikających z ignorancji i nieuczciwości. No i tyle w temacie.
    Mogę jeszcze co najwyżej dopowiedzieć, że strach i terror, sieje główny Przeciwnik Boga, który ma wpływ na wiele dziedzin życia człowieka, w tym także na naukę (Mengele i jego eksperymenty naukowe w obozach koncentracyjnych), i właśnie chce, żeby ludzie się bali, bo przecież nad zastraszonymi, najłatwiej się panuje, co Ty sam w swej tyradzie, raczyłeś wykazać i co mi się jako jedyne podobało, gdyż jest zgodne z prawdą. Natomiast wielką bezmyślnością było i jest przypisywanie nam wykorzystywanie strachu dla własnych celów, po to, by manipulować ludźmi. Stuknij się w czoło „Bobik”, – stuknij się naprawdę!
    Gdybyś to religii katolickiej -i nie tylko jej- przypisał oddziaływanie strachem na wiernych i ten ich strach wykorzystującej (diabelska nauka o piekle i duszy nieśmiertelnej, którą w haniebny sposób religie fałszywe przypisywały i dalej przypisują, Bogu pełnemu miłości), to jeszcze można byłoby zrozumieć, gdyż przez pewien długi czas u wielu religijnych ludzi ta nauka rzeczywiście strach wielki budziła, i była wykorzystywana przez wielu, którzy rzecz jasna w nią nie wierzyli, ale przypisywanie wykorzystywania jej nam, którzy starają się, aby wszyscy ludzie byli skłonni żyć w pokoju i wzajemnej miłości, NIE BOJĄC się niczego złego, co stanąć mogłoby na ich drodze, jest niepoważne i jest niedorzecznością wskazującą na Ciebie, jako wyraźnego przeciwnika Jehowy Boga i Jego organizacji i tego Przeciwnika, jaki się bez wątpienia Tobą posługuje z czego Ty akurat najpewniej nie zdajesz sobie sprawy.

    Proszę więc, nie pisz już do mnie w tej sprawie, bo jak sam stwierdziłeś, to nie to forum. Również ja tak uważam i nie chciałbym już dłużej nadwyrężać cierpliwości uczestników tego forum, którzy zapewne chcieliby odpowiedniej dyskusji, ale na tytułowy temat, który związany jest ze smugami chemicznymi. Tematy religijne mogą, jeśli tylko zechcą, poruszać z nami w czasie, kiedy nieraz z niemałym poświęceniem, zachodzimy do ich domostw (albo na odpowiednich do tego, forach) z jakże radosnym poselstwem od Boga, a nie po to by ich czymkolwiek straszyć, lub zaistniały w nich strach w jakikolwiek sposób, wykorzystywać.
    Bywaj i powodzenia życzę…

  168. Waldi Says:

    W trakcie ponownego czytania zwróciłem uwagę na swą wypowiedź i zdziwiłem się jak mogło się mi przytrafić to, iż nie dokończyłem myśli, nie dokończyłem rozpoczętego zdania… a oto te zdanie:”Błędów, a szczególnie POWAŻNYCH błędów, wynikających z ignorancji i nieuczciwości…”. Oczywiście zakładam, iż będąc bystrym i domyślnym człowiekiem, mógłbyś być w stanie dopowiedzieć sobie to, co należałoby, niemniej jednak postanowiłem sam też to zrobić. A zatem pełne zdanie brzmi: „Błędów, a szczególnie POWAŻNYCH błędów, wynikających z ignorancji i nieuczciwości, akceptować nie zamierzam i nigdy nie będę próbować ich w jakikolwiek sposób, tłumaczyć”. W ten sposób wykazałem, w jaki sposób patrzę na naukę i tych, którzy są jej przedstawicielami. Popieram tylko to, co jest rzeczywiście odkrywcze i służy dobru ludzkości, wszystko, co jest przeciwne temu – nie pochwalam!

  169. Roman Says:

    dzwonilembdovWarszawy do mon i co pani powiedziała tak jasne i ze to chmury siecrobia na niebie opolskie bylo czyste przedvwczoraj sam syf na niebie i pelno nato samolotow latajacych

  170. Robert Says:

    około 6 tygodni nie pryskali, wczoraj znowu się zaczęło, i znowu miałem duszności 😦

  171. Bobik Says:

    To idź do lekarza. U mnie pod Warszawą bez zmian, piękna pogoda z chmurkami, a ptaki koncertują. Nadal złośliwie nikt niczym nie pryska 😦

  172. Waldi Says:

    Robert pisze wyraźnie, że „około 6 tygodni NIE PRYSKALI…” i dopiero kiedy po takiej przerwie zaczęli ponownie, to on znowu miał problemy ze zdrowiem. Wychodzi wiec na to, że owe opryski (ich celem nie musi być i też nie jest najzwyklejsza ludzka złośliwość), nie mają miejsca codziennie i ich częstotliwość nie jest też jednakowa we wszystkich miejscach, gdzie występują. Cóż więc to za argument, że „pod Warszawą bez zmian, piękna pogoda z chmurkami, a ptaki koncertują…”.
    U mnie też (daleko od Warszawy), był przez jakiś czas okres, kiedy nie dostrzegałem żadnego samolotu i wtedy tez niebo było nad wyraz czyste (ptaki koncertują nie tylko przy słonecznej pogodzie; nieraz słyszę ich trele, kiedy niebo przysłonięte jest chemtrailsową zawiesiną), a gdzieniegdzie tylko pojawiał się jakiś mały obłoczek czy chmurka (naturalnym to było), no i ja w miarę lepiej się czułem, choć samo słońce na mnie, przy mojej chorobie, nie zawsze jednakowo korzystnie oddziałuje.
    Poza tym nawet, kiedy dostrzeże się nieraz wspomniane samoloty (najczęściej od trzech do sześciu) i rozpylanie idzie pełną parą, to też słońce potrafi dość mocno operować – wszystko zależy od tego, co się w danym momencie rozpyla, od składu właśnie zależy…
    Może pojawiać się więc podczas rozpylania mocna szaro-sina zawiesina na dość dużym obszarze, z której nie ma żadnych opadów a jeśli już, to jedynie jakieś nieznaczne kropelki, ale może też w jednym miejscu dosłownie lać niemiłosiernie (wylewy i powodzie jak to przykładowo miało miejsce w pewnym okresie w pewnych miastach na terenie Polski), a w innym (owymi miejscami mogą być nie tylko odległe od siebie miejscowości ale nawet same graniczące ze sobą, kraje) GRZAĆ niemiłosiernie wywołując nawet suszę i pożary.

    Zaburzenia w pogodzie i w przyrodzie, są jawnie widoczne już od długiego okresu czasu, tylko ludzie nie bardzo orientują się czym mogą one być spowodowane. Kilka dni temu w Wiadomościach TVN było coś na ten temat -zdaje się, że w kontekście zaistnienia „zimy w maju”- i jeden z zagadniętych zasugerował, że to na „samej górze” czyni się działania mające na celu powodowanie m.in. takich zaburzeń. Miał oczywiście na myśli, o czym sam zresztą powiedział – tzw. teorie spiskowe. Jednak reporter TVN zareagował na to z humorem i stwierdził, iż to faktycznie władze postawione NAJWYŻEJ (w niebie, i miał na myśli oczywiście władze boskie) muszą być za to odpowiedzialne.

    Owe z humorem i jednocześnie nieco ironizująco wypowiedziane słowa, gdyby brać je już bardziej poważnie i przyjąć sugerowaną za to wszystko odpowiedzialność, samego Boga, to i tak nie polegają na prawdzie, choć, jak wiadomo, Bóg (określenie to nie jest żadnym imieniem, a jedynie wzniosłym tytułem wskazującym na potężnego WŁADCĘ) i Stwórca miał swój wielki udział w tworzeniu wszechświata i tego co w nim istnieje. On faktycznie jest Panem wszystkiego w tym także pogody i przyrody. Niemniej nie można go obwiniać o to (nawet obracając coś w żart), co jest w tej Jego przyrodzie czy pogodzie, anomalią. On bowiem PIERWOTNIE stworzył wszystko POPRAWNIE i wszystko też działało jak w przysłowiowym zegarku i dalej działa tam, gdzie człowiek jeszcze nie jest w stanie wpłynąć ujemnie poprzez swoje głupawe, nieodpowiedzialne i nierzadko butne, działania. Samo słowo ANOMALIA, wyraźnie wskazuje na to, że nasz Stwórca nie może być odpowiedzialny za to, co ujemnie na Jego planecie czyni człowiek kierowany i pobudzany przez duchowego, przebiegłego i jakże okrutnego Przeciwnika Boga i ludzkości.

    Tak jest, to „bóg tego świata [społeczności ludzkie, a nie sam glob]” któremu Bóg pozwolił na jakiś czas eksperymentować z rodzajami władzy, jak i jego ziemscy poplecznicy, -im wyraźnie dał on pewną cząstkę swej władzy, a oni wykorzystując ją „bawią się w bogów” i wyraźnie niszczą to, co precyzyjnie, pięknie, i w ogóle korzystnie dla nas, utworzył nasz kochający Stwórca-, są wyraźnie odpowiedzialni za to co złe na tym świecie (Ew. wg Łukasza 4:5,6; 2 List Pawła do Koryntian 4:4; Objawienie 12:9).
    Ale już niedługo będzie to tak funkcjonować -a nawet gorzej, gdyż zło diabelskie czynione przez ludzi, będzie systematycznie wzrastać- (2 do Tymoteusza 3:13), ponieważ Bóg i Stworzyciel wszechświata wyraźnie zapowiedział w swoim spisanym Słowie, że gdy zło diabelskiej potęgi dosięgnie zenitu, „ZNISZCZY tych, którzy NISZCZĄ ziemię” (Objawienie 11:18), a czas owego zniszczenia nieubłaganie się przybliża.
    Już niebawem Najwyższy Suweren wszechświata, usunie spod swoich „stóp” wszelkich trucicieli, którzy zaburzają pożyteczne oddziaływanie na ziemię Jego słońca i tym samym niekorzystnie wpływają na samą ziemię i przyrodę i w ogóle usunie tych, którzy w różny inny sposób skażają Jego planetę daną nam na mieszkanie.

    Tak więc to już niebawem Stwórca wszechrzeczy, wyrwie cugle władzy nad światem z rąk zadufanych w sobie ludzi, którzy jeśli w ogóle spiskują, to spiskują jedynie przeciwko Niemu i Jego Pomazańcowi, Jezusowi Chrystusowi (Psalm 2). To właśnie Jezusowi, jako intronizowanemu „Królowi królów i Panu panów” (Obj.17:14; 19:16), Jehowa Bóg odda całą tę władzę, jaką eksperymentalnie, ale jakże niestosownie i nikczemnie, sprawuje do jeszcze tej pory ten, którego należy zwać duchowym buntownikiem i renegatem, wobec Boga, i który zwodzi wszystkich swoich, mniej lub bardziej świadomych jego działań, ziemskich popleczników, aż ostatecznie dojdą do swego kresu. Natomiast dla ludzi pokornych ma Bóg Dobrą Nowinę o wspaniałym rozrządzeniu… (Księga Daniela 2:44; Ew. wg Mateusza 24:14; Objawienie 16:16).

    Zatem z Biblii wynika wyraźnie, ze Królestwo Boże, to nie jakiś tam stan serca człowieka, ani też jakieś szczególne rajskie miejsce w niebie, gdzie wg wyobrażeń fałszywych religii, zbawieni ponoć ludzie mieliby w swej cielesnej postaci wylegiwać się na pierzastych obłoczkach pobrzękując sobie na harfach; ale realnie, aczkolwiek niewidzialnie, istniejący i spełniający W PRZYSZŁOŚCI pełną wolę Boga zarówno w niebie, jak i na ziemi, Jego niebiański Rząd, któremu rzecz jasna jest przeciwny ten nikczemnik, jaki obecnie cały czas, z koniecznego dopuszczenia przez Boga, włada ludźmi żyjącymi na ziemi (Ew. wg Mateusza 6:10; 1 Koryntian 15:50; 2 List do Tymoteusza 2:12; Jakuba 2:5).

    Biorąc to wszystko pod uwagę, i uwzględniając niezawodne proroctwa biblijne, możemy mieć pewność, że już niebawem nie tylko chemtrails, ale wszelkie zanieczyszczenia i zło tak w duchowej jak i swej cielesnej postaci, znikną bezpowrotnie, a ziemia wróci do swej normalności i będzie wspaniale służyć swym mieszkańcom, jak to zresztą było w pierwotnym zamierzeniu Stwórcy. Właśnie takich czasów życzę wszystkim myślącym i pokornym ludziom, którzy piszą na tym i sąsiednich forach, i którzy nawołują wraz z głównym blogerem, do „przebudzenia ludzkości”. Jednak różnica miedzy tym przebudzeniem, a przebudzeniem do jakiego nawołują Świadkowie (czasopismo „Przebudźcie się!”), jest wyraźna.
    My nie nawołujemy do „ruszenia ludu” i tym samym do jakichś tam protestów. My nie podburzamy nikogo wobec rządzących, kimkolwiek by oni byli, ale zachęcamy ciągle do względnego podporządkowania się władzy, jaką Bóg dopuszcza na dany czas, mimo iż ma na nią przemożny swój wpływ Jego niewidzialny przeciwnik. Tak więc nasze PRZEBUDZENIE wiąże się tylko i wyłącznie z tym, co odkrywa przed nami Pismo Święte, a co dotyczy poprawnego spojrzenia na Boga i świat, w którym przyszło nam żyć. Taka postawa nigdy nie będzie nas skłaniać do jakiegokoilwiek buntu wobec władzy, jakichkolwiek demonstracji siły, gdyż nie taką jest rola PRAWDZIWYCH chrześcijan.

  173. Bobik Says:

    Robert jest labo trolem, albo hipochondrykiem..można leczyć. Z tobą cwaniaczku Waldi jest inaczej, bo nie dość że jesteś ignorantem z wyboru, to jeszcze ciągniesz innych do swojego poziomu. Właściwie to słupki ilości głosicieli wam spadają od paru lat, nie dziwne że szukacie „zagubionych owieczek” na takich forach 🙂 Niestety dla was ludzie zdobywają wiedzę ogólną o świecie i o sobie, więc mój ulubiony kit o waszym końcu świata już nie działa jak kiedyś 🙂 Możesz tu wkleić całą książkę wraz ze swoją interpretacją, a i tak nie zmieni to faktu, że napisali ją zwykli ludzie dla innych ludzi i wszyscy sobie interpretują jak chcą. Tak sobie tych bogów coraz to innych wymyślacie, stworzonych na mniej lub bardziej swoje podobieństwo, ale kij i marchewka też już stara śpiewka 🙂 Z resztą jest o tym w twojej książce :Mt 7,15-20 „Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze” (to o końcu świata) .. i dalej „Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. A więc: poznacie ich po ich owocach”..co bezpośrednio i niepodważalnie tłumaczy dlaczego jest coraz mniej świadków jehowy 🙂 A teraz : Bobik 1.1 „Chemtrailsy nie istnieją”.
    Na serio jesteście tacy leniwi i mało ambitni, żeby wszystko tłumaczyć jakimiś panami w chmurach, albo „Oni, którzy rządzą tym światem i nas trują” ? Co wy jesteście Minionki ,że musicie mieć jakiegoś pana?

  174. Waldi Says:

    Ale mnie „Bobik” tym ostatnim wpisem rozbawiłeś… nic, tylko Ci dziękować, gdyż przy tej mojej chorobie humoru nigdy za wiele.
    Po pierwsze – zabawny jesteś (czasem jednak irytujący) z tym swoim ocenianiem ludzi. Nie wiem skąd Ci się to bierze, ale niemalże za każdym razem, kiedy kogoś opisujesz, to wymyślasz jakieś absurdy na jego temat – jesteś w tym przezabawny, ale też zaczynasz być nudnym i irytującym w takim ocenianiu.
    „Trol”, to wg definicji słownikowej, – ” autor obraźliwych postów, zawierających ataki personalne; prowokator, pyskacz, cham, ktoś kto wywołuje kłótnie na forum czy grupie dyskusyjnej”. Ciekawe, ale jakoś nie zauważyłem, aby Robert robił coś takiego… Szczerze mówiąc, to jego wypowiedź zauważyłem chyba po raz pierwszy. W każdym razie nie pamiętam, aby wcześniej coś już wpisywał. Ale gdyby nawet tak czynił, to i tak do „trola” mu daleko, gdyż nie kojarzę jakichkolwiek w jego wydaniu obraźliwych wpisów na tymże forum. A do wypowiadania takiego, jakie przed chwilą zademonstrował, uważam, że ma słuszne prawo.
    Co do oceny jego stanu zdrowia, to też jak zwykle dziwaczne miewasz pomysły. Śmieszny jesteś z tym przypisywaniem komuś choroby, której on nie ma. Tu również warto zajrzeć do słownika (nie będę już szukał i cytował definicji słowa: „hipochondryk”), aby się przekonać, że wyznanie Roberta, iż przy rozpylaniu chemii miewa duszności, nie jest żadnym przejawem hipochondrii. Poza tym na obraz hipochondryka składa się wiele elementów i na podstawie tylko jednej wypowiedzi Roberta o swoim stanie zdrowia, nie należałoby oceniać go tak, jak to Ty uczyniłeś – totalny brak taktu z Twojej strony -może nawet brak wiedzy z Twojej strony-, oraz wyraźny przejaw złośliwości! A że takowe złośliwe, nietaktowne, przy tym niepoważne i niepoprawne reagowania na wypowiedzi innych (w tym również na moje wypowiedzi), stają się już nagminne, więc zaczynają powoli bawić, bo przejmowanie się nimi i irytowanie, nie ma już najmniejszego sensu.

    Również Twoje ocenianie i pewne sugestie pod adresem mego wyznania, jak i mego religijnego działania, też stają się niezwykle zabawne, gdyż ukazują rażący brak wiedzy w tym temacie, a są wypowiadane jakby w tonie wielkiego znawcy tematu.
    Już Ci „Bobik” pisałem, że my nikogo nie agitujemy, a poruszane przeze mnie tematy biblijne (ostatnio łączyły się one z zaburzeniami pogodowymi i Chemtrails), nie mają na celu „podwyższania słupków”, bo przecież tak naprawdę nie o to w tym wszystkim chodzi, a są to jedynie Twoje i Tobie podobnych, jakieś urojenia i śmieszne a jednocześnie niezgodne z prawdą, sugestie.
    Już Ci wyraźnie pisałem, że nam nie zależy tak bardzo na ilości, ile na JAKOŚCI, i myślę, że ta jakość w porównaniu z innymi religiami, jest dość widoczna. Ale Ty, jak się okazuje, z ogarnięciem tego, masz jednak trudności. Jaki jest więc Twój z kolei, poziom… Nasz rozrost, mimo wszystko cieszy i czy będzie on w jakimś okresie większy, a w innym mniejszy, to dla nas nie ma znaczenia, wszak jedno jest pewne – Organizacja prawdziwego Boga, bez względu na liczebność, będzie istnieć zawsze, i O TO właśnie chodzi. Jeśli owa Organizacja się rozwija, nawet mimo pewnych utrudnień a w niektórych krajach i rejonach, mimo prześladowań, to jest dodatkowy plus, co może tylko cieszyć, gdyż w tenże sposób ma miejsce spełnianie zapisanych w Biblii proroctw o restytucji prawdziwego wielbienia i o związanym z nią wyraźnym wzroście biorących udział w głoszeniu Słowa. Nie wiem czy wiesz, ale na samym początku, kiedy w XIX wieku owa restytucja prawdziwego Chrystianizmu nastąpiła, Prawdę o Bogu poznało i ją głosiło raptem 5 bogobojnych osób. Później, po wielu latach, było ich już aż 5 milionów, a obecnie…
    No właśnie, czy obecnie spadają nam jakieś „słupki”… czy my ubolewamy z powodu pojawiających się czasem wahań w tym względzie -jeśli one w ogóle mają swe miejsce- i czy szukamy wtedy na gwałt, po okresie domniemanej stagnacji, jakichś nowych wyznawców?! Bynajmniej – my jesteśmy zawsze JEDNAKOWO gorliwi i aktywni w głoszeniu i czynimy to nie dlatego, że miałyby się nam nagle „obniżyć słupki”, ale dlatego, że kochamy Boga i swych bliźnich i zależy nam na spełnianiu woli tego Pierwszego, oraz na duchowej pomyślności tych drugich.
    Takie nastawienie jest prawdziwym motorem w tej prowadzonej przez Świadków działalności, a istniejąca siła napędowa na pewno nie wynika z chęci podwyższania statystyk (wielu ocenia nas w ten sposób wg działań i nastawienia wielu Kościołów i rzeczywistych sekt). One powstają, że tak powiem, przy okazji, a odnotowywanie ich danych istnieje tylko dlatego, że Organizacja chce mieć orientację w jakim zakresie spełniają się na niej zapisane w Biblii proroctwa, jak np to: „Malutki stanie się [przy końcu czasów] tysiącem, a niewielki potężnym narodem – ja, Jehowa, przyspieszę to w stosownym czasie…” – Księga proroka Izajasza 60:22.
    Tak więc zmartwię Cię Drogi „Bobiku”, kiedy stwierdzę, że nie masz racji, więcej, wypisujesz wierutne bzdury na temat „podwyższania [przez nas m.in poprzez moje wypowiedzi na tym forum] słupków”, gdyż one w ostatnim okresie wcale się nie obniżyły. Raczej nie pamiętam, że kiedykolwiek miałyby się generalnie obniżać. Na ogół ma zawsze miejsce jakiś tam wzrost. Dla Twojej orientacji podam Ci teraz takie oto zestawienie, jakie dla przykładu wyjąłem z niedawnego okresu, czyli z roku 2015:
    Liczba krajów objętych działalnością edukacyjną na podstawie Biblii – 240
    Liczba zborów na całym świecie – 118 016
    Liczba obecnych na Pamiątce śmierci Chrystusa (zapraszani są na nią i uczestniczą w niej razem z nami, WSZYSCY sympatycy Prawdy, którzy cenią sobie ofiarę chrystusową, i z którymi często studiuje się już Biblię) – 19 862 783
    Liczba spożywających emblematy (w postaci przaśnego chleba i wina bez przypraw) – 15 177
    Najwyższa liczba głosicieli – 8 220 105
    Przeciętna liczba głosicieli – 7 987 279
    Procent WZROSTU w stosunku do roku 2014 – 1,5
    Liczba ochrzczonych – 260 273
    Liczba godzin spędzonych w służbie – 1 933 473 727
    Przeciętna liczba domowych studiów biblijnych – 9 708 968

    A teraz dla porównania najnowsze
    Dane liczbowe:

    240 — liczba krajów, w których działają Świadkowie Jehowy
    8 340 982 — liczba wszystkich OCHRZCZONYCH Świadków Jehowy
    10 115 264 — liczba bezpłatnych domowych studiów biblijnych
    20 085 142 — liczba obecnych na Pamiątce śmierci Chrystusa
    119 485 — liczba zborów.
    Przeanalizowałeś… No i jak tam teraz te Twoje „słupki”…, czy widzisz już absurdalność swoich twierdzeń i zarzutów. Jeśli coś się „obniżyło”, to chyba tylko Twój poziom w pojmowaniu prostych rzeczy a podwyższył się z kolei wskaźnik Twej niewiedzy, bądź jawnej momentami złośliwości i zupełnie niepotrzebnej i nie świadczącej o Tobie dobrze, uszczypliwości.

    „Niestety dla was ludzie zdobywają wiedzę ogólną o świecie i o sobie, więc mój [chyba powinno być „Twój” – prawda?] ulubiony kit o waszym końcu świata już nie działa jak kiedyś Możesz tu wkleić całą książkę wraz ze swoją interpretacją, a i tak nie zmieni to faktu, że napisali ją zwykli ludzie dla innych ludzi i wszyscy sobie interpretują jak chcą”.

    To już naprawdę staje się męczące -ciągłe wyjaśnianie tego, jak wygląda sprawa z Biblią i jej interpretacją a także z opisywanym w niej końcem diabelskiego systemu rzeczy- ale miłość do Bliźniego przykrywa jakiekolwiek zmęczenie, więc po raz nie wiem który ustosunkuję się i do tej Twojej na ten temat, wypowiedzi, jaką raczysz powtarzać po innych.

    Słowo „świat”(greckie – kosmos) w Biblii, ma kilka znaczeń i nie zawsze odnosi się do globu ziemskiego. Bardzo często określa ogół ludzi, tzn. całe społeczeństwa zamieszkujące ziemię, ale także określa społeczność oddaloną od prawdziwego Boga, Jehowy. Ta właśnie społeczność tworzy świat, a konkretniej SYSTEM RZECZY (sposób postępowania i zarządzania ludźmi oraz wszystkim, co istnieje na tej ziemi), który w myśl pewnych proroctw zapisanych w Biblii, ma zostać usunięty.
    Tak więc będzie miało miejsce nie usunięcie, zniszczenie GLOBU ZIEMSKIEGO (takie błędne, kłamliwe wręcz, zapowiedzi nie pochodzą z Biblii ani od Boga, a jedynie z diabelskich przepowiedni typu – Sybilla, Nostradamus i inni tzw, wróżbici i jasnowidze), a jedynie zostanie usunięty SYSTEM RZECZY od zarania tworzony przez niewidzialnego przeciwnika Boga, który to system jest ściśle związany z niepoprawnym zarządzaniem i korzystaniem z zasobów ziemi, czyli -de facto- z jej niszczeniem.
    Tę myśl już dość jasno poprzednio wyłuszczyłem, więc nie pojmuję, jak można znowu ją powtarzać i ciągle uwypuklać swe błędne rozumowanie. Ludzie więc NISZCZĄ ZIEMIĘ i m.in. za to ICH dosięgnie zniszczenie. Ziemia nie jest winna temu, że zaistniały na niej takie a nie inne warunki stworzone przez zadufanych w sobie i odstręczonych od Boga, ludzi. Ponadto, zapowiadany w Biblii Armagedon, nie dotyczy absolutnie wojny czysto ludzkiej, przykładowo – III wojny światowej, jaka może grozić zniszczeniem Bożej i naszej planety, ani też nie ma żadnego związku z końcem świata wywołanego z zapowiadanym wielokrotnie, uderzeniem w ziemię jakiejś asteroidy. Nie, – na pewno nie o takim „końcu świata” mówi Biblia, i my też takiego końca absolutnie NIE OGŁASZAMY! To nie ludzie, ani jakieś niekontrolowane reakcje kosmiczne, przyczynią się do zakończenia sytemu rzeczy, a Bóg Najwyższy, który uczyni to w sposób planowy, rozważny i sprawiedliwy.
    Biblia bynajmniej nie neguje faktu, że „napisali ją zwykli ludzie dla innych ludzi i wszyscy sobie interpretują jak chcą”, bo tak jest w istocie i tu Twoje stwierdzenie nie mija się z prawdą. Niemniej w paru miejscach Biblia wyraźnie podkreśla fakt oddziaływania Boga na owych ludzkich, biblijnych pisarzy. A w pewnej, podsumowującej jakby wypowiedzi, pisze o sobie – „Całe Pismo przez Boga JEST NATCHNIONE i użyteczne…”.
    Tak wiec Jehowa Bóg, wykorzystał swą moc, swego ducha, by natchnąć nim swych pisarzy i tym samym kierować spisaniem wszystkich Ksiąg kanonu biblijnego. Zadziałał tak, jak działa jakiś tam przedsiębiorca dyktujący pismo swojej sekretarce. Ów przedsiębiorca może dyktować coś dosłownie, tak jak Jehowa dyktował swoim pisarzom, sekretarzom, bezpośrednio wypowiadane przez siebie słowa dosłownie w Biblii cytowane, ale też może przedstawić jedynie główne myśli, a sekretarka je sama odpowiednio już rozwija. To samo tez zaistniało gdy Bóg kierował spisywaniem Biblii. Przedstawiał swym pisarzom główne myśli, jakie chciałby, aby były uwiecznione w Jego Piśmie, a oni je, wykorzystując już swój kunszt i styl pisarski, odpowiednio rozszerzyli, rozwinęli. Świadczyć to może wybitnie tylko o wielkim zaufaniu Jehowy względem swoich sług, a oni z pewnością tego zaufania nie nadwyrężyli. Zresztą Bóg i tak wiedział, że rozwinięcie Jego myśli będzie zgodne z Jego wolą.
    W ten więc sposób powstała najwspanialsza ze wszystkich ksiąg – Biblia, Księga zawierająca wypowiedzi i myśli samego Boga, który posłużył się ludźmi do jej spisania.
    To prawda, że myśli w tej Księdze zawarte można rożnie interpretować, ale tylko wtedy, kiedy uwzględni się interpretację LUDZKĄ. Taka interpretacja faktycznie przyczynia się do wielu pogmatwanych i sprzecznych ze sobą pojęć, gdyż każdy jeśli tylko zechce, może znaleźć w niej coś dla siebie, – coś, co będzie w stanie wyjaśnić, usprawiedliwić jego nie zawsze właściwe postępowanie. Biorąc to pod uwagę, wielu powiela taka opinię o Biblii, iż „jest ona jak stare skrzypce, na których można wygrać każdą melodię”. Nie jest to jednak możliwe, kiedy uwzględni się interpretacje Bożą, którą jednak nie uwzględniają -bo jej nie znają, bądź nie potrafią jej zastosować- nawet przywódcy religijni, uważający się za UCZONYCH wykładowców Słowa Bożego.
    Zatem, kiedy postanowi się wiernie tłumaczyć, interpretować Biblię Biblią, a nie robić to PO SWOJEMU, to wszelkie niejasności odchodzą na bok, – ich po prostu NIE MA! Do tego jednak, -do znalezienia i zrozumienia boskiej interpretacji Jego Księgi-, jest potrzebna pewna wiedza na jej temat, a przede wszystkim potrzebne są pokora, miłość i oddanie dla spraw Bożych. Tym samym potrzebna jest prawdziwa i silna wiara w Boga i wierzenie, ufanie Bogu. Jeśli więc ktoś należy do szczerych chwalców prawdziwego Boga i prosi Go o zrozumienie tej Jego Księgi, to z pewnością je otrzyma. Ludzie, np. Twego pokroju, którzy wzięli sobie za cel krytykowanie (często bezmyślne), a nawet ośmieszanie tej Księgi i przypisywanie jej stricte autorstwo człowieka, nigdy nie wydobędą jej głębi i poprawnego jej zrozumienia nie uzyskają. Dla takich Biblia będzie zawierać wiele sprzeczności, jakie dla wnikliwych, szczerych i bogobojnych badaczy, okażą się tylko i wyłącznie sprzecznościami POZORNYMI, które dadzą się łatwo wyjaśnić, kiedy się uwzględni ducha Biblii, kontekst myślowy i w ogóle klimat jaki w Biblii występuje; kiedy się uwzględni poprawną wiedzę opartą na CAŁYM Słowie Bożym, a nie tylko na pewnych jego wypowiedziach wybiórczo traktowanych.
    Tak -można powiedzieć- zajadle, „Bobik”, krytykujesz Słowo Jehowy uznając je za mało ważne i spisane tylko i wyłącznie przez człowieka. Ale to Ty z kolei jesteś okropnym ignorantem, bowiem jako człowiek wykształcony, nawet będąc tylko inżynierkiem, powinieneś zdobyć się na to, by dobrze zbadać temat Biblii. To, co poznałeś na studiach, było tylko takim „liźnięciem”, które jest zupełnie wystarczającym do tego, by mieć podstawy do jawnej krytyki tej Boskiej Księgi i do okazywania tym samym niewiary w Boga. Jeśli jednak chciałoby się uczciwie i obiektywnie zbadać wszystko to, co ona zawiera, i nie tłumić wrodzonych pragnień wielbienia istoty wyższej, to owo „liźnięcie” z całą pewnością NIE WYSTARCZY, trzeba zaangażować całe swoje serce i myśli – trzeba być skłonnym do pokornego poznawania Boga i korygowania samego siebie, a nie polegania na swoim tylko rozumie.

    To, że Biblia, choć przez człowieka spisana, zawiera przede wszystkim myśli samego Boga, jest łatwe do udowodnienia. Wystarczy uwzględnić tylko same proroctwa. Jest ich mnóstwo! Są te, jakie się już dawno spełniły, ale też i takie, które spełniają się na naszych oczach, co pozwala rozwinąć w sobie też wiarę w te proroctwa, które się dopiero spełnią. Oczywiście, aby zrozumieć Boże proroctwa dostrzegając ich wcześniejsze, aktualne i przyszłe spełnienie, trzeba przejawiać DUCHOWE spojrzenie, czyli patrzeć oczyma wiary – prawdziwej wiary, która polega na czczeniu Jedynego prawdziwego Boga, nigdy zaś uczynionych przez Niego stworzeń, obojętnie, żywych, czy martwych, przedstawionych tylko w rzeźbach lub na obrazach. Niestety, ale takiej wiary i takiego spojrzenia brakuje mnóstwu ludziom i to nawet tym, którzy uważają się za religijnych. Tacy więc nie mają tez poprawnego zrozumienia tej Księgi a ich postępowanie jest też często sprzeczne z zasadami w niej zawartymi.

    To by było tyle. Przerywam, bo znowu mi powiesz, że agituję „wraz z kolegami”, że chcę nam „podnosić słupki” w statystyce, a ja tylko życzliwie odpowiadam na Twoje niezbyt mądre, zarzuty.
    Trzymaj się , „Bobik” i bądź zdrów…

  175. Waldi Says:

    O jej, znowu coś zapomniałem, znowu coś pominąłem w tej swej odpowiedzi kierowanej do Ciebie. A oto Twój tekst:
    „Tak sobie tych bogów coraz to innych wymyślacie, stworzonych na mniej lub bardziej swoje podobieństwo, ale kij i marchewka też już stara śpiewka 🙂 Z resztą jest o tym w twojej książce :Mt 7,15-20 „Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze” (to o końcu świata) .. i dalej „Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. A więc: poznacie ich po ich owocach”..co bezpośrednio i niepodważalnie tłumaczy dlaczego jest coraz mniej świadków jehowy”

    Nie bardzo rozumiem do kogo właściwie kierujesz te słowa stosując zwrot – „wymyślacie coraz to innych bogów”. Jak się wydaje, słowa te niby do nas kierujesz, ale z drugiej strony to zastanawiające, gdyż my wielbimy tylko Jednego i Jedynego Boga, Jehowę, którego wcale sobie NIE STWORZYLIŚMY o czym powinieneś już doskonale wiedzieć… Cóż wiec z Tobą się dzieje?! Jakiś okres chwilowych niedomagań…
    daje się to też zauważyć w kolejnych „autorytatywnych” sformułowaniach, cytatach z Bożej Księgi.
    „„Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze” (to o końcu świata)”. Kolejna bzdura, jeśli chodzi o odnoszenie do nas wypowiedzi Jezusa, którą należy odnieść przede wszystkim do jego przeciwników, a my jesteśmy przecież jego ZWOLENNIKAMI i NAŚLADOWCAMI. Powielasz sekciarskie wypowiedzi ludzi nam przeciwnych, jakbyś był z nimi spójny, a z drugiej strony zachowujesz się jak ateista uważający, że religijni ludzie sami sobie wymyślili Boga – dziwaczny, nierzetelny i nieszczery z ciebie człowiek!
    Bzdurą też jest to, że odnosisz tę wypowiedź Jezusa do końca świata (jakiego świata?). Kontekst zupełnie na to nie wskazuje. Jezus jest w trakcie udzielania przestróg i rożnych zaleceń, będących jednocześnie zasadami wiary i poprawnie chrześcijańskiego postępowania i nastawienia względem swych braci i szerzej – względem swych bliźnich. Nie ma tam żadnej wzmianki o jakimkolwiek „końcu świata”. Jezus podjął się opisania sytuacji, jaka miała zaistnieć jeszcze za życia apostołów, a nie za życia Świadków Jehowy, którzy mieli nastać w dalekiej przyszłości i których pogardliwie, złośliwie, a przede wszystkim niezgodnie z prawdą, określa się jako „sektę” i „fałszywych proroków”. Najczęściej czynią tak ludzie ponoć wierzący, choć ich wiara znacznie odbiega od tej, jaką przejawiali pierwsi prawdziwi chrześcijanie. Jakim więc cudem Ty się tak wypowiadasz, skoro na ogół krytykujesz wszystkich, którzy wierzą w istnienie Boga? Jeśli więc wg Ciebie my jesteśmy fałszywymi prorokami, to wskaż mi tych, którzy są prawdziwymi… Może wg Ciebie są nimi katolicy… może prawosławni… a może nie protestujące już ogólnoświatowe ugrupowanie religijne, zwące się powszechnie, Protestantyzmem…
    W tym cytowanym przez siebie fragmencie Ewangelii, zapomniałeś chyba o czymś jeszcze – nie sądzisz? Pominąłeś wyraźnie wypowiedź Jezusa o „poznaniu PO ICH OWOCACH”, czyli po uczynkach, jakie spełniają – dobrych, lub złych! Dopiero wtedy nabiera znaczenia i sensu dalsza wypowiedź Jezusa o drzewie wydającym rożne owoce.

    Zatem tutaj ukazałeś jak niepoprawnie posługiwać się Biblią – dodawanie myśli, które nie maja związku z całością, kontekstem, bądź ujmowanie tych, na które kontekst wskazuje i które rzucają pewne światło na całość wypowiedzi.

    W tym wypadku, rozważmy może pewien przykład. W Jana 13:35 Jezus oświadczył: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli miłość wzajemną mieć będziecie”. Również w 1 Jana 4:20 i 21 natchnione Słowo Boże oznajmia:
    „Jeśli kto mówi: Miłuję Boga, a nienawidzi brata swego, kłamcą jest; albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi. A to przykazanie mamy od niego, aby ten, kto miłuje Boga, miłował i brata swego”.
    Weźmy więc pod uwagę tę podstawową zasadę, według której prawdziwi chrześcijanie muszą się nawzajem miłować, i odnieśmy ją do tego, co się działo w minionym stuleciu podczas obu wojen światowych oraz innych konfliktów. Wyznawcy tych samych religii chrześcijaństwa, jakie wymieniłem w jednym z powyższych akapitów, stawali naprzeciw siebie na polach bitewnych i masakrowali jedni drugich z powodu różnic narodowościowych. Każda ze stron podawała się za chrześcijańską i każda miała poparcie swego duchowieństwa, które twierdziło, jakoby z nimi był Bóg („Got mit uns” na pasach niemieckich żołnierzy). Ta rzeź „chrześcijan” dokonywana przez „chrześcijan” jest złym owocem. Stanowi pogwałcenie miłości chrześcijańskiej i podeptanie praw Bożych. (Zobacz też, „Bobik” 1 Jana 3:10-12).
    Dzień rozrachunku
    Odejście od chrystianizmu (stanie się „wilkami w owczej skórze”) doprowadziło więc nie tylko do bezbożnych nauk, takich jak np. dogmat o Trójcy, piekle, czy duszy nieśmiertelnej, lecz również do bezbożnych praktyk. Nadejdzie jednak dzień rozrachunku, gdyż Jezus powiedział: „Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, wycina się i rzuca w ogień”. Właśnie dlatego Słowo Boże nawołuje:
    „Ludu mój, wyjdźcie z niej [religii fałszywej], byście nie mieli udziału w jej grzechach i żadnej z jej plag nie ponieśli: bo grzechy jej narosły — aż do nieba, i wspomniał Bóg na jej zbrodnie” (Apokalipsa [Objawienie] 18:4, 5, BT)
    Wkrótce Bóg ‛natchnie serca’ władców politycznych, jak natchnął pisarzy Biblii do jej spisania, a oni zwrócą się przeciw religii fałszywej. „Sprawią, że będzie spustoszona (…), i będą jedli jej ciało i spalą ją ogniem” (Apokalipsa 17:16, 17, BT). Religia fałszywa z jej pogańskimi filozofiami na temat Boga zostanie na zawsze zniszczona. Bóg niejako powtórzy jej wyznawcom słowa wypowiedziane niegdyś przez Jezusa: „Oto wam dom wasz pusty zostanie” (Mateusza 23:38).
    Religia prawdziwa przetrwa okres sądów Bożych, dzięki czemu wszelka cześć i chwała będą w końcu oddawane Temu, którego Jezus nazwał „jedynym prawdziwym Bogiem”. Jest to Ten, którego imię oznajmił psalmista, oświadczając: „Ty, który masz na imię Jehowa, Ty sam jesteś Najwyższym nad całą ziemią” (Jana 17:3; Psalm 83:18, NW [83:19, BT]).

  176. Waldi Says:

    Po ponownym przeczytaniu, kolejne z mojej strony zauważone przeoczenie, niedopatrzenie w czasie pisania. Tym razem chodzi o zwrot „poznacie ich po ich owocach” który Ty jednak użyłeś, a mnie się wydawało, że pominąłeś i przez to „strzeliłem” niepotrzebnie cały ten wywód o zbagatelizowaniu przez Ciebie tego fragmentu wypowiedzi Jezusa, oraz niepotrzebnie tez wskazałem na brak właściwych „owoców” w wydaniu rzekomych chrześcijan. Cóż stało się… przepraszam! Niemniej trochę prawdy i od tej strony, myślę, że nie zaszkodziło. A tak przy okazji. W powiązaniu z „wydawaniem owocu”, Ty przypisałeś nam to swoje „obniżanie słupków” stwierdzając w tym momencie, że jest nas „coraz to MNIEJ”. Jak wielką niedorzecznością okazało się takie sformułowanie, ukazałem Tobie poprzez zaprezentowane już statystyczne porównania.

    Nie bardzo też rozumiem skąd wzięło się i dlaczego w ogóle się pojawiło to Twoje niepoważne akcentowanie rzekomego spadku ilości naszych wyznawców. Przecież, biorąc pod uwagę JAKOŚĆ, a nie ILOŚĆ, ów ewentualny spadek wcale niekorzystnym dla nas by nie był. O i teraz to, co faktycznie żeś pominął w wypowiedzi Jezusa, nie uwzględniając całości kontekstu: „wąska i szeroka droga” – jedna prowadzi do życia, i jest nią droga Prawdy religijnej uznawanej przez Chrystusa jak i jego Ojca, Jehowę Boga; a druga wiedzie ku zagładzie z ręki „Bestii wychodzącej z morza narodów (ONZ), o której to zagładzie krótko wzmiankowałem ostatnio. Zatem „szeroka droga” religijna skupia w sobie wszystkie te religie, jakie zaliczają się do potężnej liczebnie ogólnoświatowej organizacji Babilonu Wielkiego (religie zarówno tzw. chrześcijaństwa, jak i te niechrześcijańskie), prezentującego wszystkie pogańskie i urągające Bogu prawdziwemu, nauki i dogmaty. Ten właśnie system ogólnoświatowej fałszywej religii, można śmiało podciągnąć pod określenie Jezusa o „fałszywych prorokach” – współczesnych fałszywych prorokach symbolicznego Babilonu, którego wyznawcy bardziej bazują na wszelkich niebiblijnych, astrologicznych przepowiedniach, jakie mają swój związek z okultyzmem, niż na proroctwach samej Biblii (to moje już wcześniejsze wspomnienie o tym, iż większość ludzi, -głównie tych w chrześcijaństwie-, bardziej interesuje się przepowiedniami Nostradamusa i różnych innych wróżbitów mamroczących o ich osobistych sprawach na podstawie np. kart Tarota, niż studiowaniem dogłębnym Słowa Bożego i zwracaniem uwagi na jego proroctwa!).
    Czy zatem jakikolwiek spadek liczebności, jeśli w ogóle miałby u nas swe miejsce, może być dla nas jakoś bardzo niepokojący i czy mógłby biorąc pod uwagę wypowiedzi Pisma, wskazywać na NIEPRAWDZIWOŚĆ religijną i brak uznania Bożego – odpowiedz już teraz sam sobie na to pytanie i mam nadzieje, że odpowiesz poprawnie…
    A co do wspomnianych przez Ciebie „Minionków”, oj, to bardzo ciekawe, że ktoś taki jak Ty -realista nie wierzący w istnienie Boga- interesuje się wyraźnie BAJKOWYMI stworkami do tego stopnia, iż jest gotowy w niepoważny sposób utożsamiać je z poważnymi ludźmi, jakimi są ci, którzy systematycznie studiują Pismo Święte. Jakże zabawny i niepoważny zarazem jest z Ciebie człowiek! Wspomniane przez Ciebie „Minionki” mają oczywiście swoich panów, ale ci są złymi panami, a Minionki ciągle ich zmieniają i są na etapie poszukiwań. My nie oddajemy się jakimś panom, którzy nie zasługują na miano NAJWYŻSZYCH we wszechświecie i są przede wszystkim złymi panami (oczywiście odniesienie do Szatana i jego demonicznych aniołów), ale opieramy się głównie na rzeczywiście NAJWYŻSZYM Panu i Bogu, Jehowie i na Jego jednorodzonym Synu, – Jezusie Chrystusie. Dlatego porównania nas do Minionków oazało się niewypałem w Twym wydaniu – zupełnie niepotrzebnym porównaniem, świadczącym ujemnie o Twym poziomie.

  177. Bobik Says:

    Znaczenia słowa trol nie zrozumiałeś, ale to nic dziwnego.
    Tamten napisał,że ma duszności, ty uwierzyłeś bez zawahania. To ja w takim razie napiszę,że czuję się wspaniale i z roku na rok lepiej i jestem wdzięczny za takie poprawianie stanu zdrowia przez samoloty. Rozumiem, że to wystarczająco wiarygodne ? 🙂
    Podaj mi źródło tych danych, przeanalizuję, na razie napisałeś cyferki, jak inni podpisują zdjęcia zbiorników samolotów opryskowych ,jako zbiorniki na chemtrails 🙂
    Nikt inny nie pisze tu nic o religii co chwilę przywołując przeklejki biblijne, jak by miały jakiekolwiek znaczenie. I to nie agitka? Żałosna logika.
    U mnie wspaniale dzięki za troskę. Słowa o tworzeniu bogów nie są kierowane tylko do ciebie, ale nie czytasz ze zrozumieniem to co poradzić. I tak, bogowie są wytworem wyobraźni, wszyscy. „Fałszywa religia”, „tylko prawdziwa religia” – wszystkie są fałszywe i służą do kontroli większej grupy ludzi, przez bardzo małą grupę, zwykle bardziej inteligentnych. Nic nowego, hierarchia się nie zmienia przez tysiące lat, jedynie wierzący w to, czy tamto ..bez znaczenia w co.
    Nie, „wilki w owczej skórze” dotyczą wszystkich. To jest przykład na zamiłowanie do interpretacji słów na swoją korzyść. Dlatego twoje rewelacje i znaki przewidziane w książce sprzed 2k lat nie mają żadnego znaczenia, o tym nikt nie dyskutuje, to po prostu bzdura. Już parę końców świata przepowiedzianych przez twoich poprzedników się jakoś nie powiodła, wiec trzeba było zmienić definicję końca świata.. i tak w kółko. Już pisałem, bajki są fajne, ale w temacie chemtrails ..e, nie chce mi się już nawet pisać. Ci rozgarnięci i tak to widzą.
    „..Czy zatem jakikolwiek spadek liczebności, jeśli w ogóle miałby u nas swe miejsce, może być dla nas jakoś bardzo niepokojący..” – no pewnie nie skoro, po pierwsze to mniej w pływów do kasy przez przekazujących dobrowolnie swoje dobra doczesne wiernych, po drugie mniej wpływów do kasy ze sprzedaży strażnicy, której druk finansują wierni, po trzecie uciążliwe i dla wiernych i dla „niewiernych”;) nagabywanie w domach, mieszkaniach, ogródkach, na placu zabaw, w lodówce, podczas skoku na bungee, w garnku z zupą..

    Kończąc temat wiary, nie mam nic do wierzących. Skoro wierzą, to znaczy że jest im to potrzebne, w końcu „potrzeba” jest motorem wszystkich zachowań. Nie zgadzam się tylko z wciskaniem kitu podpierając go wiarą. To po prostu małe. Niezależnie,czy chodzi o chemtrails, przetaczanie krwi..itd. Jeśli ktoś myśli „średniowiecznymi” kategoriami to niech zachowa to dla siebie. Ja nikogo nie nagabuję żeby przestał wierzyć w boga, bo go to ogranicza, chociaż chętnie mówię żeby przestali wierzyć w chemtrails, zamach smoleński, bzdury o HAARP, antyszczepionki itd. bo są okłamywani przez ludzi mających w tym interes, lub też po prostu tępaków bezmyślnie powtarzających po innych, na podstawie zmanipulowanych treści. Ja nie mam w tym żadnego interesu, jestem tu, bo ciekawi mnie sposób myślenia takich jednostek. Ponieważ już go poznałem, serdecznie dziękuję za wspaniałą zabawę i czekam na potwierdzone badanie składu rozpylanej substancji 🙂

  178. Waldi Says:

    Dzięki, „Bobik”, za tę szybką reakcję – za pełną kolejnych zarzutów odpowiedź z Twojej strony. Choć nigdy przyjemnym nie jest czytanie tego typu wypowiedzi, to jednak ja sobie zawsze je cenię, cenię sobie także autorów tych wypowiedzi za ich szczerość i wysiłek, jaki włożyli, by te swe wypowiedzi zredagować w swych myślach i je ostatecznie zamieścić. Dziękuję więc Tobie za to wszystko. A co do mojej z kolei odpowiedzi na to Twoje pisanie, to może zrobię tak, jak już wcześniej to czyniłem, czyli odpowiem w punktach na zamieszczone cytaty z Twego pisma:

    1) „Znaczenia słowa trol nie zrozumiałeś, ale to nic dziwnego.
    Tamten napisał,że ma duszności, ty uwierzyłeś bez zawahania. To ja w takim razie napiszę,że czuję się wspaniale i z roku na rok lepiej i jestem wdzięczny za takie poprawianie stanu zdrowia przez samoloty. Rozumiem, że to wystarczająco wiarygodne ? 
    Podaj mi źródło tych danych, przeanalizuję, na razie napisałeś cyferki, jak inni podpisują zdjęcia zbiorników samolotów opryskowych ,jako zbiorniki na chemtrails”.

    Zabawne – kiedy ja piszę, że Ty czegoś w moich wypowiedziach nie zrozumiałeś, to Ty często rewanżujesz mi się tym samym zarzutem. Jeśli chodzi o mnie to robię to całkiem szczerze i myślę, że poprawnie Ciebie, jako nierozumiejącego moje wypowiedzi, oceniam, Ty natomiast, jak zaraz wykażę, masz z tym jednak trudności. Jakże bowiem możesz mi przypisywać niezrozumienie słowa „troll”, skoro ja wyraźnie kierowałem się definicją słownikową a nie jakimś swoim wymysłem – nie wiem, może Ty akurat masz jakąś swoją własną nomenklaturę, której używasz na opisywanie różnych rzeczy, zjawisk, czy rożnych osób. Jeśli jednak chcesz się spierać o to, kto ma rację, to proponuję napisanie do p. prof. Bralczyka, a ten z pewnością pomoże Ci wiele kwestii -a nie tylko tej, kto kogo i co poprawnie rozumie- właśnie ZROZUMIEĆ.
    Biorąc więc to, co powyżej pod uwagę, to całe Twoje ironizowanie jest pozbawione sensu i nie ma w tym momencie znaczenia to, czy ja akurat uwierzyłem Robertowi, czy też nie, gdyż UWIERZENIE w coś lub komuś, nie jest tożsame z NIEZROZUMIENIEM czegoś, lub kogoś. A może nie… – może zaprzeczysz?! W takim razie świadczyć to może o tym, iż właśnie NIE ROZUMIESZ całej tej kwestii.
    Moje uwierzenie w prawdziwość wypowiedzi Roberta na temat powtarzającej się dolegliwości bierze się głownie z tego, że ja sam doświadczam czegoś podobnego przeważnie zawsze wtedy, kiedy ma miejsce nad moją głową sina zawiesina (przypadkowy rym, w tym wypadku słowo w słowie) tworząca jakby baldachim ze sztucznie wywołanych chmur. A kiedy jeszcze połączone to jest z mżawką czy wręcz z dziwaczną gęstą mgłą, to ja czuję się jeszcze gorzej. Generalnie mam problem z podbiegnięciem gdziekolwiek, a przy tych warunkach, to bieg odpada całkowicie, z uwagi właśnie na duszności w trakcie chodzenia tylko, czy choćby w trakcie samego stania na wolnym powietrzu – we wnętrzu jakiegokolwiek pomieszczenia, symptomy duszności się zmniejszają, bądź całkowicie ustają. Już słyszę Twoją gadkę, że to autosugestia, nadwyrężona przez chorobę psychika, może nawet hipochondria…, ale ja wiem, że to niczym takim nie jest, – wyraźnie wyczuwa się czym to jest spowodowane. Również wielu innych ludzi, mających problemy z oddychaniem, właśnie w tym czasie czuje się znacznie gorzej – to nie przypadek, ani typowo ludzkie (hipochondryczne) widzimisię! Ale nie tylko to. Mam częsty kontakt z psami, które również są zakażone odkleszczowymi paskudztwami (m.in. Borelioza i babeszjoza) i wyobraź sobie, ze właśnie wtedy, kiedy niebo zasłania ta potężna o nieprzyjemnym kolorze zawiesina współistniejąca z mżawką czy potężną mgłą, psiaki te tez mają wyraźny problem z oddechem – jęzor na wierzchu, wolny chód, wręcz ociężałe człapanie, a do tego co jakiś czas dziwaczne i niepokojące charczenie i odkrztuszanie, jakby psiaki się czymś dławiły, dusiły… czy Twoim zdaniem, owe biedne psiska (kładą się one także nieraz w takich sytuacjach na grzbiet i wiercąc się na nim wyją niesamowicie z bólu), chcą może mnie OSZUKAĆ i wmówić mi niejako swoją UROJONĄ chorobę i owe niepokojące w danym czasie, reakcje… może wg Ciebie to taka „psia hipochondria”, ale ja jednak uważam, że owe psie wzmożone w jakimś okresie dolegliwości będące jednocześnie zbieżne z moimi, czy w ogóle, ludzkimi reakcjami, nie są udawane – NIE MOGĄ być takimi, gdyż zwierzę, mimo, iż otrzymało od Stwórcy instynktowną mądrość, to jednak człowieka, w możliwościach myślowych i typowo LUDZKICH reakcjach, analizach, przewyższać, -czy choćby tylko zrównywać się z nim-, nie może.
    To zestawienie reakcji człowieka i zwierzęcia, jest również przydatne w ocenie skuteczności różnych leków homeopatycznych, którymi współczesna ortodoksyjna medycyna, zdecydowanie pogardza zarzucając, iż działa tu wyraźnie placebo. Cóż, człowiekowi jeszcze można by coś takiego wmówić, bo przecież wiemy jak działa ludzkie myślenie, jakie potrafią być reakcje na sugestie o jakimś kolejnym wspaniałym leku. Ale w odniesieniu do zwierzęcia, u którego po podaniu homeopatycznego środka następuje wyraźna poprawa w stanie jego zdrowia…
    A wracając jeszcze do Roberta i mojej wiary w te jego słowa o potęgującej się w wiadomym czasie, duszności, to wierz mi, że ja mimo wszystko, wcale nie wykluczam możliwości prowokacji. Może być tak, że ktoś celowo zwraca uwagę na taki a nie inny stan (w tym wypadku być może WYMYŚLONY), aby uwypuklić jednak FAKTYCZNIE istniejące zagrożenie, jakie może i też spotyka wielu ludzi wdychających opary mające swe źródło w Chemtrails. Nie neguję tym samym jakiejś manipulacji, bo wiem dobrze, że można manipulować ludźmi, wykorzystując do tego także prawdę, rzeczywiście zaistniałe fakty. Coś takiego potrafi np. czynić fałszywa religia po to, by uwiarygodnić swe fałszywe twierdzenia, założenia wobec ludzi, nad którymi pragnie cały czas mieć kontrolę poprzez skrytą manipulację.
    Jeśli Ciebie „cyferki” nie przekonują, to ja już nic na to nie poradzę – nie zmuszę Cie przecież do uwierzenia w coś, w co uwierzyć NIE CHCESZ. Źródeł owych danych, także Ci nie podam, gdyż nie miałoby to żadnego sensu – źródłem jest nasza literatura, którą najpewniej Ty sam pogardzasz, a na dokładkę, nie byłbyś w stanie tego, co w źródłach, sprawdzić, gdyż takowej literatury, będącej właśnie źródłem, przecież nie posiadasz – nieprawdaż? W tym wypadku, „Bobik”, okaż choć trochę zaufania. Nie spodziewaj się, że potwierdzenie owych „cyferek”, znajdziesz w jakimkolwiek innym źródle, czy materiale, poza naszą literaturą. Naprawdę, – w tym wypadku MY JESTEŚMY źródłem! Jakiekolwiek inne doniesienia, mogą być właśnie przeinaczeniami, „cyferkami” zmyślonymi, bo nie pochodzącymi z odpowiedniego źródła.

    2) „Nikt inny nie pisze tu nic o religii co chwilę przywołując przeklejki [jakieś nowe słowo, lub coś Ci się poprzestawiało…] biblijne, jak by [w tym wypadku i w ogóle „jakby”, piszemy zawsze razem – często robisz podobne błędy, a to jest trochę irytujące – nie sądzisz?] miały jakiekolwiek znaczenie. I to nie agitka? Żałosna logika.
    U mnie wspaniale dzięki za troskę. Słowa o tworzeniu bogów nie są kierowane tylko do ciebie, ale nie czytasz ze zrozumieniem to co poradzić. I tak, bogowie są wytworem wyobraźni, wszyscy. „Fałszywa religia”, „tylko prawdziwa religia” – wszystkie są fałszywe i służą do kontroli większej grupy ludzi, przez bardzo małą grupę, zwykle bardziej inteligentnych. Nic nowego, hierarchia się nie zmienia przez tysiące lat, jedynie wierzący w to, czy tamto ..bez znaczenia w co.”

    Jak to „nikt inny…”, – a Ty, to co? Już nieraz wykazywałem, że ja na ogół nie robię nic innego, jak tylko odpowiadam na Twoje RELIGIJNE zarzuty. Cóż, nie dociera to do Ciebie, ale nawet jeśli Ty tego znowu NIE ROZUMIESZ, to nie znaczy, że nie rozumieją dobrze tej sprawy, inni, – ci, którzy załóżmy, śledzą stale, bądź tylko wyrywkowo, te nasze wypowiedzi, te nasze zmagania na słowa. Oni, jak przypuszczam, „stojąc z boku”, bez trudności pewnie potrafią to zauważyć. Tak więc powtarzam – to nie żadna „agitka”, tylko reagowanie na nierzadko NIEPOWAŻNE, wynikające z niewiedzy, uprzedzeń, lub ze zwykłej ludzkiej złośliwości, zarzuty i aluzje. Jeśli chcesz być uczciwym i poprawnie podchodzącym do różnych spraw w kontaktach międzyludzkich, to przyznasz, że mam prawo bronić swe przekonania, a to tym bardziej, kiedy ktoś mówi nieprawdę o moim wyznaniu, bądź wypowiada się źle o Księdze, którą szanuję i co do której mam przekonanie, iż pochodzi od Najwyższego. Jeśli więc ktoś publicznie zniesławia Najwyższego, – zniesławia mego Boga i neguje wartość wspaniałego, ZAWSZE aktualnego, istniejącego wieki i przekazanego dla ludzkości, listu, to i ja publicznie mam prawo bronić Jego czci, mam też prawo stawać w obronie Jego Słowa – czyż nie?!
    Zarzuty, jakie Ty mi tu na tym forum przedstawiłeś, i z jakimi często tez spotykam się w służbie ewangelizacyjnej, zahaczają nierzadko o nadzieję, jaką mam w sercu, a jaka dotyczy dobrodziejstw wynikających z zaistnienia Bożego Królestwa i konsekwencji bliskiego już zapanowania tegoż nad tą boską planetą, na której Bóg pozwala żyć nawet takim ludziom, jak Ty – ludziom niewdzięcznym i niewierzącym w Jego istnienie. Zatem, skoro owe zarzuty „zahaczają o nadzieję” związaną z Królestwem (Rządem) Boga, to i ja, celem wyjaśnienia podniesionych (w tym wypadku przez Ciebie), błędnie rozumianych kwestii, o tymże Królestwie również piszę – to jest moje powołanie (a nie np. tematyka Chemtrails) wynikające z Pism, to jest szczere reagowanie, a nie typowa sekciarska -jak to Ty nazwałeś- „agitka” (List Pawła do Hebrajczyków 10:23; 1 List Piotra 3:15,16). W tym też wypadku, ja muszę również stosować uzasadnienie w postaci nie jakichś tam „wklejek”, czy jeszcze ciekawiej – „przyklejek”, ale w postaci wypowiedzi z Pism w formie cytatów lub tylko oznakowań nazwy Księgi, oraz numeru rozdziału i wersetu. Chociaż czasem posiłkuje się posiadanymi materiałami w wersji elektronicznej, to jednak często też, mimo tej swej choroby, pamiętam dobrze myśli, jakie zawiera Pismo, oraz oznakowania ułatwiające odnalezienie w nim potrzebnego w danym czasie, fragmentu. W tym wypadku nie ma mowy o żadnym wklejaniu, więc daj już sobie spokój z tym ciągłym i bezsensownym wytykaniem tej sprawy, bo to wydaje się być dziecinne.
    Ciekawe tłumaczenie z Twojej strony, ze owe napisane przez Ciebie i wyraźnie do mnie i moich braci kierowane słowa o „wymyślaniu bogów”, dotyczą tez innych wierzących (w Twoim mniemaniu, być maże tak). Ale skąd ja to mam wiedzieć… (tu wcale nie wchodzi w grę kwestia ZROZUMIENIA – zastanów się, co piszesz; nieraz Cię już o to prosiłem)? Czy mówiąc językiem katolików: jestem jakimś „duchem świętym”, że muszę wiedzieć co zacny „Bobik”, chciał dokładnie wyrazić w tej a tej swej myśli. Ty wyraźnie zwracałeś się DO MNIE i w odniesieniu DO MEGO wyznania użyłeś takiego a nie innego sformułowania (wymyślenie wielu bogów), a teraz tylko tak chyba dla usprawiedliwienia się twierdzisz, że miałeś na myśli innych wierzących. Wierz mi jednak – dziwaczne, naiwne i nie do końca poprawne to tłumaczenie. Tak przynajmniej to się odbiera!
    Gdyby założyć, przykładowo słowami Gagarina, że „Boga niet…”, to faktycznie WSZYSTKIE religie można by było uznać za fałszywe, no bo przecież bazowałyby jedynie na czymś wymyślonym przez swych wyznawców (przywódców religijnych), a owi rozpoczynający funkcjonowanie danej religii, wyznawcy, będący świadomymi wielu rzeczy, prekursorami religijnymi, dla własnych interesów skłanialiby innych do wierzenia w kogoś, kto NIE ISTNIEJE i tym samym do uznawania czegoś, co jest jawną NIEPRAWDĄ.
    Tak, takie nastawienie i taki odbiór, można byłoby dostrzec i uznać za słuszne, gdyby faktycznie nie było żadnego Boga i co najważniejsze, gdyby nie było możliwości udowodnienia, jakiegokolwiek wykazania Jego istnienia, jako praprzyczyny wszystkiego. Niestety, ale ani wszelkiej maści ateuszom nie udaje się w pełni, w logiczny sposób i ponad wszelką wątpliwość udowodnić, że Stwórca wszechświata i Dawca życia to wytwór czysto ludzkiej wyobraźni; ani też -notabene- samym „wierzącym” nie jest łatwo wykazać z przekonaniem, że Bóg jednak istnieje. Dlaczego?
    To proste – sami uznający się za wierzących (wspomniani już prekursorzy, twórcy rożnych religii i ich następcy), nie bardzo są przekonani o Jego istnieniu. Można by o nich paradoksalnie powiedzieć, że są to „religijni ateusze”. Twierdzą, że wierzą w Boga, ale jednocześnie -przykładowo, tak, jak Ty- hołdują przesadnie nauce i naukowym(religijnym także) tytułom. Opowiadają się za diabelską nauką o ewolucji mieszając jej pojęcia z tym, co na temat Boga i stwarzania ma do powiedzenia Jego Słowo, nie bacząc przy tym, czy ich wplatane na siłę w Biblię twierdzenia mają sens i są w pełni zgodne z nią, jak i z samą logiką. To wszystko jest czynione po to, by się przypodobać światu, by iść z „duchem czasu”, by zyskiwać dalej na popularności; by pozyskiwać dla siebie wykształconą już bardziej współcześnie, młodzież, a ta przecież -jak wiemy- w naukach ewolucyjnych jest dostatecznie obryta – przynajmniej na tyle by pretendować do miana ludzi „inteligentnych”. Gdyby też przyjrzeć się bliżej postępowaniu tych opisanych tu krótko „wierzących”, to okazałoby się, że nie różni się ono za bardzo od nagannego postępowania tych, którzy rzeczywiście w Boga nie wierzą i czują się z uwagi na tę swoją niewiarę, usprawiedliwieni, czy też z uwagi na nią, są usprawiedliwiani przez innych.
    Jednakże istnienie tego wszystkiego, nie jest WSZYSTKIM. Bowiem, choć niemalże cały świat opanowały zagadnienia związane z ewolucyjnymi teoriami (są o wiele bardziej popularne, od wałkowanych na tym i innych forach tzw. teorii spiskowych), oraz opanowały go postawy, jakie są wyraźnie sprzeczne z zasadami podanymi w Biblii, to jednak istnieje mniej czy bardziej pokaźna grupa ludzi (zależy, jak na nią spojrzeć), którzy niezmiennie pozostają wierni temu, co jest zapisane w Słowie Boga, w Biblii. Nie rozwadniają jej nauk jak to ma miejsce u wielu tych, którzy głównie się na tę Księgę tylko powołują. Ludzie tacy, swym wiernym trzymaniem się prawideł ustanowionych przez Najwyższego, niezmiennie pokazują, że Bóg, jak i Zasady, jakie podał w swoim Słowie, rzeczywiście istnieją. Same zaś zasady, są praktycznym drogowskazem ułatwiającym życie tym, którzy w pokorze swych serc nie wahają się z nich skorzystać.
    Ale nie tylko to potwierdza istnienie Boga i Jego prawdziwej religii. Wspomniane już przeze mnie proroctwa wyraźnie to potwierdzają i nic to nie da tym przeciwnikom Prawdy, którzy będą je ignorować, czy choćby tylko spłycać ich wartość.
    O istnieniu Boga świadczy wyraźnie sam wszechświat, jak i samo życie, które -biorąc właśnie na logikę- nie mogło powstać PRZYPADKIEM, tak, jak to zakłada teoria ewolucji. My sami (wszyscy ludzie, bez względu na swój światopogląd), jesteśmy również żywym dowodem na istnienie pełnego miłości -chcącego dla ludzi dobra i pokoju, a nie wytwarzającego lęk- wiecznego Boga, bowiem posiadamy sumienie (wielu je rzecz jasna przytępia u siebie, bo czują się za bardzo skrepowani tym, co ono im dobrego podpowiada). W naszych sercach też istnieje pragnienie życia WIECZNEGO na wzór WIECZNEGO Boga, który je dla nas PRZEZNACZYŁ. Bóg, jak mówi Jego spisane Słowo – „wieczność włożył w nasze serca” i mimo grzechu oraz zagnieżdżonej w naszych genach, niedoskonałości a w tym tej jakże okrutnej śmierci, tego pragnienia wieczności nigdy nam nie odebrał. Dlatego nikt z nas, będąc zdrowym na umyśle i nie podlegający różnym silnym stanom depresyjnym, nie wyznaczyłby datę swej śmierci – każdy normalny człowiek, chce żyć, a nie umierać! Nawet staruszek, stojący „tuż nad grobem”, oddaliłby od siebie tę niechcianą śmierć, gdyby była tylko dla niego taka możliwość. Większość ludzi pokazuje swym życiem, że po prostu CHCĄ ŻYĆ!
    To i wiele innych rzeczy pokazuje, że istnieje WIECZNY Bóg, który NAS STWORZYŁ. Stworzył nas z pragnieniem wiecznego życia, a nie że my całkiem przypadkowo, drogą dziwnych bajkowych (ewolucyjnych, bo to na jedno wychodzi) przeobrażeń, sami wzięliśmy się na tym padole ziemskim i że sami STWORZYLISMY sobie Jego, – Boga. Pamiętaj o jednym, „Bobik”, czyjaś niewiara w coś i nawet mocne jej manifestowanie, nigdy nie będzie dowodem na to, że to, w co się wierzy, w co inni wierzą, nie istnieje naprawdę. Życie już nieraz weryfikowało tego typu przypadki i powodowało, iż lekceważący wiele rzeczy rożni NIEDOWIARKOWIE, gorzko się rozczarowywali, a później żałowali… Czasem zaczynali nawet WIERZYĆ w to, w co wcześniej NIE WIERZYLI, ale często okazywanie owej wiary nie miało już dla nich większego sensu – z uwagi na pewne zaistniałe okoliczności, było już dla nich po prostu ZA PÓŹNO na cokolwiek…
    Zapewniam „Bobik”, że nikt Ciebie nie zmusza („nie agituje”) do przyjęcia wiary Świadków (nie wiem jak wygląda Twój kontakt z wyznawcami innych religii, może oni Cie właśnie agitują…) a jedynie o tym i owym informuje głównie w odpowiedzi na Twoje pisma. To, jak Ty postanowisz zareagować, (jeśli w ogóle postanowisz jakoś…), jest tylko Twoją indywidualną sprawą – wybór w tej kwestii zależy tylko od Ciebie. Jehowa Bóg nikogo NIE PRZYMUSZA do służenia mu. Jego Lud ma być DOBROWOLNYM w swoim czasie, lub, jak to oddaje Przekład Biblii Warszawskiej – „ochoczym” w kwestii Bożych wystąpień i Jego oczekiwań związanych z Chrystusem i jego królewskim kapłaństwem (Psalm 110:3). To, co Bóg robi w naszych czasach, to -poprzez swoich sług, a przede wszystkim poprzez swoje spisane Słowo- formułuje różne zachęty i odwołuje się do trzeźwego myślenia – on daje życie, więc chyba głupotą byłoby z tej oferty nie skorzystać, chyba, że… (Księga Powtórzonego Prawa/5 Mojżeszowa/ 30:19).
    „Bobik”, Ty możesz prezentować dowolny pogląd na rożne sprawy, w tym także na sprawy związane z religią, gdyż właśnie Bóg wyposażył Cię -tak, jak wszystkie swoje rozumne stworzenia- w dar WOLNEJ woli i tym samym dał Tobie /ludziom/ możność podejmowania różnych decyzji. W swej boskiej życzliwości chce, byś nie tylko Ty, ale właśnie wszyscy ludzie, dokonywali mądrych wyborów. Czy Ty takiego wyboru dokonasz? Naprawdę – decyzja należy tylko do Ciebie!
    Twoje twierdzenia -i oczywiście, nie tylko Twoje-, że nie ma Boga a wszystkie religie są fałszywe, a nasza jest dodatkowo jest jeszcze jakąś wyrafinowaną sektą, tak jak wiele twierdzeń przeciwstawnych do innych, trzeba jakoś udowodnić. Ty tego NIE ZROBIŁEŚ. Skończ więc proszę ten temat i zaprzestań stosowania takich NIEUDOWODNIONYCH twierdzeń, a jeśli już na takowe „udowadnianie” chcesz się zdobywać, to pozwalam Ci skorzystać z mego adresu mailowego. Zwróć się więc do Mikołaja Rozbickiego z owymi „dowodami”, a on z pewnością mając moją zgodę, zechce mi je przekazać na mój adres, i jeśli się zgodzisz, poda mi również adres do Ciebie. Naprawdę, ja na tym forum NIE CHCĘ już rozwodzić się na tematy religijne, o czym już wyraźnie wcześniej wspominałem, a jedynie Twoje wystosowywanie wobec mnie dziwacznych i często niezgodnych z prawdą zarzutów, do takiego rozwodzenia się, prowokuje. W tej sytuacji owo rozwodzenie się, staje się jakby, koniecznością.

    3) „Nie, „wilki w owczej skórze” dotyczą wszystkich. To jest przykład na zamiłowanie do interpretacji słów na swoją korzyść. Dlatego twoje rewelacje i znaki przewidziane[bardziej chyba – PRZEPOWIEDZIANE] w książce sprzed 2k lat nie mają żadnego znaczenia, o tym nikt nie dyskutuje, to po prostu bzdura. Już parę końców świata przepowiedzianych przez twoich poprzedników się jakoś nie powiodła [czyż nie o wiele składniej byłoby użyć sformułowania: „nie sprawdziło się” – myślę, że jako inżynier powinieneś zadbać o poprawność j. polskiego, nawet jeśli stosujesz jakąkolwiek przyganę pod adresem innych] wiec trzeba było zmienić definicję końca świata.. i tak w kółko.”

    Widzisz, i znowu swą bezmyślnością zarzutów wynikającą z niewiedzy i pewnych -jak sądzę- zaślepiających uprzedzeń (cały czas mam w pamięci Twoje z pogardą pisane słowa na temat Organizacji Świadków Jehowy i celowe pisanie imienia Bożego małą literą), skłaniasz mnie do odpowiadania na nie, bo przecież nie mogę pozwolić na to, by zarzucano nam nieprawdę, tak, jak zarzucają ją różne przeciwne nam ugrupowania RELIGIJNE.
    Tu rzecz ciekawa – Ty, choć z jednej strony deklarujesz się jako ateista traktujący RÓWNO wszystkie religie i uznając je za fałszywe, stosujesz jednocześnie typowo ich „argumenty”, aby nam niejako dopiec; a już najciekawszym i najzabawniejszym jest to, że próbujesz jako ateista, wykorzystywać do tego samą Biblię, i stosujesz jej wypowiedzi tak samo opacznie, jak wspomniani religianci wypowiadający się przeciwko nam. Jest to przejaw jakiegoś dziwactwa -dziwacznej sprzeczności-, a nawet dopatrzyć się w nim można wyraźnej obłudy, dwulicowości. To samo tyczy się Twych ogólnych ataków na religię, a później solenne zapewnienia, że nie masz nic do ludzi wierzących…
    Odnośnie „wilków w owczej skórze” wypisujesz cały czas brednie, chyba, że kierujesz się tutaj jakimś swoim własnym spojrzeniem i oceną tej jezusowej wypowiedzi. Jednak, jak zdaję się pamiętać, byłeś w swych wypowiedziach raczej przeciwny samowolnej interpretacji Biblii.
    Powinieneś się chociaż troszkę zastanowić i uświadomić sobie to, że jeśli poszczególni religianci, jako nasi oponenci wypisują o nas brednie z powołaniem się na Pismo, o którym mają na pewno większe pojęcie, niż ateiści, to cóż mogą w tej materii zaprezentować właśnie ci ostatni… Jeśli bierze się pod uwagę słowa Jezusa, który był wzorem silnej wiary w swego Ojca i Boga a przy tym sprzeciwiał się wszelkiemu fałszowi religijnemu, to nie można interpretować jego słów, jako potępienia skierowanego wobec wszystkich wyznawców, obojętnie do jakiejkolwiek religii by należeli.
    Kiedy więc Jezus mówił o owych „wilkach”, to musiał mieć na uwadze odróżniające się od jego PRAWDZIWYCH naśladowców, jacy tworzyli tym samym PRAWDZIWĄ religię, takie ugrupowanie, czy tez ugrupowania, z których wywodziły się jednostki infiltrujące zbory funkcjonujące pod koniec II wieku. W ten to właśnie, pełen odpowiednich metafor, sposób, Jezus zapowiedział wielkie odstępstwo od prawdziwie chrześcijańskiej wiary, jakiej był -i cały czas, jest- wspaniałym prekursorem.
    Owo diabelskie odstępstwo, miało tak silne wpływy i zasięg, że powiedziano o nim, a właściwie o jego propagatorach, że są jak rozpleniający się „chwast” posiany na polu pełnym „pszenicy [synowie Królestwa-prawdziwi chrześcijanie]”, a o ich nauce powiedziano, że będzie się „szerzyć jak gangrena” stopniowo, ale skutecznie „zjadająca” coraz to większe połacie zdrowego jeszcze ciała – ciała chrystusowego, czyli wyznawców tworzących wierne do tego czasu Zbory Boże.
    Później, kiedy Konstantyn Wielki, jako cesarz Rzymu, dla ratowania swego imperium, zbratał się z tymi odstępczymi chrześcijanami, to w wyniku pewnej fuzji, do jakiej doszło na soborze w Nicei, zaistniał nowy Kościół, którego później zaczęto zwać Kościołem RZYMSKO-katolickim (katolicki, znaczy powszechny), w którym zaczęła liczyć się ILOŚĆ, a nie jak to było pierwotnie w założeniach chrystianizmu, – JAKOŚĆ. Do tego nowego Kościoła, który poprawnie mógł być nazwany pierwszą wielką i rzeczywistą sektą, zaczęto masowo przyjmować pogan, którzy nie odrodzili się poprzez wiarę i pozwolono im zachować wszelkie pogańskie symbole i rekwizyty, którym później sprytnie nadano nowe „chrześcijańskie” nazewnictwo i znaczenie, tak samo jak wcześniej nadano pozory chrześcijańskości, rożnym pogańskim elementom i insygniom władzy sprawowanej w Rzymie.
    Żeby odwrócić uwagę od wielkiego odstępstwa i od wyłonionej wówczas wielkiej sekty, oraz by uniemożliwić jej zdemaskowanie, zaczęto prześladować wiernych jeszcze chrześcijan, którzy chronili się np. w katakumbach i dzięki temu nie poddawali się łatwo odstępczym wpływom. O wielu podobnych do nich wiernych drodze Prawdy, mówiono później najpewniej, -jak podałem powyżej, „dla odwrócenia uwagi od siebie”-, że są jakimiś sekciarzami. Zresztą już dużo wcześniej, niechrześcijanie uważali chrześcijan za jakąś sektę, lub bardziej konkretnie, – za „sektę nazarejczyków” (najwidoczniej dlatego, że traktowali ich za odłam judaizmu) a apostoła Pawła, opisywali jako jej przywódcę (Dzieje Ap. 24:5, 14; 28:22).
    W końcu odstępczy „chwast” się tak rozplenił, że zagłuszył niemalże całkowicie, chrześcijańską „pszenice” i ją wyparł, a „wilki w owczej skórze” całkowicie zawładnęły zborami wchodząc w skład nowo-powstałej klasy hierarchów kościelnych, wcześniej zwanych „Ojcami Kościoła” której Jezus był wyraźnie przeciwny, gdyż powiedział, żeby „nikogo na ziemi nie zwać ojcem swoim [w sensie religijnym oczywiście], gdyż jeden jest tylko Ojciec – ten w niebie” (Mateusza 23:9).

    A co do końca świata, to znowu, -jak to mawiała moja matka preferująca bardziej język niemiecki- „kwacz [oryginalne ‚quatsch’]”, gdyż my zawsze głosiliśmy koniec w jeden i ten sam sposób, jaki opisałem Tobie poprzednio. Jedynie, co się zmieniało, to daty. Nie było ich jednak tak dużo, jak to złośliwie przypisują nam nasi oponenci religijni, którzy ogłaszanie czasu „końca świata” przez różne grupy adwentystyczne, które to grupy zbierały się na górach, aby ów koniec ewentualnie przeżyć, łączą właśnie z nami. Świadkowie Jehowy (wcześniejsi „Badacze Pisma Św.”), faktycznie zapowiadali głównie dwa razy koniec systemów – w roku 1914, kiedy to w swej nadgorliwości, a nie z uwagi na przejaw fałszu, błędnie zrozumieli przekaz biblijny i chcieli czym prędzej uwolnić się spod jarzma tego szatańskiego świata, by połączyć się już na zawsze z Chrystusem, oraz w roku 1975, kiedy to nie Ciało kierownicze, a jedynie niektórzy spośród sług, samowolnie postanowili zinterpretować pewne proroctwo i tę interpretację zaczęli nagłaśniać, za co zostali zganieni, a później potraktowani, jako odłączeni odstępcy. Co by jednak o tym nie powiedzieć, to jak już wspomniałem, sens i znaczenie końca świata, nie zostały w ogóle zmienione – cały czas się uważało i uważa, że koniec będzie pochodzić od Jehowy Boga, a nie od pewnych ludzi, którzy mieliby zgotować całej reszcie totalną zagładę. Nie ma też w literaturze Świadków ani jednej wzmianki stwierdzającej, iż koniec świata, będzie wiązał się z uderzeniem w ziemię jakiejś potężnej asteroidy – takich zastraszających głupot, Świadkowie nigdy nie rozgłaszali i rozgłaszać nie będą. Nic też nie przemawia za tym, aby mieli oni zmieniać w jakikolwiek sposób samą „definicję końca”. „Bobik” – ogarnij się! Nie masz już naprawdę żadnych argumentów, więc
    wymyślasz takie zarzuty, bądź powielasz zasłyszane, które okazują się być przeinaczone… a może Ty je właśnie sam przeinaczasz, nie wsłuchując się dobrze, bądź nie czytając o nich dokładnie i ze zrozumieniem, jeśli informacje czerpałeś z jakichś pism.

    4) „„..Czy zatem jakikolwiek spadek liczebności, jeśli w ogóle miałby u nas swe miejsce, może być dla nas jakoś bardzo niepokojący..” – no pewnie nie skoro, po pierwsze to mniej w pływów do kasy przez przekazujących dobrowolnie swoje dobra doczesne wiernych, po drugie mniej wpływów do kasy ze sprzedaży strażnicy, której druk finansują wierni, po trzecie uciążliwe i dla wiernych i dla „niewiernych”;) nagabywanie w domach, mieszkaniach, ogródkach, na placu zabaw, w lodówce, podczas skoku na bungee, w garnku z zupą..”.

    No i znowu wypowiadasz się identycznie, jak nasi religijni oponenci! To Twoje występowanie przeciwko nam w sposób typowy dla rożnych rzeczywistych sekciarzy nominalnego chrześcijaństwa, jak i odstępców wyłonionych z naszych szeregów, przypomina mi historię pierwszych wieków, kiedy to pewne stronnictwa saduceuszy mimo, iż byli przeciwnikami Rzymu, łączyli się i byli z nimi zgodni, kiedy chodziło o prześladowania chrześcijan. Dzisiaj jest podobnie! Nie tylko ugrupowania, które ponoć wierzą w istnienie Boga i mieszając się w sprawy polityczne, wpływają na władców, by razem z nimi organizować akcje motłochu, którym najłatwiej manipulować, jako narzędziem prześladowczym; ale też nawet sami ateiści stają po stronie tych, którym na ogół są przeciwni, jako wierzącym w Boga i do ataku na Świadków, wykorzystują skrzętnie metody, jakie oni właśnie (religianci) wobec nas stosują. W ten sposób ateiści wyraźnie dowodzą, że można ich niejako scalić z tymi, którzy wierzą fałszywie, przeciwko tym, którzy wierzą zgodnie z Prawdą objawioną w Biblii. Pokazują więc, że można ich niejako „wrzucić do jednego worka” diabelskiego, wszak ta niewidzialna, buntownicza wobec Jehowy, istota, ten energetyczny rozumny byt, który z pewnością aprobuje i skłania do pisania Jego świętego imienia małą literą i skłania, by tym imieniem w ogóle pogardzać, stoi przecież za tym wszystkim! Biblia na pewno nie kłamie, kiedy pisze, że jest on „władcą tego świata [świata składającego się z rożnych ludzkich formacji, jak i poszczególnych jednostek popierających w jakiś sposób owe formacje]” i daje jednoznacznie do zrozumienia, że jest on wielkim przeciwnikiem Jehowy i Chrystusa, mimo, iż tego drugiego postanowił w swej przebiegłości i obłudzie, uznawać, błędnie przedstawiając w swych religiach, jako Boga, którego należy czcić czcią najwyższą.
    Ale może powrócę do Twego kolejnego „mądrego” i typowego dla religijnych przeciwników zarzutu, sugerującego, że organizacja Jehowy Boga (jej trzon), wykorzystuje w sensie materialnym, wiernych jej zwolenników. To, tak jak określenie „sekta” i inne podobne wypowiedzi na nasz temat, czy temat Boga, trzeba najzwyczajniej udowodnić. Właśnie to jest o wiele bardziej konieczne do udowodnienia, niż domaganie się przez Ciebie wykazania składu Chemtrails. Jeśli tego nie udowadniasz, tylko dalej będziesz klepać za innymi bzdury, i to, „co ci ślina na język przyniesie”, to stawiasz się w szeregu ludzi bezmyślnych, lub po prostu jawnie nieuczciwych – w szeregu przeciwników Boga, w tym kłamców, którzy w przeciwieństwie do nas, rzeczywiście dają sobie wciskać kit (te Twoje zarzuty zapożyczone od naszych przeciwników), i ten kit wciskający też innym; oszczerców, którzy chyba nie zastanawiając się specjalnie nad tym, co robią, bądź działając z pełną premedytacją, ciągle źle i kłamliwie wypowiadają się o Bogu i Jego prawdziwych sługach. Takie coś, jeśli będzie się utrzymywać, z pewnością nie ujdzie płazem i nie jest to bynajmniej jakieś absurdalne straszenie, lecz szczera przestroga mająca na celu przywieść do opamiętania i ochronić przed najgorszym.
    Zarzuty poruszone są tak niepoważne i niezgodne z rzeczywistym stanem i sytuacją, że nie chce mi się na nie odpowiadać, ale się mimo wszystko przełamię. Strażnicę nikt z nas NIE SPRZEDAJE, nie ma żadnej wyznaczonej ceny za rozpowszechniane publikacje – ludzie otrzymują je DARMO! Ale nie znaczy to, że one nie są nic warte. Skądże znowu! Mają wielką wartość duchową – to przede wszystkim, ale też trochę kosztują w sensie finansowym i z uwagi na sam wkład pracy przy nich. I tutaj podałeś prawdziwą informację – my rzeczywiście finansujemy druk czasopism i rożne teokratyczne przedsięwzięcia, – i co w tym jest złego skoro sam zauważyłeś, że jest to DOBROWOLNE? Jakoś dziwne, ze nie wspomniałeś o zmuszaniu niejako do finansowania innych religii, w których wprost się domaga (np. z ambon)od wiernych finansowych dotacji na to, co przecież nie ma żadnego związku z prawdziwym wielbieniem Jedynego Boga, lub ma tylko związek POZORNY. A swego rodzaju przymuszenie w czasie podsuwania pod nos w obecności innych tacy na datki, czy twierdzenie: „co łaska, ale z reguły daje się tyle, a tyle…” – Świadkowie tak NIE POSTĘPUJĄ, jeśli nie wierzysz, to przyjdź na jedno z naszych zebrań, a się sam przekonasz. Świadkowie również nie pobierają żadnych opłat za śluby, ani pogrzeby! Dziwne, że jakoś o tym wspomnieć nie raczyłeś, tylko całą swą niechęć do religii, okazałeś w tym wypadku właśnie nam, a przecież tak dużo jest w nas takich rzeczy, za które w odróżnieniu od popularnych Kościołów, należałoby nas wręcz pochwalić zamiast się w głupi i krytykancki sposób, czepiać. Ale na to niestety, stać jedynie ludzi mądrych, odważnych i szczerych, tudzież uczciwych i oceniających innych w miarę obiektywnie. Niestety, ale takich jest bardzo mało, gdyż tym światem rządzi zakulisowo, jak już wiele razy wspominałem, Boży przeciwnik, a ten to ma swój przemożny wpływ na większość ludzi żyjących w tym jego świecie – on doskonale potrafi zaślepiać i wypaczać charaktery podatnych na swoje działania, osób i jak na ironie potrafi to skutecznie czynić także wobec tych, którzy nie wierzą w jego istnienie, tak samo, jak nie wierzą w istnienie Najwyższego Boga i Stwórcy, co przecież też jest jego niemałą zasługą.

    Owe „nagabywanie wiernych i niewiernych”, na które w głupawy i przesadnie ironiczny sposób raczyłeś zwrócić uwagę, nie jest tak naprawdę czymś strasznym, co zasługiwałoby na takie właśnie, jak Twoje (Ty, jak zwykle powtarzasz za innymi te czy inne sformułowania) krytykowanie. Ale niech tam… gdyby nawet brać na poważnie wymowę tych niepoważnych porównań czy odniesień, to -co już powiedziałem- nie byłoby czymś strasznym, a jedynie wskazywałoby na wielką skalę gorliwie prowadzonego przez nas, dzieła. Za owo poświecenie wolnego czasu, jaki inni przeznaczają na rożne głupoty, i rozrywkowe dogadzania sobie, bądź angażują się nazbyt w kwestii zarobkowania; poświęcania środków -chociażby w postaci finansowania wydawnictw, które ludzie mogą nabywać darmo, lub szczerze z serca, dawać za nie jakiś skromny dobrowolny datek, można byłoby z powodzeniem nas pochwalić, ale Ty na wzór naszych przeciwników i religijnych prześmiewców, wolisz bezmyślnie i w głupawy sposób, właśnie ośmieszać.
    Jestem bardzo ciekawy, jakbyś się czuł, gdybyś wiedząc o jakiejkolwiek zagładzie i możliwościach uwolnienia, wyjścia z niej cało, zaczął o tym informować zagrożonych ludzi, a oni przeważnie ignorowaliby te Twoje starania i ironicznie odnosili się do Ciebie, ośmieszając na ile się da tę Twoją pełną poświeceń, działalność… Zastanów się więc nad sobą i przemyśl całą swą postawę wobec tych, którzy nieraz dają z siebie naprawdę wiele, aby innym przekazać to, co może im być przydatne w ocaleniu swego życia.

    5) „Kończąc temat wiary, nie mam nic do wierzących. Skoro wierzą, to znaczy że jest im to potrzebne, w końcu „potrzeba” jest motorem wszystkich zachowań. Nie zgadzam się tylko z wciskaniem kitu podpierając go wiarą. To po prostu małe. Niezależnie,czy chodzi o chemtrails, przetaczanie krwi..itd. Jeśli ktoś myśli „średniowiecznymi” kategoriami to niech zachowa to dla siebie. Ja nikogo nie nagabuję żeby przestał wierzyć w boga, bo go to ogranicza (…) serdecznie dziękuję za wspaniałą zabawę [dotyczącą tematu Chemtrails – mój dopisek] i czekam na potwierdzone badanie składu rozpylanej substancji”.

    Jakbyś nie miał nic do wierzących, to nie wypisywałbyś takich bredni na nasz temat, nie zadając sobie chociaż tyle trudu, by bezstronnie sprawdzić, czy powielane przez siebie krytykujące nas zarzuty, są rzeczywiście prawdziwe, bądź chociaż w jakimś tylko stopniu, nie zostały one przesadzone. W rzeczywistości powinieneś na 100% ustalić i być tego uczciwie pewnym, iż do „wciskających kit”, w kontekście wiary, również, albo bardziej – przede wszystkim, nas, można zaliczyć. Jak już chyba dobitnie i w miarę szczegółowo wykazałem i wyjaśniłem, Ty przedstawiając te niby swoje zarzuty, w rzeczywistości zaś zarzuty innych (naszych przeciwników religijnych) a przez Ciebie jedynie powielane, bądź nieco ubarwiane, wyraźnie źle odnosiłeś się do nas i bezceremonialnie traktowałeś nas niemalże tak samo, jak mnóstwo osób piszących na temat Chemtrails. Ty w ogóle nie zakładasz, iż mógłbyś się mylić, zarówno w kwestiach związanych z religią i wiarą w Boga, jak i kwestią związaną z tzw. teoriami spiskowymi. Tobie się wydaje żeś pozjadał wszystkie rozumy, natomiast ci, którzy są wokół Ciebie, to zgraja imbecyli, w pełni zasługująca na to niechlubne i poniżające ich, miano. To nie wystawia o Tobie dobrej opinii i wiedz, że większość nie znosi tego typu ludzi, choć pośród niej samej znajdą się i tacy, którzy są w założeniach i postawie bardzo podobni do Ciebie.
    Ty nie myśl, ze jesteś taki „kozak”, taki „do przodu” w zagadnieniach związanych z chmurami chemicznymi, czy z jakimikolwiek innymi zjawiskami wchodzących w skład „teorii spisku”, bo o wielu rzeczach jeszcze nie wiesz, bądź też wiedzieć nie chcesz. Wyraźnie tez nie chcesz dopuścić do siebie myśli, że nazbyt krytycznie oceniasz innych, jak i zjawiska, czy sytuacje z nimi związane, a już samo to stawia Ciebie w bardzo niekorzystnej sytuacji. Mało kto lubi pewnych siebie pyszałków, którzy mają zbyt wysokie mniemanie o sobie, a innych z lubością poniżają. W odniesieniu do tego, co ja do tej pory Tobie przedstawiłem i czy to jest prawdą czy fałszem, (po Twojej stronie, podobnie), najwyraźniej musi zadziałać czas i najpewniej on okaże się tu decydującym. Choć szczerze powiedziawszy, na krótko przed samym, Bożym, Armagedonem, znajdą się i takie osoby, które będąc maksymalnie zaślepionymi przez buntowniczego anioła, do końca mogą być w niewiedzy odnośnie tego, co z nimi ostatecznie stanie.
    No, kończę już ten chyba najdłuższy wywód związany z religią. Religia to temat „rzeka”, więc można byłoby pisać, i pisać…trzeba jednak pamiętać o innych i z wiadomych, oczywistych powodów, zaprzestać w końcu tego pisania.
    Zaprzestając więc, życzę Ci trzeźwego spojrzenia na siebie i na innych, z którymi mieć możesz jeszcze niejeden kontakt. Proszę Cię też – nie gardź Biblią, lecz próbuj ją jakoś zrozumieć, chociaż na tyle, by ją tak bezmyślnie, jak do tej pory, nie krytykować, bo ona absolutnie na to nie zasługuje.
    Pozdrawiam.

    Aha, jeśli koniecznie chcesz dowodów w postaci związków, jakie się rozpyla w powietrzu, to zbierz sobie po jakiejś mocniejszej ulewie, odrobinę tego żółtawego proszku, jaski osadza się na brzegach kałuż po ich nieznacznym wyschnięciu, daj do zbadania, a będziesz mieć skład o jaki tak bardzo się dopominasz.

  179. Nick Says:

    książka”Pismo Św. przeczy nauce świadków Jehowy”-daje prostą odpowiedź

  180. Waldi Says:

    Przed chwilą, i tak na chwilę, tak zupełnie z ciekawości, zajrzałem na to forum, na którym jakiś dłuższy czas temu dość mocno się udzielałem i pomyślałem sobie, że po rozważnym podejściu „Bobika” przejawiającym się w zaprzestaniu prowadzenia ze mną pisemnej konwersacji na tematy religijne, znajdzie się może ktoś, kto dalej pociągnie temat, jaki powinien być głównym tematem tego forum, czyli temat smug nad polskim (i nie tylko) niebem. A tu co widzę… Przecieram oczy i ze zdumieniem wielkim stwierdzam, że pojawił się nagle ktoś, kto jakby dalej chciał ten temat wałkować, choć przecież powinien wiedzieć, że to nie to forum, i że ja już z jednej prowokacji („Bobik” i jego zaczepne treści szkalujące moją religię), zdecydowanie wyszedłem i nie zamierzam znowu ulegać kolejnej.
    Jednak powiem krótko: choć z początku się zdziwiłem pojawieniem się kogoś piszącego znowu o religii, to jednak świadomość, iż różni odstępcy z naszych szeregów, jak i sługusy Kościołów tzw. chrześcijaństwa, wydali już tak dużo różnych publikacji, jakie ich zdaniem miałyby okazać się „prawdziwą bombą” na nas, że momentalnie przestało mnie to dziwić. Oj, co ja się już naczytałem tego typu publikacji, o jakże chwytliwych tytułach mówiących m.in. o trzydziestoletniej NIEWOLI Strażnicy, czy w ogóle o różnych żalach byłych Świadków, w tym także dość znanego w Biurze Oddziału w Niemczech, Günthera Pape, albo samego byłego brata R. Franza.

    Nie omieszkałem też zapoznawać się z różnymi publikacjami tych, którzy, nie wiedzieć czemu (chyba dla poklasku, bądź kierując się najzwyklejszym fanatyzmem i chęcią przypodobania się hierarchom), rozpoczęli atak na nas, będąc wyznawcami katolicyzmu, czy innych wyznań nominalnie chrześcijańskich, a których celem już od dawna było krytykować, czy wręcz oskarżać, jak łatwo się domyślić – fałszywie, nie tylko pojedynczych Świadków, ale wręcz całą organizację. Do takich, można by śmiało powiedzieć zaślepionych obrońców Kościoła, np. katolickiego, którym zaczęło się w pewnym momencie wydawać, że znają lepiej Pismo Św. nie tylko od większości swoich współwyznawców, ale od samych Świadków, zaliczyć się mogą m.in. niejaki p. Kunda i p. Szczepański, – autorzy książki pt. ”Pismo Św. przeczy nauce świadków Jehowy”.
    Z jednym z nich mogłem mieć możliwość zetknąć się osobiście, ale nie doszło do tego, gdyż się poważnie rozchorowałem (atak boreliozy i jeszcze dodatkowa infekcja w wyniku przeziębienia), a na moje miejsce poszedł na rozmowę jeden z moich dobrze mi znanych braci. Jego opinia o panu o nazwisku, Kunda, jak można się było spodziewać nie była pochlebna. Pan Kunda okazał się człowiekiem bardzo zarozumiałym i grubiańskim, oraz wysnuwającym nad wyraz dziwaczne, nierzadko tez kłamliwe tezy w odniesieniu do naszego wyznania, a jego interpretacja Biblii, była momentami wręcz przezabawna. Tak, w każdym razie, przedstawił mi tego pana, mój brat, który miał z nim bezpośrednio styczność. Jeśli chodzi o mnie, to tego pana poznałem jedynie z treści wspomnianej powyżej przez gościa o ksywce: „Nick”, jak i przeze mnie, książki, której on okazał się być współautorem.

    Co do tej książki, to mogę powiedzieć tylko jedno na pochwałę – została ona napisana przez ludzi, którzy mieli naprawdę jakieś tam pojęcie o Biblii i byli w stanie zebrać, przeanalizować i zapamiętać mnóstwo z niej wersetów, co jak na katolików, w tamtym okresie było raczej ewenementem. Nawet księża nie mogliby z tego zasłynąć, choć niby są wykształconymi wielce osobami. Ale co z tego, kiedy wersety, jakie w tej książce zebrano, zebrano tylko po to, aby wykorzystać je do skrytykowania nauki, jaką głosimy, a krytyka ta wyraźnie okazywała się -im bardziej wgłębiałem się w jej treści- być bezmyślną, choć nie brakowało jej też wyraźnie sporej dawki przebiegłości i umiejętnego stwarzania pozorów, że faktycznie Biblia i jej nauki, miałyby przeczyć tym naukom i postawie, jakie my głosimy. Już nieraz prowadziłem polemikę w oparciu o te bezmyślne zarzuty i niby argumenty, jakie niby miałyby przeczyć nauce głoszonej przez nas od dawna, ale w końcu zaprzestałem, gdyż, jak to już nieraz stwierdziłem w rozmowach tych kwestii dotyczących – na fanatyzm, wyraźny brak zrozumienia i na wrogą postawę względem nas, nie ma rady. Jeśli Jehowa Bóg zechce mimo wszystko otworzyć umysły takim ludziom (autorom i zwolennikom tej książki), i nie pozwoli więcej już zaślepiać ich Diabłu, to wielka chwała będzie Mu za to.
    Do tego jednak, aby Bóg miał w ten sposób postąpić, potrzebne są: 1. prawdziwa miłość okazywana Jemu i stosowna wobec Jego Syna, a nie Boga Jemu równego; tudzież miłość do swoich bliźnich, w tym także do nieprzyjaciół.
    2. pokora i skromność, które łączyłyby się też z jawną zdrową bojaźnią wobec Jehowy, NAJWYŻSZEGO Boga i pełnią szacunku dla Jego świętego IMIENIA. No i myślę, że do tego wszystkiego nieodzowna byłaby też
    3. mądrość, – ta, jaką człowiek sam mógłby posiadać w wyniku zdobywania wiedzy i poprawnego rozwoju intelektualnego, jak i mądrość, która bezpośrednio już wypływałaby od Boga Jehowy, za pośrednictwem Jego Syna, Jezusa Chrystusa i tez za pośrednictwem Zboru, którym te dwie osobistości we Wszechświecie zarządzają i się nim posługują.
    Tak, bez tych i paru jeszcze innych cech, które należałoby przejawiać i o nie zabiegać, nie da się uzyskać pomocy ze strony Boga w zrozumieniu Jego spisanego Słowa. Jeśli więc ci, którzy porywają się na Bożych Świadków by krytykować ich i oskarżać a do tego posługują się jeszcze Słowem samego Boga, by roztoczyć wokół siebie nimb wiarygodności, nie okazują w różnych aspektach swego życia, miłości wobec swych bliźnich (przykładowo poparcie dla wojen i w nich uczestnictwo, czy uczestnictwo w jakichkolwiek buntach i protestach…), to choćby nie wiadomo jak bardzo przebiegle manewrowaliby Biblią, nigdy nie podołają temu, by sensownie wykazać cokolwiek złego w nauczaniu Świadków Jehowy.

    Jeśli chodzi o moje zdanie, to porywanie się na krytykę jakichś tam różnych zachowań i problematycznych twierdzeń (opartych zdawać by się mogło na Piśmie) tak jednostek spośród Świadków, jak i całej Organizacji w pewnych okresach jej istnienia, miałoby jeszcze jakiś sens, gdyż wiadomo, ludzie są niedoskonali, popełniają najróżniejsze błędy i to bez względu na to, w jakiej religii się znajdują – religia Świadków, od takich błędów również nie jest wolna- , ale porywanie się na PODSTAWOWE i DOKŁADNIE UDOWODNIONE nauki oparte na Słowie Boga, a przez Jego Świadków głoszone, wyraźnie zakrawa na wielkie zuchwalstwo, obłudę i kłamliwość, bądź w najlepszym wypadku, na przeinaczanie pewnych faktów i jawnym głoszeniu półprawd, w taki sposób, by nauka katolicka, była jednak nad wszystkim innym.
    Niestety, ale faktycznie jest tak, że Pismo Św. przeczyło, przeczy i przeczyć będzie nie nauce, jaką propagują Świadkowie, ale -czego nie da się ukryć- nauce katolickiej, prawosławnej, czy w mniejszej części, nauce protestanckiej, jak również wszelkiej nauce innych religii „Babilonu Wielkiego”, jaka wywodzi się z pogaństwa i w nim ma też swoje korzenie.
    „Nick” (mam pewne podejrzenia, ze może to być prowokacja ze strony milczącego już od dawna „Bobika”, który mógł właśnie zmienić sobie nick na „Nick”…), wyskoczył tu jak „Filip z konopi” z czymś, co akurat nie za bardzo miałoby się do tego, co poruszyłem na samym końcu, bo ja na końcu pisałem wyraźnie o smugach i możliwościach zebrania próbek tego, co one zawierają, a nie o religii. Jeśli „Nick” podaje, że „książka daje prostą odpowiedź…”, to pytam się na co… na jakie pytanie, czy pytania. Ani w tytule książki, ani w mych ostatnich słowach kierowanych do „Bobika”, nie ma zamieszczonych żadnych pytań, na jakie treść owej książki, miałaby udzielać odpowiedzi.
    Zatem, mój Drogi „Nick”, jeśli już z czymś wyskakujesz, to niech ma to jakiś sens, niech się do czegoś konkretnego w mej wypowiedzi odnosi. W tym układzie, ta Twoja wypowiedź powinna być bardziej rozwinięta i uściślona. Powinieneś wykazać o jakie odpowiedzi i na jakie pytania, Tobie chodzi. Takie wypowiedzi, „ni z gruszki, ni z pietruszki”, nie świadczą dobrze o ich autorze i na ogół podsumowuje się je w sposób następujący: „powiedział, co wiedział…”
    Jak już wspomniałem, ta wypowiedź podchodzi mi trochę pod styl i możliwości „Bobika”, który przecież dość solidnie beształ mnie, a właściwie moje wyznanie, wykorzystując do tego wypowiedzi, jakie m.in. zawiera właśnie ta cytowana powyżej, książka. Więc może nie chcąc się za bardzo ujawniać z tymi swymi rewelacjami i podpisywać się swoim dotychczasowym nickiem, postanowił, że go zmieni i sprowokuje mnie znowu do dyskusji, ale już jako ktoś inny.

    Ale nieważne, mogę się przecież mylić, i „Bobik”, może słusznie siedzieć cicho jak trusia, i nie włączać się już do rozmów na tym forum. No i dobrze, gdyby tak właśnie było – byłoby to dla niego godne pochwały. Dlatego kieruje się jeszcze raz ku tej osobie, która obrała sobie „Nick”, za nick, bez względu na to, kim jest w rzeczywistości, aby była skłonna wpierw dokładnie zbadać nauki Świadków i porównać je faktycznie z tym, co głosi Biblia i z tym, co głosi dla przykładu Kościół katolicki, a dopiero cokolwiek wyrokować, posługując się tym dość wymownym tytułem wspomnianej już książki autorstwa, Kunda-Szczepański.
    Od siebie mogę tylko powiedzieć, że książka ta jest napisana dość „dobrze”, i że ja sam w kilku momentach, trochę musiałem się zastanowić, aby nie ulec w jakimś stopniu chociaż, przemożnej sugestii i wpływom, tak silnie w niej oddziaływającym. Z tego też powodu mogę przyznać, iż szatanisko wysiliło się na tyle, by w miarę skutecznie bronić swego fałszywego kultu, jaki rozpowszechniło równie skutecznie niemalże na całej ziemi. Ponieważ, jeśli na mnie treści tej książki wywarły jakieś tam wrażenie i trochę w kilku miejscach, zastanowiły, to cóż dopiero mogą one zrobić, do czegóż się przyczynić, kiedy zagnieżdżą się w umysłach i sercach osób, które o Prawdach z Pisma Świętego, mają nikłe pojecie, lub nie mają go w ogóle. Tacy, niestety, ale na swoją szkodę, będą skłonni takowym treściom, ulec, dając się im pochłonąć bez reszty i uważając, że posiedli prawdę na temat nauki Świadków Jehowy – poważny błąd!!!
    Ta książka może też mieć niemały wpływ na mniej doświadczonych, i niezbyt dojrzałych duchowo, Świadków – dzieci, młodzież, a nawet niektórych dorosłych, którzy stali się „niemowlętami”, w odniesieniu do Prawdy. Cóż, taki przemożny wpływ ma ten energetyczny byt, zwany w Biblii aniołem – zbuntowanym, nikczemnym aniołem, o imionach Szatan, Diabeł. To jest bardzo przebiegła i inteligentna istota, która zna Pismo Św. lepiej od większości Świadków, więc nic dziwnego, że potrafi umiejętnie i dość przewrotnie zmieniać jej treści, by na siłę poprzeć swoje fałszywe nauki, które już od wieków rozpowszechnia. Owe nauki popiera również bardziej namacalnymi „dowodami”, w postaci różnych wizji i tzw. cudów, które czyni w swoich religiach, podszywając się pod świetlane, niebiańskie postaci, opisane m.in. w Biblii. Na owe „cudowne”, nierzadko spektakularne wyczyny, którym Diabeł przypisuje działania i źródło w Bogu, powołują się m.in autorzy tej wspomnianej książki, która miałaby przeczyć nauce przez nas głoszonej.
    Mimo wszystko jednak, nawet człowiek niezaznajomiony dokładnie z Biblią i jej duchem, a znający co nieco historię religii i potrafiący na chłodno ocenić ich postępowanie, nie da się wziąć tak szybko na lep niby pięknym słowom, na jakie zdobyli się autorzy tej książki, lecz analizując je dokładniej i otrzymując przy tym siłę i inspirację od Boga, poprzez Jego świętego ducha, czyli poprzez czynną siłę sprawczą, jest w stanie ustalić, gdzie leży rzeczywista Prawda. Uświadomi sobie coś podstawowego, a mianowicie fakt, że nie może być dwóch sprzecznych ze sobą prawd. Albo jedno twierdzenie, albo drugie, sprzeczne wobec twierdzenia pierwszego, musi być prawdą.
    Jeśli wiec ogół religii w tym świecie uczy, że dusza jest NIEŚMIERTELNA, a Biblia temu zaprzecza; jeśli religie świata wyraźnie nauczają, iż miejscem zbawienia DLA WSZYSTKICH jest niebo i stan nirwany, a Biblia wyraźnie naucza, iż większość ludzi uzyska zbawienie tu, na oczyszczonej, rajskiej ziemi; jeśli straszy się ludzi od wieków piekłem, w którym Diabła ustanawia się jak na ironię „dyrektorem”, a Biblia twierdzi, że Bóg Jehowa jest Bogiem wielkiej miłości; jeśli twierdzi się w sprzeczności do nauki biblijnej, że istnieje jakaś tajemnicza Trójca (Bóg o trzech głowach i trójkąt z okiem w środku) i na siłę szuka się powiedzenia tego przekręcając sens wersetów biblijnych, to czemu, jakim twierdzeniom będąc rozsądnymi, damy wiarę i uznamy je za Prawdę. Jeszcze raz powtórzę zasadniczą myśl: – tylko jedno twierdzenie z dwóch sprzecznych istniejących obok siebie, może być prawdziwe, nigdy oba.

    Biblia naucza, że religia prawdziwa, jaką ona nakreśla na swych kartach, jest „wąską drogą” prowadzącą do zbawienia, czyli, że nie jest to jakaś organizacja, która szczyci się swą liczebnością w skali ogólnoświatowej, i nie chodzi tu tylko o samo postępowanie, ale także o nauki, chociażby te wyżej wspomniane, które stoją w kolizji z tym, co podaje Słowo Boże. Jeśli więc popularne wielkie i mniejsze religie tego świata nauczają o nieśmiertelności duszy, czym skłaniają do diabelskiego spirytyzmu, jeśli nauczają o różnie już teraz, pojmowanym piekle; jeśli nauczają o trójgłowym i trój-osobowościowym bogu, a żadne z tych nauk nie głosi mniejszość wyznaniowa, jaką są Świadkowie Jehowy, to które wyznanie religijne, jest prawdziwe i uznawane przez Boga i Stwórcę, o imieniu, Jehowa – Boga Biblii!
    Gdyby to Świadkowie, jak tego właśnie chciałaby WIĘKSZOŚĆ, byliby „fałszywymi prorokami” i gdyby byli faktycznie tzw. sektą, czyli złą, odstępczą i nieprawdziwą religią, to właśnie oni musieliby głosić te wszystkie nauki, które WIĘKSZOŚĆ uznaje i o których głosi, a które Biblia potępia i tym samy musieliby tworzyć „SZEROKĄ drogę”, wiodąca ku zagładzie. Ale czy ktoś zdrowy na umyśle powie, że Świadkowie są „szerocy” w sensie wielkości swego wyznania i w skali światowej wyraźnie dominują nad innymi…?

    Zatem już chociażby po tej krótkiej analizie dotyczącej popularności fałszywych nauk religijnych, którym na siłę chce się znaleźć miejsce i uzasadnienie w Piśmie Św., oraz po wielkości poszczególnych grup wyznaniowych i ich popularności, a także po tym, co owo Pismo rzeczywiście zawiera i pochwala, a co wyraźnie potępia, oraz po uwzględnieniu samego naszego (Świadków) postępowania (np. POKOJOWEGO) w porównaniu z innymi wielkimi religiami, wyraźnie chyba widać, która organizacja jest zgodna z Biblią będąc tym samym prawdziwą pod względem religijnym, Organizacją prawdziwego Boga.
    W tej chwili to, co pisze, pisze z przysłowiowego marszu, i nie zaglądam z uwagi na pośpiech do Biblii i z niej też nie cytuję, ale jeśli Ty „Nicku”, chciałbyś wiedzieć coś więcej, to zawsze możemy wymienić się adresami i sobie trochę pisemnie porozmawiać. Wtedy samą Biblia będę Ci w stanie wykazać to, jak jest naprawdę i w pełni odpowiedzieć na postawione przez Ciebie tytułowe pytanie: czy „Pismo Święte [rzeczywiście] przeczy nauce Świadków Jehowy”?!

  181. bobik Says:

    Na początku myślałem,że jesteś cwany,ale później przekonałeś mnie, że jednak tępy. Dlatego się nie odzywam, bo jak już to kilkakrotnie zaznaczałem mam gdzieś twoje opinie i o bogu i o kałużach, których badanie uważasz za wiarygodne przedstawienie składu chemtrails..żenujące to było z twojej strony, więc szkoda czasu. Teraz znowu widzę tyradę na temat twojego(nie naszego) jedynego i prawdziwego boga, co pewnie też jest niepodważalne i udowodnione..i niech tak zostanie, bo też szkoda czasu. A teraz dla pogłębienia twojej paranoi wiedz, że każdy następny wpis krytykujący twoja wiarę pod różnymi nickami to będę ja! 😉

  182. Waldi Says:

    Oj Bobik, Bobik i te Twoje poniżające innych, określenia. Ciebie nie interesują moje opinie i masz je gdzieś, a mnie z kolei nie interesuje to, co Ty o mnie myślisz i jak oceniasz, bo Twój sposób patrzenia na wiele spraw, w tym także na wiodący temat Chemtrails, czy ostatnio rozwijany przeze mnie temat dotyczący religii, jest nieco infantylny, a przede wszystkim nie pozbawiony zarozumiałości i nieszczerości, a od tych przywar ja się zdecydowanie dystansuję.
    Czy jestem cwany – może, choć jeśli, to tylko w ocenie innych -bo nie Ty jeden tak o mnie napisałeś- ja natomiast o sobie mogę powiedzieć przede wszystkim, że jestem szczery, nieraz aż do bólu, ale szczery. A jeśli chodzi o cwaność, to najpewniej nie występuje ona w tych miejscach, o których Ty myślisz i na jakie raczyłeś mi bezceremonialnie wskazywać w poprzednich swych wypowiedziach. Generalnie zaś to ja mogę zaliczać się do myślących osób, czemu dałem wyraz już chyba nieraz, również w poprzednich swych wypowiedziach, ale Ty ze zwykłej złośliwości, zarozumialstwa i niesamowitej niechęci do mego wyznania i Boga, jakiego reprezentuję, nazywasz tę zaletę „tępotą” – jak to akurat świadczy o TWOJEJ inteligencji i bystrości umysłu, to chyba nie muszę się tu wcale wypowiadać.
    Uważasz za żenujące i chyba odznaczające się wspomnianą tępotą to, iż zaleciłem Tobie pobranie jakichś tam „próbek” z kałuż. Ale ja uczyniłem tak, bo nie wiedziałem już jak wykazać Tobie absurdalność domagania się, aby piszący na tym forum zaspokoili Twe dziwaczne żądania, by podać Tobie skład smug, jakie są wyraźnie rozprowadzane są masowo po niebie w różnych miejscach, w różnych krajach. A skąd oni Twoim zdaniem mieliby mieć do nich dostęp. Jakimi środkami musieliby dysponować, i w jaki sposób mogliby to zrobić, aby ów skład w pełni uzyskać i Twej zacnej osobie go przedłożyć. Mógłbyś wymienić chociaż jeden (środek i sposób)…
    Moje pisanie o kałużach i o tym, co często widzi się na nich, a po ich wysychaniu, wokół nich, nie było ściśle li tylko związane z chemią, jaką w założeniach rozprowadzają samoloty NATO, ale chciałem w ogóle zwrócić uwagę na solidnie zanieczyszczone powietrze, którym oddychamy, żywność, jaką spożywamy, i wodę, jaką koniecznie musimy pić. Zatem moje zwrócenie Twojej uwagi na kałuże, miało na celu wykazać Tobie, że ogólnie jesteśmy truci. Wiele trucizn spada na naszą ziemię właśnie z deszczem, więc chyba nic prostszego, jak właśnie deszcz poddać jakiejś tam analizie i ustalić rodzaj owych trucizn. Nie widzę w takim na upartego przeprowadzanym badaniu, jakichkolwiek przejawów tępoty, ale co najwyżej chęci dociekania i objawów jakiegoś tam uporu. To wszystko, ale Ty jak zawsze w podobnych sytuacjach, potrafisz niby z premedytacją (ja uważam, że BEZMYŚLNIE), osądzać innych oceniając ich jakże niepochlebnie i złośliwie.
    Na ile, w jakiej ilości w szlamie, jaki się utrzymuje na kałużach po intensywnych opadach deszczu (na zewnątrz kałuż po ich wyschnięciu, głównie żółty proszek, jak i warstwowy osad), można doszukać się tego, co znajduje się w smugach, to rzecz jasna trudno będzie ustalić, gdyż zanieczyszczeń w powietrzu jest całkiem sporo i to z różnych źródeł, a nie tylko z tego chemtrailsowego źródła.
    Tak więc jeszcze raz powtórzę: – ja zwróciłem Twą uwagę, by Ci wykazać, jak niepoważnym jest żądanie składu chemicznego od prostych ludzi, uczestników tego forum, oraz że w ogóle istnieją różne trujące związki, jakie z deszczem spadają na naszą planetę. Ale Ty znowu w swym uporze i tonie pełnym zarozumialstwa nie chcesz tego przyznać, tylko wolisz zaraz skrytykować (BEZMYŚLNIE), każdą niemalże wypowiedź na ten temat. Może Twoim zdaniem, ów tak zwany przeze mnie szlam na powierzchni kałuż, to masa związków prozdrowotnych, których my ludzie nie powinniśmy się obawiać, a raczej cieszyć się , że je widzimy w spadającej na nasze głowy, i na nasze pola, oraz do naszych wód, jakie pijemy, deszczowej wodzie. Może będziesz skłonny wypowiedzieć się, jak pewne dwie przypadkowo spotkane przeze mnie osoby, że ów proszek na brzegach kałuż, to pyłki kwiatowe, a może coś innego jeszcze wymyślisz. Mnie jednak to zupełnie nie obchodzi, bo ja wiem, że nie jest to coś na pewno czymś, co występuje naturalnie. Przeżyłem już dobrze ponad pół wieku i jeszcze nigdy wcześniej nie spotkałem się z takim zjawiskiem, -tak wyraziście nienaturalnym i złowieszczo wyglądającym- aż dopiero od jakichś tam kilkunastu lat zacząłem baczniej zwracać na to swą uwagę, bo też i wtedy stawało się to być wyraźnie DOSTRZEGALNYM, tak jak dostrzegalnym stało się to, co widzimy obecnie w coraz większym nasileniu, nie tylko na polskim niebie, a czemu Ty jesteś skłonny cały czas zaprzeczać i czemu przypisujesz zgoła niewinną postać.
    Ty używasz bezmyślnych poniżających osądów, wyzywając mnie od „tępych” i „żenujących” tylko dlatego, że poddałem myśl o tym, iż pewne szczególne obszary, gdzie się spiętrza woda deszczowa, mogą zawierać (ja jestem prawie, że pewien tego, że zawierają) niezdrowe związki systematycznie skażające ziemię, ale sam nie próbujesz nawet samokrytycznie spojrzeć na siebie i dostrzec, że to właśnie Ty, nie zakładając czegoś tak oczywistego jak trujący opad, stajesz się niesamowicie żenujący i chyba tępy przy okazji także. Już ci poprzednio wiele razy, tak w temacie chemtrails, jak i tym nie za bardzo przez Ciebie lubianym, temacie religijnym, wykazywałem, iż nie pojmujesz poprawnie wielu rzeczy, choć zdają się być dość proste.
    Wmawiałeś i dalej wmawiasz, że ja coś stwierdziłem na pewno, choć w rzeczywistości jedynie coś zakładałem (ZAKŁADANIE przeze mnie, iż mogła zaistnieć opcja podłożenia swego komentarza pod innym nickiem), twierdziłem coś przypuszczalnie, a to niestety wybitnie świadczyć może o ograniczonym w jakimś stopniu pojmowaniu – może świadczyć o TĘPOCIE właśnie, i to chyba większej, niż ta, jaką ja miałbym się odznaczać, o ile w ogóle uprzeć się przy tym, iż ja faktycznie tępym jestem.
    A Twoje domagania się składu od uczestników forum, podczas kiedy pomijasz jawne dowody na istnienie celowych oprysków; pomijasz fakty wymownie świadczące o tym, iż na pewno nie mogą to być smugi typowo kondensacyjne… Ty w tym momencie właśnie okazujesz się być cwanym, a nie ja. Ty pewnie myślisz sobie, że pytając o skład, który przecież nie każdy z forumowiczów będzie w stanie (jeśli w ogóle ktoś by się znalazł) zbadać z uwagi na brak możliwości, będziesz wyraźnie górą, i że z tryumfem będziesz mógł się wypowiedzieć, iż zwolennicy Chemtrails zostali przez Ciebie jakby już pokonani. Strasznie to przebiegłe, ale tez i błędne rozumowanie – nie sadzisz?!
    Określasz moje odwołanie się do kałuż, tępotą, ale czymże to jest -gdyby założyć, że owo poniżenie jest słuszne i poprawne w odniesieniu do mojej skromnej osoby- w porównaniu do BEZMYŚLNEGO upierania się przy tym, że Chemtrails to smugi kondensacyjne, skoro sami ludzie na szczycie, wyraźnie poświadczają, iż opryski są celowe, i tłumaczą je zapobieganiem ocieplaniu klimatu. Czyli ludzie bardziej wykształceni od Ciebie i wpływowi nie wykluczają świadomych działań (nieważne jak je tłumacząc), a Ty ośmielasz się nie wiadomo w imię jakich interesów, to jednak czynić.
    W tym momencie pada cała Twa „mądrość” i cwaność, to dalsze upieranie się przy tym, przy czym cały czas jak dotąd się upierasz, pogłębia tylko stan totalnej głupoty i myślowego otępienia, chyba, że robisz to wszystko Z PREMEDYTACJĄ, kierowany będąc już nie tak bardzo tępotą, ile przemożną chęcią zabłyśnięcia i zwrócenia na siebie uwagi ogółu, bądź chęcią przypodobania się komuś bardzo ważnemu dla Ciebie. Tego, co leży u podstaw takiego dziwnego i fanatycznego wręcz obstawania przy swoim, a jednocześnie poniżania innych, oczywiście do końca człowiek ustalić w stanie nie będzie, przynajmniej na odległość, biorąc pod uwagę uczestnictwo tu, na tym forum.
    Jak już tyle o tym otępieniu piszę (Ty głównie się do tego przyczyniłeś!), to nieodparcie narzuca się jeszcze myśl religijna, jaką Ty poruszyłeś i ożywiłeś znowu ten temat między nami (poprzedni wpis o religii i o książce szkalującej nasze wyznanie, nie był kierowany do Ciebie, lecz do autora tego wpisu), a mianowicie myśl sugerująca, że ja \my\ mam innego Boga, niż Wy (kogo miałeś na myśli poza samym sobą, czyli z kim tak naprawdę się utożsamiasz, łączysz, pozostaje w sferze domysłów).
    Przez jakiś czas, kiedy stykałem się z tym dziwnym rozczłonkowywaniem Boga, na Boga mego i boga innych ludzi wierzących, to starałem się taktownie zauważać, że jednak wszyscy powinniśmy mówić: „mamy TEGO SAMEGO Boga”, bo przecież Stwórca wszechświata jest tylko jeden, – nieprawdaż?! No tak, ale jeśli ludzie (choćby tacy, jak Ty) zawzięcie się upierają i dalej są skłonni dokonywać tego typu rozgraniczeń, to wtedy nie wypada już ostatecznie kryć podstawowej prawdy, jak ta, że owszem jest jeden Bóg Najwyższy o imieniu Jehowa, natomiast ludzie w nominalnym chrześcijaństwie czczą swego boga (zwróć uwagę na małą literę, jaką ciągle wypisujesz rozpoczynając pisać ten wzniosły tytuł), tak samo wyznawcy innych religii, przeciwnych chrześcijaństwu w ogóle. Tak więc ci wszyscy odżegnują się od wielbienia prawdziwego Boga Jehowy. Kogo oni w takim razie tak naprawdę, wielbią?
    No i w tym miejscu właśnie dochodzimy do pojęcia następujących słów: „tępota”, „otępiałość”, „głupota”. I znowu, tak jak w Twoim osądzaniu mej osoby w poniżający sposób, w odniesieniu do oceny związków chemicznych, tak i w tej kwestii religijnej, nas Świadków wyraźnie się poniża, określając pogardliwie „sektą, bądź „fałszywymi prorokami’, a także używając przykładowo powyższych określeń, mających wskazywać, że jesteśmy tępi i głupi wielbiąc swego Boga, Jehowę. A czyż my po dogłębnym zbadaniu sprawy, nie mamy więcej dowodów na to, że taki stan umysłu towarzyszy raczej tym, którzy naszego Boga właśnie odrzucają?
    Biblia, która powstała właśnie pod redakcją Najwyższego Jehowy, taki stan umysłu, określa mianem ZAŚLEPIENIA, i bez wątpienia ma on miejsce również u Ciebie (tu już nie da się przypisać wyrachowanego i z premedytacją działania, jak w przypadku obrony chemtrails), co widać na przykładzie pojmowania spraw związanych z naszym wyznaniem, pogardliwego odnoszenia się do tego wyznania i Boga, którego reprezentantami jesteśmy. Faktycznie, Ty /Wy/ masz innego boga, niż ja, bo mój Bóg jest JEDYNY i jest Bogiem pisanym zawsze z dużej litery, Ty natomiast swojego TRÓJJEDYNEGO piszesz, myśląc, że określasz mojego, zawsze z małej. No i prawidłowo – Twój bóg, -kimkolwiek Ty jesteś w rozumieniu wyznania, jakie reprezentujesz, a do którego w przeciwieństwie do mnie nie masz odwagi się przyznać- jest bez wątpienia godny tego, by pisać go z malej litery, bo jak mówi sama Biblia jest to opozycjonistą wobec Jedynego i prawdziwego Boga, Jehowy, jest to „bóg tego świata [ludzkość odstręczona przez niego od Boga]”, a ten skutecznie „ZAŚLEPIA umysły niewierzących [w Jehowę i Jego rozporządzenia], by nie docierało do nich światło Dobrej Nowiny”.
    Tak więc, Drogi „Bobiku”, jeśli znowu zamierzysz kogoś poniżyć, to dobrze się nad tym zastanów, bo może się okazać, że Ty jesteś bardziej wart poniżenia, niż by Ci się mogło faktycznie wydawać. W tym, że powołałem się na ewentualność Twego udziału pod innym nickiem, nie ma nic paranoicznego -tu znowu ma miejsce Twe niepoważne, złośliwe i nazbyt pochopne ocenianie innych- , gdyż taką możliwość zawsze można założyć (nic takiego stanowczo i twierdząco wobec Ciebie nie wypowiedziałem…) i ja już nie raz byłem świadkiem tego, jak wielu zuchwale a jednocześnie z wielką przebiegłością, podszywało się pod innych, używając ich nicków, bądź zmieniając swój stały na inne naprędce wymyślone. Tak więc, jeśli nie chcesz być „Bobik” uznany za tępaka, to pomyśl wpierw dobrze, zanim kogoś poniżająco zechcesz osadzić i zacznij w końcu czytać ze zrozumieniem i właściwym odbiorem napisanego przez kogoś tekstu. Przecież ja wyraźnie tylko ZAKŁADAŁEM możliwość dokonania tego krótkiego wpisu, a miałem ku temu pewne przesłanki, a nie zarzuciłem Ci to wprost w formie oskarżenia, tak jak to Ty często robisz wobec mnie. Więc się naprawdę nad tym zastanów.

  183. ZdrowaJagoda Says:

    Ze tez chciało się komuś tak produkować żeby to napisać

  184. Waldi Says:

    Do: „Zdrowa Jagoda”
    Muszę Ci powiedzieć, że już nieraz, ilekroć czytałem później swoje wpisywane na różne fora, obszerne treści, sam się temu dziwiłem, że tak właśnie się dzieje… że mi się po prostu chce tyle pisać. Na ogół mało kto pisze tak obszernie i nie jestem za bardzo przekonany co do faktu, że koniecznie w grę wchodzą tu chęci, czy też ich brak. Pewnie w jakimś stopniu na pewno są decydujące, ale nie liczą się one przede wszystkim.
    W moim wypadku jest tutaj chyba jakaś skłonność genetyczna, gdyż jak to mówią moi krewni i znajomi, i z czym chyba muszę się też zgodzić, ja najwyraźniej owe skłonności do obszernego pisania odziedziczyłem po matce. Ona zawsze, niemalże każdą problemową sprawę np. w różnego typu urzędach, załatwiała głównie pismem. Rozmową, w bezpośrednim kontakcie, mało co załatwiała. A pisać naprawdę potrafiła (sam charakter pisma miała również wspaniały – kształtność liter pisanych wręcz pod linijkę na czystym papierze robił naprawdę wrażenie) i choć do Urzędów na ogół pisze się krótko i zwięźle, to ona chyba jako nieliczna wyraźnie się wyłamywała i przeważnie zawsze szeroko opisywała swój problem. Kiedy otrzymała odmowne, pisała ponownie, ale już „wyżej” i najczęściej swoje uzyskiwała. Musiała mieć chęci, ale one nie biorą się w kimś ot tak, coś musi „siedzieć w człowieku i to coś siedzi najpewniej także we mnie.
    Poza tym, ci którzy wiele spraw załatwiają [obszernym] pismem, muszą też umieć pisać; muszą lubić to robić; muszą mieć ku temu wykształcenie -jeśli chodzi o mnie, to w szkole zawsze uwielbiałem j. polski, a z matką było podobnie oboje mieliśmy „z polaka”, zawsze najlepsze stopnie. Również, obok możliwości i predyspozycji, trzeba też mieć wiedzę, tzn. wiedzieć i mieć o czym pisać. A ja właśnie taką wiedzę i świadomość, posiadam. Naprawdę – mam o czym pisać!
    Kilkadziesiąt lat temu, w okresie swojej młodości, poznałem coś najcenniejszego, – poznałem Prawdę biblijną! Tym samym zrozumiałem też, co to jest fałsz religijny i fałsz w ogóle. Nie muszę chyba nikogo wielce przekonywać o tym, że Prawda ta mocno zagnieździła się w mym sercu, a serce…wiadomo – pobudza do działania. No i ja właśnie tak działam przelewając na papier, czy też teraz w tym nowoczesnym świecie, w jakim przyszło mi żyć, na pamięć komputera i ekran monitora, różne -w moim przekonaniu- wartościowe myśli, których raczej nigdy werbalnie nie byłbym w stanie wyrazić, z uwagi na chorobę… O, i tu chyba -w moim wypadku- dochodzi kolejny czynnik, dla którego pisanie jest nieodzownym i możliwym sposobem komunikacji i w ogóle wyrażania swych myśli. Infekcja borelii, oraz inne patogeny, od wielu już lat atakujące i osłabiające mi mój Układ Nerwowy sprawiają, ze mówi mi się dość koślawo; właściwie, to boje się mówić, rozmawiać, bo rozmowa najczęściej mi nie wychodzi.
    Tak więc teraz już wiesz, co może skłaniać przynajmniej niektórych ludzi do tego, by bardziej udzielać się na piśmie, niż w mowie – pisząc o sobie, czy też o różnych innych sprawach.
    „Rozmowa” z „Bobikiem”, ciągnie się już od bardzo dawna i zahaczyła w pewnym momencie o -że tak powiem- mój ŻYCIOWY temat, jakim jest religia, głównie prawdziwa religia, w której się znajduję i której pozostanę wierny mimo różnorakiej nagonki, fałszywych oskarżeń czy prześladowań. Jestem przekonany o jej prawdziwości, bo gdyby było inaczej, to z pewnością rozejrzałbym się za inną… Tak, mogę powtórzyć za apostołami Jezusa: „Panie, do kogóż pójdziemy – ty przecież masz słowa życia”. Religie tego świata nigdy nie zapewnią pokoju i bezpieczeństwa, choć niby cały czas do niego zmierzają angażując się w politykę i… nierzadko prowokując do przemocy, choć głoszą o miłości np. chrześcijańskiej. Dla myślącego człowieka, to nie tędy droga do prawdziwego pokoju. Natomiast w tej religii, jaką znalazłem, znalazłem też rzeczywisty pokój i równie rzeczywistą nadzieję na niego w niedalekiej już przyszłości.
    Pozdrawiam

  185. Witam wszystkich nie musicie sie tym przejmowac pozostalo niewiele czasu do pochwycenia ,problem bedzie dla tych co tu pozostana, Nie beda mogli oni podrzadnym pozorem z wlasnej nie przymuszonej woli wziasc czipu lub tatuarzu do swego ciala obojetnie czy to po trzesieniu ziemi ktore Przejdzie przez pol Polski, czy nieurodzaj w plonach ktory sie wlasnie rozpoczyna.
    Capture 17.12.2017 on Sunday and on world monday chaos war on 21.12.2017 Perfectly disbanded do not be ashamed to share the truth of Apocalypse 12: 5 ????????????????????????? ?? hmmmm
    Freemasonry fool you with the voodoo seed you will all hear the voices of the project of the non-Arab stream. I do the washing of the mucus we read in the apocalypse first the stars have fallen and then it is supposed to be caught, hahahah daddy they did not get to the ufo = and stapi someone like the son of man and will go if it is possible also selected !!!!!!!! 1 ahahahahahahahahaha 1-9 all religions lead the way 1 The sun is up to 6000,000 miles above our heads.
    2. The sun is 60km in diameter.
    3. earth is not a bullet just flat surface
    4. By Noah’s time, the Eden Tree maintained the fimmament of heaven and was connected to the Supreme God Almighty.
    5. All religions are satanic.
    6. catch up to 17.12.2017 max. Chapter 12: 5 Then the events of October and November and kidnapping of the child by the women and those who will be staying here and struggling with the NWO for 1260 days until 2021.05.22r.
    7. The sky will be removed and the moon will be turned off and there will be no sunlight. And people will see the continents distant from each other for several thousand kilometers, completely and definitively disintegrating the ruins of the fallen angel and people see the existence of the Almighty.
    8.And God over the people and the hybrids of the seed of the voodoo.
    9. new land and new sky paradise for those who are and will be enrolled because they did not proclaim this world, nor the covenant of the dictator 666. Only praise the god Almighty.

  186. wybaczcie mialo byc po naszemu
    Pochwycenie 17.12.2017 w niedziele a w poniedzialek swiatowy chaos wojna w 21.12.2017 Perfekcyjnie to rozwiklalem nie wstydz sie udostepniajcie prawde Apokalipsa 12:5 ?????????????/ 23.09.2017 ahahahahaha ??????? hmmmm
    masonerii was oszuka nasienie weza wszyscy bedziecie slyszec glosy projektu niebianskiego strumienia. I zrobia wam pranie muzgu czytamy w apokalipsie ze najpierw gwiazdy maja spasc a potem ma byc pochwycenie,, hahahah obyscie niedali sie nabrac na ufo = i stapi ktos podobny do syna czlowieczego i zwiedzie jesli to mozliwe takze wybranych !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1 ahahahahahahahahaha 1-9 wszystkie religie prowadza w dol … 1. slonce jest do 6000tysiecy km nad naszymi glowami.
    2. slonce ma 60km srednicy.
    3. ziemia niejest kula tylko plaska powierzchnia
    4. Za czasow Noego Drzewa Edenu podtrzymywaly fimmament nieba i byly polaczone z Najwyrzszym Bogiem Wszechmogacym.
    5. Wszystkie religie sa satanistyczne.
    6. pochwycenie do 17.12.2017 maxymalnie rozdzial 12:5 . potem wydarzenia pazdziernik i listopad i porwanie poczetego dziecka przez niewiaste a ci ktorzy tu zostana beda sie borykac i walczyc z NWO przez 1260 dni do 2021.05.22r.
    7. Niebo zostanie usuniete slonce i ksiezyc zostana wylaczone i Ponadto nie bedzie promieni slonecznych i Ludzie zobacza kontynety oddalone od siebie na kilka tysiecy km co calkowicie i definitywnie obali zady upadlego aniola i ludzie zobacza istnienie Wszechmocnego.
    8.Osad Boga nad ludzmi i hybrydami nasieniem weza.
    9. nowa ziemia i nowe niebo Raj dla tych co sa i beda zapisani bo nie poklonia sie temu swiatu, ani nie wezma tatuarza 666. Tylko Chwala bogu Wszechmogacemu.

  187. Waldi Says:

    Do:
    „bez sekty religijnej jestem inny”. Nie, nie jesteś inny! Jesteś taki sam, jak wszyscy rzeczywiści sekciarze i odstępcy, gdyż głosisz mniej lub bardziej podobne herezje, albo prowokacyjnie udajesz, że głosisz, stosując podobne określenia i zwroty, jak typowi sekciarze, lub dziwnie nawiedzone, osoby.
    To, co tu zamieściłeś, przede wszystkim urąga poprawnej polszczyźnie i, jak sądzę, dla wielu jest trudne do zrozumienia, do przyswojenia. A może o coś takiego właśnie chodzi…
    Nie obraź się, ale w tym Twym opisie panuje jeden wielki chaos myślowy. Nie wiadomo tak do końca, co chciałeś tymi wyrwanymi z jakichś tam przepowiedni, wstawkami, nam tu zakomunikować. Pamiętaj, że każde proroctwo powinno mieć swoją wykładnię. Proroctwa są zapisane w Biblii i mają swój sens, wykładnię także mają. Ty natomiast zaprezentowałeś głównie PRZEPOWIEDNIE pomieszane, jak to często w tego typu przekazach bywa, z proroctwami biblijnymi, jednak nie zastosowałeś w nich wykładni biblijnej, bo jej po prostu NIE ZNASZ, a dokładniej – takiej wykładni dla tego typu „proroctw”, w Piśmie Świętym, się po prostu NIE ZNAJDZIE. A jeśli ktoś się uprze i będzie twierdzić, że te a te treści, są w pełni zgodne z interpretacją biblijną, z Bożą interpretacją, to będzie oczywiście NIEPRAWDĄ, którą łatwo będzie można wykazać analizując dogłębnie odnośne tematy.
    Trzeba wiedzieć o tym, że obok tego, co jest zapisane proroczo w Słowie Bożym, czyli w Biblii i przez Boga tym samym jest natchnione, istnieje jakby równolegle mnóstwo najróżniejszych, ale jednocześnie bardzo podobnych do siebie PRZEPOWIEDNI, co do których przeciwnik Boga chciałby, aby ludzie traktowali je tak, jak PROROCTWA pochodzące od Boga i stwarza on ku temu wyraźne pozory.
    Jednak jest sporo ludzi oddanych Bogu, którzy nie ulegają tego typu wpływom, tego typu interpretacji i przekazom i dla nich jest wyraźnie dostrzegalna różnica między rzeczywistymi PROROCTWAMI, a pochodzącymi z zupełnie innego źródła, niż Jehowa Bóg, PRZEPOWIEDNIAMI, i ja do tych ludzi się mogę zaliczać – ja wiem, kiedy coś jest poprawnie cytowane z Biblii i zawiera jej boską interpretację, a kiedy jest najwyraźniej z nią sprzeczne, bo pochodzi z oszukańczego, diabelskiego źródła. Diabłu zależy wyraźnie na tym, by siać pośród naiwnych, zdesperowanych i lękliwych mniej czy bardziej religijnych, osób, jeszcze większą grozę, nie dbając o to, czy te jego przekazy są w ogóle w zgodzie z prawdą objawioną, jak też czy będą w zgodzie z wydarzeniami, jakie jeszcze zaistnieją w przyszłości. Co prawda stara się, by przynajmniej niektórym ze swych PRZEPOWIEDNI nadać pozory PROROCTW, jakie się rzeczywiście spełniają, wszak ma on przemożny wpływ na bieg wydarzeń w rządzonym przez siebie świecie, nie mniej nie jest w stanie dokładnie przewidzieć tego, co zamierzył sam Jehowa Bóg, gdyż ten czyni nieraz i czynić jeszcze będzie takie rzeczy, o jakich nie podał wcześniej żadnych informacji przez swoich pisarzy, kronikarzy. Słowem, – będą się działy jeszcze takie rzeczy, których Biblia za bardzo nie precyzuje. W ogóle Biblia nie mówi o wielu sprawach i ich tez nie wyjaśnia, lub nie wyjaśnia do końca. To daje pewne pole do popisu samemu anielskiemu przeciwnikowi Boga i stąd też pojawiają się te jego PRZEPOWIEDNIE a w nich pełno domniemywań, niejasności, czy wręcz zupełnie pogmatwanych i wzbudzających zabobonny lęk, treści. On od zarania, już przed wiekami, starał się panować i w ogóle oddziaływać na ludzi poprzez strach, i pod tym względem się nie zmienił, gdyż dalej w ten sposób wpływa na swych ziemskich popleczników – na wszelkiej maści prominentów z przywódcami światowymi i religijnymi, na czele.
    Tymi ostatnimi posługuje się często też po to, by czasem dla uspokojenia i odwrócenia uwagi od tego, co faktycznie ześle niebawem na ziemie Bóg -lub, co tylko zechce dopuścić z wybitnie złych i niesprawiedliwych działań Diabła-, mówili o miłości i domniemanym pokoju, jaki sami ludzie mieliby zaprowadzić. Wszystko to jest fałszem i razi obłudą! Na to wszystko prawdziwi słudzy Boży nie dadzą się nabrać i temu wiary też nie dadzą.

    Ale chwila, co my tu robimy… to jest forum poświęcone Chemtrails, a nie tematowi związanego z proroctwami, czy bardziej przepowiedniami dla tego świata, czy dla Polski. O „Bestii” i jej znamieniu, o liczbie 666, a także o -jak to z błędem określiłeś- „tatuarzach”, jest mowa na sąsiednim forum Mikołaja Rozbickiego temu zagadnieniu poświęconemu. Proszę więc, nie prowokuj mnie więcej do jakiegokolwiek pisania na te tematy na tymże forum, bo ja po prostu chciałbym już przestać tu pisać na tematy religijne. Czyż nie mógłbyś mi w tym pomóc?!

  188. Krzysztof Konopko Says:

    Najnowsze badania mówią, że to same związki chemiczne Arabowie dodają do benzyny, dlatego zachód od jakiegoś czasu ogranicza diesle w miastach i przechodzi na elektryki. Dlatego ogranicza się ruch samochodowy w centrach europejskich miast, gdzie są najważniejsze urzędy.
    Potwierdził mi to znajomy chemik, który pracuje w lotosie. Nikt nie wie co z tym robić.

  189. Waldi Says:

    Tak, zgadzam się z tym w pełni, że istnieje duża zbieżność trujących substancji miedzy tym, co rozpyla się nagminnie w powietrzu przez samoloty, a tym, co znajduje się również w powietrzu, ale pochodzi od spalin samochodowych. Jednak te substancje rozpylane dużo wyżej powodują dużo więcej ujemnych konsekwencji, w tym poważnych zaburzeń w przyrodzie, jak i pogodzie. Z tego tez powodu mamy w przyrodzie i pogodzie to, co mamy…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: